Bond - temat ogólny
Tylko trochę. Ale akceptuję je jako takie przejście ze starej konwencji do nowej.
Ale wiem co mi się jeszcze nie podoba w "Licencji" Oczko
Wersja kawałka tytułowego, która jest jakaś złagodzona w porównaniu do płytowej. Zupełnie wytracił moc ten utwór.
I to chyba nie pierwszy raz, gdzie na literach jest zmodyfikowaną wersja.
W idealnym świecie Dalton zagrałby w "Zabójczym Widoku" aż do "Goldeneye" dX
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Dalton w ogóle był fajnym Bondem. Może wpływa na to fakt, że w "The Living Daylights" jest jeszcze bardziej niż w "A View to a Kill" wyczuwalny klimat 80s'. Poza tym, Dalton miał w oczach jakąś bezwzględność. I faktycznie wyprzedził pod tym względem Craiga. LTK z kolei to bardziej film akcji niż klasyczny Bond, ale za to świetny film akcji (choć nie brak tam też komiksowości - jak ten gość, który się rozpęknął w komorze ciśnieniowej). Są też nieźli antagoniści - Robert Davi i Benicio del Toro. Generalnie żałuję, że Dalton zagrał tylko w dwóch (i tego, że w LTK Carey Lowell ścięła w pewnym momencie włosy, w dłuższych wyglądała lepiej Duży uśmiech ).
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.

Odpowiedz
(02-10-2021, 10:36)Dirk napisał(a): Dalton w ogóle był fajnym Bondem.
Najbardziej literacki ze wszystkich.



Enviado desde mi Redmi Note 8 Pro mediante Tapatalk
"Rząd nie jest dla nas rozwiązaniem, jest dla nas problemem." Ronald Reagan

Odpowiedz
To też. Choć przyznam, że książki są gorsze niż filmy. Wprawdzie czytałem je dawno (w końcowej fazie podstawówki), ale mam za sobą "Pozdrowienia z Moskwy", "Goldfingera", "Żyj i pozwól umrzeć" i "Casino Royale". I musiałem się przez nie przedzierać. Może teraz odebrałbym je inaczej.
Wszystko jest możliwe, niemożliwe zabiera tylko trochę więcej czasu.

Odpowiedz
Też zależy. Taki np. Moonraker (zdecydowanie najbardziej udana powieść Fleminga) jest zupełnie inny od filmu - i o wiele lepszy.
Dalton to mój ulubiony Bond. Przekonujący fizycznie, z wiecznym tłumionym wkurwem w oczach i zarazem nienagannie prezentował się w smokingu.

Odpowiedz
Tylko Connery.

Enviado desde mi Redmi Note 8 Pro mediante Tapatalk
"Rząd nie jest dla nas rozwiązaniem, jest dla nas problemem." Ronald Reagan

Odpowiedz
(02-10-2021, 00:28)simek napisał(a): To zależy od umowy na początku. Jeśli to byłby klasyczny turniej, to rzeczywiście nie można dokupywać żetonów, ale jeśli wszystkim to pasuje, to nie widzę problemu, bo przecież nie zwiększasz tym swoich szans, po prostu ryzykujesz więcej kasy, a inni mogą wygrać od ciebie większą kasę.

Przed samym turniejem od razu jest powiedziane, że gracz ma możliwość raz się wpłacić ponownie poprzez przelanie na wskazane konto 5 mln. Także też nie widzę tutaj problemu. U nas w trakcie towarzyskiej gierki z ziomkami zawsze ustalamy coś takiego przed grą, że każdy ma OBOWIĄZEK przynajmniej raz się wpłacić (do określonej godziny), jeśli przegra całą kasę przed upływem czasu - pulę w ten sposób zwiększamy Duży uśmiech

W Casino Royale jeszcze jedna rzecz mnie w sumie denerwuje - fakt, że Bond miał w samochodzie przygotowany defibrylator. To też trochę lazy writing, bo twórcy tak, jakby nas przygotowali, że coś będzie nie tak z JB i na pewno mu się to przyda.

Odpowiedz
Nemo napisał(a):Tylko Connery.
Może to bluźnierstwo, ale młody Connery zawsze wydawał mi się drewniany. Źródłem aktorskich supermocy Seana była jego kultowa broda. Ogolony po prostu jakoś nie działa. Ani nie jest tak zabawny jak Moore, ani tak brutalny jak Dalton, ani tak romantyczny jak Lazenby... Takie wypośrodkowanie Bonda zdecydowanie lepiej wyszło Brosnanowi.
Kolejne bluźnierstwo: z CR naprawdę lubię tylko genialne pierwsze 20 minut, potem tracę zainteresowanie. Le Szyfr to dla mnie żałosny pajac, sceny pokerowe są dziecinne (Bond nabierający się na ten ostentacyjny tell, serio?), akcja w porównaniu z Madagaskarem letnia...

Odpowiedz
Brosnan to był bardzo solidny Bond. Pojawił się w momencie kiedy nastąpił pewien upadek marki i zastój. Brosnan to był doskonały wybór.Mark Frankel albo Sean Bean to były gorsze wybory. W innych etapach Mel Gibson i Sam Neil byli pod uwagę.

Enviado desde mi Redmi Note 8 Pro mediante Tapatalk
"Rząd nie jest dla nas rozwiązaniem, jest dla nas problemem." Ronald Reagan

Odpowiedz
(02-10-2021, 12:55)Nemo napisał(a): Tylko Connery.

wiadomo

Odpowiedz
Brosnan to świetnie dobrany aktor. Prosty jak struna, tylko miał pecha do scenariuszy, bo nie zawsze były tak dobro jak być powinny z wyjątkiem GoldenEye. Miał zastąpić Moore'a ale w sumie dobrze się stało, bo lepiej dojrzał do roli w latach 90. Dwie rzeczy do których powinni wrócić to epizodyczność (z którą krótko eksperymentowali w Skyfall) i możliwość wymiany dowolnych aktorów bez słowa wyjaśnienia. Bernard Lee pracował z trzema Bondami, a Desmond Llewelyn z pięcioma. Nie ma potrzeby robienia pełnego rebootu co kilka filmów i wymiany całej obsady. To znaczy teraz tak będzie bo era Craiga stanowi zamkniętą całość (niezwykle chaotyczną i nierówną ale jednak) ale tak na przyszłość. Najwyżej parę osób na twitterze będzie żartowało bo Bond wygląda inaczej i nikt tego nie zauważa i co z tego?

Odpowiedz
Nie wiadomo jak bardzo zamkniętą całością są Bondy Craiga. Na pewno nie były osobne na początku, bo mamy tą samą M, a jak to będzie z drugiej strony? Nie wydaje mi się, żeby wymienili M, Q, Monneypenny, no ale cholera wie.

Odpowiedz
(02-10-2021, 13:20)Paszczak napisał(a): Kolejne bluźnierstwo: z CR naprawdę lubię tylko genialne pierwsze 20 minut, potem tracę zainteresowanie. Le Szyfr to dla mnie żałosny pajac, sceny pokerowe są dziecinne (Bond nabierający się na ten ostentacyjny tell, serio?), akcja w porównaniu z Madagaskarem letnia...

Po obejrzeniu uznałem, że w sumie wolałbym cały film o tym Murzynie-parkourowcu niż o Bondzie Craiga.

Różnie się w historii działo z Bondami, ale choć zdarzały się słabe filmy, to każdemu z poprzednich odtwórców roli Bonda trafiał się też jakiś dobry. Tylko Bondy z Craigiem to wszystko same słabizny. Oby za wymianą aktora poszedł też wzrost jakości tych filmów, bo odkąd zatrudniono Craiga mam wrażenie, że seria dogorywa w męczarniach (no dobra, to nie wina Craiga i nowego podejścia, w sumie już "Die another day" było początkiem końca).

Odpowiedz
Die Another Day miało... eee... fajną sekwencję w Korei... i świetną czołówkę... o ile włączyć ją na mute...
To w sumie tyle.

Odpowiedz
al_jarid: o poziomie filmów oczywiście zawsze można dyskutować, ale era Craiga to chyba najlepszy czas dla serii, oprócz początków z Connerym, gdy jeszcze nikt nie przypuszczał, że to będzie cała seria filmów. Już Casino Royale było sporym sukcesem po tym, gdy seria rzeczywiście dogorywała za późnego Brosnana, a potem przyszedł Skyfall, który odniósł gigantyczny sukces, największy spośród wszystkich filmów. Pozostałe trzy filmy były lepsze i gorsze, ale żaden nie zaliczył klapy, więc franczyza jest w doskonałej formie, producenci mogą zrobić cokolwiek sobie tylko wymarzą po Craigu.

Odpowiedz
(02-10-2021, 15:40)simek napisał(a): gdy seria rzeczywiście dogorywała za późnego Brosnana

Eeee, że co? Filmy z Brosnanem zarabiały całkiem nieźle i cieszyły się zainteresowaniem. Po prostu DAD przeskoczył rekina i dotarł do ściany danej stylistyki, a że Brosnan nie robił się młodszy, to postawiono na reboot. Tyle.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
DAD do momentu premiery CR był najbardziej kasowym odcinkiem Bonda. Uśmiech

Odpowiedz
Hm, no tak to zapamiętałem że właśnie pod koniec lat 90. seria dotarła do ściany i był taki przesyt, formuła się wyczerpała, myślałem, że finansowo też było gorzej.

Odpowiedz
Dirk napisał(a):Carey Lowell ścięła w pewnym momencie włosy, w dłuższych wyglądała lepiej
 
No patrz pan, ja na odwrót, od razu się ucieszyłem, jak z bujnej czupryny została fryzura na chłopczycę. Pasowało jej to, sexy. Oczko
Za to lata wcześniej Ursula Andress mnie rozczarowała, najpierw jej mokre włosy były okej, a kiedy wyschły, wystrzeliły w burzę loków i już w ogóle mi się to nie podobało.

Odpowiedz
(02-10-2021, 15:40)simek napisał(a): Już Casino Royale było sporym sukcesem po tym, gdy seria rzeczywiście dogorywała za późnego Brosnana, a potem przyszedł Skyfall, który odniósł gigantyczny sukces, największy spośród wszystkich filmów. Pozostałe trzy filmy były lepsze i gorsze, ale żaden nie zaliczył klapy, więc franczyza jest w doskonałej formie, producenci mogą zrobić cokolwiek sobie tylko wymarzą po Craigu.

Pisząc, że filmy z Craigiem to słabizny nie miałem oczywiście na myśli, że były klapami. Chodziło mi tylko o to, że mi osobiście się nie podobają. Tyle. Mogłem dodać na początku "moim zdaniem", ale załóżmy po prostu roboczo, że cokolwiek piszę, to "moim zdaniem" jest w domyśle.

Dodam zresztą, że nie tylko filmy z Craigiem są dla mnie słabe same w sobie, ale też mają słabego Bonda. Tak go przynajmniej odbieram, a wynika to z dwóch, myślę, powodów:

1. Jak to wielu zwracało uwagę przed premierą "Casino Royale", Craig ma taką fizjonomię, że bardziej niż na Bonda nadawałby się na jakiegoś zbira, z którym Bond ma walczyć. Co tu gadać, ma trochę taki pysk ruskiego zakapiora, przez co nie czuć w nim tej elegancji, która charakteryzowała poprzedników. W sensie, Craig jest okej w scenach, gdy naparza się z jakimiś brutalami albo gania Murzynów po dźwigach, ale jak go ubrać w smoking i wpuścić w eleganckie towarzystwo, to jakoś nie pasuje.

2. Scenarzyści obniżyli kompetencje Bonda i stawiają go w sytuacjach, w jakich nigdy nie postawiliby poprzedników. Jeśli Lawrence'a razi Luke obciągający kosmicznej krowie, to mnie razi Bond bity po jajcach, bo żadnego z poprzednich Bondów scenarzyści nie ośmieliliby się postawić w takiej sytuacji. No i tak jak mówię, Bond Craiga nie jest tak kompetentny jak jego poprzednicy, przez co obdziera się postać z jej niezwykłości. Ujmę to innymi słowami: oglądając te filmy, odnosiłem wrażenie, że z tego nowego Bonda to w sumie taka trochę pierdoła. Nawet dał się okiwać w kartach! I pozwolił się głupio otruć. A najgorzej to w "Skyfall" na końcu, jak Bond
Ja pierniczę, miałeś jedno zadanie, zero siedem! Czy on w ogóle odnosi w tych nowych filmach jakieś sukcesy?

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Quantum of Solace (Bond 22) Q 498 81,352 16-12-2025, 00:15
Ostatni post: samuuel



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości