(30-03-2026, 11:57)OGPUEE napisał(a): Powstawała w 2001 roku, kiedy była większa normalność. Zresztą sam Renesans Disneya, choć był jawniej pod dzieci, potrafił pojechać po bandzie i nie ukrywał widoku trupów czy krwi - symbolicznej - ale wciąż krwi. W disneyowskim Tarzanie w prologu małe słodkie gorylątko zostaje ZABITE przez lamparta. I chwilę potem widzimy martwe ciała martwych rodziców Tarzana. Dwa lata przed Atlantydą.
No i ta scena z Claytonem, gdy
"Mulan", starsza od "Tarzana", też nie wydaje mi się filmem, który jakoś mocno by się "zniżał" do dziecięcego widza - mamy widok pobojowiska usłanego trupami, mamy krew (gdy Mulan jest zraniona w bok, całą dłoń, którą przyciskała ranę, ma we krwi), są różne "niegrzeczne" motywy, jak gdy żołnierze przebierają się za konkubiny i robią se sztuczne cycki za pomocą owoców, albo cała ta scena w kąpieli i obecne w niej teksty ("Nie chcę nic nikomu pokazywać", "Nie chcę więcej widzieć nagiego mężczyzny").
Stary Disney (a z pewnym oporem używam określenia "stary" w odniesieniu do filmów, które oglądałem w kinie już jako nastolatek) to nie były takie ugrzecznione produkcje jak obecnie.
(30-03-2026, 11:57)OGPUEE napisał(a): Taki Książę Egiptu czy Tytan: Nowa Ziemia (powinieneś rzucić na ten tytuł okiem, Mefi) spokojnie by przeszły jako filmy dla starszej publiki.
A "Titan: Nowa Ziemia" jest klasyfikowany jako animacja familijna? Kurde, zawsze myślałem, że to było docelowo właśnie dla "starszych" widzów - jest bryzgająca krew (nie leje się hektolitrami, ale gdy bryzga, to bryzga), skręcanie karku, teksty o jawnie seksualnej wymowie i goły tyłek głównego bohatera (który jest blond wersją Dymitra z "Anastazji" - Don Bluth na serio wziął Dymitra, przefarbował i pomyślał, że nikt się nie pokapuje). Ścieżka dźwiękowa też ma ostrzejsze kawałki, niż te, do których przyzwyczaiły mnie animacje familijne, więc to też robi taki klimat czegoś dla "starszaków".
30-03-2026, 15:42 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-03-2026, 15:45 przez al_jarid.)
Spoiler




