ALARM! NADCHODZI KOLEJNY REMAKE! czyli wszystko o remake'ach
Wiem!!! Victoria Pedretti, ona plus Robercik i jestem w kinie w dniu premiery
http://www.filmweb.pl/user/tynarus120
Forum światopoglądowe filmowe

Odpowiedz
Coś mnie mierziło coś w tej wiadomości. W związku z tym odpaliłem dziś "Opętanie". No i teraz jestem już realnie zirytowany.

Robienie na nowo filmów tak wyrazistych autorów, ma coś faktycznie z profanacji i to nie jest za duże słowo. Twórczość Żuławskiego jest czymś tak oryginalnym i jednorazowym, że nie ma tutaj absolutnie mowy o jakiejkolwiek potrzebie nowego spojrzenia na nią. A w teorii czymś takim jest remake - reinterpretacją, odświeżeniem tematu w inny sposób. Dzieł tak indywidualnych jednak ruszać nie tyle nie wypada, co nie wolno. I tutaj mówię poważnie - ktoś, kto kocha kino jako takie, będzie się czemuś takiemu sprzeciwiał, bo w sztuce są świętości.

Brzmi to pewnie górnolotnie, ale trudno. Warto o jakieś ideały czasem zawalczyć.

Wyrażam więc sprzeciw i obrzydzenie z okazji ogłoszenia, że ktoś bierze autorską wizję artysty i chce ją sobie przerabiać. Podejrzewam, że finalnie jedynie wykorzystany zostanie rdzeń fabuły, bo absolutnie nie wierzę, że ktokolwiek obecnie poza Eggersem (ale jego klasa polega też na tym, że by takich rzeczy się nie łapał) by był w stanie zawędrować w artystyczne rejony bliskie Żulawskiemu. No ale mniejsza nawet z tym. Tutaj mówimy o kinie w 100% autorskim. To jest zamknięte dzieło stworzone przez faktycznego artystę. Wizja konkretnego umysłu. Tu nie ma czego dopowiadać, czego pisać na nowo. To się wydarzyło i koniec.

Wiele historii daje podstawy by je reinterpretować. Nie dziwi mnie 100 adaptacji Drakuli, 500 podejść do dzieł Szekspira. To są rzeczy, które dają wiele możliwości. Natomiast ładownie się z butami do twórczości artystów to jest absolutna żenada. I tu nie chodzi o jakieś moje fanatyczne uwielbienie do Żuławskiego - którego, swoją drogą, bardziej ceniłem zawsze za osobowość niż twórczość - ale o szacunek do sztuki. Bo gdzieś tam nadal kocham kino jako takie i realnie boli mnie, że ktoś wykorzystuje je tak cynicznie. Są rzeczy w sztuce, których się nie rusza. Niech sobie powstają nawet i nowe wersje "Ojca chrzestnego" - tak, ten film nadawałby się do nowej interpretacji, gdyby pojawił się na to pomysł, bo on porusza pewne tematy uniwersalne, a do tego nowa wersja mogłaby przenieść np. realia do współczesności i ugryźć pewnie wątki inaczej - ale wypada odpierdolić się od kinowych artystów. Jest ich tak niewielu, że chorobliwa rimejkoza dałaby radę rozwijać się bez nich.

Nie rusza się zamkniętych utworów autorskich. Nie rusza się Lyncha, nie rusza się Jodorowskiego, nie rusza się Żuławskiego.

Ten wylew to mój list miłosny do kina i sztuki. Pewnie jeden z ostatnich.

Teraz można mnie wyśmiać [']
.

Odpowiedz
(13-06-2024, 19:58)srebrnik napisał(a): absolutnie nie wierzę, że ktokolwiek obecnie poza Eggersem (ale jego klasa polega też na tym, że by takich rzeczy się nie łapał)

Gość właśnie robi remake Nosferatu, które - chcąc nie chcąc - jest dokładnie takim autorskim kinem.

Cytat:Nie dziwi mnie 100 adaptacji Drakuli, 500 podejść do dzieł Szekspira. To są rzeczy, które dają wiele możliwości.

Szkoda, że 99 i 399 z tych podejść kończy się niemal zawsze tak samo.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Zgadzam się ze srebrnikiem. Tylko w jednym wypadku można zrobić remake filmu artysty. Gdy artysta sam bierze się za remake własnego filmu. Tak jak zrobił to Haneke albo Hitchcock.

Wysłane z mojego CPH2481 przy użyciu Tapatalka
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.

Odpowiedz
A to to tak. Twórca może sobie robić, co tylko chce. Takie jego prawo.

(13-06-2024, 20:20)Mefisto napisał(a):
(13-06-2024, 19:58)srebrnik napisał(a): absolutnie nie wierzę, że ktokolwiek obecnie poza Eggersem (ale jego klasa polega też na tym, że by takich rzeczy się nie łapał)

Gość właśnie robi remake Nosferatu, które - chcąc nie chcąc - jest dokładnie takim autorskim kinem.

Cytat:Nie dziwi mnie 100 adaptacji Drakuli, 500 podejść do dzieł Szekspira. To są rzeczy, które dają wiele możliwości.

Szkoda, że 99 i 399 z tych podejść kończy się niemal zawsze tak samo.

"Nosferatu" jest w zasadzie adaptacją "Drakuli" Stokera i do tego jest przerabiany już kolejny raz, więc gdzieś tam mogę to przyjąć jako tekst kultury, który co jakiś czas wraca. Na tej samej zasadzie nie czepiam się właśnie kolejnych wersji takiego "Makbeta". Poza tym chodzi też o konkretną treść. "Drakula" i teskty Szekspira są w pierwszej warstwie interpretacyjnie dość proste, co czyni z nich materiał, któremu można nadawać różne kierunki. Trochę kulawo podjąłem ten temat w swoim poście, gdy wtrąciłem zdanie o ewentualnej nowej wersji "Ojca chrzestnego". W takich tekstach jest pewien żelazny fundament, który czyta się dość łatwo, a od niego wychodzą inne kwestie i je już można kierować w nowe strony. To zresztą w moim rozumienie jest w ogóle sens czegoś takiego jak remake.

Takk film jak "Opętanie" czy jakieś "Blue Velvet" to tak konkretna wizja, że tutaj nie ma mowy o jakimś nadawaniu nowych znaczeń, o wykorzystywaniu fragmentu. No to są tak kompleksowe dzieła - i nie chodzi kompletnie o to, czy się one komuś podobają - że nie dają żadnego pola do reinterpretacji.

Takie zrobię porównanie do malarstwa. Taki Dali namalował "Oblicze wojny" - to jest jego wizja. Nie da się tego samego namalować inaczej, żeby było to do obronienia. Chłop miał wizję i ją zrealizował. Koniec. Ktoś może to najwyżej kopiować, a to raczej nie jest zjawisko cenione. Co innego, gdy mowa o jakimś obrazie typu "Bitwa pod Grunwaldem" Matejki. Można go uważać za piękny, ale jednocześnie jego bazą jest coś, co można przedstawić inaczej. Nie wiem, czy ten przykład oddaje to, o czym myślę. Chyba tak.


No a to, że wychodzą te nowe wersje, jak wychodzą. No sam wiesz jak jest.
.

Odpowiedz
Ale ja rozumiem to, co napisałeś i się z tym zgadzam. Czego nie rozumiem to wypychanie Eggersa na jakiś piedestał - zwłaszcza, że w kontekście wypowiedzi gość nie tylko tego nieszczęsnego Nosferatu mieli, ale też i przerobił Szekspira przecież. Więc - już abstrahując od jakości jego filmów i tego, czy on sam jest autorem na miarę Żuławskiego - nie wiem skąd ta pewność, że on "na pewno by nie".
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
To było trochę bez sensu, fakt. Miejscami "The Northman" kojarzył mi się z brutalną dziwnością Żuławskiego i jakoś tak go przytoczyłem na zasadzie, że może w sumie on by w tę wrażliwość się wpasował, ale jednocześnie chciałem go trochę docenić, że nie będzie ruszał czegoś takiego. No bez sensu wtręt, bo ani sensowny sam w sobie, ani na temat :D
.

Odpowiedz

Nie rozumiem co właśnie zobaczyłem.

Odpowiedz
Kilka przemyśleń

- Natalie is sooo hot
- Są gołębie, więc to na pewno John Woo!
- Co to ma wspólnego z Killerem? To jest remake tego filmu z Yun Fat Chowem? Czy ktoś widział oryginał w ogóle?
- Omar Sy brzmi śmiesznie po angielsku
- Czy Sam Worthington nie został tutaj zdubbingowany? Nie brzmi jak on
- W symie Omar Sy też brzmi jak zdubbingowany, więc to może kwestia post-synchronów
- Jestem zmęczony po tej zajawce jak po maratonie

0/10 bez oglądania
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Chow yun fat
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Uwielbiam gdy 50 kilowe kobiety w szpilkach rzucają 90 kilowymi bykami.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
Wygląda jak kolejny wysryw ze stajni Bessona. Pytanie po co to podpinać pod remake filmu o którym - przy całej jego zajebistości - pamięta dziś niewielu?

Odpowiedz
Corn napisał(a): Czy ktoś widział oryginał w ogóle?
Ponoć wszystkie czarnuchy na świecie widziały.

Odpowiedz
(16-07-2024, 21:30)marsgrey21 napisał(a): Uwielbiam gdy 50 kilowe kobiety w szpilkach rzucają 90 kilowymi bykami.

Kiedyś w TV leciał "Colombiana". Nie dalo się odzobaczyć jak Saldana macha tymi patykami.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
(16-07-2024, 21:18)shamar napisał(a): Chow yun fat
Yun-Fat to imię, Chow to nazwisko. W Chinach zwykle zapis jest odwrotny, stąd błędne myślenie

Na Filmwebie o dziwo jest po naszemu, na wiki po ichniemu
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
A skąd wiesz, że błędne myślenie, a nie że Shamar po prostu uszanował azjatycką kulturę i zwraca nam uwagę, żebyśmy najpierw podawali nazwisko, skoro Azjaci sobie tak to wymyślili?
Ja u Chińczyków i Japończyków z reguły podaję właśnie nazwisko przed imieniem, bo czemu by nie - skoro tak się to u nich robi, to ok, mogę się dostosować. Jedynie czasem zdarza się, że nie jestem do końca pewien, co jest imieniem a co nazwiskiem, bo np. w przypadku części aktorów niektóre miejsca w internecie podają taki szyk, a inne przeciwny.

Odpowiedz
bo jakoś Andy Lau jest zawsze podawany jako Andy Lau a nie Lau Andy tylko dlatego, że brzmi bardziej zachodnio :)
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
(17-07-2024, 08:21)al_jarid napisał(a): A skąd wiesz, że błędne myślenie, a nie że Shamar po prostu uszanował azjatycką kulturę i zwraca nam uwagę, żebyśmy najpierw podawali nazwisko, skoro Azjaci sobie tak to wymyślili?
Tak było, potwierdzam.

Odpowiedz
(17-07-2024, 08:54)Corn napisał(a): bo jakoś Andy Lau jest zawsze podawany jako Andy Lau a nie Lau Andy tylko dlatego, że brzmi bardziej zachodnio :)

No ale Andy Lau to jest właśnie przypadek świadomego rebrandowania się na zachodnią modłę, że o brytyjskim narzucaniu konwenansów na Hong Kong nie wspomnę.

Także miło jak ktoś mowi i pisze Chow Yun-fat.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
https://www.nola.com/entertainment_life/spinal-tap-sequel-headed-to-nola-mayfair-witches-back/article_50d1b9d6-c114-11ee-a910-37ae046c1af4.html#:~:text=THIS%20IS%20SPINAL%20TAP%2C%20AGAIN,to%20the%20city's%20film%20office.

O matko boska...
Kto wpadł na taki pomysł?
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje D'mooN 14,484 2,458,313 Wczoraj, 12:59
Ostatni post: simek
  Pętla czasowa czyli motyw dnia świstaka w filmach Craven 91 23,983 07-08-2025, 14:13
Ostatni post: shamar
  Prekognicja, czyli oceń film, który zaraz obejrzysz military 77 28,276 04-03-2017, 00:43
Ostatni post: Juby
  Dłuższa piłka, czyli coś dla kino maniaków od kino maniaków wika 3 4,463 02-12-2013, 19:10
Ostatni post: Bucho
  Prawdziwy film, czyli istota kina Bodzio 22 8,757 07-08-2011, 20:23
Ostatni post: MauZ
  Starocie filmowe, czyli trochę klasyki Eorath 44 17,458 20-12-2010, 19:03
Ostatni post: szopman
  Krótka piłka, czyli mini-recenzje military 6,447 725,215 11-04-2009, 16:35
Ostatni post: Negrin
  Parada banału, czyli wpływ formy filmu na odbiór fabuły;) Mental 167 31,348 26-03-2008, 09:55
Ostatni post: D'mooN
  z-remake-uj się salad_finger 11 3,346 06-02-2008, 18:27
Ostatni post: Hitch
  [oddzielony] Krótka piłka, czyli mini-recenzje 0 329 Mniej niż 1 minutę temu
Ostatni post:



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości