A House of Dynamite (2025) reż. Kathryn Bigelow
#21
https://www.youtube.com/live/_1UhLTIc-r8?si=Z_5YWCthJ8ax1dhY
Obejrzałem ten odcinek Ground Zero, abyście wy nie musieli :/
Liczyłem na jakąś konkretną analizę filmu, że to bez sensu, to świetnie pokazane, ten aspekt w USA wygląda zupełnie inaczej niż w polskim wojsku, a ten identycznie, a tutaj jest takie lanie wody i zachowawcze podejście do jakiejkolwiek oceny, że ja pierdole. Same banały, opowiadanie filmu i chwalenie go za to, że dobrze pokazuje stres - no rzeczywiście zajebiste osiągnięcie reżyserskie powiedzieć aktorowi, żeby się denerwował przy robieniu tego co robi... I jeszcze słowa Andrzejczaka, że poleca film polskim politykom, no ale po co? Żeby zobaczyli, że w skrajnej sytuacji trudno jest podjąć decyzję i w sumie to cholera wie jaką podjął prezydenta w tym filmie? Przecież to wie każde dziecko w przedszkolu.

Coraz bardziej wkurwia mnie pozytywny odbiór tego słabego filmu, brakuje jeszcze tylko, aby Bigelow zgarnęła za niego jakieś Oscary :p

Odpowiedz
#22
No w sumie lali wodę, bo może go nie obejrzeli :P Ale jak dla mnie film broni się po prostu swoim dokumentalnym stylem. Na jakieś bardziej szczegółowe analizy poczekam parę dni. Ja sam dowiedziałem się o tym filmie, bo Szewko napomknął o nim w swoim podcaście.

Odpowiedz
#23
Nie no, obejrzeć obejrzeli, już bez przesady, ale po prostu poszczególne motywy z filmu traktują jako pretekst żeby sprzedać parę banałów. Swoją drogą Andrzejczak niby taki kulturalny, inteligentny, światowy człowiek, a nie zna żadnego innego filmu z odmiennymi punktami widzenia tego samego wydarzenia i uważa że to super nowatorska decyzja Bigelow, niby zarzeka się że żaden z niego ekspert i niech krytycy oceniają, ale żeby widzieć że taka narracja już w kinie była, to wystarczy skończyć filmową podstawówkę.

A Szewko to dopiero jest nosiwoda, to znaczy u niego jest konkretów na 5 minut rozwleczone do pół godziny nagrania. A mówił o filmie coś konkretnego, czy tylko wspomniał, że jest takowy?

Swoją drogą jak ktoś znajdzie na YT czy gdzieś porządną analizkę to śmiało wrzucajcie, będę zobowiązany.

Odpowiedz
#24
No Szewko ma taki model biznesowy - codzienne omówienie zdarzeń ze świata i czasami robię sobie od niego przerwę, bo tematy te są siłą rzeczy powtarzalne.

Co do analizy:



Jak ktoś trzeźwo zauważył w komentarzach do video, film jest zerżnięty (ale gorzej) z tej książki:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5129443/wojna-nuklearna-mozliwy-scenariusz

Odpowiedz
#25
Trochę lipa, bo Legendary kupiło prawa do tej książki i Villeneuve był przymierzany do reżyserii. Pewnie pójdzie do kosza, skoro projekt Bigelow powiela temat i do tego zebrał mieszane opinie :/
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.




Odpowiedz
#26
(01-11-2025, 19:37)Scheckley napisał(a): O i to są cenne informację, bo te 55 rakiet przechwytujących to było lipne jednak. Niemniej mi się nadal film podoba, bo dowiedziałem się dzięki niemu masy ciekawych rzeczy szperając w sieci i nie potrzebowałem przy tym słuchać Bartosiaka wzdychającego o drugiej Jałcie ;)
Kiedy to akurat jest prawda :)
Chodzi o system "Ground-Based Midcourse Defense"  i rakiet tego systemu (oczywiście według oficjalnych danych) jest raptem niecałe 50, a jedna kosztuje skromne 75 mln usd. Do tego trzeba doliczyć całą infrastrukturę, bo to nie jest rakieta typu "Piorun", że żołnierz trzyma ją na ramieniu i odpala. Swego czasu armia USA chciał dodatkowych 20 i nie dostali bo koszty a budżet nie jest z gumy.
A ich skuteczność faktycznie sięga (oczywiście na testach) około 50% więc okrzyk Jareda Harrisa, że to jak rzut monetą, jest jak najbardziej na miejscu i oszczędzanie kolejnych rakiet na później ma sens. Tylko że...

To oczywiście nie jest jedyna linia obrony przeciw atakowi nuklearnemu. A gdzie THADD, a gdzie Patrioty, gdzie lotnictwo?
Ciężko zrozumieć czym się kierował scenarzysta robiąc taki idiotyczny wiks.

To skrócenie czasu lotu też zupełnie chybione.

Po co w ogóle to dodatkowo dramatyzować w ten sposób? Już sama taka sytuacja jest przecież dostatecznie dramatyczna. A w Chicago zginie 10 milionów osób. To cóż to musiałby być za ładunek i o jakiej mocy? Jakby postraszyli że zginie nie dziesięć tylko pół miliona i kolejne pół  wyniku choroby popromiennej to byłoby lajtowo? Niech rakieta leci 25-30 min. Niech próbują innych systemów jak jeden zawiódł. Emocji by nie zabrakło i tak.

Jeszcze to telefonowanie do baby pod Gettysburgiem było szalenie komiczne. No tak, nikt nie wie co się dzieje u Kima i nagle cała wierchuszka elity USA się dopytuje bo tylko ta jedna baba ogarnia - Niech nam pani powie coś o tej Korei. Oni są groźni? Oni mają rakiety i okręty? Co mamy robić?
Prezydent dzwoni, wysyłają jakiś kod alarmu a ta się chce rozłączać bo ma wolne.
No kurwa xD

Krótko mówiąc był tu potencjał na wykurwiste, i jak już simek słusznie zauważył nowe i niespotykane podejście do tematu, ale niestety zjebali po całości.
Początek kapitalny, ale potem cały czas uchodzi powietrze jak z przebitej opony.

Wczoraj mi się już nie chciało pisać po nocy więc dopytam dziś.
(02-11-2025, 18:44)simek napisał(a): https://www.youtube.com/live/_1UhLTIc-r8?si=Z_5YWCthJ8ax1dhY
Obejrzałem ten odcinek Ground Zero, abyście wy nie musieli :/
Liczyłem na jakąś konkretną analizę filmu, że to bez sensu, to świetnie pokazane, ten aspekt w USA wygląda zupełnie inaczej niż w polskim wojsku, a ten identycznie, a tutaj jest takie lanie wody i zachowawcze podejście do jakiejkolwiek oceny, że ja pierdole. Same banały, opowiadanie filmu i chwalenie go za to, że dobrze pokazuje stres - no rzeczywiście zajebiste osiągnięcie reżyserskie powiedzieć aktorowi, żeby się denerwował przy robieniu tego co robi... I jeszcze słowa Andrzejczaka, że poleca film polskim politykom, no ale po co? Żeby zobaczyli, że w skrajnej sytuacji trudno jest podjąć decyzję i w sumie to cholera wie jaką podjął prezydenta w tym filmie? Przecież to wie każde dziecko w przedszkolu.

Czyli rozumiem, że "eksperci" mający głowy spuchnięte od specjalistycznej wiedzy nie zająknęli się że:
a) Obrona przeciw-balistyczna USA nie opiera się na jednej bazie z 50 rakietami na Alasce
b) praktycznie nie ma możliwości, żeby USA nie wiedziało skąd wystrzelona została rakieta, bo to wiedzą po 30 sekundach
c) Skrócono czas lotu rakiety o połowę
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
#27
No w sumie ten obraz supermocarstwa chronionego przez 2 (słownie: "dwie") rakiety to był jednak megabekowy. Twórcy poszli całkowicie na skróty, w sumie nawet nie wiem po co, żeby nie pompować amerykańskiego ego? No nic, przynajmniej pierwszy segment, gdy nie do końca wiadomo co się dzieje jest świetny.

Odpowiedz
#28
Zwłaszcza ten brak lotnictwa jest intrygujący, film przedstawia jakąś alternatywną rzeczywistość w której nie istnieją w ogóle myśliwce. W prawdziwym świecie, gdyby Chicago miało wyparować za kilkanaście minut, to poderwanoby w powietrze wszystkie możliwe samoloty w USA i napierdalano w rakietę wszystkim, co ma iluzoryczną szansę ją chociażby uszkodzić, a tutaj dwie przeciwrakiety nie spełniły swojej roli, więc nic tylko siąść i płakać nad naszym marnym losem.
(04-11-2025, 22:59)Dr Strangelove napisał(a): Czyli rozumiem, że "eksperci" mający głowy spuchnięte od specjalistycznej wiedzy nie zająknęli się że:
a) Obrona przeciw-balistyczna USA nie opiera się na jednej bazie z 50 rakietami na Alasce
b) praktycznie nie ma możliwości, żeby USA nie wiedziało skąd wystrzelona została rakieta, bo to wiedzą po 30 sekundach
c) Skrócono czas lotu rakiety o połowę
Oni zajęli wygodną pozycję sprowadzającą się do dwóch kwestii: nie oceniamy filmu jako takiego, bo nie jesteśmy krytykami oraz nie oceniamy realizmu przedstawionej sytuacji, bo nie o to tu chodzi, więc pogadajmy o dupie Marynie.
Co do b) to przecież w filmie pada zdanie, że nie wiedzą, bo satelita (chyba jeden jedyny) monitorujący ten obszar akurat miał awarię :)

Odpowiedz
#29
(05-11-2025, 10:24)Scheckley napisał(a): Twórcy poszli całkowicie na skróty, w sumie nawet nie wiem po co, 
No i to jest najbardziej wkurwiające, bo nie trzeba było robić żadnego fantasy i można było zrobić po Bożemu realistyczną sytuację. Rakieta jest wystrzelona spod wody i chuj wie kto ją wystrzelił? Ruscy, Chińczycy, a może Korea faktycznie ma już takie możliwości. I zostaje 30 minut na nerwowe rozkminki kto, co jak i dlaczego.

(05-11-2025, 10:34)simek napisał(a): Zwłaszcza ten brak lotnictwa jest intrygujący, film przedstawia jakąś alternatywną rzeczywistość w której nie istnieją w ogóle myśliwce. 
No najbardziej jednak jest intrygujący brak kolejnych warstw obrony czyli przede wszystkim THADD i Patriotów. Plus na końcu lotnictwo rzecz jasna.

(05-11-2025, 10:34)simek napisał(a): Co do b) to przecież w filmie pada zdanie, że nie wiedzą, bo satelita (chyba jeden jedyny) monitorujący ten obszar akurat miał awarię :)
No ja oczywiście nie jestem takim ekspertem jak magister Bartosiak, ale to ponoć niemożliwe, bo tam masz masę satelitów, które pokrywają jeden obszar, więc awarii musiałaby ulec cała sieć.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
#30
cała dramaturgia tego badziewnego scenariusza opiera się na fałszywych poświadczeniach, jakoby po próbie zdjęcia ICBMa z Korei nie dało się nic zrobić. Ludzie jękolą, rzygają, dzwonią do babki na pikniku i Bigelow próbuje coś z tego ukręcić, ale im bardziej odsłania karty, tym mocniej pogrąża się ta farsa. Aż mi się Braciak przypomniał i jego opis polskiego kina wojennego - no to właśnie taki poziom, tylko głupszy w założeniu. I jestem normalnie przerażony tym, że ten film zbiera pozytywne recenzje O.o
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”

Odpowiedz
#31
(05-11-2025, 17:32)Debryk napisał(a): I jestem normalnie przerażony tym, że ten film zbiera pozytywne recenzje O.o
Krytycy chyba nie mogą się powstrzymać, aby po raz kolejny napisać o filmie idealnie pokazującym poczucie zagrożenia naszych czasów, o filmie, który porusza najbardziej bolesną strunę amerykańskiej tożsamości, czyli poczucie bezpieczeństwa w ich, wydawałoby się, niezniszczalnym imperium. Pokazuje amerykańską pychę, boleśnie narusza przeświadczenie że pomimo miliardów dolarów wydanych na zbrojenia nie możemy się czuć bezpieczni w tym szalonym świecie, bla bla bla.

Millera wzięło na wspominki i recenzowanie:


Odpowiedz
#32
dobrze nawet wchodził pierwszy akt i się to oglądało z zaciekawieniem co się stanie jak pocisk jebnie, w Jasonie Clarku nadal widzę Jerrego Westa z serialu, jak tutaj jebnął tekstem do ludzi z secret service "to niedorzeczne" to mi się morda uśmiała

no ale jedyne co się okazało później, że to jebła ale psycha szefowi pentagonu, POTUS bez obrazu i było wiadomo, że gdzieś w terenie, parodią byłoby go pokazać, że mu kamerka nawaliła

po godzinie było mi już wszystko jedno czy Chicago wyparowało czy to prowokacja

ogólnie kiepski film, takie 3/10 do zapomnienia

Odpowiedz
#33
Pierwsze 40 min spoko, ale gdzies tak od fiaska zestrzelenia rakiety jest kurewska rownia pochyla. Wiekszej kurwa bzdury dawno nie widzialem. Bigelow chyba na starosc jaja stracila.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
#34
https://wiadomosci.onet.pl/opinie/witold-jurasz-najnowszy-hit-netflixa-z-ktorego-cieszyc-sie-bedzie-jedynie-putin/m0pvyhq?utm_source=wiadomosci.onet.pl_viasg_wiadomosci&utm_medium=referal&utm_campaign=leo_automatic&srcc=undefined&utm_v=2

Witold Jurasz: Najnowszy hit Netflixa, z którego cieszyć się będzie jedynie Putin

Na platformie Netflix pojawił się nowy film nagrodzonej Oscarem reżyserki Kathryn Bigelow. "Dom pełen dynamitu" opowiada o fikcyjnym ataku nuklearnym na Stany Zjednoczone i natychmiast stał się hitem. Nie jest to dziwne, gdyż ze stricte filmowego punktu widzenia jest to wybitne kino. Jednak uproszczenia, dzięki którym film zyskał w sensie artystycznym, powodują, że jest to kino wybitnie wręcz szkodliwe z punktu widzenia Zachodu i wspaniałe z punktu widzenia reżimu Putina w Rosji.

"Dom pełen dynamitu" zaczyna się od wystrzelenia w kierunku USA pojedynczej rakiety balistycznej z ładunkiem jądrowym. Dokładne miejsce wystrzelenia pocisku nie jest znane i Amerykanie nie wiedzą, czy zostali zaatakowani przez Koreę Północną, Rosję, Chiny, czy też przez jakieś inne państwo. Wbici w fotel dramatyzmem akcji, wybitnym aktorstwem i paradokumentalnym stylem, w którym film został nakręcony, widzowie obserwują proces podejmowania decyzji o ataku odwetowym. Niejako przy okazji uświadamiamy sobie, jak straszliwy potencjał zniszczenia ma broń nuklearna i jak łatwo może dojść do zagłady milionów ludzi.

Problem polega na tym, że podstawowe założenie filmu jest całkowicie nieprawdziwe.

Oto bowiem obserwujemy rozważania prezydenta i innych najważniejszych amerykańskich urzędników czy nie powinni na wszelki wypadek dokonać uderzenia odwetowego wobec wszystkich potencjalnych agresorów.

Zmasowany atak przeciw wszystkim, jak usiłują przekonać nas twórcy filmu, miałby uniemożliwić ponowny atak nuklearny na Stany Zjednoczone. Co więcej, miałby być jedyną opcją, która miałaby to uniemożliwić. Tyle że jest to całkowita nieprawda.

Jednym z kluczowych elementów doktryny nuklearnej jest to, że państwa dysponujące bronią jądrową muszą zachowywać tzw. zdolność uderzenia odwetowego. Dokładnie dlatego Stany Zjednoczone i Związek Sowiecki jeszcze w czasie Zimnej Wojny podpisały porozumienia ograniczające rozbudowę systemów przeciwrakietowych. Teoretycznie doskonały system przeciwrakietowy mógłby bowiem spowodować, że jedna ze stron mogłaby dokonać ataku, który co prawda spotkałby się z odpowiedzią, ale odpowiedź ta byłaby całkowicie nieskuteczna.

W zupełnie obezwładniający atak nikt, nawet teoretycznie, nie wierzy. Zdolność uderzenia odwetowego mają nie tylko Amerykanie, ale również Rosja i Chiny, a być może nawet Korea Północna. Zaatakowanie tych państw nie gwarantowałoby bezpieczeństwa USA, tak jak to jest pokazane w filmie, a wręcz przeciwnie — oznaczałoby odwet.

"Dom pełen Dynamitu". Nieprawdziwych informacji jest więcej

Wbrew temu, co pokazuje film, Amerykanie nie musieliby się też spieszyć z decyzją o ataku odwetowym. Po pierwsze dlatego, że choćby po rodzaju promieniowania mogliby stwierdzić, kto ich zaatakował. Po drugie, atak na wszystkich równałby się samobójstwu. Po trzecie, inaczej niż chcą nas przekonać twórcy filmu, jeden pocisk jądrowy nie byłby w stanie spowodować utraty możliwości działań odwetowych ze strony Stanów Zjednoczonych. Nawet gdyby jedno z amerykańskich miast przestało istnieć, kraj ten nadal byłby pierwszym nuklearnym mocarstwem świata.

Nieprawdziwa w "Domu pełnym dynamitu" jest też informacja o niskiej, bo ledwie przekraczającej 60 proc., skuteczności amerykańskich systemów przeciwrakietowych. Wartość ta jest bowiem średnią ze wszystkich przeprowadzonych w historii prób systemów przeciwrakietowych. Rzecz w tym, że wraz z postępem technologicznym skuteczność tych systemów zasadniczo wzrosła. Nie jest też tak, jak jest to pokazane w filmie, że Amerykanie wystrzeliliby w kierunku jednego nadlatującego pocisku balistycznego ledwie dwa pociski przechwytujące. Jak twierdzą eksperci, w wypadku jednej rakiety, byłyby to raczej cztery przeciwrakiety.

Wielu widzów może wyciągnąć mylne wnioski

Wszystkie powyższe zastrzeżenia nie zmieniają oczywiście faktu, że film Kathryn Bigelow warto zobaczyć. Jest on bowiem doskonale nakręcony i na pewno stawia też przed nami ważne pytania, z których najważniejsze sprowadza się do tego, czy w razie konieczności podejmowania dramatycznych decyzji lepiej, by w Białym Domu zasiadał ktoś o cechach Joego Bidena czy też Donalda Trumpa. Odpowiedź wydaje się oczywista.

Przypomnienie, że broń jądrowa ma straszliwy potencjał destrukcji, też jest wartością. Warto pamiętać, a twórcy filmu o tym milczą, że to dzięki istnieniu broni jądrowej Zimna Wojna nigdy nie przerodziła się w wojnę rzeczywistą. Decydenci w Moskwie i Waszyngtonie rozumieli bowiem, że zarówno oni, jak i ich adwersarze dysponują tak straszliwym potencjałem, że nie można go użyć, nie ponosząc przy tym samemu straszliwych strat.

Oglądając "Dom pełen dynamitu", warto pamiętać, że oglądamy film fabularny, który z rzeczywistością ma niewiele wspólnego. Problem polega na tym, że tak zapewne nie będzie.

Widowisko Netflixa nakręcone jest bowiem w tak realistyczny sposób, że wielu widzów dojdzie do nieuchronnego wniosku, że aby uniknąć tak straszliwego scenariusza, jak ten zarysowany w filmie, mocarstwa powinny za wszelką cenę się porozumieć. Szkopuł w tym, że jeśli Zachód pod presją opinii publicznej zacznie ustępować np. Rosji, to ta w ramach wzajemności nie zacznie ustępować Zachodowi. W Rosji bowiem opinia publiczna może też się bać, tyle tylko, że nikogo na Kremlu to nie obchodzi.

Powinniśmy być mądrzejsi niż 40 lat temu


Dokładnie tak samo było nieco ponad 40 lat temu. W grudniu 1983 r. w Stanach Zjednoczonych ukazał się, również bardzo interesujący, opowiadający o konflikcie nuklearnym, film science fiction "Nazajutrz" (w oryginale "The day after"). W PRL telewizja wyświetliła film w styczniu roku 1984 (sic!). Sowiecka telewizja odczekała nieco dłużej, ale również oczywiście wyemitowała "Nazajutrz". Wszystko w imię pokoju. Straszenie konfliktem nuklearnym było bowiem jedną z ulubionych metod sowieckiej propagandy.

W efekcie, na przykład w Niemczech Zachodnich, dochodziło do masowych protestów przeciwko rozmieszczeniu w RFN zmodernizowanej amerykańskiej broni jądrowej. Nikt z protestujących nie zwracał uwagi, że broń tę Ronald Reagan rozmieszczał w odpowiedzi na agresywne działania strony sowieckiej.

Po otwarciu archiwów okazało się, że Sowieci nie tylko propagandowo, ale również za pomocą swojej agentury, aktywnie wspierali ruchy pacyfistyczne. "Dom pełen dynamitu" najprawdopodobniej pełnić będzie analogiczną rolę jak "Nazajutrz". Pojawia się bowiem w chwili, w której Zachód zaczyna się zbroić, ale nie dlatego przecież, że zamierza na Rosję napadać, ale dlatego, że reaguje na agresywną rosyjską politykę.

Film Kathryn Bigelow warto więc obejrzeć, ale warto być, choć odrobinę mądrzejszym niż zachodni pacyfiści sprzed 40 lat, którzy w imię pokoju byli gotowi poddać się Sowietom, które, dokładnie tak samo, jak dziś Rosja, mogą z nami wygrać tylko za pomocą naszego strachu. Rosja, dokładnie tak samo, jak Sowiety 40 lat temu, jest bowiem państwem zacofanym, słabym i takim, które Zachód może przy odrobinie silnej woli, pokonać.

Odpowiedz
#35
Czyli Bigelow to ruska onuca? :P
(13-11-2025, 17:18)Scheckley napisał(a): Wbrew temu, co pokazuje film, Amerykanie nie musieliby się też spieszyć z decyzją o ataku odwetowym. Po pierwsze dlatego, że choćby po rodzaju promieniowania mogliby stwierdzić, kto ich zaatakował. Po drugie, atak na wszystkich równałby się samobójstwu. Po trzecie, inaczej niż chcą nas przekonać twórcy filmu, jeden pocisk jądrowy nie byłby w stanie spowodować utraty możliwości działań odwetowych ze strony Stanów Zjednoczonych. Nawet gdyby jedno z amerykańskich miast przestało istnieć, kraj ten nadal byłby pierwszym nuklearnym mocarstwem świata.
To kolejna z szeregu wada filmu, ja również nie wiedziałem po cholerę ten pośpiech z decyzją o odwecie, bo nie znajdowałem żadnego powodu dla którego lepiej rozpocząć odwet w momencie uderzenia, a nie 10 minut, albo i trzy godziny później.


No i co ludzie mają z tym "wybitnie nakręconym kinem"? Mam wrażenie, że obecnie szasta się takimi sformułowaniami, aby brzmieć mądrzej :/

Odpowiedz
#36
Ta analiza Jurasza jest równie chujowa jak film :)
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  F1 (2025) - reż. Joseph Kosinski Kryst_007 252 21,751 Wczoraj, 23:59
Ostatni post: Rozgdz
  Redux Redux (2025) slepy51 14 703 10-05-2026, 21:53
Ostatni post: Mefisto
  Eddington (2025) - reż. Ari Aster Kryst_007 27 2,381 07-05-2026, 13:02
Ostatni post: Bucho
  Sinners (2025) reż. Ryan Coogler Pelivaron 26 1,672 25-03-2026, 06:00
Ostatni post: slepy51
  Wartość sentymentalna (2025) reż. Joachim Trier) PropJoe 3 157 03-03-2026, 08:45
Ostatni post: simek
  Bugonia (2025) reż. Yórgos Lánthimos Spoilerowo 3 495 02-03-2026, 09:58
Ostatni post: simek
  Nuremberg (2025) reż. James Vanderbilt Spoilerowo 21 1,893 22-02-2026, 19:40
Ostatni post: Spoilerowo
  Wielki Marty / Marty Supreme (2025, reż. Josh Safdie) simek 19 982 20-02-2026, 13:49
Ostatni post: Spoilerowo
  Primitive War (2025) reż. Luke Sparks Scheckley 24 2,367 23-01-2026, 16:11
Ostatni post: slepy51
  Warfare (2025) Snappik 22 2,406 11-11-2025, 15:42
Ostatni post: Spoilerowo



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości