Looney Tunes Back in Action , powtórka po latach.
Od czego by tu zacząć? Od idiotycznego polskiego tłumaczenia tytułu? Coś mnie ominęło? Bo wydaje mi się, że te kreskówki w Polsce nigdy nie miały oryginalnego tytułu? Kiedyś były "Zwariowane Melodie" (czytam właśnie, że "Merrie Melodies" były jedynie... spin-offem). No dobra, mało istotne.
Druga sprawa: czytam, że film był wtopą finansową. Czemu? Dziwne.
Do rzeczy: Jedyny problem jaki mam z tym filmem to, że chciałbym mu dać 8/10 ale chyba nie mogę. Bo historia jest cienka i sztampowa. Właściwie jest tylko po to, żeby pokazać kolejne gagi miejscówki, takie "best of Looney Tunes", które dobrze się ogląda. Sporo smaczków, gdzie ryj się (sentymentalnie) cieszy. Części pewnie nie wyłapałem (bo dzieje się na ekranie dużo), części pewnie nie zrozumiałem (nie wiem o co chodziło z muzyką z "Gremlins" w pewnej scenie.
Do poziomu "Rogera" (w kwestii scenariusza czy technikaliów) temu filmowi trochę brakuje (jak wszystkim podobnym) ale żaden do niego nie doskoczył i nigdy nie doskoczy. Co do "Coyote vs ACME", w kwestii technicznej widać dramatyczną różnicę w jakości. Ten nowy wygląda zbyt cyfrowo, te postacie się tak dobrze nie komponują z aktorami (może przez grubszą kreskę? ;) )
:)
Popatrzcie na to, wygląda znacznie lepiej niż w filmie Z TEGO ROKU, ponad 20 lat później
Od czego by tu zacząć? Od idiotycznego polskiego tłumaczenia tytułu? Coś mnie ominęło? Bo wydaje mi się, że te kreskówki w Polsce nigdy nie miały oryginalnego tytułu? Kiedyś były "Zwariowane Melodie" (czytam właśnie, że "Merrie Melodies" były jedynie... spin-offem). No dobra, mało istotne.
Druga sprawa: czytam, że film był wtopą finansową. Czemu? Dziwne.
Do rzeczy: Jedyny problem jaki mam z tym filmem to, że chciałbym mu dać 8/10 ale chyba nie mogę. Bo historia jest cienka i sztampowa. Właściwie jest tylko po to, żeby pokazać kolejne gagi miejscówki, takie "best of Looney Tunes", które dobrze się ogląda. Sporo smaczków, gdzie ryj się (sentymentalnie) cieszy. Części pewnie nie wyłapałem (bo dzieje się na ekranie dużo), części pewnie nie zrozumiałem (nie wiem o co chodziło z muzyką z "Gremlins" w pewnej scenie.
Do poziomu "Rogera" (w kwestii scenariusza czy technikaliów) temu filmowi trochę brakuje (jak wszystkim podobnym) ale żaden do niego nie doskoczył i nigdy nie doskoczy. Co do "Coyote vs ACME", w kwestii technicznej widać dramatyczną różnicę w jakości. Ten nowy wygląda zbyt cyfrowo, te postacie się tak dobrze nie komponują z aktorami (może przez grubszą kreskę? ;) )
:)
Popatrzcie na to, wygląda znacznie lepiej niż w filmie Z TEGO ROKU, ponad 20 lat później
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
08-09-2026, 14:46 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-09-2026, 14:48 przez shamar.)





