właśnie skończyłem oglądać the chasera, a zapuściłem go sobie po raz wtóry celem zweryfikowania pierwszego seansu. czy naprawdę jest to kryminał nakręcony przez geniusza, czy może pod wpływem memories of murder coś mi się we łbie poprzestawiało? głębokie poruszenie, jakie wywołał w mojej wysublimowanej filmowej duszy obraz honga jakiegoś tam, mogę porównać jedynie do tego, co czułem kiedyś dawno temu nastolęciem będąc i oglądając fincherowe se7en. różnica polega na tym, że o ile w owych zamierzchłych czasach se7ena odbierałem nie rozumowo, lecz emocjonalnie, o tyle teraz na recepcje skośnookiego filmu przekierowałem całą moc intelektu, byle tylko rozburzone emocje nie zniekształciły mi odbioru. efekt był taki, że po 20 minutach walki jak leszcz skapitulowałem, dając się ponieść wraz z nurtem tej purpurowo-czarnej historii. poprzez wzgląd na osoby, które nie widziały jeszcze the chasera, a noszą się z zamiarem jego obejrzenia, nie wspomnę słowem o fabule, gdyż im dalej w las, tym robi sie ona nieludzko intrygująca, a zakończenie pozostaje w głowie na zawsze.
the chaser to najlepszy azjatycko-skośnooki film, jaki widziałem w życiu i (kurde, nie sądziłem, że kiedyś to powiem) takie samo mistrzostwo świata jak davidowe siedem! gdy nadejdzie w końcu era mojej dyktatury, w geograficznym centrum polski wybuduje Instytut im. Honga (trzykrotnie przewyższający swoim rozmiarem bazylike w licheniu), a pomniki reżysera rozkaże ustawić w każdej miejscowości liczącej powyżej 150 mieszkańców!
the chaser to najlepszy azjatycko-skośnooki film, jaki widziałem w życiu i (kurde, nie sądziłem, że kiedyś to powiem) takie samo mistrzostwo świata jak davidowe siedem! gdy nadejdzie w końcu era mojej dyktatury, w geograficznym centrum polski wybuduje Instytut im. Honga (trzykrotnie przewyższający swoim rozmiarem bazylike w licheniu), a pomniki reżysera rozkaże ustawić w każdej miejscowości liczącej powyżej 150 mieszkańców!
05-02-2009, 00:35






