Stały bywalec
Liczba postów: 2,186
Liczba wątków: 14
coś tam pamiętałem przy premierze o tym filmie, potem wypadł mi z głowy, choć bardzo chciałem iść do kina. Teraz jest na Netflix. Nawet nie wiedziałem, że to Gore Verbinski sprawił.
Tak czy siak, jest to produkcja mocno zaległa i już nadrobiona. I meh, takie meh ze dwa razy. Artystycznie jest w pytę, bo od samego początku klimat budowany światłem i kadrami wylewa się z ekranu, a po przerzuceniu akcji do Szwajcarii jest jeszcze lepiej. Podobnie obsada, kostiumy i didaskalia sugerują złożoną intrygę. I ona jest złożona, ale w taki dziecinny, prosty sposób. W połowie filmu miałem wrażenie, że jest to zlepek kilku legend, które skręcono na kolanie i wpakowano w scenerię zamkniętego zakładu, z którego nie da się uciec. Twist ze staruszkami nawet i ciekawy, zwłaszcza to wysysanie z nich życia i zamiana na ten eliksir, tylko podbudowa tej historii po prostu nie trzyma się kupy. Mimo długiego metrażu, niespiesznych kroków w kolejnych etapach, uważam że Verbinski położył temat nie rozbudowując należycie wątku tych miliarderów, bo jak się na tym zastanowić to cały motyw jest wielce kretyński. I tutaj czuć największy problem produkcji: jest mocno odklejona od dzisiejszych realiów. Jakby to zrobić w roku 1900 na ten przykład to kilka rzeczy z marszu stały by się wiarygodne, kolejne nadal by kulały więc słabość scenariusza musiałaby zostać naprawiona, żeby to miało ręce i nogi. A tak dostałem film piękny, świetnie zagrany, dobrze zmontowany jak małe cudo, a scenariuszowo to taki późny VHS, jakich wiele było w latach 90tych. Oceniam na 5/10 i zdecydowanie mały reply value na długi metraż.
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
10-08-2025, 07:53