http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings
07-01-2015, 23:32
|
Birdman (reż. Alejandro González Iñárritu)
|
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 07-01-2015, 23:32
Bylem wczoraj w kinie, podobne wrazenia jak Crov, ale dla mnie cala historia/problemy bohatera miala znaczenie drugorzedne, bo dawno nie widzialem filmu, ktory bylby takim koktajlem emocji. Aktorsko film przedstawia sie wybornie, choc teatralna maniera gry miejscami potrafila wybic mnie z rytmu. Keaton bardzo dobry, ale umowmy sie, on nigdy nie byl wybitnym aktorem dramatycznym i choc daje z siebie 110% to wystarczy, ze na ekranie pojawi sie Norton i czuc prawdziwa przepasc, ale tylko dlatego, ze Norton (aktor za ktorym wcale wielce nie przepadam) juz dawno nie byl tak cholernie dobry i prawdziwy. Keaton dwoi sie i troi - szarzuje, rzuca dynamit emocji i jak pisalem wyzej, jest naprawde bardzo dobry, ale sorry, film kradnie Norton, potem najalepsza jest Emma Stonne (dziewoja ma mega talent, ale za kilka lat, gdy rysy twarzy wyostrza sie jej jeszcze bardziej, zacznie wygladac jak jakis ufok), a pudlo zamyka najlepszy Batmna...tfu, Birdman w historii.
Podobalo mi sie. Crov, co do koncowki, to prawdopodobna jest oczywiscie kazda wersja, choc mi najbardziej podoba sie ta pierwsza, bez jakis meta-fizo udziwnien (manager/producent szalejacy z radosci i informujacy, ze biznes lepszy niz kiedykolwiek), corka patrzy w dol (sama ma zajawki siedzenia na krawedzi, kto wie, moze miala podobne mysli zalatwienia sprawy), a potem w gore akceptujac wybor ojca. 8/10
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
08-01-2015, 01:59 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08-01-2015, 02:05 przez Bucho.)
Niezwykły film. Przede wszystkim to moim zdaniem murowany faworyt do Oscara za reżyserię.
Kamera przez niemalże cały film podąża na jednym ujęciu, podróżując między teatrem, miastem i mieszkaniem głównego bohatera, przerzucając się po drodze na inne osoby. Druga rzecz to Michael Keaton. Birdman to nieco ironiczne nawiązanie do Batmana. I tu i tam aktor zagrał jedną wielką rolę a potem poniekąd słuch o nim zaginął. Postanawia powrócić na salony wystawiając sztukę na Broadwayu - i grając w niej główną rolę. Keaton gra tu rewelacyjnie, hipnotyzująco i z wieloma nawiązaniami do samego siebie, niczym Rourke w Zapaśniku. Cały czas jest rozdarty - słysząc głosy a czasem wręcz widząc swoje alter ego - Birdmana. Z jednej strony kusi go bogactwo i łatwa kariera, nie wie czy ma talent by aspirować do bycia artystą. Spore szanse na statuetkę - jego głównym konkurentem będzie chyba odtwórca roli Martina Luthera Kinga w Selmie. Innaritu popisowo wręcz nakręcił czarną komedię będącą bardziej analizą postaci niż stricte spójną fabuła. Nie jest to bynajmniej w tym wypadku wada. W tle przewija się dużo aluzji do popkultury z kinem Marvelowskim na czele, a także spora zgrywa z krytyków filmowych. Drugi plan jest bardzo mocny, z Edwardem Nortonem na czele - zdaniem niektórych faworytem do Oscara za rolę drugoplanową, moim zdaniem jednak Simmons w Whiplash był lepszy. Emma Stone solidna, podobnie jak Zach Galifianakis czy Naomi Watts. Birdman to film nietuzinkowy, bardzo oryginalny, intrygujący - zdecydowanie wart obejrzenia. Ode mnie 10/10 i drugie miejsce na moim top 2014. Albo trzecie. A może drugie.... no w każdym razie mieści się na podium. 08-01-2015, 19:36
Moja niepełna opinia, bo mam problem z oceną całości... Nie wyobrażam sobie, by Birdman mógł nie wygrać kurwa WSZYSTKIEGO co tylko się da za zdjęcia. Rozwalają system technicznie a jednocześnie są obłędnie ładne. Film jest magiczny i zasysa bezgranicznie, ale jednocześnie cały czas było dla mnie czytelne, że to nie historia ale tempo kręcenia, rytm ujęć, wrażenie że całość jest pojedynczym ciągłym ujęciem, agresywna perkusja - to zmasowanie trików, które nie dają widowni niemal ani chwili oddechu.
JEDNOCZEŚNIE to nie znaczy, że scenariusz jest zły. Jest fenomenalny z przewspaniałymi dialogami, kapitalnymi postaciami, które wspomaga dodatkowo cudowne aktorstwo. A jednak po zebraniu tego razem coś mi nie gra w filmie. Czegoś mi w nim zabrakło, zgrzytnął mi finał, zgrzytnęła mi jedna scena, czyli latanie po mieście (a jednocześnie znany z trailerów przemarsz w majciochach, sekwencja poprzedzająca go i następująca po nim - czysty geniusz)... Dlatego nie do końca wiem jaką ocenę wystawić Birdmanowi. Dałbym mu wszystkie statuetki do których jest nominowany, wahałbym się tylko z Best Picture... Może łatwiej będzie mi ocenić go jak zobaczę więcej nominowanych. 16-01-2015, 23:17
To ja powiem tak, jednym zdaniem - bałem się mrugnąć podczas seansu, by czegoś nie przegapić.
16-01-2015, 23:29 Craven napisał(a):JEDNOCZEŚNIE to nie znaczy, że scenariusz jest zły. Jest fenomenalny z przewspaniałymi dialogami, kapitalnymi postaciami, które wspomaga dodatkowo cudowne aktorstwo. Birdman nie jest normalną fabuła. To właściwie nie jest stricte spójna fabuła, a raczej analiza postaci. I w tym wypadku nie jest wada, bo ten pozorny chaos w scenariuszu dobrze się sprawdza w klimacie groteski i w ujęciu kamery cały czas podążającej na jednym ujęciu za postaciami. Ja dałem dychę i trzecie miejsce, jednak nie uważam tego filmu za arcydzieło. Nie mam za bardzo czego się przyczepić, ale tym co dla mnie dzieli go właśnie od arcydzieła, jest brak pewnego kopa emocjonalnego, może odrobinę bardziej zwartej fabuły w kilku momentach by zrobić większe wrażenie na widzu. Pozostaje drobne poczucie niedosytu. Chciałbym by wygrał Whiplash, co jest niemal niemożliwe, a w takim razie jestem jak najbardziej za tym żeby wygrał Birdman. A jeśli chodzi o reżyserię sprawa jest jasna. Linklater może dostać tylko za wysiłek (bo 12 lat kręcił), ale za jakość Innaritu po prostu się należy. 16-01-2015, 23:48
O realizacji przebieżki przez Times Square:
http://variety.com/2015/artisans/production/birdmans-time-square-scene-how-they-did-it-1201404230/ 18-01-2015, 12:00
Piękny film, tak po prostu. Jak tylko wyjdzie blu-ray kupuję i będę go oglądał i oglądał, i delektował się każdą sceną, genialnym aktorstwem (Oscar dla Keatona!), soczystymi dialogami, znakomitymi zdjęciami i montażem. Ostatnia scena wciąż siedzi mi w głowie. Najlepszy film Inarritu (a nie myslalem że uda mu się kiedyś przebić Amores perros a prosze). 9/10
I can see your conciliation. I wanna see your conciliation.
18-01-2015, 13:59
Dwa słowa: niesamowity film. Pod każdym względem. Aktorsko wspaniały, reżysersko imponujący, technicznie zwalający z nóg.
Zaryzykuję stwierdzenie, choć mogę się mylić, że jedna rzecz uczyniłaby go lepszym - gdyby głównym bohaterem był... Michael Keaton, przygasła gwiazda Batmana :) Oscar dla najlepszego filmu? Ciężki wybór między Whiplashem, a Birdmanem, ale ostatecznie stawiam na tego drugiego: za energię, za kreatywność, za oryginalność i szczyptę - nieoczekiwanej przeze mnie zupełnie - magii. 24-01-2015, 22:03
Arcydzieło. Bez dwóch zdań arcydzieło. Boże, jak ten film się ogląda, niemal czuc energię pulsującą z ekranu. Ten montaż, te sceny, ta muzyka, to wszystko sprawia, że wręcz jest się na miejscu, obok tych postaci. Ulica NY, Time Square - jak to wszystko tętni życiem, chyba w żadnym filmie nie czułem się tak blisko wydarzeń.
Bohaterowie świetnie napisani, głowny bohater to wręcz analogia aktora, który się w niego wciela. Zagrany wyśmienicie, rola Keatona godna Oscara. Norton to samo, w momencie w którym pojawia się na ekranie, aż wszystko pulsuje. Kolejny Oscar. Do tego kapitalna muzyka, przywołująca nieco kino z epoki. No i całośc jako historia świetna, tak po prostu. Łącznie z ostatnią sceną. 9/10 zgadzam się w 100%. Od jakiegoś czasu filmy nie bawiły mnie tak jak kiedyś, nie zachwycały, czegoś mi brakowało. Nawet jak dawałem 10/10. Po Birdmanie czuję tabula rasa. 24-01-2015, 22:48
Świeżo po seansie i film dalej nie daje mi spokoju. Za to też kocham filmy, kiedy jeszcze po seansie, dalej rozmyślam nad nimi.
"Birdman" to naprawdę niezwykła tragikomedia, gdyż chyba tak najlepiej gatunkowo podporządkować ten film. Podoba mi się jeszcze to ciągłe granicy, na granicy realizmu i surrealizmu. Michael Keaton oczywiście świetny, ale chyba Edwart Norton jeszcze lepszy. Ale to nie zawody i całej obsadzie należą się brawa. Podobnie jak niezawodnemu Lubezkiemu. Na początku trochę się bałem, że będzie mi się kręcić w głowie, a jednak ten zamysł z kamerą wypalił w 100% Jedyny minus, a właściwie połowiczny to muzyka. Piszę połowiczny, gdyż ile razy była klasyka i sięganie po muzykę źródłową, współgrało to z obrazem bez zarzutu. Improwizowany perkusyjny score, według mnie jednak nie funkcjonował dobrze. Wiem, że niby miał sugerować zaburzenia i to co się dzieje w głowie bohatera, ale mimo wszystko zamysł ciekawy, ale chybiony. Reszta bez zarzutu i teraz sam pewnie jak i wiele z Was zaczyna rozmyślać nad zakończeniem i na wiele sposobów je analizować. 9/10 P.S. Widzę, że teraz Stuckman stał się jakąś filmową wyrocznią, bez którego wspomnienia nie idzie. ;) 25-01-2015, 00:27
Stuckman to chyba jeden z nielicznych internetowych krytyków, który mówi z pasją i z którym się zgadzam. A co do muzyki - genialna. Idealnie podkreślała emocje i budowała klimat i napięcie.
25-01-2015, 01:29
Ale ja nie pisałem o całej muzyce, tylko o perkusyjnym scorze. Klasyka wypada świetnie, perkusyjne improwizowane granie, choć pomysłowe, tak świetnie już nie wypada.
25-01-2015, 01:34
Jezu, już daj sobie spokój. Wszyscy wiemy, że Interstellar jest w chuuuuuuj super, a perkusji najwyraźniej nie lubisz, o ile Hansu na niej nie zagra.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 25-01-2015, 01:35
O rety i po co od razu z tym wyskakiwać. Film mi się bardzo podobał, dałem ocenę 9/10 i tylko zwróciłem uwagę na jedną, jedyną rzecz, która według mnie mogła być lepsza.
Ale dobrze wycofuję się, gdyż jeszcze zrobić tutaj ze mnie hejtera Birdmana. 25-01-2015, 01:39
Bo jesteś hejterem - już chyba 5000000000000000 raz wspominasz o tym, jak Ci ta perkusja przeszkadza. Ileż kurwa można? Oczywiście, gdyby score był podpisany HZ, to by zaraz były peany na sześć akapitów.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 25-01-2015, 02:14
Birdman jest świeży, oryginalny i dostarcza wszystkiego, co można sobie było wymarzyć, a o takie połączenie ostatnimi czasy jest naprawdę ciężko. To świetny i NOWY film, fascynujący eksperyment, który powiódł się w stu procentach.
Aktorstwo, Emma <3, zdjęcia, muzyka, wiadomo. Birdman delivers. Na pewno obejrzę nie raz i nie dwa, żeby wychwycić wszystkie smaczki, a ocena być może wzrośnie ;) 9/10 25-01-2015, 02:22
No ja, kurwa, myślę :P
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings 25-01-2015, 02:23
"Birdman" przypomniał mi jak rewelacyjnym aktorem jest Edward Norton. Od kilku dobrych lat oglądam faceta w rolach drugo- i trzecioplanowych, ale nawet ograniczony czas ekranowy nie stanowi dla niego żadnej przeszkody. I nie zrozumcie mnie źle, Keaton gra w filmie bardzo dobrze i prawdziwie, ale to Norton rozsadza ekran swoją energią i charyzmą. Na seans przyszedłem bardzo zmęczony i już po kilku minutach żałowałem, że nie kupiłem sobie kawy albo jakiegoś energetyka, ale wtedy w filmie pojawił się Norton i całe zmęczenie odeszło w mgnieniu oka. Może ma pewną manierę w głosie, która niektórych może drażnić, ale to naprawdę niedoceniony aktor. W dodatku wydaje mi się, że ma ogromny talent do wybierania scenariuszy. Oczywiście nie oglądałem wszystkich filmów z Nortonem, ale żadnego z tych, które widziałem nie oceniłem na niżej niż 7/10. Próbowałem sobie przypomnieć nazwisko jakiegokolwiek innego aktora, z którym miałbym podobną sytuację i nie znalazłem. Chyba zabiorę się za nadrabianie pozostałej filmografii Nortona w poszukiwaniu słabszego punktu. :)
A film rewelacja. Na pewno mój TOP3 minionego roku, ale widziałem strasznie mało filmów z 2014, więc nie miał zbyt dużej konkurencji. 9/10 i serdusio.
"Byłem królem traktorzystów przy wyrębie lasu na cały Oregon i sąsiednie stany, a królem szulerów od powrotu z Korei i nawet królem opielaczy groszku na farmie w Pendleton - więc pomyślałem sobie, że skoro już mam być wariatem, to też muszę być pierwszym i najlepszym." Randle McMurphy
25-01-2015, 03:32
No właśnie, Norton. Zazwyczaj gra takie beznadziejne cipy, a nawet jak nie gra beznadziejnych cip, to aktorsko wypada jak beznadziejna cipa. W sumie nigdy nie byłem w stanie powiedzieć, czy go lubię, czy nie, ale w Birdmanie zwyczajnie mi zaimponował. Jest doskonały.
25-01-2015, 06:20 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25-01-2015, 06:24 przez Mierzwiak.) |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| DIGGER (2026) reż. Alejandro G. Iñárritu | Spoilerowo | 0 | 177 |
22-02-2026, 14:09 Ostatni post: Spoilerowo |
|
| Bardo (Netflix, 2022) - reż. Alejandro González Iñárritu | Kryst_007 | 12 | 1,993 |
22-11-2022, 22:16 Ostatni post: Kryst_007 |
|
| The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu | Szaman | 357 | 71,805 |
31-07-2016, 10:47 Ostatni post: Gieferg |
|
| [oddzielony] The Revenant (2015) reż. Alejandro González Iñárritu | Arahan | 0 | 492 |
14-07-2014, 10:32 Ostatni post: Arahan |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |