Ankieta: Jak oceniasz film?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Blade Runner 2049 (2017) reż. Denis Villeneuve
Scena zabicia nowego replikanta choćby.

Nie no, spać nie mogę. Rzadko zdarza się żeby film siedział mi tak mocno w głowie. 
Oryginał dla mnie osobiście nie jest arcydziełem, ma trochę zbyt wolny klimat i wykłada wszystkie karty na stół w zasadzie od razu, a i ostatnie wywiady RS w których jak mantra powtarza, że Deckard jest replikantem odzierają go nieco z całej aury tajemniczości. Nie mniej muzyka, setting tego świata, tematyka i aktorstwo sprawiają, że jest to instant kult, chociaż zdecydowanie nie dla każdego.

Sequel jest przede wszystkim lepszy fabularnie. Ciekawszy, zadaje istotne pytania - ale w duchu poprzenika - i mimo, że ociera się przez chwilę (zwłaszcza w końcówce) o sztampę wychodzi z tego obronną ręką. Oprócz osi głównej, czyli śledztwa Joe, najbardziej podobała mi się jego relacja z Joi. Zresztą mam nowy ideał - Ana de Armas.

Gosling gra oszczędnie, czyli jak w 90% swoich filmów, ale tutaj pasuje to wyjątkowo dobrze. Zresztą kiedy trzeba potrafi uwolnić emocje. Ford zalicza najlepszy powrót od lat, ale i tak wszystko kradnie Sylvia Hoeks jako Luv. Nie do końca wiem co siedzi tej bohaterce w głowie, bo niby z jednej strony bezduszna marionetka, ale z drugiej, jest kilka scen w których wydaje się, że siedzi w niej coś więcej. Leto, nie wiem, chyba jednak trochę niewykorzystany. Cała ta otoczka w około jego postaci sprawia, że chce się zobaczyć jakiegoś ciekawego antagonistę, a w gruncie rzeczy dostajemy zblazowanego bogacza, przekonanego o swojej wielkości.

Wizualnie petarda! Kompozycja ujęć, kolory - Deakins to mistrz, uwielbiam to w jaki sposób potrafi bawić się światłem i to co z tego wyciąga. Masa scen perełek - wysypisko, scena na dachu z Joi, przybycie Joe do Las Vegas czy ostatnia scena na schodach, to wszystko wwierca się w głowę i nie potrafi odejść. Villeneuve konsekwentnie rozbudowuje świat, który stworzył Scott, chociaż mam wrażenie, że trochę zabrakło brudu, który w oryginale nadawał miastu realizmu. Chciałbym zobaczyć latające po mieście gazety, grafiti na ścianach i parę buchającą z kratek ściekowych :)
To co natomiast mocno rzuciło mi się w oczy, to, że film nie korzysta z pierdyliarda kolorowych hologramów, a reżyser nie zachłysną się technologią i nie wstawił nam ludzi stukających w powietrze. Nadal korzystamy z monitorów, wszystko jest przyziemne, zakurzone, znoszone. Świetna sprawa.

Muzycznie niestety tak sobie i to głównie dlatego nie ma pełnej dychy. Muzyka Vangelisa idealnie dopełniała oryginał, nadawała mu nieco oniryzmu i sprawiała, że nawet ten brudny świat miał w sobie coś poetyckiego. Tutaj dostajemy w zasadzie odrzuty z Incepcji czy Interstellara. Dopiero kiedy w ostatniej scenie słyszymy znajomy motyw wszystko wraca na właściwe tory.

Podsumowując, bo prochu i tak nie wymyślę - uważałem, że sequel będzie absolutnie zbędny, ale bardzo dobrze rozwija świat i zagadnienia z oryginału, robiąc to na swój sposób. Nie zrzyna, nie kopiuje na siłę. Snuje własną opowieść, ale wszystko w duchu filmu z 1982. Wizualnie, najlepsze co moje oczy widziały od bardzo dawna. Gdyby tylko muzyka była lepsza dałbym 10/10, a tak 

9/10 i film roku.

Odpowiedz
(18-10-2017, 22:56)Doppelganger napisał(a): Kapitalna scena bombardowania
No nie.
Dla mnie to tandeta dla nastolatków i jeden z minusów tego filmu.
Ja sobie tutaj siedzę w gabinecie i robią mi paznokcie, a przy okazji naparzam rakietami w proletariuszy. Paczcie jaka jestem bezwzględna i nieczuła.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
Tutaj całkowicie zgadzam się z Doctorem i nie do końca rozumiem fenomenu Luv. OK, rozumiem, że wizualnie może się ona podobać, plus Deakins czasami imponująco ją ukazują, jak podczas schodzenia po schodach, ale w sumie to kolejny sexy female villain henchmen, których mieliśmy mnóstwo, jak chociażby Kingsman, parę Bondów, Kim Possible gdzie mamy Drakken i Shego, parę odcinków Archera chociażby z uprzejmym złoczyńcą i dwójką seksownych wojowniczek, wracając do Bonda Christopher Walken i Mayday. Ba nawet w tym okropnym remake Oldboya mieliśmy taki przykład. I przykładów, gdzie kobieta wyręcza złoczyńca w jego niecnych knowaniach też jest sporo, jak w sequelu 300, gdzie mamy Xerxesa i Artemisę, Jarosława Kaczyńskiego i Beatę Szydło, w X-Menach Magneto i Mystique i tak można wymieniać.

Tak samo jak wiem, że w dystopijnej przyszłości korporację mają tak naprawdę prawdziwą władzę. Ale fakt, że można kogoś zamordować kogoś na komisariacie, okraść i nie mieć z tego konsekwencji, jest dla mnie dość kontrowersyjne.
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
W oryginale też były takie kwiatki - Leon uszkodził Holdena w mega strzeżonej korporacji, przy stale włączonym monitoringu, przemycił broń itp. Nie wspominając o tym jakim cudem Batty wyszedł sobie ot tak po spotkaniu z Tyrellem.

Odpowiedz
To sa najmiejsze problemy originalu. BR ma tak kiepawy scenariusz (na chyba wszystkich mozliwych poziomach - postacie, worldbuilding, historia), ze fenomen tego filmu opiera sie praktycznie tylko na technikaliach i kilku scenach z Hauerem.

Ostatnio ogladalem przed BR2049 (po raz pierwszy od chyba 15 lat) i bylem w szoku jak w zasadzie nedzny ten film ma scenariusz.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
OK dla mnie dokonanie zbrodni w prywatnej firmie, a na komisariacie policji, to jednak inne rzeczy. Ale mniejsza o to, gdyż bardziej mnie intryguje co niby jest takiego złego w scenariuszu Blade Runnera? I pytam to ze świadomością, że odbieram ten film jako dzieło doskonałe i przez me uwielbienie nie dostrzegam niektórych rzeczy.
Dla mnie pod względem historii oryginał to 10/10 ,zaś sequel to tak 7/10 .
/www.filmmusic.pl - me recki 
#istandbydaenerys






Odpowiedz
Masz napisane dwa posty nad Twoim? Zresztą znalazłoby się więcej.

A, w ogóle wiecie jak dużo osób postrzega scenę miłosną z pierwszego filmu jako gwałt? 

Odpowiedz
Wiemy. Urok filmów z lat 80tych i archetypu faceta typu macho.
No ale nowy BR też sporo kwiatków scenariuszowych zaliczył.

Odpowiedz
Snuffer napisał(a):A, w ogóle wiecie jak dużo osób postrzega scenę miłosną z pierwszego filmu jako gwałt?

Lubię być tak "gwałcona"

Odpowiedz
Lawrence napisał(a):Ale mniejsza o to, gdyż bardziej mnie intryguje co niby jest takiego złego w scenariuszu Blade Runnera?

W tej kwestii widzowie dzielą się na dwa typy. Jeden to typ pragmatyczny, lubiący kino gatunkowe. Drugi to typ o luźniejszym podejściu do zasad robienia dobrego kina albo fani filozofii i symboliki w filmie.

To teraz jakie mamy wady:
- kryminał noir wykładający na ławę całą intrygę na samym początku filmu. W mojej opinii jest to zwyczajna wada, bo można było tak jak w dwójce intrygę i tajemnicę odkrywać przed widzem stopniowo - reszta w żadnym stopniu by na tym nie ucierpiała. Fani filozofii odpowiadają: "ale film świadomie zaczerpnął klimatu kryminału noir, nie idąc jednak w ogóle w tą stronę - liczy się tylko przesłanie i symbolika, filozoficzny aspekt marzeń i dążeń zwykłego człowieka i odwracanie w finale relacji ofiara-łowca (Deckard-Batty, Batty-Deckard).

- mdły, nudny romans bez emocji. Tutaj trudno raczej specjalnie go bronić, więc fani filozofii odpowiadają "romans nie miał żadnego znaczenia, jest to niemalże zgrywa z klasycznego, obowiązkowego w kinie noir romansu, zrealizowany w minimalnym stopniu by nie odwracać uwagi od głównego wątku".

- nieco czerstwe prowadzenie fabuły... Deckard zaproszony na komisariat ogląda w telewizorku swoich antagonistów, których opisy streszcza mu komendant - na myśl przychodzi niemal początek Batmana i Robina. :) Potem detektyw w jedynej scenie detektywistycznej filmu znajduje jednego androida, drugi zgłasza się do niego sam, a do ostatnich wysyła go policja. Jest to więc prowadzone dość banalnie, od czego uwagę odwraca niesamowicie bogate tło świata i muzyka Vangelisa. Fani filozofii odpowiedzą "to nie ma znaczenia, tu liczy się filozoficzny wymiar opowieści, a nie angażująca i efektowna narracja".

- słaby protagonista - Deckard jest mało interesujący, właściwie powszechnym zdaniem jest, że to Roy Batty był tą interesującą postacią i to on powinien wyjść na pierwszy plan. Nie wiemy o protagoniście nic, nie znamy jego motywacji (nabiera jej teoretycznie pod koniec, ale jest to znowuż pokazane aż nazbyt oszczędnie), historii... jedyną cechą jest robienie niezadowolonego grymasu przez Harrisona Forda. Tutaj można teoretycznie argumentować, że był to zabieg celowy taki jak w "Czasie Apokalipsy", gdzie główny bohater ma się za bardzo nie wyróżniać cechami szczególnymi, by pełnić funkcję narratora, w którego widz może się łatwiej wczuć. Mi się nie wydaje, by tak było - acz trudno odmówić, że miałoby to sens w filmie opartym głównie o wczuwanie się w bogaty, realistycznie zbudowany świat i jego klimat.

- brak budowania napięcia, brak dawkowania tempa akcji/śledztwa... również uważam, że to wada. Reszta filmu absolutnie by nie ucierpiała, gdyby nieco podkręcić te aspekty. Fani filozofii odpowiedzą jak zwykle "nie ma to żadnego znaczenia, liczy się aspekt filozoficzny".

- detektyw, który nie robi nic detektywistycznego (oprócz zbliżania jednej fotografii przez bite 20 minut). Ot, taka pierdoła.

- marnowanie czasu na tłuczenie w kółko jednej sceny (vide wspomniane zbliżanie i zbliżanie i zbliżanie fotografii).

Moim zdaniem to są wady, bez których film byłby wyraźnie lepszy. Jasne, że w niektórych filmach budowanie napięcia nie jest aż tak kluczowe (chociaż nawet w dramatach czy komediach można budować taki czy inny rodzaj napięcia nawet samymi dialogami)... ale wyrzucanie wszystkich tych aspektów do kosza jako nieważne "bo symbolika, super scenografia i muzyka Vangelisa" mnie nie przekonuje. Po części kupuję tłumaczenie, że reżyser/scenarzysta umyślnie poszli w inną stronę - albo te aspekty były dla nich nieistotne, albo o nich zapomnieli.
No ale każdy ma inny odbiór filmu i tak jak dla mnie napięcie, narracja fabuły, postacie i relacje między nimi są bardzo ważne, tak dla innych mogą być dużo mniej istotne.

Cytat:W oryginale też były takie kwiatki - Leon uszkodził Holdena w mega strzeżonej korporacji, przy stale włączonym monitoringu, przemycił broń itp. Nie wspominając o tym jakim cudem Batty wyszedł sobie ot tak po spotkaniu z Tyrellem.

Ale to były kwiatki w oryginale, a nie w sequelu. Przecież androidzi w jedynce byli wolnymi strzelcami ściganymi przez całą policję i gigakorporację. W dwójce android służy tej gigakorporacji, której władza może być niemal nieograniczona (a co dopiero na poziomie lokalnego komisariatu policji).

Odpowiedz
To dopiero wierzcholek zarzutow, BR jest glupszy niz Terminator Salvation :)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Villeneuve to zdolniacha, zrobił nudniejsze niż oryginał. Okazało się, że można.

Nie, nie spodziewałem się cudów na kiju, naparzanek i wybuchów, ale uważam, że skoro już ich nie ma, to przydałaby się wciągająca, bogata intryga. Tutaj niestety fabuła jest prosta, banalna i przewidywalna. W dodatku kończy się tam, gdzie wydawało się, że dopiero powinno zacząć się coś dziać. Oglądając nie zakładałem, że to już finał

Generalnie przez pierwszą połowę sporo rzeczy mi się podobało. Dobre dialogi, klimatyczne, nieśpieszne sceny. Ale to mogło się podobać, dopóki czułem, że film zmierza do czegoś dobrego, tymczasem im bliżej było wyjaśnień i konkluzji, tym bardziej się to wszystko okazywało nijakie. Nowy "Blade Runner" to w sumie taki trochę zły film, który przez spory kawał czasu skutecznie udaje, że jest dobry. Właściwie to każda z tych trzech krótkometrażówek zapowiadała coś ciekawszego, niż to, co ostatecznie zobaczyłem w kinie.

A Ford eksponowany na plakatach to jest zagrywka reklamowa poniżej poziomu, przywodząca na myśl te plakaty z drugiej części "Largo Wincha", którymi dystrybutor podkreślał wielką (kilkuminutową, znaczy) rolę Weroniki Rosatti w tym filmowym dziele.

I za Chiny nie pojmuję, jak można na taki kameralny film wydać 150 baniek. Te kilka miejskich widoczków na krzyż tyle kosztowało? I czemu właściwie puszczają takie filmy w Imaksie? Czy rozmawiający ze sobą, lub milczący w zamyśleniu ludzie naprawdę tak dobrze wyglądają w 3D? Zawsze myślałem, że do Imaxa to idą takie filmy z wizualnymi bajerami.

Odpowiedz
Można wiele złego powiedzieć o tym filmie, ale że jest wizualnie miałki/nie widać na co poszła kasa/nie nadaje się do IMAXA? No weź

Odpowiedz
(19-10-2017, 17:04)al_jarid napisał(a): I czemu właściwie puszczają takie filmy w Imaksie? Czy rozmawiający ze sobą, lub milczący w zamyśleniu ludzie naprawdę tak dobrze wyglądają w 3D?
Co do pierwszego, uczta audio-wizualna smakuje nawet bardziej na jeszcze większym ekranie.
Co do drugiego, poszedłem do IMAXa tylko dlatego, że NIE puszczają tam BR2049 w 3D tylko w 2D.

Odpowiedz
(19-10-2017, 17:04)al_jarid napisał(a): .
I za Chiny nie pojmuję, jak można na taki kameralny film wydać 150 baniek. Te kilka miejskich widoczków na krzyż tyle kosztowało? I czemu właściwie puszczają takie filmy w Imaksie? Czy rozmawiający ze sobą, lub milczący w zamyśleniu ludzie naprawdę tak dobrze wyglądają w 3D? Zawsze myślałem, że do Imaxa to idą takie filmy z wizualnymi bajerami.


Co?
Po za Dunkierka, wskaz mi film z ostatnich lat lepiej nadający sie do IMAXa (przypominam, że to nie tylko kozak obraz, ale i dźwięk)

Odpowiedz
(19-10-2017, 16:17)Capt. Nascimento napisał(a):
Lawrence napisał(a):Ale mniejsza o to, gdyż bardziej mnie intryguje co niby jest takiego złego w scenariuszu Blade Runnera?

- detektyw, który nie robi nic detektywistycznego (oprócz zbliżania jednej fotografii przez bite 20 minut). Ot, taka pierdoła.





Cytat:W oryginale też były takie kwiatki - Leon uszkodził Holdena w mega strzeżonej korporacji, przy stale włączonym monitoringu, przemycił broń itp. Nie wspominając o tym jakim cudem Batty wyszedł sobie ot tak po spotkaniu z Tyrellem.

Oj w tych dwóch punktach bym się kłócił, bo chyba słabo pamiętacie film:

- akurat Decard jak na czas trwania filmu wykonuje według mnie dość sporo detektywistycznej roboty. Z tym, że no... dość realistycznej. Sprawdza czy nowe Nexusy da się wykryć testem, ogląda chyba z 3 razy nagranie z Leonem, idzie do jego domu, znajduje łuskę i zdjęcia, bada czym jest łuska, odkrywa że to łuska sztucznego węża, przepytuje dostawcę, dociera do kupującego, podszywa się pod dziennikarza itp. Przecież nie odkrywa w tym filmie żadnego spisku zagrażającego całemu światu. Ot, szuka prostych śladów. To czy znajdzie czy nie znajdzie androidy nie ma żadnego znaczenia w makroświecie filmu. Jak na to, że cała akcja rozgrywa się chyba w max. 2 wieczory to ja nie widzę w tym zarzucie problemu.

- a Roy Batty wcale "ot tak" nie wyszedł sobie od Tyrella. Po pierwsze, wjechał do niego wejściem do którego miał dostęp tylko JF Sebastian (jest o tym dialog w filmie), a po drugie Decard będąc w samochodzie dostaje info o morderstwie Tyllera i wskazówkę, że znaleziono też ciało Sebastiana + info odnośnie jego miejsca zamieszkania. Tzn. jest reakcja. Coś czego np. nie ma w BR2049

Oczywiście można to w te zawiłości wchodzić głębiej i faktycznie będą tu pewne nielogiczności (jak... w każdym filmie?), ale jak już niektórzy wspomnieli, w pierwszym Łowcy fabuła pełni rolę zdecydowanie podrzędną. Nie ma tu przecież żadnej wielkiej tajemnicy do odkrycia - no poza jedną, wiadomo jaką. 

A różnica pomiędzy sytuacją Leon/Holden, a Luv na komisariacie jest o tyle istotna na niekorzyść BR 2049, że o ile w pierwszym BR scena ta jest tylko klimatycznym prologiem, tak druga scena z Luv na komisariacie jest fundamentalna z punktu fabuły i zwrotu akcji
Z pozostałymi uwagami też mógłbym się kłócić, ale to już bardziej indywidualne kwestie. Ja tam wątek romansowy z pierwszego Blade Runnera lubię. ;) Choć oczywiście w 2049 jest on dużo ciekawszy. W zasadzie to tylko o tym mógłby być ten film i byłbym zadowolony. 

Odpowiedz
Cytat:- a Roy Batty wcale "ot tak" nie wyszedł sobie od Tyrella. Po pierwsze, wjechał do niego wejściem do którego miał dostęp tylko JF Sebastian (jest o tym dialog w filmie), a po drugie Decard będąc w samochodzie dostaje info o morderstwie Tyllera i wskazówkę, że znaleziono też ciało Sebastiana + info odnośnie jego miejsca zamieszkania. Tzn. jest reakcja. Coś czego np. nie ma w BR2049

Podsumowując - Roy Batty nie miał łatwego wyjścia bo wszedł przez wejście i wyszedł, po czym ktoś znalazł ciało Tyrella i Sebastiana.

;)
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Roy, dostał się przez wejście, które znał tylko Sebastian. Oprócz tego by przekonać Tyrella do wpuszczenia jego i Sebastiana o późnej porze użył podstępu szachowego. Uciekł tym samym sposobem jakim wszedł. Takie rzeczy żeby jak dzieciom tłumaczyć...

Przypierdalacze, a nie dziwi was fakt, że w windzie którą jechali Roy i Sebastian nie było monitoringu? Bo gdyby był to pewnie Tyrell prawdopodobnie by żył. Takie zaniedbanie...

Odpowiedz
(20-10-2017, 07:03)Monika napisał(a): Przypierdalacze, a nie dziwi was fakt, że w windzie którą jechali Roy i Sebastian nie było monitoringu? Bo gdyby był to pewnie Tyrell prawdopodobnie by żył. Takie zaniedbanie...

Po prostu śmieszy mnie fakt, że 2 podobne sceny są postrzegane w diametralnie inny sposób. Jazda windą, którą może jechać tylko jedna osoba jest ok, ale już wejście do komisariatu Policji jako np. advisor i załatwienie Robin Wright w jej gabinecie (do którego dostęp mieli nieliczni) już jest dziurą fabularną.

Proponuję okład na głowę.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
Słowem - Batty zrobił to samo co Stirlitz, kiedy Niemcy obstawili wszystkie wyjścia z budynku. Przechytrzył ich wychodząc wejściem.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Pirates of the Caribbean (2003-2017) Jakuzzi 1,079 183,153 07-02-2026, 15:31
Ostatni post: OGPUEE
  Trainspotting (1996-2017) Pitero 12 6,023 01-10-2021, 17:08
Ostatni post: Pelivaron
  [oddzielony] Trainspotting (1996-2017) Arahan 0 694 01-02-2017, 06:54
Ostatni post: Arahan



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości