11-06-2022, 21:56
|
Batman (temat ogólny)
|
|
Z lektorem Utty brzmi najnormalniej. Ja i Marsgrey jesteśmy za tą opcją, Simek i Gieferg za tą gorszą, niech reszta się wypowie i wyłonimy zwycięzców.
Właśnie to, że mówię głupstwa, czyni mnie człowiekiem
11-06-2022, 22:40
Co by offtopu nie robić: https://forumkmf.pl/Thread-Poprawna-polszczyzna-na-forum--2189?pid=734695#pid734695
11-06-2022, 22:54
Ma znaczyć to, że to film z daną wersją lektorską, taki forumowy żargon, każdy zrozumiał kontekst, więc w czym problem?
11-06-2022, 22:54
Masz wyżej link do odpowiedniego wątku o kaleczeniu języka.
11-06-2022, 22:59 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-06-2022, 23:00 przez Gieferg.)
Naszedł na mnie świąteczny duch, który w tym roku wyjątkowo mi sprzyja (bo nie ma chwastów z drzewa genealogicznego, które potrafią zabić klimat rodzinnego grona, a w związku z tym mniej przygotowań do wigilijnej obiado-kolacji), to więc film komiksowy, który pierwszy raz widziałem właśnie w Boże Narodzenie:
Powrót Batmana - czyli ten film, na którym dzieci rzekomo miały traumę. Nie wiem, ja tam się nigdy nie kuliłem się ze strachu, gdy oglądałem film jako dziecko. Nawet jak Pingwin przegryzał nos temu okularnikowi (który zresztą był dupkiem i mu się należało). A byłem dość wrażliwym mazgajem. Zresztą najbliższe takiej strasznej sceny dla mnie to jak Selina niszczy pluszaki w młynku do odpadków. I jak pojawił się ówdzie materiał w YouTube tego programu TV z "skrzywdzonymi po seansie BR dziećmi", gdzie wszyscy w komentarzach (jeśli wierzyć w ich prawdziwość) mówią że po kinowym seansie się nie mieli jakiejś traumy, a widać że dzieciakiom z programu mówiącym jaki to BR jest straszny producent kazał im mówić wyuczony tekst, to ludzie powątpiewają w wersję soccer moms. Od dawna chciałem sobie przypomnieć resztę tetralogii. A dwójkę przy okazji obejrzeć pod bardziej krytycznym okiem. Bo jest nieco głupotek - Bruce zamontował u siebie reflektory z Bat-sygnałem. Eee... to słaby pomysł, jeśli zależy ci na zachowaniu tajnej tożsamości. Równie dobrze mógł załączyć uśmiechnięty telefon z Atomówek. Batman potrafił robić cuda na kiju, a gdy stara się uratować Lodową Księżniczkę to robi to w najbardziej nieudolny i niezgrabny sposób jaki można wyobrazić. I z całej teatrologii najmniej pamiętna piosenka na napisach końcowych. Ale oglądam, i oglądam. Kurde, świetnie się trzyma. Styl Burtona się uwydatnił, bo w motywie Elfmana pojawiły się charakterystyczne chórki, a Shreck ma pasiasty garnitur. Niby jest ta konwencja baśniowości, ale zaskakująco scenariusz ma jednak ręce i nogi. Dość zgrabnie wyjaśniono fakt, jak Pingwin nauczył się ludzkiej mowy. Wycinek gazety o cyrkowym chłopcu-pingwinie i krążące plotki o mordowanych dzieciach (plus zalążki jego sadyzmu) - za dużo zbiegów okoliczności. Film mocno odchodzi od pierwotnej genezy Pingwina, zresztą słabej, bo w ówczesnych i dawniejszych komiksach był jednowymiarowym kolesiem w smokingu służącym za kostium, używającym ptactwa jako swego motywu (i dość długo był anonimowy jak Joker). I dopiero po Mrocznej Erze coś zrobili ciekawszego, robiąc z niego złola w białych rękawiczkach. Zresztą teraz widzę, że i Pingwin Burtona jest takowym. Sądziłem, że faktycznie chce poznać swe korzenie, z czym powątpiewa Batman i myślę, co ten Nietoperz kombinuje. Teraz jak oglądałem na świeżo, to spis nazwisk w bibliotece robiony przez Pingwina pojawia się potem w scenie z Catwoman. I jak ta chciała popatrzeć, to Pingwin gniewnie kazał jej spadać, to skojarzyłem, że to imiona pierworodnych niemowląt, które miały zginąć podczas grand master planu Pingwina (i stąd obawy Bruce'a, że Pingwinowi chodzi coś o więcej). I ten plan był planowany od początku! I nic dziwnego, że Shreck, przy przemowie Pingwina o pragnieniu poznania swych prawdziwych korzeni, miał minę typu "Mhm. Jasne". Od początku przejrzał gnoja. Też nie przeszkadza zrobienie z Pingwina obleśnego zboka (nazywa Catwoman pussy, a po chwili gapi się na jej tyłek. I od momentu kandydatury na burmistrza co chwila rzuca jakieś dwuznaczne teksty kobietom), bo w komiksie to gruby i brzydki milioner, więc pasuje do postaci :). Też są bardziej goofy moments - wśród przerysowanych henchmenów była laska z groźnym kurduplowatym pudlem, mięśniak ginie poprzez włożenie najbardziej kreskówkowej bomby w majty (i nie zdziwiłoby mnie, gdyby okazało że koleś przeżył i jedyne obrażenie to pokrycie czarnym dymem). Albo Pingwin sterujący Batmobilem na jakimś przegiętym automacie z supermarketu (przy okazji, tekst z polskiego tłumaczenia z TVN "Nawet się nie posikał!" był lepszy niż angielski oryginał). A pingwiny uzbrojone w rakiety to na pewno pojawiły się w Srebrnej Erze. Nawet jest metajoke o obrzucaniu jajami i pomidorami. A jednocześnie to wciąż dorosłe podejście. Film daje jasno do zrozumienia, że Bruce'owi nie udał się związek z Vicky Vale. I wierzy się, że mają ku sobie. I bardziej to tragiczna miłość bez happy endu. Bruce i Vicky zaczynają mieć ku sobie, ale jako Batman i Catwoman nie znoszą się i chcą wzajemnego upadku. I potem jak zostają uderzeni mentalnie, gdy na balu u Schrecka łączą fakty. Spotkałem się z krytyką, że Batman prosi Selinę o oszczędzenie Shrecka i to hipokryzja, bo wsadził bombę mięśniakowi i usmażył podpalacza (zasłużenie! spalił zabawki w sklepie, przez co dzieciom będzie przykro.) Tak naprawdę to nie - na moje Bruce nie miałby problemu z zabiciem Shrecka samym w sobie, ale chciał dać go w ręce policji i zostać ukarany za swoje występki. A Selina w przypadku zabicia Shrecka to ona pójdzie do kicia, bo zabiła szanowanego obywatela bez dowodów, jaki naprawdę jest. No i Powrót Batmana jest dość feministyczny w dobrym znaczeniu. Catwoman po przemianie jest silną, niezależną kobietą i w każdej scenie de facto pokonuje Batsa (co i jego zaskakuje), ale wciąż potrafi dostać od niego bęcki. I szczęście, że scenariusz i reżyseria są sprawne i nie odczuwa się wciskania jakiejś agendy. O ile jedynka trochę miejscami trąciła myszką, tak dwójka naprawiła wszystkie niedoróbki. W sumie jedyny kiepawy efekt to widoczne CGI przemieniającego Batmobilu. I trochę scen z pingwinami troszkę nie wyszła i wprawne oko zauważy, że te największe pingwiny grają karły w kostiumach. Ale to nadal wysoki poziom i dobrze się ogląda po 30 latach i robią wrażenie analogiczne rzeczy. Np. faktycznie ubrali pingwiny (te mniejsze to na pewno prawdziwe wytresowane zwierzęta) w rakietowe kostiumy. I faktycznie Pfeiffer miała w buzi żywego ptaszka! A na animatronikę to nie wyglądało. Dzisiaj nie do pomyślenia. Pal licho wrzask zielonych - na moje złapanie jakiegoś choróbska jest bankowe (nie mówiąc o tym, że ptaki srają przy każdej okazji). No i zdjęcia. Jezu, jakże cudnie wyglądają! I jak pisałem styl Burtona jest widoczniejszy, to nie przesadza z tym. Choć widzę, że Schumacher nie przesadzał potem z wielkimi statuami w swoich batfilmach, bo w co drugim kadrze jest jakaś socrealistyczna rzeźba. Na co miałbym ponarzekać? Nie licząc akcji na początku to Batman/Bruce Wayne pojawia się ponad po pół godzinie. Ale odniosę się do rzekomej małej ilości Batmana. Teraz jak oglądam nie odczuwam tego mocno i po tej pół godzinie proporcje są wyrównane. Batsa jest co prawda mało, ale z kolei Bruce Wayne jest ciągle obecny. Z luźnych spostrzeżeń: - Catwoman też do sklepowych strażników mówi, że pistolety mylą z prywatnym interesem. Ech, ci przerażeni rodzice :). - Pingwin jak przemawia po ataku cyrkowców ma pod nosem cień, przez co wygląda jakby hitlerowskiego wąsa (a wcześniej Shreck porównuje wspólny inside job do pożaru Reichstagu). - jak Selina wspólnie uśmierciła się ze Schreckiem, to była ósma śmierć, więc nie dziwota, że przeżyła (i widać, że odchodzi na bok). - puszczają przeróbkę Super Freaka (albo MC Hammera, skoro to najntisy) na balu maskowym u Shrecka - dziwi mnie, że ostatecznie film nie miał premiery kinowej w Polsce. PRL dawno minął i niezależni dystrybutorzy byli sprawniejsi, a pierwszy Batman zarobił kupę siana także i Polszy, więc i sequel spokojnie by wszedł (i jeszcze TM-Semici zapewniały dodatkowych fanów). A polskie dewotki mimo wszystko robiłyby mniejszy szum niż w USA. Z perspektywy lat to pierwszy Batman bardziej do mnie przemawia, ale sequel też się trzyma. I tak, rekomenduję oglądanie! 9,5/10 24-12-2022, 23:35
Pod wpływem przeczytanego 3. tomu Knightfalla dostanego na Gwiazdkę (i wciąż świeżych wspomnień z ostatniego seansu Powrotu Batmana) naszła mnie ochota na obejrzenie resztę starej kinowej teatrologii:
Batman Forever - dość długo nie powtarzałem filmu. Pamiętam, że za dzieciaka podobał mi się i nawet był w czołówce Batmanów. I film kojarzę z czasów premiery. W kinie na pewno nie byłem, ale jakieś urywki się natrafiałem i jedyny kontakt w tamtym czasie to dostanie na Gwiazdkę zabawkowego Batmana. Początek bardzo ładny, jak Bat zbiera swe gadżety. I Batmobil gdyby wywalić środkową telepiącą się gumową płetwę z tyłu auta, to też prezentuje się zacnie. l potem Alfred zadaje pytanie o kanapce rodem z reklamy fast-fooda. I już wiadomo czego się można spodziewać. Kilmer jako Bruce jest dobry, ale niestety wypadł słabo jako Batman. Nie ma dobrej szczeny i jak uśmiecha wygląda jak głupawy dzieciuch. Na camp nie będę narzekał. Burton też się z tym nie krył (niektóre zbiry Jokera, pingwiny z rakietami). Jednak u Burtona reszta to wynagradzała i jakoś to tonowała. I scenariusz był zdecydowanie lepszy. Nie winiłbym też Schumachera. Wszyscy mówią, że film byłby lepszy pod reżyserią Burtona, ale sądzę się, że poziom żenady wymaganej przez studio byłby podobny. Wystarczy popatrzeć na Alicję w krainie czarów i Dumbo od Burtona pod dyktandem Disneya. Jestem pewien, że gdyby nie wtrącanie się producentów, to Batmany Schumachera byłyby jak Lost Boys - równie mroczne co Burtona, choć więcej mocnych kolorów (BTW czy Schumacher był brany pod uwagę przy pierwszych Batmanach?). I jak czytałem, Schumacher wcale nie był chętny do nawiązywania do serialu z Westem. I są zadatki na coś poważniejszego (słyszałem o usuniętych scenach) jak PTSD Bruce'a z nawracających wspomnień czy wątek Robina, którego ku miłemu zaskoczeniu dobrze prowadzą i nie robią jękliwej pipy. Nawet nie boli fakt, że ma z 20 lat i już praktycznie może żyć na swoim, a nie być adoptowany przez zwichrowanego bogacza żyjącego na odludziu (choć mogliby zrobić dialog Dicka, że po co adopcja, skoro niedługo będzie pełnoletni). Dobrze został odegrany moment jak giną Graysonowie. Co nie jest dobre to przeciwnicy. Carrey jest irytujący i jedyny moment, gdy był jako tako groźny to jak przemawiał o posiadaniu władzy dzięki umieszczenu swych gadżetów na całym świecie. Zresztą obejrzałem fragment z serialu 1966 z udziałem Riddlera i daleko mu było do klauna i nawet jak się maniakalnie chichrał, wydawał się stonowany i potrafił być poważny/groźny. I są kreskówkowe odgłosy przy Nygmie :/. No i twórcy mają karnego kutasa za to co zrobili z Two-Face'iem (moim ulubionym wrogiem Batmana BTW). Nie przeszkadza mi uczynienie go zabójcą rodziców Robina, bo pasuje do filmu i też w komiksie i adaptacjach utarło się, że Two-Face to arcywróg Robina. Nie przeszkadza mi kolorowy design dwulicusa (BTW świetna stylówa). Ale Two Face to największy gbur i sztywniak ze wszystkich złoczyńców Batmana i aktora dobrali idealnego. Zresztą początek pierwszej sceny z jego udziałem, jak gada do ochroniarza pokazała, że Jones dałby świetnego Two Face'a. A dostałem nieśmiesznego Jokera. Zresztą prosiło się, żeby Two-Face i Riddler byli jak duety z animacji Dreamworks i ich podrób - nastawiony na "nie" buc i wkurwiający śmieszek-gaduła. Zwłaszcza, że Tommy Lee Jones szczerze nie znosił Carreya i dałoby przenieść ową dynamikę na plan. I mógłby być poważnym i sztywnym niemal do absurdu, co by nie przeszkadzało stylistyce filmu. I to przykre, że najpoważniejszym wrogiem był tu kolo z Krwawej pięści w roli herszta techno-gothów. No i motywacja Denta debilna. Chce zabić Batmana tylko dlatego, bo ten nie zdążył powstrzymać gangusa przed wylaniem kwasu? Serio ziomuś? Gdybym ja był scenarzystą to wymieniłbym sekwencję z bankiem (gra aktorska strażnika woła o pomstę do nieba BTW) na scenę, gdy Harvey jest jeszcze ma normalną twarz i jest w sytuacji, że Batman go przyłapuje na jakimś kompromitującym akcie (np. bije żonę) i dlatego ma kosę. Można byłoby mu dać dialog, że Batman działa nielegalnie i pogarsza sytuację. I po tym jest scena z kwasem. I jako Two Face pojawia się dopiero w scenie z cyrkiem, przez co logiczniej wypada fascynacja Nygmy (w filmie Two Face pokazywał swą paskudną gębę i relacjonowano to w mediach, więc Nygma musiał o nim słyszeć w dzienniku TV). Chase Meridian to najgorsza postać kobieca ze wszystkich Batmanów i jest w obsadzie po to, by była kobieta w obsadzie. Vicki Vale i jej znajomość z Bruce'em miała umotywowanie w fabule. Podobnie Catwoman (BTW a gdzie Selina?). A ta wygląda jak z reklamy Pallmolive i można podłożyć pod audio "Może to jej urok. Może będzie to Maybelline" i jej postać sprowadza do tego, że ma wieczną chcicę na Batmana i nawet specjalnie uruchamia Batsygnał (co Batman słusznie mówi, że to nie zabawka), by do niego zarywać. To mało profesjonalne jak na psychologa. Potem zarywa do Bruce'a. I ten odwiedza Chase, by się z nią gzić i porzuca bycie Batmanem, by związać się z niewyżytą kolekcjonerką penisów i Robin słusznie mówi, że popełnia błąd. I po rozmowie o pogrzebie nie ogarnęła, że Bruce i Batman to sama osoba? Vicki po numerze z tacą dodała dwa do dwóch. Selina po znajomym tekście również się zorientowała. Podobnie oba Jokery. Batman cały czas ględzi, że zemsta niczego nie rozwiązuje i odwodzi Dicka od zabicia Dwóch Twarzy. By potem w końcówce samemu zabić Two-Face'a - nic dziwnego, że Dick ma taki nietęgi wyraz twarzy. Out of character. Szczególnie, że spotkałem z opiniami, że finał BR dał do zrozumienia Batmanowi, że zabijanie w imię zemsty może pójść w skrajność. I mógł powiedzieć Dickowi, że widział już osoby, których zgubiła zemsta. No właśnie, produkcja w swej postaci chce się odcinać od Burtona porzucając ten mix lat 40. z latami 90., nie mówiąc o vitiligo Harveya Denta. Choć dałoby się wybrnąć z whitewashingu - dać Two Face'owi po prostu inne nazwisko (w komiksach był jeszcze jeden dwulicowy gagatek - Paul Sloane). Nie, nie kupuję wymówki o reboocie, bo są Michael Gough i Pat Hingle (który brzmi jakby miał katar i robi za comic reliefa), a motyw Goldenthala jest zbliżony do tego Elfmana. A szkoda, bo dobra trochę tu jest. Zdjęcia są ładne, choć mniej klimatycznych kadrów i trochę zastanawiałem się, czemu dali nominację do Oscara. Ma również najlepsze piosenki z całej tetralogii. Do teledysku piosenki U2 się śliniło, głownie dlatego że były urywki z filmu, a jak się nie miało kasety VHS to była jedyna forma ujrzenia. Że Panther Suit i Sonar Suit powstały osobno, by zachęcać do kupna zabawek - ja tam nie wiem, gdyby iść tą logiką, to te wszystkie warianty z zabawek musiałyby się pojawić w całym filmie. Zresztą w samym filmie różne stroje mają fabularny sens (podobnie różne kostiumy w Batmanie i Robinie). Ale też niekiedy efekty słabują. Jak Batman dynda na helikopterze to bardzo bezczelnie widać bluescreen. Przy budynku Wayne Enterprises normalnie bym powiedział, że to kijowe CGI, ale na pewno to modele (już walnąłem podobnego babola przy Mumii). 4/10 PS. Niby głupi i mocno pod dzieci, a film zezwala Two Face’owi zapalić papierosa. 06-02-2023, 18:32
Uwielbiam Batman Forever, Tommy Lee Jones to najgorsza część filmu, próbował udawać Carreya, ale mu to nie wyszło, tak poza tym, 100/100.
06-02-2023, 18:36
Miałbym kilka uwag bo "Forever" kiedyś dokumentnie "przerobiłem", ale skupię się tutaj na jednej rzeczy z którą się absolutnie nie zgadzam :)
(06-02-2023, 18:32)OGPUEE napisał(a): Chase Meridian to najgorsza postać kobieca ze wszystkich Batmanów i jest w obsadzie po to, by była kobieta w obsadzie. Vicki Vale i jej znajomość z Bruce'em miała umotywowanie w fabule. Podobnie Catwoman (BTW a gdzie Selina?). A ta wygląda jak z reklamy Pallmolive i można podłożyć pod audio "Może to jej urok. Może będzie to Maybelline" i jej postać sprowadza do tego, że ma wieczną chcicę na Batmana i nawet specjalnie uruchamia Batsygnał (co Batman słusznie mówi, że to nie zabawka), by do niego zarywać. To mało profesjonalne jak na psychologa. Potem zarywa do Bruce'a. I ten odwiedza Chase, by się z nią gzić i porzuca bycie Batmanem, by związać się z niewyżytą kolekcjonerką penisów i Robin słusznie mówi, że popełnia błąd. I po rozmowie o pogrzebie nie ogarnęła, że Bruce i Batman to sama osoba? Vicki po numerze z tacą dodała dwa do dwóch. Selina po znajomym tekście również się zorientowała. Podobnie oba Jokery. Pierwsza rzecz , Chase wyróżnia się z otoczenia jak Vicki Vale. Widać też że jest stylizowana wyglądem i zachowaniem na dawną gwiazdę, kina, można powiedzieć w stylu noir a nawet konkretnie - Lauren Bacall. Jej rozmowy z Batmanem dosyć przypominają filmowe rozmowy Bacall z Bogartem. Tu mamy właśnie takie klimaty (muzyka ;) Warto zauważyć że Chase jest kombinacją Vicki Vale z Seilną Kyle. I blondynką jak tamte. Batman - najwyraźniej - lubi blondynki ^^ Chase jest normalną osobą jak Vicki. Jest też silną, seksowną babką jak Catwoman (do której jest t w tej scenie nawiązanie :). Jest psychologiem, "odrobiła zadanie" i coś tam wie o relacji Batmana i Catwoman - stąd taka agresywna postawa (zresztą sama to mówi :). Nie jest bezradna, ćwiczy boks i podczas rozróby w Wayne Manor potrafi przywalić zbirowi. Nie ma jednak problemów i niestabilności Seliny. Chase jest zbiorem najlepszych elementów Vicki i Seliny, kobietą idealną dla Bruce'a. Mamy tutaj pociągnięcie wątku dwoistości, który był b. ważny w poprzednich częściach. Chase ciągnie zarówno do tajemniczego Batmana jak i interesującego Wayne'a.. W końcu jednak wybiera Wayne'a i.. no :p 06-02-2023, 22:38 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-02-2023, 22:50 przez Rozgdz.)
Kilmer to był w ogóle zajebisty Batman, głos, zachowanie, wątek traumy, cool, cool, cool.
06-02-2023, 22:53 (06-02-2023, 22:38)Rozgdz napisał(a): Chase wyróżnia się z otoczenia jak Vicki Vale.Nie, nie i nie. Vicki akurat była zupełnie normalna. Ot, jakaś przeciętna kobieta którym można spotkać w kolejce do kasy w Wallmarcie. Co ładnie kontrastowało z tymi wszelkimi czubami i dziwactwami dziejącymi się w filmie. Cytat:Widać też że jest stylizowana wyglądem i zachowaniem na dawną gwiazdę, kina, można powiedzieć w stylu noir a nawet konkretnie - Lauren Bacall. Jej rozmowy z Batmanem dosyć przypominają filmowe rozmowy Bacall z Bogartem.I co z tego? To, że jakaś słaba rzecz się inspirowała czymś dobrym, z automatu nie robi się lepsze. I na odwrót. Taki Batman Returns wątek z Pingwinem kandydującym na burmistrza wziął bezpośrednio z serialu z Westem, gdzie był odcinek o takiej fabule. A film jednak potrafił sprzedać to wiarygodnie bez wrażenia co tu jest nie tak, gdy materiał źródłowy był (tak podejrzewam) do kitu. A w Chase widzę jedynie napaloną bimbo, który pod pretekstem sprzedania ważnych informacji (o których Batman na pewno wie) liczy na numerek. Cytat:Jest psychologiem, "odrobiła zadanie" i coś tam wie o relacji Batmana i Catwoman - stąd taka agresywna postawa (zresztą sama to mówi :).No i nie odrobiła, bo Batman w drugim starciu z Catwoman wyciągnął lekcje i już nie nabierał się na damskie sztuczki. Inna sprawa, że Batman nagle jest kruchy i słaby i powinien odlecieć w cholerę, słusznie mówiąc, że Batsygnał to nie "buzzer". I dlaczego zawodowy psycholog próbuje uwieść kogoś, z kim pracuje, aby zlikwidować niebezpiecznego przestępcę? Cytat:Nie jest bezradna, ćwiczy boks i podczas rozróby w Wayne Manor potrafi przywalić zbirowi.Taaa... i w tej samej scenie została siłą porwana krzycząc jak opętana i na wyspie Riddlera jest zakneblowana i musi zostać uratowana przez silnego samca :P (to też był modny trop w najntisach, że laska jest pokazana jako silna i kompetentna, a scenariusz w finale robi z niej damę w opałach). Zresztą taka Vicki zawodowo wpadająca w opały była bardziej aktywna i pomocna w finale, gdy podczas tańca z Jokerem starała się trzymać jego pistolet z daleka od Batmana i odwróciła jego uwagę udając, że chce mu wyjąć pajacyka z pudełka. Cytat:Chase jest zbiorem najlepszych elementów Vicki i Seliny, kobietą idealną dla Bruce'a.Nie zauważyłem. Sama ma problemy, bo wiecznie szuka bolca (i jak jakiś portal typu "Mary Sue" będzie narzekać na Chase jako coś seksistowskiego, to się zgodzę), gdy taka Catwoman potrafiła trzymać kicię w ryzach. I mimo, że jest psychologiem specjalizując z osobowościach nie ogarnęła, że Bruce jest Batmanem, który daje jej jednoznaczne wskazówki, zwłaszcza jak mówi o "wielkim potworze w jaskini" to ta się pyta: "Co chcesz mi powiedzieć?". Nosz kurna masz wykształcenie w psychologii i powinnaś domyśleć, zwłaszcza że zbierasz wszystkie zdjęcia z Bruce'em. Choć zaraz usłyszę debilną teorię, że od początku wiedziała czy coś. Choć uwierzyłbym, że doktorat dostała przez łóżko (co jest więcej niż wiarygodne). I tak jak uwierzyłbym, że znajomość z Vicki czy Seliną by przetrwały, to w przypadku Chase nie zdziwiłoby mnie, że jej drogi z Bruce'em by się rozeszły (co się stało w sequelu). 07-02-2023, 21:33
Z tego co pamiętam z "Batmana" to ludzie się tam ubierali "oldskul" a tylko chyba Vicki była ubrana współcześnie - tym się od razu wyróżniała. W "Forever" ludzie ubrani są współcześnie a nawet futurystycznie (gangusy) a tylko komisarz Gordon jest ubrany jak był w poprzednich częściach (przez co tutaj się wyróżnia z tłumu) i Chase która ma stylówę na "oldskul femme fatale".
Gdyby Chase się zorientowała że Bruce jest Batmanem nie byłoby dylematu (więc po prostu wymóg scenariusza) bo miałaby wszystko razem w pakiecie de lux, nie musiałaby z niczego rezygnować i nie mogłaby pokazać na czym/kim jej naprawdę zależy. Jej się bardzo podoba Batman, ale jednak wygrywa dojrzalsze i prawdziwsze uczucie do Wayne'a. Chase ZOSTAWIA Batmana dla Wayne'a. Batmanowi podobała się Catwoman więc Chase stosuje "podryw na Catwoman". I działa. Bo.. Chase mu się podoba. Nie rozumiem co w tym skomplikowanego ? Chase nie ma nadludzkich możliwości Catwoman więc.. Co w tym dziwnego ? Natomiast w finale nie chodzi o nią tylko o Bruce'a i jego wybór. I w sumie po to ona jest w tym filmie. Zarzut że wysportowaną laskę ćwiczącą boks można porwać? No można. To z tego że mówiąc że widzisz w Chase napaloną bimbo liczącą na numerek mówisz tez że w filmach z Bogartem widzisz w Bacall napaloną bimbo liczącą na numerek (ona właśnie miała taki wyzywający styl). Tyle że - dawno to już widziałem - to chyba nie była taka postać/takie postacie. Więc jak widzisz - pozory mylą i chyba jednak "źle widzisz" ^_^ 07-02-2023, 22:25 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-02-2023, 22:31 przez Rozgdz.)
Najgorsza to był ten nonejm z "Batman i Robin", który był na ekranie z 5 minut.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man. 07-02-2023, 23:02
BiR jeszcze nie powtarzałem (a zamierzam na dniach), ale nonejma będę bronił i akurat w kontekście poprzednich części ma jakiś sens. Bruce mając kolejne fiaska z dziewczynami dał se spokój z stałym związkiem i bawi się w przelotne romanse. No i w końcu nie robili kolejnego wymuszonego wątku miłosnego na pierwszy plan.
Cytat:Z tego co pamiętam z "Batmana" to ludzie się tam ubierali "oldskul" a tylko chyba Vicki była ubrana współcześnie - tym się od razu wyróżniała.Współczesne były prostytutki startującego do dzieciak turystów. I napadające na nich ćpuny to też raczej to lata 80. Nie mówiąc o przydupasach Jokera nie będących z lat 40. (np. kolo z boomboxem). Cytat:W "Forever" ludzie ubrani są współcześnie a nawet futurystycznie (gangusy) a tylko komisarz Gordon jest ubrany jak był w poprzednich częściach (przez co tutaj się wyróżnia z tłumu) i Chase która ma stylówę na "oldskul femme fatale".Meridian też jakoś nie odbiega wyglądem modelki z reklamy szamponu. Niektóre kadry wyglądają na takowe, które wtedy leciały. Także te z podglądów podanych linków z jutuba. Cytat:Gdyby Chase się zorientowała że Bruce jest Batmanem nie byłoby dylematuTo wtedy scenariusz powinien zmienić jej zawód. Nie znam się, ale mam wrażenie że psycholodzy i inni terapeuci więcej wiedzą na temat ludzkiej natury i wychwytują niuanse niedostrzegane przez laika. A zwłaszcza ci specjalizujący w badaniu osobowości. Szczególnie, że gdy Bruce przyszedł do niej z zagadką Nygmy, to od razu odkryła że nadawcą jest maniak. Więc czemu nie skapnęła się z Batkiem? Zwłaszcza, że ma okazję przyjrzeć się jego gębie. Taka Vicki w batjaskini nie miała tej możliwości, bo Batman cały czas odwracał głowę (i modulował głos). Podobnie Catwoman ciemną nocą widząc go w kostiumie łącznie 5 minut jej życia. Cytat:Batmanowi podobała się Catwoman więc Chase stosuje "podryw na Catwoman"Polecam przypomnienie filmu, bo Batman niespecjalnie szalał za Catwoman (a już na pewno, gdy już związał się z Seliną) i nie wiedział co o tym myśleć. I w scenie z batsygnałem wyraźnie widać, że Bats chce jak najszybciej zwiać i wprost mówi, że nie ma szczęścia do kobiet. I jak jest w Batmobilu po chwili mówi "Women", słowo służące w filmach do narzekania na baby. Cytat:Zarzut że wysportowaną laskę ćwiczącą boks można porwać?Tak. Jak już film ustanowił, że umie zadbać o samoobronę, to nie ma że, wykręci się jej rękę i krzyczy "Popeye, help me!". Albo niech to zrobią w miarę wiarygodnie, jak to robiono z Mary Jane w komiksach i Spider-Man TAS. Bardziej zaakcentować, że Herkules i dupa, gdy w kupie siła. Ej, jak Chase jest w kryjówce Riddlera to można byłoby zrobić, że próbuje wydostać z więzów i ciosem powala Riddlera, będącego chudym nerdem i gdy już ma uciec to stoi na jej drodze Two Face z gnatem z tekstem "Nawet o tym nie myśl" i brutalnie ją zatrzymuje, a na Riddlera patrzy z żenadą (oczywiście Two Face byłby poważnym groźnym fagasem). 08-02-2023, 03:32
To że Chase się nie zorientowała to jest słaby punkt także dlatego że Wayne jakiego poznała to nie słabowity gościu ale krzepki action man który wywala całkiem solidne drzwi :p
Natomiast od początku seria miała duże zafiksowanie na punkcie dwoistości. Postacie mają dwie osobowości (np Wayne-Batman, Napier-Joker, Selina-Catwoman). Ktoś wymyślił że Chase będzie psychologiem specjalizującym się w dwoistości, osobą której droga przetnie się z zarówno z Batmanem jak i z Wynem. To akurat jest nieźle pomyślane. I sama ma problem z dwoistością - fascynację dwoma mężczyznami. (08-02-2023, 03:32)OGPUEE napisał(a): BiR jeszcze nie powtarzałem (a zamierzam na dniach), ale nonejma będę bronił i akurat w kontekście poprzednich części ma jakiś sens. Bruce mając kolejne fiaska z dziewczynami dał se spokój z stałym związkiem i bawi się w przelotne romanse. No i w końcu nie robili kolejnego wymuszonego wątku miłosnego na pierwszy plan. Znaczy akurat w "Forever" on się rozchodzi z Chase bo pozostaje Batmanem więc nici ze wspólnej przyszłości (choć nie jest to do sprecyzowane ale tak to jest chyba pokazane). Wątek miłosny w trylogii jest BARDZO ważny bo pokazuje pewne rzeczy w samym Batmanie. (08-02-2023, 03:32)OGPUEE napisał(a):Cytat:Z tego co pamiętam z "Batmana" to ludzie się tam ubierali "oldskul" a tylko chyba Vicki była ubrana współcześnie - tym się od razu wyróżniała.Współczesne były prostytutki startującego do dzieciak turystów. I napadające na nich ćpuny to też raczej to lata 80. Nie mówiąc o przydupasach Jokera nie będących z lat 40. (np. kolo z boomboxem). Punkt dla Ciebie, słuszne spostrzeżenia a nie chce mi się teraz wertować scen :p (08-02-2023, 03:32)OGPUEE napisał(a):Cytat:Gdyby Chase się zorientowała że Bruce jest Batmanem nie byłoby dylematuTo wtedy scenariusz powinien zmienić jej zawód. Nie znam się, ale mam wrażenie że psycholodzy i inni terapeuci więcej wiedzą na temat ludzkiej natury i wychwytują niuanse niedostrzegane przez laika. A zwłaszcza ci specjalizujący w badaniu osobowości. Szczególnie, że gdy Bruce przyszedł do niej z zagadką Nygmy, to od razu odkryła że nadawcą jest maniak. Więc czemu nie skapnęła się z Batkiem? Zwłaszcza, że ma okazję przyjrzeć się jego gębie. Taka Vicki w batjaskini nie miała tej możliwości, bo Batman cały czas odwracał głowę (i modulował głos). Podobnie Catwoman ciemną nocą widząc go w kostiumie łącznie 5 minut jej życia. Batman też jadąc z Vicki Batmobilem zapalił światło między nimi gdy zaczęła mu się przyglądać - właśnie po to by go nie widziała za dobrze :p (08-02-2023, 03:32)OGPUEE napisał(a):Cytat:Batmanowi podobała się Catwoman więc Chase stosuje "podryw na Catwoman"Polecam przypomnienie filmu, bo Batman niespecjalnie szalał za Catwoman (a już na pewno, gdy już związał się z Seliną) i nie wiedział co o tym myśleć. I w scenie z batsygnałem wyraźnie widać, że Bats chce jak najszybciej zwiać i wprost mówi, że nie ma szczęścia do kobiet. I jak jest w Batmobilu po chwili mówi "Women", słowo służące w filmach do narzekania na baby. Bez przesady, scena zdecydowanie nawiązuje do tej a gdyby Gordon tam nie wpadł Chase by go pocałowała, to widać b. wyraźnie :p Selina też go zresztą pocałowała (tak jakby :p) (08-02-2023, 03:32)OGPUEE napisał(a):Cytat:Zarzut że wysportowaną laskę ćwiczącą boks można porwać?Tak. Jak już film ustanowił, że umie zadbać o samoobronę, to nie ma że, wykręci się jej rękę i krzyczy "Popeye, help me!". No akurat w tej scenie jest przewaga przeciwnika a Chase w walce radzi sobie w sumie równie dobrze jak Bruce (choć trzeba się przyjrzeć aby to zauważyć ;) 08-02-2023, 22:59 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-02-2023, 23:29 przez Rozgdz.)
Przy okazji tej to z Alfreda okazał się debil, że nie rozpoznał w dzieciach dwójki starych byków (w tym jednego z niskim głosem po mutacji). Chyba, że specjalnie ich wpuścił bo już miał po dziurki w nosie eksapad Bruce'a :). Anyway…
Batman i Robin - zdecydowałem przypomnieć sobie w wersji z dubbingiem, którą ostatni raz słyszałem... w kinie. Swoją drogą dziwne, że WB nie poszło za ciosem i nie zleciło zdubbingowania reszty na rynek domowy - wiem, wtedy dubbing leciał głównie do filmów kierowanych do dzieci, ale czemu nie? Ferenc to idealny Batman, zaś w tamtych czasach dubbing był niezły. Ewa Kania (będąca dublerką Pfeiffer w dubbingach Canal+) zagrałaby Catwoman, Marian Opania jako deVito, zaś Grzegorz Wons zawsze wydawał mi się naturalnym polskim dublerem Jacka Nicholsona (BTW czy jakiś film z Nicholsonem otrzymał polski dubbing?). Nie wiem czy to kwestia sentymentu i narastającej nostalgii za latami 90., ale ten Schumacher bardziej do mnie przemawia. I ton jest bardziej konsekwentny niż Batman Forever. Opening, gdyby wyciąć ujęcie na bat-pupska i bat-krocza, to jest całkiem klimatyczny - oświetlenie, muza, kolory. Nawet suchary, w tym ten o Supermanie nie psują wrażenia jak to było w Batman Forever. Podobnie pierwsze starcie z złolem dnia wyszło lepiej, choć można parę rzeczy przerobić (ja dobrą introdukcję Freeze'a wejście wyobrażałem w stylu powstrzymywania gwałcicieli w pierwszym Robocopie), a i jego backstory w formie nagraniowych urywków nie mierzwi bardzo. I tekst o epoce lodowcowej to chyba jedyny fajny tekst Freeze'a związany z lodem/śniegiem/zimnem. Podoba mi się, że film nie próbuje wciskać wątku miłosnego i kolejna partnerka Bruce'a to nic nie znaczące tło, co zresztą jest logiczną kontynuacją poprzedników. Vicki dała mu kosza, Selina poszła w cholerę, z Chase też nie wyszło. Te fiaska z pewnością doprowadziły do tego, że Bruce już machnął ręką na stały związek i zdecydował na niezobowiązujące romanse. Lepiej również wypadli przeciwnicy, bo jednak od siebie się różnią i mimo campu nie są wygłupiającymi się Jokerami (no, do pewnego stopnia). I scenariusz taki kiepawy nie był i po paru poprawkach byłby solidny. I kilka razy przebija ten mroczniejszy Batman od Schumachera jakiego miał w głowie (jak np. w scenach Brazylii) i zdjęcia mimo neonowych kolorów wciąż są dobre. Śnieżne stroje Batfamily mi się podobały i znów ma uzasadnienie fabularne (jak TNBA Bats w walce z Firefly’em założył specjalny ognioodporny kostium) - co prawda, nie ma sceny ukazującej ich zastosowanie, ale można wywnioskować po osłonach batskuterów śnieżnych. Niestety wszystko rujnuje reszta. Filmy Burtona też na dobrą sprawę nie traktowały się serio i mocno korzystały z komiksowego wariactwa, żeby nie powiedzieć infantylności. Jednak były na tyle zbalansowane, że to nie biło w oczy, a i też miały świadomość tej głupawki. U Schumachera tego zabrakło. M.in. ten campowy ton jeszcze bardziej zwiększony od serialu z Westem i robienie z tego kreskówki z ejtisów. M.in. dali kreskówkowe odgłosy jak Bane rozwala gangusów czy Robin wywala zbirów Freeze'a na imprezie. I Batman z Robinem są oficjalnie na imprezie, mimo że mogą być łatwo rozpoznani. Czy Batman i Robin mający wbudowane łyżwy, choć nie wiedzieli, że będą mieli do czynienia akurat ze Smerfem Mrożonem. Który na arenie przestępców był chyba nowicjuszem. Poza tym tekst "Cześć Freeze, jestem Batman" niepotrzebny, bo Freeze chyba wie, kim jest jego wróg. W Gotham nie ma innego superbohatera. Schwarzenegger mimo bycia miscastem dałby radę, gdyby Freeze byłby pozbawioną uczuć chłodną figurą. Ale scenariusz zrobił z niego kolejnego Jokera w kryjówce rodem z 1966 roku. Może bym się nie pieklił, gdyby nie to, że filmowcy zawarli wątek chorej żony. Sorry, ale tragiczne backstory Freeze'a kompletnie się gryzie z jego kryjówką, wygłupami, niewyżytą asystentką i tematycznymi sucharami (BTW nie wiedziałem, czemu ludzie narzekają na "let’s kicks some ice", aż przyszła znajomość angielskiego) i diabolicznym śmiechem. A szkoda, bo są sceny, gdy Freeze zachowuje się adekwatnie do zimnego draniami z ludzkimi rozterkami (np. scena z łzą). I Arnold ze swą muskulaturą w dodatkowym kostiumie wygląda śmiesznie i bardziej ze swą sylwetką nadawał się na Bane’a (przynajmniej powiedzieli, że Freeze oprócz bycia naukowcem był olimpijczykiem w dziesięcioboju). O właśnie. Komiksowego Bane'a właśnie wyróżniało to, iż oprócz bycia górą mięśni był jednocześnie inteligentny i sam wpadł na pomysł, jak złamać Batsa. Niech będzie, że Poison Ivy ma jakiegoś henchmena z mięśniami, ale niech to nie będzie Bane (albo przynajmniej niech zachowuje normalnie i umie mówić). Szczerze mówiąc, nie wiem kto by pasował takowego. Najbardziej by mi pasował Killer Croc albo Blockbuster. Poison Ivy wypada z tej czeredy najlepiej i choć przerysowana to jej oglądanie nie bolało i ostentacyjna kokieteryjność pasuje do postaci. I Goldsman przynajmniej pomyślał, żeby stanowiła kontrast do Freeze'a. Camp nie pozwala na wybrzmienie reszcie fabuły, m.in. kwestii brak zaufania do Robina czy rozterek Bruce'a czy się za bardzo nie rządzi. Na papierze ma to potencjał. Robin wkurwiający na maksa i miałem ochotę go zdzielić. Faktycznie Nostalgia Critic miał rację, że jego dialogi to ciągłe jęczenie. Zdziwiłem, że wątek choroby Alfreda prawie że nie istniejący. Jak oglądałem na TVNie to wydawało, że poświęcone było więcej temu uwagi. Niektóre technikalia ponownie do batdupy. Finałowa walka Freeze vs. Batman kiepsko sfilmowana, bez dramaturgii, jeszcze kreskówkowo Jago i Shenzi wiszą na teleskopie, a z poboczu Bane pokonany najłatwiej jak się da. Bluescreeny to żart, a Robin wyciągany i wciągany przez pnącza w wodzie to bezczelnie cofnięta w czasie taśma XD. Homoerotyczny wydźwięk myślałem, że będzie większy. Zresztą film bije taką ostentacyjną seksualnością. Jak Poison Ivy prezentuje się na imprezie charytatywnej w towarzystwie naoliwionych mięśniaków, a sama impreza wygląda jak wstęp do orgii. I jak pnącza zabierają Batman w górę, to widać strategiczne podczepienia w pelerynę, by widać był jego ass shot :D. Swoja drogą, dziwne że madki nie zrobiły gównoburzy z powodu ujęcia na bat-dupę już w Foreverze. O BR zrobili nawet program z rzekomymi świadkami, a u BF i B&R cisza? Naprawdę mam uwierzyć, że nikt nie oburzał się na zauważalny zerotyzowany wydźwięk filmu? Te wszystkie rakowe stowarzyszenia rodziców, teleewangeliści i inne dewoty cisza? Nikt? Homoseksualizm był wtedy dużo mniej akceptowany, a związki partnerskie były czymś nie do pomyślenia. Aktorsko różnie. Alicia Silverstone słaba, już w pierwszej scenie Clooney ma minę typu: "Co ja robię ze swym życiem?" i nie czuje się komfortowo. Trochę miałem zaburzony ogląd przez dubbing. Który również brzmi jak kręcony z kreskówki. Ferenc to jednak bardziej by pasował w animacji, bo coś tu jest nie tak i nie przekonany w roli Clooneya. Zdziwiony jestem, że pada trzy razy "cholera". OK, dzisiaj w produkcjach dla dzieci przechodzi bez szemrania, ale wtedy ludzie byli bardziej wyczuleni. A BiR to jednak film dla dzieci. Swoją drogą wszystkie ksywy nowych postaci przetłumaczono, ale nie zrobili tego z Freezem? Nawet ta przerysowana plotkara dostała polskie imię (Gerta Bajdarka). Szkoda, że Shumacher nie wykonał swych Batmanów bez wytycznych producentów, soccer moms i zabawkarzy, bo jestem pewien, że byłyby podobnymi klasykami co te Burtona. I z perspektywy czasu szacun dla Schumachera, że przyjął na klatę krytykę i np. nie grał kartą mniejszości. Co do tego ostatniego mam zresztą teorię, że on i reszta z jego pokolenia naprawdę mierzyła się z faktycznymi uprzedzeniami i mieli pod górkę z powodu swych mniejszościowych cech. I dlatego Schumacher czy Emmerich posypali głowy popiołem i nie robili z siebie ofiar. A obecne pokolenie lewicowych twórców z reguły dorastali w bardziej komfortowych warunkach i z wyższością furkoczą o toksycznych "cośtam" mimo, że nigdy mocno nie dostali po dupie. 4/10 13-02-2023, 22:41 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-02-2023, 18:51 przez OGPUEE.)
Tutaj przy okazji tylko dopiszę kilka swoich spostrzeżeń.
Jest taka moda na dzielenie starych Batmanaów na Burtona i Schumachera - to błąd. "Forever" zmienia aktorów i "opakowanie ale jest domknięciem dwóch poprzednich filmów. BiR jest już zbudowany inaczej. Postać Batmana jest już w zasadzie "zamknięta", stąd i brak wątku miłosnego. Ten film jest o Bat Family i jest już właśnie bardziej dla dzieci. Batman to rozsądny, sympatyczny "ojciec", Alfred to "dziadek" a Robin i Batgirl to dzieciaki - nastolatki. Warto zauważyć też silny akcent feministyczny. Burton w BR wprowadził silną postać kobiecą i Schumacher to kontynuował - w "Forever" była Chase, w BiR jest pierwszy "prawdziwy" kobiecy villain czyli Poison Ivy i pierwsza bohaterka - Batgirl. Robotą Batgirl w tym filmie jest co i rusz ratowanie "chłopaków" (np to ona a nie Robin odkopie Bane'owi rurkę - dlatego Bane :p) Promowanie kobiecych postaci w DC to więc żadne "dzisiejsze wymysły" tylko naprawdę oldskulowa tradycja ;) 13-02-2023, 23:01 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-02-2023, 23:02 przez Rozgdz.) |
|
|
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Asterix (temat ogólny) | Maik | 123 | 28,379 |
31-05-2026, 16:48 Ostatni post: OGPUEE |
|
| Spider-Man (temat ogólny) | Pelivaron | 36 | 1,911 |
31-05-2026, 07:20 Ostatni post: Rozgdz |
|
| 300 (temat ogólny) | desjudi | 482 | 138,011 |
01-03-2026, 00:54 Ostatni post: shamar |
|
| Batman Begins (2005) | Hitch | 213 | 68,526 |
22-01-2026, 14:34 Ostatni post: samuuel |
|
| Addams Family (temat ogólny) | Maik | 85 | 13,919 |
11-09-2025, 22:57 Ostatni post: slepy51 |
|
| Superman (temat ogólny) | Ted | 10 | 1,578 |
29-07-2025, 13:58 Ostatni post: shamar |
|
| Judge Dredd (temat ogólny) | military | 1,176 | 229,500 |
20-07-2025, 20:54 Ostatni post: samuuel |
|
| Fantastic Four (temat ogólny) | Anonymous | 421 | 117,125 |
15-07-2025, 00:26 Ostatni post: Żółte Krzesło |
|
| The Dark Knight Rises (2012) [temat spoilerowy] | Gieferg | 1,365 | 243,188 |
16-01-2025, 23:56 Ostatni post: Gieferg |
|
| Hellboy (temat ogólny) | Danus | 245 | 49,212 |
01-11-2024, 20:26 Ostatni post: marsgrey21 |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |





