Agent Mossadu
Liczba postów: 32,121
Liczba wątków: 4
(30-01-2015, 09:55)Jakuzzi napisał(a): Prowokator ;)
Chodzilo mi tylko o Birdmana, a dokladnie o jego niby odpowiedz na zarzuty, ktora byla ciagiem gimnastyki intelektualno-jezykowej, ale bez wiekszej tresci. Do chopoka nic nie mam, bo to prawdopodobnie najlepsze pioro w kraju i spokojnie mogl wystawic lepsze armaty, niz foch i 1/10.
O Birdmanie juz nie pamietam tj. tak jak pisalem kilka postow wyzej, aktorstwo wyborne (choc Keaton zaledwie dobry/bardzo dobry, bo ta rola to samograj), technicznie takze, a reszta po mnie jednak splynela. No i czuc troche oleszczykowa pretenche, ale no wlasnie, taki to swiatek, zreszta to nie jest pretensjonalnosc artsy-fartsy hipsterska level 200. zeby plakac i wystawiac 1/10
dla mnie to jakies 7.5/10 i nie sadze, ze szybko do tego filmu wroce.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
30-01-2015, 11:49
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-01-2015, 11:51 przez Bucho.)
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
Na moje faceta ubodla scena z krytykiem, dlatego się tak pulta teraz. Gdyby nie ta scena żadnego 1/10 by nie było, idę o zakład.
30-01-2015, 13:17
Nowy
Liczba postów: 50
Liczba wątków: 0
Przez "Kod da Vinci" przebrnąłem, nadal żyję - 1 to stanowczo za dużo, Oleszczyk przesadził w drugą stronę. Są filmy które przechodzą na "ciemną stronę mocy" i to jest właśnie jeden z nich.
Pisząc o mojej ciekawości, miałem na myśli to czego jeszcze Oleszczyk nie obejrzał, nie objechał i w ogóle się nie wyżył, sprawa raczej futurum niż perfectum.
Scena z krytykiem jako ta kropla przepełniająca oleszczykową czarę goryczy? Oleszczyk pewnie by zwrócił uprzejmie uwagę że to schemat.
myś gryźli, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Jan 2015.
30-01-2015, 14:01
Stały bywalec
Liczba postów: 8,490
Liczba wątków: 40
Kod da Vinci to zwykła hollywoodzka kiszka, jedyne co jest w niej dobre to wspaniała muzyka Hansa Zimmera przerastająca film o jakieś dziesięć poprzeczek. Ewentualnie rola Iana McKellena.
Ja bym dał 5/10, bo mimo wszystko istnieją gorsze filmy.
Chyba że to ze złości na kampanię marketingową wg której Kod da Vinci miał zaburzyć podstawy Kościoła Katolickiego, Watykan miał się zatrząść w posadach i nawet samą Biblię miał podważyć.
Co jest prawdopodobnie najbardziej idiotyczną kampanią marketingową jaką widziałem - skuteczną bo skuteczną ale głupią do potęgi.
Mimo wszystko stawianie Kodu da Vinci obok Birdmana i Whiplash... no comments.
I z mojej strony o nim koniec, bo gość nie zasługuje na poważne traktowanie.
30-01-2015, 15:18
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-01-2015, 15:19 przez Capt. Nascimento.)
Nowy
Liczba postów: 2,012
Liczba wątków: 4
Naprawdę piszecie drugą stronę o Oleszczyku ustalając cały czas, że jego recenzja nie zasługuje na poważne traktowanie?
Lepiej powiedzcie, jak interpretujecie dosłownie ostatnią scenę w Birdmanie.
30-01-2015, 15:51
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-01-2015, 15:52 przez und3r.)
Agent Mossadu
Liczba postów: 32,121
Liczba wątków: 4
Byla o tym mowa trzy strony temu. Usmiech byl chyba oczywisty.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
30-01-2015, 16:24
Nowy
Liczba postów: 2,012
Liczba wątków: 4
W sensie uważacie, że należy je widzieć dosłownie zamiast metaforycznie?
30-01-2015, 16:39
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Zależy, und3r.
Możesz też uznać, że on w tej scenie popełnił samobójstwo, a jej reakcja wynikała z szoku, zobaczyła go takim, jakim i on siebie wiedział. Ja traktuję je dosłownie, dzięki temu banan na twarzy zostaje do ostatniej sekundy filmu, choć gdy zrobili foreshadowing w postaci opowieści o facecie, który chciał się zabić ale nie potrafił tego zrobić, a potem Norton zasugerował lepszą broń (czytaj: prawdziwą), obawiałem się, że całość może skończyć się tragicznie.
30-01-2015, 16:47
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-01-2015, 16:48 przez Mierzwiak.)
Agent Mossadu
Liczba postów: 32,121
Liczba wątków: 4
Skakalem po tematach, myslalem, ze und3r pyta o Whiplash :)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.
30-01-2015, 16:59
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Tak czy siak uśmiech był chyba oczywisty :)
30-01-2015, 17:01
Legions of the Fog
Liczba postów: 2,290
Liczba wątków: 25
(30-01-2015, 13:17)Jakuzzi napisał(a): Na moje faceta ubodla scena z krytykiem, dlatego się tak pulta teraz. Gdyby nie ta scena żadnego 1/10 by nie było, idę o zakład.
Jakuz, dokładnie taka sama myśl plącze się w głowie.
Mierzwiak napisał(a):Możesz też uznać, że on w tej scenie popełnił samobójstwo, a jej reakcja wynikała z szoku, zobaczyła go takim, jakim i on siebie wiedział. Ja traktuję je dosłownie, dzięki temu banan na twarzy zostaje do ostatniej sekundy filmu, choć gdy zrobili foreshadowing w postaci opowieści o facecie, który chciał się zabić ale nie potrafił tego zrobić, a potem Norton zasugerował lepszą broń (czytaj: prawdziwą), obawiałem się, że całość może skończyć się tragicznie.
Podobnie to odczytałem, z tym że dodałem sobie jeszcze jedną kwestię; poza odniesieniem ze sztuki, facet po wyskoczeniu z okna uwalnia się od wszystkiego, dosłownie. Jego wyobrażenie o życiu (aka głos Birdmena) go przerosło, uświadomił to sobie, kiedy wycelował w swoją głowę, i dopiero coś poza sztuką samą w sobie, którą miał za wszystko, zwróciło uwagę widzów i krytyków (!) na jego twórczość otworzyło mu oczy, co do świata. Dodać do tego tweeta córki, filmik na YT i okazuje wychodzi na to, że musiał zrobić z siebie pośmiewisko, aby zaistnieć - to, co tworzył i jak to robił zeszło na daleki plan, przestało się liczyć.
loading podpis...
30-01-2015, 20:13
Nowy
Liczba postów: 2,012
Liczba wątków: 4
A konkretnie dlaczego córka by się w takim wypadku uśmiechała, patrząc w niebo? Bo nie bardzo mi się widzi, że z powodu szoku. (Mam swoją teorię ale nie chcę się z nią zdradzać zanim nie przeczytam innych, bo może mają więcej sensu:P)
30-01-2015, 23:44
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-01-2015, 23:55 przez und3r.)
.
Liczba postów: 27,721
Liczba wątków: 62
Nie wiem co sam sądzę o zakończeniu, jak je interpretować, ale zwróćcie uwagę że córka nie tylko się uśmiecha, ale kieruje wzrok ku górze, jakby Keaton odlatywał. Może to zagranie jak w scenie z taksówką - bohaterowi (plus jego córce) się wydaje że skoczył i sobie lata, a naprawdę jego zwłoki leżą pod oknem. Swoją drogą ciekawa sprawa, że ostatnie ujęcie filmu pojawia się w zwiastunach.
31-01-2015, 06:03
Stały bywalec
Liczba postów: 1,636
Liczba wątków: 8
A może w końcu zbliża się ta kometa, która leciała przez cały film i zaraz wszystko pierdyknie, stąd ten uśmiech? Bo szczerze mówiąc ja to sobie tak wyobrażam w sumie:)
Aktualnie rządzi: ja
31-01-2015, 10:27
Legions of the Fog
Liczba postów: 2,290
Liczba wątków: 25
myślę, że przenośnia z mocami oraz podróż taksówką odpowiadają na wszystkie pytania. Reakcja córki jest "radością" - znała go, jako ojca, była jego asystentką, widziała jakie nieszczęśliwe życie prowadzi. Uwolnił się - teatralność ostatniej sceny jest wypukła jak wiele elementów w filmie, ale bohater już płaski (dosłownie). - Tak to widzę, o!
Ta kometa, hm... It's a Bird...? Jedyne skojarzenie jakie mnie naszło.
loading podpis...
31-01-2015, 12:02
Stały bywalec
Liczba postów: 1,636
Liczba wątków: 8
A kto tam wie, siłą ostatniej sceny jest możliwość interpretacji, ale najprawdopodobniej Inarritu po prostu wstawił spojrzenie w górę i uśmiech po to, żebyśmy sobie teraz gadali:)
Aktualnie rządzi: ja
31-01-2015, 12:44
Fanboy Nolana
Liczba postów: 11,944
Liczba wątków: 126
Spotkałem się wiele razy z tą interpretacją z kometą, która zaraz uderzy w Nowy Jork. Ale ona mi nie podchodzi, gdyż przynajmniej, po niebie, kolorystyce powinno się coś takiego widzieć.
Do mnie przemawia teoria, że Keaton sobie lata, gdyż wiadomo chcę mieć w miarę pozytywne zakończenie.:)
01-02-2015, 04:02
Stały bywalec
Liczba postów: 2,729
Liczba wątków: 11
Zważywszy jak Inarritu przechodzi w całym filmie od jednej sceny do drugiej (np. agent Riggana prosi o zapalenie świateł, bo ma przyjść Mike i parę sekund później widzimy już go na scenie razem z Rigganem), to można też zinterpretować finał w ten sposób, że od wyjścia Riggana przez okno aż do uśmiechniętej Sam oglądamy... "Birdmana 4". Riggan osiągnął sukces, nie tyle swoją sztuką, ile strzałem z pistoletu. Niezbyt zadowolony z takiego rozwoju wydarzeń zamiast wrócić do teatru, wraca do filmu i kręci czwartego "Birdmana". Sam wchodząca do sali w szpitalu, a później patrząca z uśmiechem w górę oraz kometa to fragmenty tego filmu. To taka moja teoria.
01-02-2015, 12:49
Stały bywalec
Liczba postów: 12,524
Liczba wątków: 29
Jakoś mało Helios ma seansów Birdmana (choć z godzinami lepiej niż u Hiszpanki :P)
Wiedziałem, że będzie to dobry film. Zdjęcia jak na jednym ujęciu w połączeniu z bębnami (i ta scena z tym murzynem) dają dobry efekt. Wszyscy grają tu niesamowicie i autentycznie. Podczas scen na scenie miałem wrażenie oglądania zwykłych ludzi, którzy musza odbębnić swe kwestie. Ale dla mnie najlepsi byli ten awanturujący się świrus i ta recenzentka nie robiąca nic z gadki Thomsona.
Przy okazji, nie sądziłem, że będzie to tak lekki seans. W filmie jest sporo zabawnych scen, tekstów i tego narzekania na kino superbohaterskie (tekst o Rennerze, że "on też założył pelerynę?").
Czyżby Keaton modulujący głos jako Birdman szydził z Bale'a :)?
PS. Ujęcie z roboptakiem lepsze niż cały "Godzilla" Edwardsa.
03-02-2015, 22:09
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,297
Liczba wątków: 67
(03-02-2015, 22:09)OGPUEE napisał(a): Czyżby Keaton modulujący głos jako Birdman szydził z Bale'a :)?
To nie jego głos - Birdmana gra kompletnie inny koleś
03-02-2015, 22:11
|