Andor (2022)
(16-05-2025, 18:17)Paszczak napisał(a): Skoro o tym mowa, jakieś takie jasne to niemowlę jak na potomka Andora i Bix.

Niezły twist. Ocena wędruje o oczko w górę. Dwa sezony pieczołowitego budowania postaci tej aryjskiej nazistki, a największą suczą okazuje się dziewucha Andora. Gość umrze nie wiedząc nawet że ma syna.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
Jeszcze się opali, a na koniec okaże się, że to nie kto inny a sam Poe Dameron!!!

Odpowiedz
1 sezon - 7/10, z wyjątkiem odcinku 10, z "one way out" Serkisa i monologiem Skarskarda... Który jest na 8+/10.

2 sezon - odcinki 1-7 na 7+/10, odcinki 8-12 są na 10/10.

Żadne inne Gwiezdne Wojny nie są nawet blisko tych odcinków. Fenomenalny popis scenopisarstwa, każda postać ma rozbudowane relacje, chemię, character arc. Szeroka skala world buildingu, stawka, budowanie napięcia, tempo i emocje - czapki z głów.

Nie mogę się doczekać żeby po tym obejrzeć Rogue One i potem Nową Nadzieję.

Ostatni raz jak serial zrobił na mnie takie wrażenie to finał 1 sezonu Severance.

Odpowiedz
Po obejrzeniu Andora zarzuciłem Rogue One i jak dla mnie to Cassian z ostatniego odcinka serialu to ktoś inny niż ten z pierwszej sceny filmu. Uważam że ten z końca serialu nie odjebałby tak szybko Tivika i nie łyknąłby bez sprzeciwu rozkazu odstrzelenia Galena. Cassian z początku sezonu tak ale ten z końca został już wygładzony i nie był takim badassem. Taka moja opinia. Do tego nie rozumiem po chuj te dwa sezony pakowania postaci które nie występują w filmie i pozostawianie ich przy życiu. No bo bez sensu jest utrzymanie kuzyneczki Mothmy Vel, Kleyi i tego Wilmona. Nie pojawiają się w filmie a zważywszy na ich powiązania z Andorem to nielogiczne że nie pomagaliby mu w akcji na Scarif. Dużo bardziej logiczne byłoby ich odjebanie w serialu i wtedy miałbym elegancko uzasadnienie badassowania Cassiana w filmie.

Do tego mam taki problem że w Andorze to tylko Luthen i jego komórka działa wg zasady że cel uświęca środki a Rebelia to takie cnotliwe pizdusie i dopiero w filmie ich podejście do sprawy Galena pokazuje że potrafią brudzić ręce. Też nie czuję żeby serial to uzasadnił. 


No i muszę wspomnieć że zachwyty nad tym serialem jako czymś wyjebanym w kosmos to jakaś choroba mózgu. Serial w świecie Gwiezdnych Wojen jest może i wyróżniający ale w odcięciu to jest tylko dobry.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
SonyCrockett napisał(a):No i muszę wspomnieć że zachwyty nad tym serialem jako czymś wyjebanym w kosmos to jakaś choroba mózgu. Serial w świecie Gwiezdnych Wojen jest może i wyróżniający ale w odcięciu to jest tylko dobry.

Oceny odcinków 8-12 na IMDB:

[Obrazek: 1.jpg]

Oceny tych odcinków na Filmwebie:

[Obrazek: 2.jpg]

Oczywiście ten sezon całościowo nie ma podjazdu do takich klasyków jak Twin Peaks, The Wire, Mad Men itp, ale w Gwiezdnych Wojnach takiej jakości jeszcze nie było.

Odpowiedz
Bo ja wiem? Twin Peaks to akurat artystyczny unikat i chyba niesprawiedliwe jest porównywanie do niego czegokolwiek (może poza Carnivale), tak bardzo osobny jest to twór. MM działa jako płynna, całościowa historia, pojedyncze odcinki rozmywają się w pamięci. The Wire, przykro mi to stwierdzić, brzydko się starzeje pod kątem społeczno-politycznym. Niegdysiejszy realizm jawi się jako soc-naiwność.
Andor to serial momentów. I prorokuję, że te momenty zapiszą się we wspólnej popkulturowej pamięci bardziej niż cokolwiek co wypluła z siebie telewizja w ostatnich kilku latach. Masakra na Ghorman przynajmniej to ekranowy perfect storm.

Odpowiedz
Ależ to było dobre. Kto by pomyślał, że Disney przez przypadek zrobi jednocześnie lepszą trylogię i lepszą trylogię prequeli od tego, co kiedyś stworzył George Lucas. Bo dla mnie oba sezony "Andora" w połączeniu z pięknym finałem w postaci "Rogue One" tym właśnie są. Tony Gilroy to jest gość - czapki, imperialne hełmy i ghormańskie berety z głów. No a teraz tak jak pisałem, uniwersum można zaorać, bo nic lepszego w nim już nie powstanie.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
(18-05-2025, 03:17)slepy51 napisał(a): Ależ to było dobre. Kto by pomyślał, że Disney przez przypadek zrobi jednocześnie lepszą trylogię i lepszą trylogię prequeli od tego, co kiedyś stworzył George Lucas. Bo dla mnie oba sezony "Andora" w połączeniu z pięknym finałem w postaci "Rogue One" tym właśnie są. Tony Gilroy to jest gość - czapki, imperialne hełmy i ghormańskie berety z głów. No a teraz tak jak pisałem, uniwersum można zaorać, bo nic lepszego w nim już nie powstanie.

Dla mnie Andor to bardziej 8 filmów niż dwie części trylogii. Ale tak, ciężko się nie zgodzić.

Tak czy siak, dostaliśmy 24h jakościowego contentu, co trochę balansuje cały ten szajs, który sprezentował nam Disney+ w ostatnich latach.
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
(13-05-2025, 23:01)Dr Strangelove napisał(a): No pierwsze trzy odcinki to mocny lol.
Czegóż, ach czegóż tam nie ma. I sianokosy i biedne Meksykańce bez papierów gwałceni przez faszystów, i upośledzeni rebelianci którzy chyba uciekli z Tworek i jakieś mongolskie wesele i starłors-disco i pierdolnięta, toksyczna mamuśka,

Akurat całe wesele to najlepszy segment w odcinkach 1-3 a scena tańczącej Mon Monthy to idealne podsumowanie jej wątku. A o rebeliantach to prawda, że najgorszy wątek, wiem co chcieli pokazać, jak rebelia wygląda na tym etapie tworzenia ruchu oporu, jak cieżko będzie zbudować ruch oporu w całej galaktyce, że nie każdy jest Luthenem, czy Andorem, sporo pracy przed Lechem Wałęsy galaktyki (tylko kto jest szefem Solidarności  w tym serialu?;-),  ale wyszło to słabo.

Epizody 10-12 Andora. Najlepszy 10 ze Skarsgardem, bo dali mu pograć, i w sumie retrospekcje fajnie rozwinęły relacje. Mial kilka dobrych scen np z Dedrą i z Kleą (dobre podsumowanie jej wątku), czy tą na ławce ze szpiegiem (ten szpieg wychodzi na najlepszego agenta ruchu oporu w całej galaktyce), ładne zakończenie jego wątku. 11 też dobry, a 12 najsłabszy, jako finał to w ogóle nie ma w nim epickości, ale z tego co pamiętam to w 1 serii było podobnie że 12 odcinek nie do końca dowiózł, tak obstawiam bo nie pamiętam nic z 12 odcinka 1 serii. Wcześniejsze były lepsze w 1 serii od finału, czyli tak jak w 2 serii, a tu głownie gadają, choć podobał mi się w finale dosłownie ostatnie sceny, gdy nie zapomnieli o każdej postaci, pojawił się mąż Mon Monthy, więc możemy sie domyślać co sie z nim stalo, nie zapomnieli o robocie z 1 serii.


Ładna jest ostatnia scena z Bix, jednocześnie smutna, bo wiadomo co sie z Andorem stanie i dająca nadzieje, jako symbolika działa, ale całościowo 12 odcinek najsłabszy z 2 serii, choć jeśli patrzeć na ten odcinek jak na wprowadzenie do filmu to dużo lepiej działa. Całościowo uważam za równie dobry sezon co 1 sezon Andora.  Ogólnie cały serial to była geneza gwiazdy śmierci i ulepsza Rogue One i epizod IV bo widać teraz ile zła miało miejsce by ta stacja w ogóle powstała. A scena przesłuchiwania z paluszkiem na głowie to mistrzostwo świata. W ogole postać grana przez Mendelsohna to największy pozer w  Imperium, z kim to on się nie spotykał, kogo on nie widział, a poziomem intelektu to większość go bije, nie tylko Mon Montha, ale tez osoby które są niżej od niego w imperium. Ocena: 8+/10. Choć może powinno być nawet 9 za całość.

Odpowiedz
michax napisał(a):Akurat całe wesele to najlepszy segment w odcinkach 1-3 a scena tańczącej Mon Monthy to idealne podsumowanie jej wątku.

To jest jedna z najlepszych scen w tej sadze ever - jej cała podbudowa, znaczenie i ta końcowa wyjebka Mon po kilku szotach, piękne to było. Dobitnie pokazało też, że nie potrzeba tutaj nakurwiania się na miecze świetlne, żeby był słynny klimacik. Zresztą przeżyjmy to jeszcze raz:

The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
Tak oczywiście znajdzie się w tych pierwszych trzech odcinkach kilka fajnych sekwencji.
Nie zmienia to faktu, że jako całość są chujowe i kompletnie zbędne.

Niezależnie od tego jak szlachetne intencje mieli twórcy i jak ważne rzeczy chcieli przekazać.

Pierwszy sezon mocne 8/10, drugi niezłe 6/10 całościowo 7/10.
"R1" w dalszym ciągu pozostaje najlepszymi starłorsami w historii starłorsów.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
Podziwiajmy póki możemy, bo za chwilę powrót na Volume:

The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
(17-05-2025, 19:55)SonnyCrockett napisał(a): Po obejrzeniu Andora zarzuciłem Rogue One i jak dla mnie to Cassian z ostatniego odcinka serialu to ktoś inny niż ten z pierwszej sceny filmu. Uważam że ten z końca serialu nie odjebałby tak szybko Tivika i nie łyknąłby bez sprzeciwu rozkazu odstrzelenia Galena. Cassian z początku sezonu tak ale ten z końca został już wygładzony i nie był takim badassem.

A mnie się wydaje , że to jak szybko on zabija (szybciej niż Han Solo w słynnej scenie w epizodzie IV), szczególnie widać to w akcji ratowania Mon Monthy, potrafi walnąć kulkę w łeb albo w bebechy, to pokazuje że nie stracił badassowatości i potrafi dla celu wyższego ubrudzić sobie rączki. Też przypomniałem sobie Łotra 1 i wciąż to dobry film, ale też film nie urósł po serialu w moich oczach. No i mimo podbudowy w serialu wciąż najmniej ciekawą postacią jest Andor (tak na marginesie Luna w ogóle się nie starzeje), ale też główna bohaterka grana przez Felicity Jones nie jest zbyt interesująca. Całą reszta ekipy Andora (duet Azjatów i pilot oraz oczywiście robot) jest ciekawsza od nich, od razu ich polubiłem, czyli podobnie jak w serialu - każda postać jest jakaś, ciekawa, wyrazista, nawet jak niewiele o nich wiemy, więc kibicowałem ekipie lecącej na misję. Wiadomo że lepiej byłoby gdyby w filmie były te same postacie co w serialu, z tych którzy przeżyli serial, chodzi mi głownie o ruch oporu, że to ci walczący o wolność z serialu powinni do Andora dołączyć w Rogue One, ale gdy kręcili film to nie planowali serialu, więc niemożliwe żeby ci sami się pojawili i tu i tu. Fajną podbudową/uzupełnieniem jest serial do filmu, ale nie zmieniam oceny, czyli dobra rozrywka i znakomity epilog do serialu.

Odpowiedz
(14-05-2025, 08:44)Scheckley napisał(a):
(13-05-2025, 23:01)Dr Strangelove napisał(a): No pierwsze trzy odcinki to mocny lol.
Czegóż, ach czegóż tam nie ma. I sianokosy i biedne Meksykańce bez papierów gwałceni przez faszystów, i upośledzeni rebelianci którzy chyba uciekli z Tworek i jakieś mongolskie wesele i starłors-disco i pierdolnięta, toksyczna mamuśka, i smutne lesby i dzielny Kasian, który w ostatniej chwili zdążył z drugiego końca Galaktyki żeby uratować swoją Bogdankę.

Zabrakło wieńca dożynkowego i analizy wielkości dopłat obszarowych do hektara za czasów wczesnego Gierka, tfu Imperatora.
Beka...

Doktorze skoro odcinki Ci się podobały to po tym tekście padniesz:

https://krytykapolityczna.pl/kultura/film/stalin-lenin-i-trocki-w-uniwersum-gwiezdnych-wojen/

BTW mi tam się nawet podobały te trzy pierwsze odcinki, może i były słabsze od pozostałych, ale to było takie wprowadzenie do większej historii. 


W sumie tu Scheckley nie ma nad czym padac, bo sami tworcy nie ukrywja, skad czerpia "nawiazania" i do czego pija, a miejscami w swojej narracji sa zajebiscie toporni. U Lucasa byl prosty podzial na dobro i zlo, gdzie tym dobrem byli "plucky rebels", ktorzy walczyli z machina zla, ktora miala jakis tam posmak germansko-anglosaskiego faszyzmu imperialno-kolonizacyjnego. Taka tam prosta symbolika.

Tutaj natomiastjest wuchta silenia jest na jakies "powazne" turbo-polityczne i historyczne nawiazania oraz w zasadzie bezposrednie cytaty, a Krypol po prostu o tym doczytal i zapoznal sie z materialami w necie, ktorych jest pelno, bo zachodnia, internetowa lewica dostala pierdolca w sprawie Andora. Po czesci slusznie, bo tworcy w wielu miejsach umiejetnie bawia sie konwencja oraz tymi nawiazaniami wlasnie, ale jak to u lewicy, slepo onanizuje sie czerwonymi elementami historii (tworcy takze troche tak maja) poprzez uproszczony i zromantyzowane spojrzenie na walke z faszyzmem i zamordyzmem poprzez rewolucyjnego ducha. To nie jest oczywiscie jedyne skupienie twocow (La Résistance), ale jednak troche tego tam jest. Kliknalem ostatnio na jakis taki wlasnie material o Andorze (pierwszy sezon) i teraz mnie spejs marksisci spamuja na tubie:






Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Różnica 11 miesięcy.

[Obrazek: same-studio-11-months-apart-v0-bhmx5ty4e...0ee8b84179]

Ale Andor oczywiście nic nie zmieni, przecież gdyby tam był jakiś ogarrnięty gość to już byśmy słyszeli o takich projektach jak Knights of the Old Republic, trylogia sequeli umiejscowiona zaraz po Powrocie Jedi ze Stanem jako Lukiem, tą laską z Andora jako Leią, trylogia Thrawna, film z wojen klonów z Haydenem i MGregorem, film o Plagueisie trenującym Palpatine i jego zdradzie, Darth Bane i zasada dwóch... To wszystko oczywiście z normalnymi reżyserami i scenarzystami, fachurami jak Gilroy, nie z aktywistami albo fanboyami jak Filoni.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
(19-05-2025, 10:38)marsgrey21 napisał(a): Różnica 11 miesięcy.

[Obrazek: same-studio-11-months-apart-v0-bhmx5ty4e...0ee8b84179]

Ale Andor oczywiście nic nie zmieni, przecież gdyby tam był jakiś ogarrnięty gość to już byśmy słyszeli o takich projektach jak Knights of the Old Republic, trylogia sequeli umiejscowiona zaraz po Powrocie Jedi ze Stanem jako Lukiem, tą laską z Andora jako Leią, trylogia Thrawna, film z wojen klonów z Haydenem i MGregorem, film o Plagueisie trenującym Palpatine i jego zdradzie, Darth Bane i zasada dwóch... To wszystko oczywiście z normalnymi reżyserami i scenarzystami, fachurami jak Gilroy, nie z aktywistami albo fanboyami jak Filoni.

+1

W ogóle teraz widok Mon Mothmy w "Ahsoka" sprawia wrażenie jakiegoś erroru w Matrixie.

Bardzo bym chciał żeby stery objął Tony Gilroy albo Timothy Zahn. Dopóki głową uniwersum będzie Dave Filoni, to nadal będziemy otrzymywać takie produkcje jak "Ahsoka", trzeci sezon Mandó czy TBOBF.
"Y es que eso es y, creo, será siempre el cine: una manera maravillosa de soñar" J. Potau

Odpowiedz
Gilroy ma już dość, a Filoni wielki fan, nawet nie odezwał się do Zahna gdy kręcił Ahsokę, stąd Thrawn, który wyglądał jak gówno i grał gówno.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
(19-05-2025, 10:38)marsgrey21 napisał(a): Różnica 11 miesięcy.

Zamiana czarnych na czerwonych to taka średnia zamiana.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
(19-05-2025, 07:00)Bucho napisał(a):
(14-05-2025, 08:44)Scheckley napisał(a): Doktorze skoro odcinki Ci się podobały to po tym tekście padniesz:

https://krytykapolityczna.pl/kultura/film/stalin-lenin-i-trocki-w-uniwersum-gwiezdnych-wojen/

BTW mi tam się nawet podobały te trzy pierwsze odcinki, może i były słabsze od pozostałych, ale to było takie wprowadzenie do większej historii. 


W sumie tu Scheckley nie ma nad czym padac, bo sami tworcy nie ukrywja, skad czerpia "nawiazania" i do czego pija, a miejscami w swojej narracji sa zajebiscie toporni. U Lucasa byl prosty podzial na dobro i zlo, gdzie tym dobrem byli "plucky rebels", ktorzy walczyli z machina zla, ktora miala jakis tam posmak germansko-anglosaskiego faszyzmu imperialno-kolonizacyjnego. Taka tam prosta symbolika.

Tutaj natomiastjest wuchta silenia jest na jakies "powazne" turbo-polityczne i historyczne nawiazania oraz w zasadzie bezposrednie cytaty, a Krypol po prostu o tym doczytal i zapoznal sie z materialami w necie, ktorych jest pelno, bo zachodnia, internetowa lewica dostala pierdolca w sprawie Andora. Po czesci slusznie, bo tworcy w wielu miejsach umiejetnie bawia sie konwencja oraz tymi nawiazaniami wlasnie, ale jak to u lewicy, slepo onanizuje sie czerwonymi elementami historii (tworcy takze troche tak maja) poprzez uproszczony i zromantyzowane spojrzenie na walke z faszyzmem i zamordyzmem poprzez rewolucyjnego ducha. To nie jest oczywiscie jedyne skupienie twocow (La Résistance), ale jednak troche tego tam jest. Kliknalem ostatnio na jakis taki wlasnie material o Andorze (pierwszy sezon) i teraz mnie spejs marksisci spamuja na tubie:

Mi się Andor po prostu cholernie podoba min. z uwagi na liczne inspirację, ale w gruncie rzeczy nie zmienia on nic jęsli chodzi o polityczne status quo Star Łorsów - grupka rebeliantów walczy ze złym uciskiem imperium, tutaj akurat w bardziej brutalnym wydaniu, ot kolejna inkarnacja liberalnej bajki made in West. Gilroy uziemił jednak i umorusał swoich bohaterów, którzy to są głównie z klasy pracującej a nie jakimiś wybrańcami pradawnej siły/bóstwa itp., przez historia nabrała bardziej ludowego charakteru wykorzystując wszelkie rewolucyjne wzorce, ba przecież Andor to równie dobrze młody Piłsudski w Bezdanach Język 

Na reddicie z kolei pisza o imperialnych faszystach itp. a umyka im, że w grucie rzeczy Imperium to nadal po prostu symbol złego autorytarnego reżimu, bez zbędnych afiliacji ideologicznych. 

A tutaj też ciekawe spojrzenie:


Odpowiedz
Ok, ideologicznie tu jest misz-masz, ale mimo wszystko studenckiego lewicowania w tym serialu jest przeciez na potege. I u Dzordża to wszystko bylo moze naiwne i plytkie, ale bylo tez po prostu archetypicznie wolnosciowe, tj. stara trylogia. Natomiast jakies super zabawy w czerpanie z rewolucyjnych wzorcow, w kontekscie SW...no mozna, ale dla mnie to jest jednak przekombinowane.

I to oczywiscie ciagle jest dobry serial, a nawet miejscami bardzo dobry, ale wolalbym, zeby to byl jakis dorosly serial s-f w stylu wczesnych sezonow GoT, ale bez garba bycia czescia uniwersum SW. Przy czym wiadomo, ze raczej by w takiej wersji nigdy nie powstal. Z drugiej strony tu nie trzeba wiecej w temacie powiedziec niz zrobiono w R1, a wszystko inne uwazam za przekombinowana zabawe w robienie ze swiata Star Wars polityczej agitki. I spoko, maja do tego prawo, zwlaszcza, ze znowu, to jest calkiem spoko serial, ale ogladanie takich SW w wersji kompletnie na serio (wazne tematy, nawiazania, so smart!) to jak ogladanie serialu w swiecie Indiany Jonesa, w ktorym Naziole i geopolityka lat 30/40 maja byc na powaznie - Indiana Jones i obozy zaglady, czy cos Uśmiech
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Obi-Wan Kenobi (2022) Pelivaron 725 69,504 01-01-2024, 00:26
Ostatni post: Scheckley



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości