Adolescence (2025) - Netflix
#61
(21-03-2025, 14:01)Bucho napisał(a):
(21-03-2025, 13:59)PropJoe napisał(a): W skrócie: mam wrażenie, że w waszych zarzutach jest sto razy więcej kontekstu rasowego niż w serialu a serial z kolei to nie dokument ani podsumowanie statystyk.
Tylko, ze ten serial za chwile bedzie miec status "dokumentu" i pelnic bedzie propagandowa role - patrz, pomys, zeby pokazywac ten serial w szkolach.

Nie jest zreszta ani wcale tak wazny, ani tym bardziej odwazny, patrzac na faktyczne problemy, ktore zywcem pozeraja brytyjska tkanke spoleczna. Dobra propagandowka to ciagle propagandowka, a nawet gorzej,  bo status waznosci i status dziela czyni taka propagandowke jeszcze bardziej grozna.

No, ale o nadanie mu statusu dokumentu przez polityków trudno mieć pretensje do twórców. Chyba, że zakładamy ich cynizm i celowe granie pod taki właśnie efekt. Czego wykluczyć nie mogę oczywiście. Ale też nie czuję, że taki był plan. Jasne, że w przypadku takiego tematu, jasnych - moim zdaniem niekoniecznie potrzebnych - odwołań do rzeczywistości, twórcy musieli wiedzieć jakie mogą być reakcje na forum KMF. Ale od początku, przynajmniej z mojej strony, dyskusja jest (chociaż też tradycyjnie rozlała się szerzej) w dużej mierze o tym, czy te rasowe "przekłamania" wpływają na ocenę serialu a nawet czy i dlaczego są dla niektórych barierą wejścia. Ostatecznie fajnie, że większość "oburzonych" serial obejrzała i sobie wyrobiła zdanie.

Chociaż przez moment obawiałem się, że będzie to serial o szkodliwości social mediów, ostatecznie okazuje się, że może mogłoby to go uratować w "waszych" oczach. Gdyby podkręcić bardziej kwestie upokorzenia chłopaka, dodać motyw jakiegoś nagrania czy zdjęcia zamiast tych komentarzy emotami... Dla mnie mogłoby to być nawet bardziej spójne i może trochę odsunęłoby konieczność wyszukiwania inspiracji.

To, że są inne ważniejsze problemy w UK. No są. Ale znowu, trudno mi z tego robić zarzut względem twórców, już nawet nie tylko dlatego, że tam nie mieszkam. Więc raczej jest to temat do Homofobiii niż tutaj.

Tak jak pisze ślepy, Graham chciał zagrać główną rolę w serialu, który napisał. Paranoją byłoby oczekiwanie, że powie, nie muszę oddać to komuś czarnemu, bo statystyki. Czy łatwiej mu było zdobyć na to kasę a później Netflix chętniej wykupił prawa niż gdyby zabrał się za to Idris Elba? Kurde, nie wiem. Masz przekonanie, że tak? Czy premier by nie chciał tego pokazywać w szkołach? Pewnie mniej chętnie. [edit: po zastanowieniu zmieniam na "możliwe, że mniej chętnie ;) ]


Odpowiedz
#62
(21-03-2025, 11:49)slepy51 napisał(a): No i pokazuje przecież jak jest, nikt tu nic nie czaruje. I PropJoe ma rację, pomimo tych przykładów powyżej, kolor skóry nie ma tu nic do rzeczy bo nie jest to clou tego serialu, chodzi o pokazanie samego problemu i wywołanie dyskusji, co jak wdać choćby w tym temacie, jednak się udało.

Z jednej strony mógłbym uderzyć się w pierś i przyznać Ci rację - co poniekąd robię. Zwłaszcza, że problem przemocy na Wyspach nie zaczął się wraz z migracją (już pomijając fakt, że w UK czy Francji ona zawsze była niejako wcześniej przed resztą EU) i już choćby filmy z przełomu lat 90/00, a potem na przykład Harry Brown na tym się skupiał. I była to w dużej mierze (lecz nie tylko) biała przemoc (acz głównie kryminalna, bo dotyczyła młodocianych gangów czy też środowiska np. kiboli). No ale właśnie z drugiej strony jest tu jednak ten szerszy kontekst. Już nawet pomijając statystyki, to serial, który jednocześnie sprzedaje to, co zalinkowałeś i zarazem pokazuje też tych czarnych jako ofiary i sprzedaje nam dobrego pana detektywa i czyni to w wątkach, które w dużej mierze nijak łączą się z głównym (syn detektywa sprzedaje nam informacje, które potem są powtórzone przez sprawcę w kolejnym odcinku, poza tym jest absolutnie zbędny; a ta dziewczyna - już pisałem, że wszystko co robi jest bez znaczenia dla fabuły). Czy to pierdoła? Na dłuższą metę i w normalnym świecie tak. Idę o zakład, że 20 lat temu nikt by na to nie zwrócił uwagi. Ale w dzisiejszym świecie będzie to wykorzystywane w dokładnie taki sposób, w jaki wspomniał już wyżej Bucho, a całość idealnie wpisuje się we wiadomo jaką narrację. Jedni tego nie zauważą, dla innych będzie to problem, ale jedno i drugie będzie wynikiem właśnie polityki ostatnich dekad.

(21-03-2025, 14:42)PropJoe napisał(a): No, ale o nadanie mu statusu dokumentu przez polityków trudno mieć pretensje do twórców. Chyba, że zakładamy ich cynizm i celowe granie pod taki właśnie efekt.

Problem polega na tym, że w dzisiejszej kulturze już trudno celowo grać pod efekt z perspektywy twórców, skoro praktycznie każda produkcja jakiegokolwiek medium jest odgórnie kierowana przez ludzi, którzy sami przyznają się, że priorytetem jest dla nich konkretna narracja, a tą spokojnie mogą sobie pchać za pomocą regulacji prawnych, którym poddaje się wszystkie nowe projekty. Więc Graham mógł się inspirować czymkolwiek chciał i mieć założenia takie, a nie inne, ale ostatecznie ręce miał związane już w momencie wejścia na plan i nijak nie byłby w stanie zrobić "białego filmu o białych problemach", bo nawet jakby to jakimś cudem przeszło produkcyjnie, to finalny efekt, zamiast spotkać się z zachwytami, byłby na pierwszych stronach gazet grzmiących o braku diversity/lgbt czy czegokolwiek innego (zauważmy, że Islam tu praktycznie nie istnieje - po drugim planie przewija się może kilka opatulonych główek).

(21-03-2025, 13:59)PropJoe napisał(a): Ale ja jeśli mam się czegoś czepiać to raczej psychologicznej wiarygodności, pełności obrazu dzieciaka i jego motywacji, przyczyn związanych z wychowaniem, ale też tymi relacjami rówieśniczymi. Głównie Graham nadrabia tutaj aktorstwem, ale tak jak pisałem wyżej, czuję lekki niedosyt na poziomie scenariusza.

Jak wyżej [mooy Bosche, zgadzam się z Mr. Properem :)].

Cytat:Zazdroszczę problemów, jeśli ktoś nie ma lepszych powodów, żeby się wkurwiać niż to co gada i robi premier obcego państwa.

To teraz wejdź na jakąkolwiek stronę informacyjną i obadaj sobie ilość artykułów na temat tego, co gada Trump, co mówi Konfederacja i tak dalej - tak wygląda dzisiaj cała sfera polityczna. Przy czym tutaj mówimy o sprawczym premierze państwa, w którym część użytkowników forum egzystuje.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#63
Cytat:Więc Graham mógł się inspirować czymkolwiek chciał i mieć założenia takie, a nie inne, ale ostatecznie ręce miał związane już w momencie wejścia na plan i nijak nie byłby w stanie zrobić "białego filmu o białych problemach" (...)
Dlaczego nie zrobił "białego filmu o białych problemach". Bo statystyki pokazują, że są to częściej problemy "czarne"? Nie wiem czy miał związane ręce. Niewiele w sumie mam do dodania i nie ma sensu się spierać, bo ty chcesz patrzeć na serial szerzej i spoko, Twoje prawo, ale ja nie widzę potrzeby ani sensu.

Cytat:(...) bo nawet jakby to jakimś cudem przeszło produkcyjnie, to finalny efekt, zamiast spotkać się z zachwytami, byłby na pierwszych stronach gazet grzmiących o braku diversity/lgbt czy czegokolwiek innego (...)
Nie do końca chyba rozumiem. Co właściwie byłoby tym "białym filmem o białych problemach".
Nie wiem czy w innym układzie byłoby mniej zachwytów. Mi się podobało - poza tymi zarzutami, które wyłożyłem - bez względu na kolor skóry bohaterów i w dupie mam czy gdyby było "biało" zamiast zachwytów byłby hejt, czy inny serial by powstał czy Graham miał związane ręce i jak bardzo. Serio nie widzę sensu w takim teoretyzowaniu.

Cytat:
Cytat:Zazdroszczę problemów, jeśli ktoś nie ma lepszych powodów, żeby się wkurwiać niż to co gada i robi premier obcego państwa.
Przy czym tutaj mówimy o sprawczym premierze państwa, w którym część użytkowników forum egzystuje.
No, ale Mental chyba nie, nie? A to on wprost napisał o wkurwieniu. Ty też chyba nie. Ujawnił się ślepy, który jest po "mojej" stronie, mimo, że jego problem dotyczy najbardziej z nas wszystkich.

(21-03-2025, 17:29)Mefisto napisał(a): Jedni tego nie zauważą, dla innych będzie to problem, ale jedno i drugie będzie wynikiem właśnie polityki ostatnich dekad.
Nie wiem czy słusznie, ale wyczuwam tu podtekst taki, że "my" nie zauważamy, bo polityka ostatnich dekad nas na to znieczuliła. Jakiś szerszy problem widzimy tu chyba wszyscy. W różnym stopniu może on na wkurwiać. Różnimy się teraz w tym, że w tym konkretnym serialu dla nas ten problem jest marginalny, nawet jeśli serial próbuje się wykorzystać politycznie, głupio czy nie, a dla was kluczowy.

Mnie tam specjalnie nie grzeje nawet wciskanie czarnoskórych do białych ról. Ale spoko, rozumiem, że kogoś to może wkurwiać nawet. Ale moim zdaniem tutaj absolutnie nie ma mowy o podmianie czarnego na białego, co sugerowały te wrzutki artykułów.

Tyle. Jak pisałem, to jest temat do Homofobii.


Odpowiedz
#64
https://x.com/1972tomek/status/1902997351247069261

To tym serialem się tak podniecacie?

Odpowiedz
#65
Tak, tym, może obejrzyj go sam albo chociaż przeczytaj dyskusję w tym temacie zamiast przeklejać i powielać te bzdury wypisywane przez chuj wie kogo.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
#66
(22-03-2025, 15:20)Doppelganger napisał(a): https://x.com/1972tomek/status/1902997351247069261

To tym serialem się tak podniecacie?

po prostu nie było utalentowanego czarnego aktora do roli Jamiego

i znów biały musi ratować sytuacje

Odpowiedz
#67
Heh, i całe szczęście, bo dostaliśmy dzięki temu jedną z najlepszych ról ostatnich lat i prawdopodobnie jeden z najlepszych debiutów aktorskich w historii.

W ogóle obejrzałem sobie ten wspominany też w tym temacie zbliżony tematycznie serial od Apple'a "Defending Jacob" z białym Kapitanem Ameryką w roli głównej i dzieciakiem z rimejku "It"i to jest kolosalna wręcz różnica klas na korzyść "Adolescence". Jasne, to dosyć różne produkcje bo tamten serial to właśnie takie klasyczne "whodunit?", opierające się głównie na wyjmowanych co i rusz z dupy twistach, taka typowa Holly wersja tej historii. Do tego aktorsko stoi to kilka półek niżej - nie wiem, może to tylko takie moje odczucie ale oglądając to i mając w głowie znakomite kreacje z serialu Netflixa miałem wrażenie, że każdy gra tam na jednej minie - dzieciak miał być cichy, smutny i tajemniczy to snuje się po ekranie jak ten jełop, cedzi słowa przez zęby i wkurwia wszystkich dookoła swoim idiotycznym zachowaniem i odzywkami na odpierdol, to samo jego matka grana przez Michelle Dockery - jedna z najbardziej antypatycznych bab, jakie ostatnio widziałem w serialu/filmie no a Chris Evans to Chris Evans. To, że chłop ma tutaj brodę i wąsy nie zmienia faktu, że aktorsko to nie jest żaden orzeł. Jedyny kto tam się wyróżnia na plus to J.K. Simmons, no ale jego ratuje ogólna charyzma, bo postać też ma napisaną na jednej nucie.

Całościowo to takie dosyć przeciętne patrzydło, pomimo nagromadzenia tych dupnych twistów momentami strasznie się nudziłem, jak mówię - jeśli ktoś chce typową Holly wersję historii "dzieciak ginie od noża" może obejrzeć, ja raczej nie polecam no chyba żeby samemu się przekonać, jak dobrze w takim porównaniu wypada "Adolescence".
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
#68
(22-03-2025, 16:40)Spoilerowo napisał(a): po prostu nie było utalentowanego czarnego aktora do roli Jamiego

i znów biały musi ratować sytuacje

A jakby był czarny, to by nie miał ojca i cała historia by się zawaliła xD
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
#69
Też prawda :)

Ogólnie to warto przypomnieć w tym temacie, jak zajebiście jest ten serial zrealizowany z czysto filmowego punktu widzenia, bo niektórzy z różnych względów chyba nie do końca zwracają na to uwagę. Sama końcówka drugiego odcinka to chyba najlepsze wykorzystanie ujęć z drona w historii ujęć z drona:

The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
#70
Jestem po dwóch odcinkach i, zgodnie z moją intuicją przed obejrzeniem, nie rozumiem szału na ten serial.
Najpierw dobre rzeczy: aktorstwo rzeczywiście na wysokim poziomie, ale bardziej jest to solidność niż coś, czym mógłbym się zachwycić.
Cała reszta? No ja nie kupuję pomysłu wyjściowego, czyli pokazania w czasie rzeczywistym przebiegu aresztowania, przesłuchań, przeprowadzenia śledztwa, bo póki co nie ma w tych wszystkich wydarzeniach niczego ciekawego poza elementem szokującym, który w zamyśle ma rozmiękczyć widza.
Robienie wszystkiego na jednym ujęciu: zgadzam się z Mefistem, że to nie jest 2005 rok żeby coś takiego miało być imponujące, jest to filmowy odpowiednik wypicia butelki piwa duszkiem, aby zaszpanować swoim 30-letnim znajomym, czyli no spoko, że to potrafisz, być może w liceum na kimś by to zrobiło wrażenie, ale teraz to już naprawdę więcej sensu i przyjemności da wypicie tego piwa normalnie, z przerwami. Ja nie widzę żadnej wartości w takim podejściu do kręcenia - długie ujęcia potrafią fantastycznie spełniać swoją rolę, gdy pojawią się w filmie raz, czy dwa, w konkretnym, kluczowym momencie, a robienie całego odcinka w taki sposób już gdzieś po 7 minutach zaczyna mnie irytować, przestaję wierzyć że podglądam prawdziwy przebieg zdarzeń i zaczynam widzieć nachalną inscenizację, a w mojej głowie pojawia się myśl "ciekawe jak ci aktorzy i ekipa muszą się tam uwijać za kamerą, aby zdążyć na kolejne pojawienie się w kadrze?".

Może druga połowa jest lepsza, oby, ale póki co kompletnie to do mnie nie trafia i z wielkim zdziwieniem czytam opinie z pierwszych stron tematu.

Odpowiedz
#71
to po prostu jest dobrze zrealizowany, zagrany serial, a cała otoczka wokół niego zeszła na drugi plan, bo się ludzie napierdalają, że są biały musi grać czarnego mordercę

zobaczymy na koniec roku ile podobnych jakościowych produkcji wyjdzie, pośród tego gówna co wychodzi, trzaskają po kilka sezonów, ten serial to jest miła odmiana

Odpowiedz
#72
simek napisał(a):Robienie wszystkiego na jednym ujęciu: zgadzam się z Mefistem, że to nie jest 2005 rok żeby coś takiego miało być imponujące

A dlaczego nie miałoby to być imponujące, skoro dotychczas nikt nic podobnego nie zrobił? No chyba, że się mylę i zaraz zarzucicie mnie innymi tytułami, które w ten sposób podeszły do tematu mastershota i rzeczywiście twórcy robili to bez żadnych sztuczek i udawania, jak ma to miejsce właśnie tutaj.

simek napisał(a):Ja nie widzę żadnej wartości w takim podejściu do kręcenia - długie ujęcia potrafią fantastycznie spełniać swoją rolę, gdy pojawią się w filmie raz, czy dwa, w konkretnym, kluczowym momencie, a robienie całego odcinka w taki sposób już gdzieś po 7 minutach zaczyna mnie irytować, przestaję wierzyć że podglądam prawdziwy przebieg zdarzeń i zaczynam widzieć nachalną inscenizację, a w mojej głowie pojawia się myśl "ciekawe jak ci aktorzy i ekipa muszą się tam uwijać za kamerą, aby zdążyć na kolejne pojawienie się w kadrze?".

No to rzeczywiście widać ciężko cię czymś usatysfakcjonować, skoro nawet serial, który ewidentnie robi coś po raz pierwszy i z technicznego punktu widzenia wybija się na tle innych produkcji, nie jest w stanie tego zrobić. No chyba że to kwestia samego podejścia do serialu - bo niektórzy wydaje mi się, że podeszli do niego na zasadzie "tyle chwalą, to ja się wybiję i opierdolę". Jasne, nie każdemu taki sposób filmowania może się podobać ale pisanie, że nie robi to żadnego wrażenia i wygląda jak inscenizacja, kiedy każdy film czy serial to jest inscenizacja? No kompletnie nie rozumiem takiego podejścia. Dodatkowo przecież te mastershoty mają swoje uzasadnienie, mi się bardzo ładnie zgrywają z tym co serial chce powiedzieć, taki bardziej dokumentalny i "reporterski" styl z kamerą przyklejoną do bohaterów w centrum akcji świetnie pokazuje nam ten początkowy chaos, czy później w 3 epizodzie coraz większe osaczenie tej "psychloszki" i chęć jak najszybszego spierdalania z sali rozmów bo dzieciak okazuje się jednak nie taki miły, na jakiego wygląda. Dla mnie jak najbardziej robi to robę, no ale ok, nie każdemu musi to pasować.

simek napisał(a):aktorstwo rzeczywiście na wysokim poziomie, ale bardziej jest to solidność niż coś, czym mógłbym się zachwycić.

Owen Cooper błyszczy w 3 odcinku a Graham daje do pieca w 4 - jak te występy cię nie zachwycą (a przypominam, dzieciak to totalny aktorski świeżak) to naprawdę nie wiem, co jest w stanie.

Spoilerowo napisał(a):to po prostu jest dobrze zrealizowany, zagrany serial, a cała otoczka wokół niego zeszła na drugi plan, bo się ludzie napierdalają, że są biały musi grać czarnego mordercę

No jak do dyskusji wjeżdża ideolo to ludziom zaczyna odpierdalać, niestety.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
#73
(23-03-2025, 08:26)simek napisał(a): jest to filmowy odpowiednik wypicia butelki piwa duszkiem, aby zaszpanować swoim 30-letnim znajomym, czyli no spoko, że to potrafisz

Kurde, nie wiem czy bym dziś potrafił jeszcze :/
Ale też inne piwa człowiek dzisiaj pije niż dawniej.

Cytat:Ja nie widzę żadnej wartości w takim podejściu do kręcenia

Pozwala to w sumie na większą immersję z materiałem, bo nie masz cięć i zmian kamery, tylko całość naturalnie sobie płynie. Niestety nie potrafili tego odpowiednio wypełnić treścią, przez co ogólne wrażenie siada.

(23-03-2025, 13:16)slepy51 napisał(a): A dlaczego nie miałoby to być imponujące, skoro dotychczas nikt nic podobnego nie zrobił? No chyba, że się mylę i zaraz zarzucicie mnie innymi tytułami, które w ten sposób podeszły do tematu mastershota

Stary, całe filmy mieliśmy już na jednym ujęciu, bo to było modne - jak pisałem - 15 lat temu. Nawet w Detektywie miałeś pamiętny odcinek tego typu (choć nie pamiętam czy cały czy tylko część). Pierwszy był zdaje się Cyrulik Syberyjski, ale nie chce mi się szukać. Oczywiście nie osłabia to siły tej inscenizacji, bo jest to diabelnie trudna sztuczka, dlatego zawsze będzie robić wrażenie. Niemniej dzisiaj z tymi wszystkimi dronami i technologią jest to zdecydowanie łatwiejsze do zrobienia, choć - jak pokazuje moment pogoni - nie zawsze się sprawdza.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#74
(23-03-2025, 14:14)Mefisto napisał(a):
(23-03-2025, 13:16)slepy51 napisał(a): A dlaczego nie miałoby to być imponujące, skoro dotychczas nikt nic podobnego nie zrobił? No chyba, że się mylę i zaraz zarzucicie mnie innymi tytułami, które w ten sposób podeszły do tematu mastershota

Stary, całe filmy mieliśmy już na jednym ujęciu, bo to było modne - jak pisałem - 15 lat temu. Nawet w Detektywie miałeś pamiętny odcinek tego typu (choć nie pamiętam czy cały czy tylko część). Pierwszy był zdaje się Cyrulik Syberyjski, ale nie chce mi się szukać.

no nie wiem czy to było takie modne, ostatnio to kojarzę tylko 1917, Birdmana, Victoria

nie rozumiem, że ten miniserial jest także krytykowany za to jedna ujęcie, w stylu - ooooo nie, znowu jedno ujęcie, ileż można!

właśnie teraz możemy dostać wysyp odcinków seriali, na jednym ujęciu, bo jest duży szum hype i Netflix, ludziom to obrzydnie jak kino komiksowe

Odpowiedz
#75
Mefisto napisał(a):Stary, całe filmy mieliśmy już na jednym ujęciu, bo to było modne - jak pisałem - 15 lat temu.

Stary, przeczytałeś w ogóle co ja napisałem? Bo napisałem wyraźnie o produkcjach, które "w ten sposób podeszły do tematu mastershota". To, że mastershoty mieliśmy wcześniej i filmy na jednym ujęciu to nie jest żadna tajemnica, ale to wszystko było "udawane", z ingerencją montażystów, maskownaiem cięć itd. itp. Tutaj masz 4 godzinne odcinki, z których każdy jest nakręcony naprawdę na jednym ujęciu, bez żadnej ściemy i udawania, a czegoś takiego wcześniej nie było. Nie wiem, na mnie robi to wrażenie tym bardziej, że pozwala na większą immersję i wzmaga poczucie realizmu całości, wystarczy porównać choćby z tym "Defending Jacob", o którym pisałem kilka postów wyżej, kręconym normalnie, który wygląda jak każdy kolejny crime thriller walony od sztancy, przez co tamta historia nie ma nawet promila tej siły uderzeniowej z "Adolescence".
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
#76
w odcinku szkolnym jest dużo cięć, są po prostu bardzo dobrze zamaskowane np. jak typ wyskakuje przez okno albo kamera wchodzi do klasy gdzie jest ta młoda przyjaciółka zamordowanej z nauczycielką

czekam kto wyłapie wszystkie cięcia w serialu i wrzuci jakieś podsumowanie na youtube

Odpowiedz
#77
Obejrzyj sobie making ofy, nie ma tam żadnych cięć, twórcy wyraźnie o tym mówią, że każdy odcinek to nieprzerwany niczym mastershot, bez żadnych sklejek czy innego udawania. W scenie wyskakiwania przez okno po prostu dodali później okno w postprodukcji, ale nie było tam żadnego cięcia. Do pierwszego odcinka wybudowali od podstaw w studio cały komisariat policji, żeby wszystko dokładnie rozplanować itd.

The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
#78
Ale w 1917 i Birdmanie mamy tylko wrażenie, że wszystko jest na jednym ujęciu, a kręcili normalnie. Za to w "Victorii" słyszałem, że realnie operator ani na moment nie odłożył kamery!

Wysłane z mojego CPH2481 przy użyciu Tapatalka
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.

Odpowiedz
#79
(23-03-2025, 14:47)slepy51 napisał(a): Obejrzyj sobie making ofy, nie ma tam żadnych cięć, twórcy wyraźnie o tym mówią, że każdy odcinek to nieprzerwany niczym mastershot, bez żadnych sklejek czy innego udawania.

no to dałem się złapać, bo oglądając serial wypatrywałem momentów gdzie mogą zrobić cięcie i je ukryć, np. w rozmowie z psycholog jak kamera przechodziła za jej głową, w szkole jak mijają filary, no w jednym momencie jak kamera wchodzi przez drzwi do klasy to mam wrażenie, że jest takie rozmycie


no ale simek napisze, że to mało imponujące, bo to nie 2005 rok

Odpowiedz
#80
Skończyłem całość. Nie zachwyciło mnie tutaj praktycznie nic, solidna produkcja stojąca głównie aktorstwem i technicznymi fajerwerkami, ale dla mnie nic szczególnego. Ocena to jakieś 6\10. (edit: nie no, 6 to jednak przesada, raczej 7 się należy)
Może w szczegółach opinii jestem trochę bardziej złośliwy niż gdyby to był zignorowany przez mainstream serial, ale ocena raczej byłaby ta sama.

(23-03-2025, 13:16)slepy51 napisał(a):
simek napisał(a):Robienie wszystkiego na jednym ujęciu: zgadzam się z Mefistem, że to nie jest 2005 rok żeby coś takiego miało być imponujące
A dlaczego nie miałoby to być imponujące, skoro dotychczas nikt nic podobnego nie zrobił? No chyba, że się mylę i zaraz zarzucicie mnie innymi tytułami, które w ten sposób podeszły do tematu mastershota i rzeczywiście twórcy robili to bez żadnych sztuczek i udawania, jak ma to miejsce właśnie tutaj.
Odpowiem na twoje wszystkie argumenty broniące jednego ujęcia w ten sposób: dla mnie przy ocenie wartości filmu nie ma ABSOLUTNIE żadne znaczenia jak bardzo twórcy się namęczyli, jak bardzo się musieli postarać, ile robili dubli i że owszem, były w przeszłości mastershoty, ale takich długich to nie, więc szacun i +2 do oceny - no ni chuja. Zdjęcia i montaż są tylko środkiem do osiągnięcia celu, który wg mnie nie został tutaj zrealizowany, więc metody jakich użyto są właściwie nieważne, a nawet w drugą stronę: kurczowe trzymanie się tego jednego ujęcia nawet przeszkadza tej opowieści.


slepy51 napisał(a):No to rzeczywiście widać ciężko cię czymś usatysfakcjonować, skoro nawet serial, który ewidentnie robi coś po raz pierwszy i z technicznego punktu widzenia wybija się na tle innych produkcji, nie jest w stanie tego zrobić.
Pierwszeństwo jest dobre i ważne jak lecisz do urzędu patentowego, a w sztuce jest to zaledwie ciekawostka do wpisania do podręczników o historii kinematografii.

Cytat:Jasne, nie każdemu taki sposób filmowania może się podobać ale pisanie, że nie robi to żadnego wrażenia i wygląda jak inscenizacja, kiedy każdy film czy serial to jest inscenizacja? No kompletnie nie rozumiem takiego podejścia.
Wiesz co, no każde aktorstwo jest udawaniem, a każdy film inscenizacją - zdaję sobie z tego sprawę :) Szkopuł w tym, że jeśli coś jest zrobione dobrze, to widz tego nie dostrzega, a jeśli jest to zrobione gorzej, to widz traci to poczucie iluzji, że patrzy na rzeczywistość i widzi inscenizację.

Cytat:Dodatkowo przecież te mastershoty mają swoje uzasadnienie, mi się bardzo ładnie zgrywają z tym co serial chce powiedzieć, taki bardziej dokumentalny i "reporterski" styl z kamerą przyklejoną do bohaterów w centrum akcji świetnie pokazuje nam ten początkowy chaos, czy później w 3 epizodzie coraz większe osaczenie tej "psychloszki" i chęć jak najszybszego spierdalania z sali rozmów bo dzieciak okazuje się jednak nie taki miły, na jakiego wygląda. Dla mnie jak najbardziej robi to robotę, no ale ok, nie każdemu musi to pasować.
Mi dokument i reporterski styl kojarzy się właśnie z przypadkowością, chaotycznie pokazanymi wydarzeniami, naturalnymi niedoskonałościami, a nie ze skrupulatnie planowanymi przez miesiące ruchami kamery i aktorami wchodzącymi w kadr w idealnie odmierzonym czasie.
Dasz radę zaakceptować, że ja dostrzegam sztuczność jeśli próbuje się oddać rzeczywistość poprzez zbyt precyzyjny plan? Dokładnie to czułem podczas oglądania, że tam wszystko jest tak wykalkulowane, że aż niewiarygodne.
Kiedyś mieliśmy na forum dyskusję o Fincherze, że jego mania perfekcyjnych ujęć i poprawiania w postprodukcji najdrobniejszych szczegółów zabrnęła zbyt daleko, no to tutaj mamy podobny przypadek. Zresztą jest ta wspomniania już przez PropJoe i Mefista scena pościgu, która wg mnie wyszła dosyć pokracznie właśnie dlatego, że trzeba było ją upchać jako część godzinnego mastershota zamiast zrobić tam normalne cięcie i zrobić sobie dziesięć dubli.

Jeszcze co do tej immersji: piszecie tak, jakby długie ujęcia były jedynym skutecznym sposobem jej osiągnięcia, a że Adolescence jako pierwszy pokazał wszystkie odcinki jako jedne, długie ujęcia, no to przyznajemy mistrzostwo świata w kinowej imersji twórcom tego serialu i kończymy zawody. No nie, przez długie dekady kino/telewizja potrafiły wspaniale przekazać widzowi odczucia portretowanych postaci używając masy innych sposobów i to wcale nie jest tak, że im więcej mastershotów, tym lepiej.

Cytat:Owen Cooper błyszczy w 3 odcinku a Graham daje do pieca w 4 - jak te występy cię nie zachwycą (a przypominam, dzieciak to totalny aktorski świeżak) to naprawdę nie wiem, co jest w stanie
Są to bardzo dobre występy, ale naprawdę nie robiłbym ósmego cudu świata z roli nastolatka, który pokazał, że raz potrafi być smutny i przestraszony, aby za chwilę wybuchnąć gniewem i ukazać swoje agresywne oblicze. Graham również dobrze, ale pokazanie mieszanki irytacji, wkurwienia, smutku, zgorzknienia i desperacji u rodzica opłakującego los swojego syna to też nie są jakieś himalaje aktorstwa.

(23-03-2025, 14:14)Mefisto napisał(a):
Cytat:Ja nie widzę żadnej wartości w takim podejściu do kręcenia
Pozwala to w sumie na większą immersję z materiałem, bo nie masz cięć i zmian kamery, tylko całość naturalnie sobie płynie.
Nie wiem jak dla was, ale dla mnie filmy z normalnym montażem też płyną sobie dosyć naturalnie i poza skrajnymi przypadkami, gdy montażysta dostał sraczki, to właściwie nigdy nie odczuwałem cięć jako czegoś nienaturalnego i to przecież nie tak, że nagle autorzy tego serialu pokazali światu pierwszą w pełni naturalną opowieść, bo bez cięć.

(23-03-2025, 15:05)Spoilerowo napisał(a): no ale simek napisze, że to mało imponujące, bo to nie 2005 rok
Nie no, żebyście mi nie wciskali w usta coś o co mi nie chodziło. Ja nie miałem na myśli tego, że czas na długie ujęcia minął dwie dekady temu i gdyby serial powstał wtedy, to piałbym z zachwytu - wprost przeciwnie: po tylu latach zabawy z mastershotami i udoskonalonej techniki w jaki mogą one powstawać to twórcy już powinni dojść do wniosku, że to jest droga donikąd i z samego faktu kręcenia bez cięć nie wynika żadna wartość dla filmu.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Daredevil [Marvel/Netflix] Mickey 758 140,588 10-05-2026, 00:07
Ostatni post: slepy51
  The Witcher (Netflix, 2019-) Gal Anonim 2,774 317,206 22-04-2026, 23:53
Ostatni post: shamar
  Harry Hole (2026) Netflix slepy51 7 583 17-04-2026, 16:52
Ostatni post: Bibliomisiek
  Punisher [Marvel/Netflix] SonnyCrockett 233 44,221 09-04-2026, 18:39
Ostatni post: slepy51
  Stranger Things (Netflix, 2016-) Pelivaron 978 157,521 26-03-2026, 17:07
Ostatni post: slepy51
  1670 (Netflix) Capt. Nascimento 162 25,528 23-01-2026, 16:39
Ostatni post: slepy51
  Noce i dnie (Netflix) Pelivaron 8 500 21-01-2026, 11:33
Ostatni post: Dr Strangelove
  Pluribus (Apple TV, 2025–?) Norton 59 3,850 11-01-2026, 23:31
Ostatni post: Craven
  Breaking Bad - serial (AMC, 2008-2013) i film El Camino (Netflix, 2019) Albertino 1,662 388,746 22-12-2025, 20:11
Ostatni post: Pelivaron
  Death by Lightning (2025) Netflix Spoilerowo 1 320 11-12-2025, 15:38
Ostatni post: raven.second



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości