Taśmowy akcyjniak do obejrzenia i zapomnienia, którego jedynym faktycznie dobrym elementem jest bardzo fajny Michael Keaton. Szacun za wyciśnięcie z tej roli czegoś, czego nie było nawet w scenariuszu, no ale Keaton to Keaton, niby w każdej roli pokazuje te swoje typowe tiki, zestaw min i spojrzeń, ale facet jest świetny w tym co robi i tyle.
Główny bohater i grający go Dylan O'Brien ciency niemiłosiernie - zagrana na jednej minie rola i nieciekawa postać, którą dodatkowo sabotuje sama fabuła - napędzany zemstą po osobistej tragedii bohater szybko staje się kolejnym randomowym agentem ścigającym psychola z ładunkiem nuklearnym, który oczywiście ma zerowy związek z pierwotną motywacją.
Kiepski montaż (nieciekawych) scen akcji, komputerowa krew, Kitschowaty czarny charakter i bekowy pokaz CGI w finale. No właśnie - od realistycznego zagrożenia w postaci muzułmańskich terrorystów film przechodzi do totalnej abstrakcji pasującej bardziej do jakiegoś xXx czy innej szmiry.
4/10
PS. Uczcijmy minutą ciszy dwóch dzielnych polskich policjantów, którzy zginęli w scenie przejęcia bomby atomowej... w Warszawie :D
17-09-2017, 14:50 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-09-2017, 15:04 przez Mierzwiak.)
(17-09-2017, 14:50)Mierzwiak napisał(a): od realistycznego zagrożenia w postaci muzułmańskich terrorystów film przechodzi do totalnej abstrakcji pasującej bardziej do jakiegoś xXx czy innej szmiry.
Goddamit. Pomysł wyjściowy był świetny, mógł z tego być naprawdę świetny prequel Taken - o tym jak Liam Neeson uczył się kopać tyłki imigrantom ;)
Zwiastun niby pokazuje, że bohater będzie chciał na końcu za jednym zamachem rozwiązać kwestię pokoju na bliskim wschodzie, ale skręt w stronę xXx zgrabnie zakamuflowali.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
Ja nie będę aż tak surowy jak Mierzwiak. Oczywiście film nie odkrywa nowych scieżek w gatunku, ale moim zdaniem ogląda się bezboleśnie. Ot, taki film do obejrzenia i zapomnienia.
Pomysł wyjściowy oczywiście świetny, który ostatecznie jest spartolony na rzecz głównej osi fabuły, co bardzo ubolewam. Nie zgodzę się, że sceny akcji nijakie, bo mi się podobały.
Keaton jest tutaj świetny, wiadomo jednak to Keaton. Będę bronił Dylana, udźwignął role, zagrał dobrze, pasuje do tej postaci.
Ja wystawiam 5-6/10 i polecam bekową scenę w Warszawie:P
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron
Badziew do zapomnienia. Niewiele można o tym powiedzieć. W zasadzie temat tego filmie mogłoby wyczerpać stwierdzenie, że nie jest on nawet wart wątku na forum :)
No ale skoro jest.
Mam wrażenie, że scenariusz tutaj zlepiono w bólach z kilku różnych skryptów. Zmiany nastrojów, wątków, motywów - to wszystko jest jakąś loterią. Pod tym kątem to film w zasadzie zabawnie jest nieprzewidywalny, bo nie da się ocenić, kiedy akurat losowo jakaś bzdura wpłynie na fabułę. Jednak na dłuższą metę taki stan rzeczy jest męczący i nawet trochę szkodliwy. Punkt wyjścia był poważny i dramaturgicznie całkiem mocny. Później jednak historia przekształca się w jakiś trening, który z kijem w dupie traktuje taką bzdurę jak jakąś gierkę VR z kopaniem prądem w razie błędów. Dajcie spokój :D Szkoda gadać jednak. Jedyne co dziwi, to Keaton i to nawet nie sama jego obecność, ale to że ewidentnie mu się chciało. Główny aktor mam wrażenie, że w ogóle nie grał w tym filmie. Po prostu był na planie i miał smutną minę.
Tzn. na pewno byłby dużo ciekawszym filmem, gdyby opowiadał o kolesiu infiltrującym i likwidującym komórki terrorystyczne - ale też nie jest źle.
Film po interesującym początku bardzo szybko robi skręt w generyczne tory, a historia mściciela, który wyszedł z zamachu terrorystycznego okazuje się być jedynie origin story dla standardowego super agenta mającego powstrzymać innego superagenta z bombą atomową w walizce.
I to w zasadzie jedyny poważny zarzut do filmu, bo jak już się przełknie to rozczarowanie zmarnowanym potencjałem, to film okazuje się być całkiem solidnym generycznym akcyjniakiem. Sceny akcji w porządku. Fabuła bez większych przegięć czy dziur logicznych. Europejskie widoczki i down to earth klimat pierwszego Bournea.
Na plus przemoc i konkretność pokazanego świata.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.
Bardzo dobry początek i dobra pierwsza połowa. Niestety dalej robi się niedorzeczny akcyjniak.
Choć przy bzdurach typu "Olympus has Fallen" to prawie arcydzieło i kwintesencja realizmu.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
Zmarnowany potencjał ciekawego pomysłu wyjściowego. Film średni do bólu, da się obejrzeć i tyle. Główny bohater totalnie bezpłciowy, nudny przeciwnik i słabe sceny akcji. Zakończenie kiczowate i przegięte. Jedyne elementy warte odnotowania to muzułmańscy terroryści, a nie sztuczne twory w myśl poprawności politycznej i bekowa scena w Warszawie :) Można obejrzeć do kotleta.