13-05-2010, 11:22
|
2001 : A Space Odyssey
|
|
Da mnie jest to chyba najlepszy film Kubricka. Co daje to, że jest najlepszym dla mnie filmem w ogóle, a przynajmniej na pewno najlepszym filmem SF. Informacje o powstawaniu filmu są wręcz nieprawdopodobne. Mimo, że film powstał ponad 40 lat temu w warstwie technicznej bije na głowę dużą liczbę współczesnych filmów.
19-05-2010, 10:57
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
28-10-2011, 17:46 (19-05-2010, 10:57)Trelkovsky napisał(a): Mimo, że film powstał ponad 40 lat temu w warstwie technicznej bije na głowę dużą liczbę współczesnych filmów. a co konkretnie jest takiego niezwykłego w warstwie technicznej odysei czego nie można spotkać w dzisiejszych produkcjach ? 28-10-2011, 19:34 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-10-2011, 20:13 przez bloonus.)
Wstyd się przyznać, ale do tej pory widziałem tylko dwa filmy Kubricka - Lśnienie i Mechaniczną pomarańczę i na ich podstawie uważałem, co jest oczywiście niesprawiedliwe biorąc pod uwagę że to tylko dwa obrazy - że jest on niesamowicie przecenianym reżyserem.
Odyseję próbowałem kiedyś obejrzeć, ale zmieniłem kanał znudzony i zirytowany niekończącymi się scenami z udziałem małp zmieniłem kanał. Może nie byłem gotowy na taki film? Prawdopodobnie, ale obejrzałem go dzisiaj i to co zobaczyłem mogę opisać tylko jednym słowem: GENIUSZ. Nie wiem co mógłbym napisać, a co jeszcze nie zostało powiedziane, więc będzie krótko: zdjęcia, muzyka, scenografia, efekty specjalne (z pewnością jedne z najlepszych, a może nawet najlepsze ever?) i klimat zwyczajnie miażdżą. Jest kilka specyficznych momentów z gatunku artsy, ale bez fartsy, więc się nie czepiam. Zakończenie ryje mózg w jak najbardziej pozytywnym znaczeniu i jest niczym innym jak wisienką na torcie. Co jeszcze na plus? Niesamowicie powolna narracja; jednych znudzi, innych zirytuje i tak, pewnie bez problemu mogłoby to trwać 80-90 minut, ale to właśnie dzięki temu 2001 ma tak kapitalną atmosferę. Uderzające jest wreszcie to, że Odyseja nie postarzała się ani trochę (oglądałem w glourious haj definiszyn). Imponujące kino pod każdym względem. Pomijając fakt, że takiego sci-fi jak kiedyś już się dzisiaj nie kręci, to jest w 2001 jeszcze jedna, wyjątkowa rzecz - bijąca wręcz z ekranu fascynacja pięknem, tajemniczością, ale i grozą kosmosu. 11-11-2011, 22:43 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-11-2011, 22:54 przez Mierzwiak.)
Mechaniczna pomarańcza podobnie jak Odyseja Kosmiczna 2001 to istny, czysty geniusz; )
Oczywiście uważam, że Odyseja lepsza dużo, ale Pomarańcza też film rewelacyjny. Z filmów Kubricka widziałem prawie wszystkie. Nie widziałem z 3 max.
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau
11-11-2011, 23:49 Uhm, a cos wiecej?
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
12-11-2011, 01:31
Odyseja to chyba jedyny, obok Blade Runnera przykład ambitnego, poważnego SF, które jest do tego genialnie nakręcone. Muszę znaleźć czas na powtórkę, bo w HD jeszcze nie widziałem.
Mierzwiak napisał(a):Wstyd się przyznać, ale do tej pory widziałem tylko dwa filmy Kubricka - Lśnienie i Mechaniczną pomarańczę i na ich podstawie uważałem, co jest oczywiście niesprawiedliwe biorąc pod uwagę że to tylko dwa obrazy - że jest on niesamowicie przecenianym reżyserem.No to klikamy tutaj i zamawiamy: http://www.amazon.co.uk/gp/product/B004MW57KA/ref=ox_sc_act_title_2?ie=UTF8&m=A3P5ROKL5A1OLE chociaż nie ma tam kapitalnego Paths of Glory. Według mnie Kubrick jest takim reżyserem, że jeśli komuś pasuje jego styl, charakterystyczna narracja i tematyka, to będzie zachwycony praktycznie wszystkimi jego filmami - ja widziałem wszystkie i tylko Lolita wydaje mi się średniawa, a cała reszta to albo świetne filmy, albo arcydzieła. 12-11-2011, 11:37 (12-11-2011, 11:37)simek napisał(a): Odyseja to chyba jedyny, obok Blade Runnera przykład ambitnego, poważnego SF już bez przesady - jest ich więcej Cytat:No to klikamy tutaj i zamawiamy: http://www.amazon.co.uk/gp/product/B004MW57KA/ref=ox_sc_act_title_2?ie=UTF8&m=A3P5ROKL5A1OLE chociaż nie ma tam kapitalnego Paths of Glory. Lepiej zamówić z USA - więcej filmów i lepsza jakość boxu, nawet niedawno była jakaś promocja zdaje się, a ponieważ Black Friday za pasem, to może jeszcze będzie jakaś.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 12-11-2011, 20:09 Cytat:Lepiej zamówić z USA - więcej filmów i lepsza jakość boxu, nawet niedawno była jakaś promocja zdaje się, a ponieważ Black Friday za pasem, to może jeszcze będzie jakaś.Póki co jest 100$(plus wysyłka) vs. 25?(wysyłka free). 13-11-2011, 11:35
Właśnie, że od 25? wysyłka również do Polski jest darmo, poniżej oczywiście tylko UK. No chyba że się coś zmieniło.
13-11-2011, 12:35 simek napisał(a):Według mnie Kubrick jest takim reżyserem, że jeśli komuś pasuje jego styl, charakterystyczna narracja i tematyka, to będzie zachwycony praktycznie wszystkimi jego filmami I tak i nie. Tzn. Skłaniam się do tego co napisał Mierzwiak. Widziałem i Odyseję kosmiczną i Lśnienie. Odyseja - absolutne mistrzostwo, które nawet nie bardzo wiem jak opisać... Po prosu siadam i oglądam, a świat dookoła na ten czas znika, a ja daję się wchłonąć w przestrzeń wszechświata. Natomiast Lśnienie..., cóż po tych wszystkich ach'ach i och'ach publiczności wszelkiej maści (od zwykłych zjadaczy chleba po krytyków) srodze się zawiodłem. Ot po prostu film niezły. Może nie kiepski, ale też nie porwał mnie jakoś... Zresztą odnoszę wrażenie, że Lśnienie zalicza się do kręgu tych filmów, które wypada chwalić, gdyż jest to w dobrym tonie. 13-11-2011, 12:37 (13-11-2011, 11:35)simek napisał(a): Póki co jest 100$(plus wysyłka) vs. 25?(wysyłka free). i minus kilka filmów oraz bardziej chujowe opakowanie - ja postoję
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 13-11-2011, 15:02
Jestem trochę zawiedziony.
Zacząłem od książki - obok "Solaris" Lema najlepsza z gatunku s-f jaką przeczytałem. Największe wrażenie zrobiły na mnie dwie rzeczy. Pierwsza to opis życia małp - wejście do ich świadomości, opisanie ich myśli, kompletnej różnicy między ich, a naszą świadomością. Kiedy jakiekolwiek wytłumaczenie sobie najprostszych zjawisk wymaga gigantycznego, umysłowego wysiłku. Druga to niesamowite opisy kosmosu - są tak sugestywne, że prawie miałem je przed oczami podczas czytania. I to zarówno widoki z okolic ziemi, jak i po przekroczeniu gwiezdnej bramy, w odległej galaktyce. Można było poczuć lekki posmak tej przestrzeni, zmian grawitacji i materii. Kubrick zrobił ten film chyba najlepiej jak się dało, szczególnie biorąc pod uwagę, że to dopiero lata 60-te. Naprawdę dobre zdjęcia, świetnie dobrana muzyka, dobra gra aktorska i klimat. Ominął niestety aspekt psychologiczny ze wstępu, a efekty specjalne nie pozwoliły na stworzenie takich widoków, jakie są opisywane w książce. Zresztą teraz też raczej by na to nie pozwoliły. Wciąż jest to jeden z najlepszych filmów s-f, ale do książki mu daleko. **** Samemu polecieć, spojrzeć z góry na ziemię i w górę, w kosmos, stanąć na księżycu, odczuć brak grawitacji i ogrom wszechświata - to by było coś. 14-11-2011, 01:22
2001: Widmo Kosmiczne
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi 14-11-2011, 10:13
2010 - nie wiedziałem czego się spodziewać po sequelu arcydzieła Kubricka, ale faktem jest, że nie było takiej możliwości, by dorównać oryginałowi. I tak jest rzeczywiście, chociaż film nie sprawdza się moim zdaniem również jako autonomiczna produkcja. Owszem, klimat jest niezły, efekty - choć ustępują pierwowzorowi - są bardzo dobre a fabuła intrygująca, ale na dobrą sprawę z całej wyprawy niewiele wynika (poza koszmarną końcówką z kosmicznym Make peace, not war!), a to co zapowiadało się najciekawiej, czyli spotkanie z 2-kilometrowym monolitem, kończy się w zasadzie na niczym.
Bardzo nie podobał mi się również sposób, w jaki kontynuowano dwa wątki z 2001: wyjaśnienie zachowania Hala 9000 to jedno wielkie rozczarowanie, a obecność Bowmana i to co się z nim tu dzieje wynika raczej z bezmyślnego cytowania Kubricka, aniżeli jego sensownego umiejscowienia w tej historii. Ciekawe sci-fi, ale lepiej poprzestać na 2001. 18-11-2011, 08:48
Może nie jest aż tak źle, jak to kreślisz, ale film oczywiście nie dorównuje monumentalizmowi i artyzmowi dzieła Kubricka. Zdjęcia już nie te i fabuła taka sobie.
20-11-2011, 02:53 |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |


Jakby co to 2010 ma u mnie 6/10.





