Stały bywalec
Liczba postów: 18,767
Liczba wątków: 150
(05-05-2018, 15:33)Ash_9001 napisał(a): 1. Czy na końcu Ragnarok jest powiedziane gdzie się podziała Valkiria i Korg? Których nie ma na początku Infinity War.
Lecieli razem, ale udało się połowie załogi uciec. Ostatnio wrzucałem tweeta z tym.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
05-05-2018, 16:20
Netrunner Junkie
Liczba postów: 2,999
Liczba wątków: 1
Wydawało mi się, że Valkiria i Korg zabrali się razem z Thorem na kosmicznego Titanica, ale film widziałem tylko raz.
Scyzoryka Zielonej nie kojarzę, może w jakimś kadrze się pojawił, ale raczej nie jako główna broń.
05-05-2018, 16:21
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-05-2018, 16:22 przez Badus.)
Stały bywalec
Liczba postów: 6,932
Liczba wątków: 2
Przecież tym scyzorykiem chciala sobie zajebać w serducho chwilę po tym jak okazało się co musi zrobić Thanos żeby zdobyć Soul Stone. Tyle że zamienił go w bąbelki i tyle z tego wyszło.
05-05-2018, 16:33
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-05-2018, 16:33 przez yacajackowski.)
Netrunner Junkie
Liczba postów: 2,999
Liczba wątków: 1
Cytat:Przecież tym scyzorykiem chciala sobie zajebać w serducho chwilę po tym jak okazało się co musi zrobić Thanos żeby zdobyć Soul Stone. Tyle że zamienił go w bąbelki i tyle z tego wyszło.
Cytat:2. Czy ten scyzoryk, który Thanos wręcza małej Gamorze pojawił się w poprzednich filmach?
;)
05-05-2018, 16:43
Stały bywalec
Liczba postów: 6,932
Liczba wątków: 2
Aaa dobra, tryb debila się uaktywnił :D
05-05-2018, 16:45
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Może seans Hana Solo załatwi, ekhm, sprawę ;)
05-05-2018, 19:34
Użytkownik
Liczba postów: 120
Liczba wątków: 0
Mi Brakowało scen retrospekcji z black order, gdzie np. było by pokaze, że na ich planetach plan thanosa sie sprawdził i dlatego zakon do niego dołączył. Przyboczni thanosa by na tym zyskali i fabuła filmu.
06-05-2018, 08:59
Stały bywalec
Liczba postów: 7,047
Liczba wątków: 61
To dzieci Thanosa więc raczej problemu z dołączeniem nie mieli. Russo stwierdzilli, że olanie ich backstory to specjalny zabieg bo zwyczajnie nie mieliby na to miejsca a ich retrospekcje źle wpłynęłyby na tempo. Więc pewnie takowe sceny są nagrane.
06-05-2018, 09:14
Deputy US Marshal
Liczba postów: 7,026
Liczba wątków: 15
Kilka luznych uwag, po powtórce na czeskim camie.
- Oprócz Brolina, aktorsko dla mnie zalśnił też Pratt. Pomimo heheszkowatej natury swojej postaci, świetnie sprzedaje on wkurw i dramat Star Lorda, oraz jego determinacje w skopaniu Thanosowi tyłka. No i Russo wiedzą jak go wykorzystać w scenach akcji. Star Lord latający na swoich jetowych butach i napierdalający z pistoletów, ma w tym filmie dobrego powera.
- Wyraz twarzy Tony'ego gdy Mantis i Drax mówią: "Kick names. Take ass." <3 <3
- W trakcie konwersacji Thora z Rocketem, Thor rzuca tekst o tym, że ma 1500 lat na karku, w ciągu których zabił tysiące wrogów i że Thanos jest po prostu kolejnym z długiej litanii bękartów, którzy zginą pod jego toporem, becouse "fate wills it so" i "fate wants me alive". To był taki fajny element dialogu, który pokazywał, że Thor to nie jest randomowy mięśniak-superbohater, który równie dobrze mógły być zastąpiony Capem czy Starkiem, tylko wciąż ktoś z bardzo specyficznym postrzeganiem świata. Facet zmieniony po przejściach, trochę mądrzejszy, trochę bardziej uniżony, ale nadal kosmiczny wiking.
- Fajnie, że Russo postanowili zestawić ze sobą Starka ze Strange'em, grając w scenach na fakcie, że obaj bardzo są do siebie podobni.
- Śmierć Lokiego - mieszane uczucia. Bo jednej strony dobre zamkniecie jego story arcu (szczegolnie w kontekscie zachowania w Ragnarok). A z drugiej, chciałoby się, żeby w loterii tego kto zginie spośród wszystkich tych postaci, koleś noszący tytuł "God of Mischief", był tym, któremu uda się wykaraskać z całego bałaganu, wykorzystać kosmiczne zamieszanie do własnych celów, a potem w końcówce wyskoczy niespodziewanie by odpierdolić jakąś spektakularną akcję, która pokrzyżuje Thanosowi (albo wszystkim) plany.
- Scena z soulstone. Oprócz oczywistych emocji w jej rozwiązaniu, sam koncept takiego "quest for an artifact", w którym bohater zdobywa szczyt jakiejś zapomnianej pustelni, staje twarzą w twarz ze strażnikiem/kustoszem artefaktu, który stawia przed nim wyzwanie, szalenie mi się podoba. To archetyp fantasy, którego widzielśmy w filmach nieraz, ale działa na wyobraznie.
- Pokazany był smaczek tego jak piękne i urocze mogą być interakcje Mantis z masą bohaterów, których poznaje. Czekam aż ją wskrzeszą i dostaniemy tego więcej.
- Brak większego udziału Capa, jednak boli bardziej przy powtórce, gdy człowiek troche lepiej ocenia całość. On mógł być emocjonalną bombą w koncowej potyczce, zamiast tego jest jak pasywna postać poboczna. Chociaż jedna mocna scena dialogowa między Capem a jakąś inną postacią, bardzo by się przydała. Była do tego nawet dobra okazja. Ten film nie ma wyraznie odczuwalnego podziału na akty, zamiast tego dostajemy zlepek scen, których intesywność zwiększa się do samego końca. Moim zdaniem w tym scenariuszu było miejsce na chociaż jeszcze jeden "breather", podobny do sceny między Thorem a Rocketem. Wakanda była do tego idealnym miejscem.
Mogliśmy dostać jedną scenę, w której Cap uzbraja się i przygotowuje do nadchodzącej bitwy i dostaje jakiś fajny dialog z jedną z postaci, w której dodaje coś od siebie i podsumowuje sytuacje. Nie dość, że byłaby to dobra okazja by dać Capowi coś dobrego do powiedzenia (można by upiec dwie pieczenie i od razu odrobinę podbudować np. Czarną Wdowę/Bucky'ego/Tchalle/Falcona, z którymi mógłby rozmawiać), ale też taka scena spokoju, mogłaby paradoksalnie podkręcić napięcie filmu. Bo taka scena przed bitwą, strukturowo mogłaby służyć za sygnał Here.We.Go. Taka cisza przed burzą i odliczanie do bitwy, która podkreśla stawki i oznajmia, że wchodzimy w ostatni akt rozpierdolu. I po tym można byłoby już spokojnie dać bitwę/wykucie toporu Thora i jego powrót/nawalanke Starka i drużyny z Thanosem.
Ewentualnie, zaraz przed rozpoczęciem bitwy, dać Capowi jakąś fajną przemowę do oddziałów, która byłaby w jego stylu, czyli z jednej strony podbudowującą pompę, a z drugiej nieprzesadzoną, taką od serca. O ile dialogowcy daliby radę upichcić coś dobrego.
- W ogóle dla mnie osobiście film mógłby być dłuższy. Ludzie swego czasu dali Władcy Pierścieni zarobić miliony w box officie, więc i Marvel mógł się pokusić chociaż o 2,5 godziny w tak unikalnym filmie będącym kamieniem milowym ich franczyzy. Tutaj praktycznie nie ma złych scen, zaangażowanie widza utrzymuje od początku do końca, a całość ma tak świetne tempo, że jak zerknąłem na zegarek podczas pierwszego seansu, to byłem zaskoczony, ze to już prawie koniec i chciałem więcej. Szczególnie, że biorąc pod uwagę olbrzymi emocjonalny potencjał jaki dają te wszystkie postaci i wątki, więc z łatwością można było tu wymyślić mnóstwo dobrych i ważnych scen.
- Kilka szczegółów w Wakandzie mi się podobało. Gdy dostajemy pierwsze ujęcia na krainę, a Tchalla i Okoye odwiedzają Bucky'ego, leci fajna muzyka, gdy kamera przechodzi po afrykańskich polach. War chanty wojowników Wakandy podczas ostatniej bitwy, również miały powera.
- Wątek Visiona i Wandy boli nie tylko daltego, ze jest slabszy od reszty, ale dlatego, ze trochę marnuje w sumie pierwszy Marvelowski romans, któy mial potencjał bycia czyms ciekawszym. No chyba, że fallout po jego śmierci będzie w jakiś sposób ciekawy. Niezależnie od tego czy wróci on sam, Wanda, czy oboje w takiej czy innej postaci.
- Nie ma tu nic na wagę sceny z lotniska w CW (choc bitwa z Thanosem się zbliża), ale sceny akcji nadal mają ten charakterystyczny dla Russo rytm wymieniania się mocami poszczególnych bohaterów.
- plan dolecenia na Tytana, trochę mnie skrzywił. Argumentacja Starka była trochę za bardzo pretekstowa. Facet nie miał żadnych powodów, by sądzić, że w tej sytuacji element zaskoczenia będzie po jego stronie. Wręcz przeciwnie, na czysty, chłopski rozum bardziej logiczne było założenie, że ich statek na autopilocie doleci do samego serca bazy Thanosa wypełnionej jego armiami. Facet bez żadnego rekonesansu, na ślepo zabrał siebie i dzieciaka, na którego życiu niby tak mu zależy, w coś co z jego perspektywy powinno być totalnie nieznanym zagrożeniem. Jedynie szczęście sprawiło, że nie wylądowali na planecie wypełnionej legionami żołnierzy, którzy rozstrzelaliby ich, moment po wyjściu ze statku
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.
06-05-2018, 09:27
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-05-2018, 09:35 przez Proteus.)
Netrunner Junkie
Liczba postów: 2,999
Liczba wątków: 1
Z brakujących scen, to jednak całkowicie olanie interakcji Banner-Wdowa najbardziej kłuje w oczy. W ogóle pojawienie się Bannera out-of-fucking nowhere po 2 latach nie robi żadnego wrażenia na ludkach, którzy go znają.
06-05-2018, 09:43
Samurai Cop
Liczba postów: 4,396
Liczba wątków: 28
Schowaliby się z dzieciakiem pod kokpitem i zapalili cygara :) Uwaga trafna, ale z drugiej strony to takie echa postaci Starka jeszcze z Iron Mana 3, kiedy zapraszał Mandaryna do domu. Zawsze lubił wychodzić kłopotom na przeciw.
06-05-2018, 09:45
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-05-2018, 09:46 przez Szaman.)
Western Enterpreneur
Liczba postów: 1,108
Liczba wątków: 1
Ale to nie było zuchwalcze, "come and get me madafaka", mające na celu sprowadzenie wroga do siebie. Film sprzedaje to jako rozsądną, przebiegłą decyzję (z którą nawet Strange się ewentualnie zgadza), pomimo tego, że ona jest obiektywnie głupia. Pomijając wspomniany wyżej fakt, że Stark miał więcej powodów do przypuszczenia, że w trójkę z dzieciakiem wpakowują się w sam środek gniazda szerszeni, to już sam argument o przewadze wynikającej z zaskoczenia, był słaby.
Bo jeżeli uwolnili kamień czasu od bezpośredniego zagrożenia, to dużo większy sens miałoby wrócić do ziemi i tam ukryć go i wykorzystać w taki sposób, by można byłoby zaplanować zasadzkę na Thanosa, z towarzystem reszty Avengersów. A nie w trójkę, bez żadnego przygotowania, wpakowywać się w Bóg wie, jakie szambo.
"What writer wants to make compromises with story? Story is the only reason you're in it."
David Simon
06-05-2018, 09:56
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-05-2018, 10:08 przez Cator.)
Samurai Cop
Liczba postów: 4,396
Liczba wątków: 28
Sensu może i więcej, ale sam film pewnie by się posypał. Jego tempo i dość nietypowa struktura wynikają z rozdzielenia bohaterów. A tak na marginesie szkoda byłoby mi wątku konfliktu Starka i Kapitana, ich pogodzenie po tak ogromnej przegranej może kopać jeszcze mocniej niż zwykłe pogodzenie w obliczu nowego wroga. Jeśli połączylibyśmy obie grupy w Wakandzie, to musiałoby dojść do jakiegoś ocieplenia ich relacji.
06-05-2018, 10:17
Netrunner Junkie
Liczba postów: 2,999
Liczba wątków: 1
Cóż, Starkowi na pewno nie będzie żal Bucky'ego - that's for sure :P
Bardzo mnie ciekawi jak przedstawią spotkanie Capa i Starka w A4.
06-05-2018, 10:24
Western Enterpreneur
Liczba postów: 1,108
Liczba wątków: 1
@Szaman
Ale scenarzyści spokojnie mogli mieć ciastko i zjeść ciastko. Wystarczyło powiedzieć, że decyzja o kontynuowaniu lotu, nie należała do Starka, tylko, że oni utkwili na tym statku, którego nie mogli kontrolować, bo był na autopilocie obcej technologii przstosowanej do fizjonomii istot pozaziemskich. Po lądowaniu na planecie, z zaskoczeniem odkrywają, że to opustoszałe pobojowisko, po czym spotykają Guardiansów. Po ogarnięciu swojej sytuacji, z wiedzą iż Thanos musi powrócić do tego miejsca po kamień, dochodzą do wniosku, że teraz element zaskoczenia mają po swojej stronie i postanawiają zaczaić się na Thanosa.
Pay me hollywood.
"What writer wants to make compromises with story? Story is the only reason you're in it."
David Simon
06-05-2018, 10:39
Stały bywalec
Liczba postów: 7,047
Liczba wątków: 61
Pytanie czy będzie duży przeskok w czasie. Wtedy ich relacja zapewne będzie na zupelnie innym etapie. Nie zdziwię się jak zarzucą scenę w której Stark wraca na Ziemię a potem wypłakuje się w rapie Steva załamany utratą Parkera. Bo wydaje mi się, że dokładnie ta śmierć będzie miała kluczowy wpływ na Starka i będzie jego glówną motywacją do walki z Thanosem.
Uważam jednak, że całość filmu będzie dziać się te 6 lat później i ekipy nadal będą działać oddzielnie. Stark, Banner, Wong (?), Lang i Pym będą pracować nad podróżami w czasie lub planem uwolnienia wyparowanych dusz (zależy co się tam z nimi stało) a Cap, Ronin, Captain Marvel, Black Widow, Nebula i Thor zapolują na Thanosa.
06-05-2018, 10:42
Samurai Cop
Liczba postów: 4,396
Liczba wątków: 28
@Cator
Zgadzam się, podałeś zgrabniejszy motyw.
@Kuba
Jeśli już ktokolwiek będzie płakał, to Bruce w ramionach Tony'ego. Gdzieś mignął mi spoiler w którym uchylono rąbka tajemnicy na temat losów Wdowy.
Będzie przebywać w Japonii, co sugeruje, że każdy z bohaterów dalej zajmie się swoim życiem i galaktyczna tragedia raczej ich nie połączy
06-05-2018, 10:43
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-05-2018, 10:46 przez Szaman.)
Stały bywalec
Liczba postów: 7,047
Liczba wątków: 61
Mam tylko nadzieje, że Wdowa nie zostanie mordercą na wynajęcie a Cap nie popadnie w alkoholizm i nie zamieszka w jakimś opuszczonym mieście na południu USA z dłuższa brodą, starą koszulą i strzelbą pod krzesłem :)
Btw. Myślicie, że w scenie po napisach Mrówki i Osy dostaniemy spopielenie rodziny Hawkeya? A Wasp, Hope, ex Langa, kochasia ex Langa oraz kolegę Langa w ostatniej minucie filmu?
06-05-2018, 10:49
Samurai Cop
Liczba postów: 4,396
Liczba wątków: 28
Sądzę, że Ant-Man będzie bardzo lekki w tonacji i w ogóle, w jakikolwiek sposób nie odniesie się do spopielenia.
06-05-2018, 10:55
|