Captain America: The First Avenger (2011)
Cytat:Ale to nie wina twórców TIH.

Wali mnie to :)

Cytat:To jest to uniwersum i nie widzę powodu aby go nie uznawać.

Ja widzę taki, że oglądając to nie czuję że to to samo uniwersum i nic na to nie poradzę.

Odpowiedz

Odpowiedz
(18-03-2014, 16:47)Juby napisał(a): Ktoś kiedyś napisał na tym forum, że Cap to drugi obok Iron Mana samodzielny film o superbohaterze a nie tylko prolog zrobiony pod Avengers (chyba Szaman?). Nie zgodzę się. Pierwsze i ostatnie 3 minuty Kapitana Ameryki podkreślają, że to tylko dwugodzinna zapowiedź innego filmu. Nie podoba mi się to. Nie podoba mi się, że po oglądaniu przygód fajnych postaci i kibicowaniu kpt. Rogersowi aby w końcu zatańczył z Peggy, dostajemy scenę niepotrzebnego rozbicia się przez Kapitana i finał z nim 70 lat później (reszta postaci jest już historią).

Sequel sprawił, że znacząco zmieniłem zdanie w tej sprawie. Wahałem się między oceną 5 a 6/10, ale jednak wystawiłem tą wyższą.

Odpowiedz
[Obrazek: placard_640x360.jpg]

Odpowiedz
http://www.gry-online.pl/S026.asp?ID=10214

Gra na podstawie filmu, nie wiem jak wam, ale mnie osobiście bardzo podoba się wygląd przeciwników Capitana ( IMHO zalatują Wolfensteinem , właśnie czegoś takiego brakowało mi w filmie).
Hail to the king, baby!

Odpowiedz
Ogólnie powtarzam sobie całe MCU, dzisiaj oglądałem pierwszego Capa. I tak się zacząłem zastanawiać nad postacią Red Skulla. Dlatego tutaj pytanie dla znawców tematu, komiksów itd - w skali od 1 do 10 jakim kozakiem jest RS? Na którym miejscu w rankingu czarnych charakterów Marvela, jeśli chodzi o siłę/inteligencję itd. byście go umieścili?

No i ogólnie - tylko i wyłącznie na podstawie filmu - CA wydaje mi się być cienkim bolkiem niestety. Jeśli jest to błędne myślenie, niech mnie ktoś wyprowadzi z błędu.


A film ode mnie 5/10, najsłabsza produkcja z MCU.

We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
Jest to błędne myślenie.

Odpowiedz
Powtórka i niezmiennie 8/10. Intensywny, klimatyczny, z nienachalnym humorem i bardzo dobrze wyważony w kwestii komiksowości a wtłoczeniu w realia lat 40.
Szkoda tylko że tak słabo wykorzystano postać Red Skulla i jego tesseraktowej technologii, choć zważywszy na to że Czerwony Czerep wylądował gdzieś w kosmosie liczę na jego powrót w kolejnych filmach MCU.
Mając też świeżo w pamięci Agentkę Carter stwierdzam że Hayley Atwell w serialu jest jakoś mniej pociągająca, chyba się obżera nocami. :D

FUCK YEAH!
[Obrazek: giphy.gif]
[Obrazek: tumblr_n3idyaONxK1s2wio8o3_500.gif]

[Obrazek: tumblr_lt9tvki01M1qalcu6o1_500.gif]

Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
Cytat: Hayley Atwell w serialu jest jakoś mniej pociągająca
To kwestia munduru. W First Avenger jest w wojsku, to biega w mundurze, w Agent Carter nosi głównie kawę i szpieguje, mundur tam jest zbędny :)

Odpowiedz
Powtórka całego MCU rozpoczęta. Zdecydowałem zacząć od First Avengera, którego nie widziałem od czterech lat (ostatnia powtórka przed Winter Soldierem). Całkiem udany seans, choć do sequeli ten film nie ma startu. Mimo to wypada zdecydowanie lepiej niż Wonder Woman, bo tutaj wszystko jakoś do siebie pasuje i nie wydaje się tak niedorzeczne. Szkoda tylko, że działalność Capa i jego ekipy (nie licząc momentu ich uwolnienia) zostaje w zasadzie sprowadzona do krótkiego montażu (bo już w akcji z pociągiem ekipa nic nie robi, a w finale prawie nic nie robi), z drugiej strony może to i dobrze, bo film byłby pewnie za długi.

7/10

Odpowiedz
Powtórzyłem film kilka dni temu, a dzisiaj - zastanawiając się, czy jest coś nowego co mógłbym napisać - zerknąłem na swoją recenzję z poprzedniej strony tematu i - CO ZA BZDURY. :D

Wciąż uważam, że to najsłabszy Cap i najsłabszy film Phase One, ale w żadnym wypadku nie jest zły, po prostu pozostałe filmy wolę bardziej (niektóre minimalnie). Obsada, protagonista, antagonista, origin story, humor, muzyka, efekty (wcale nie takie złe!) - tutaj wszystko okej, pierwsze 60-70 minut filmu jest bardzo dobre. Gorzej, że odkąd Rogers zostaje Capem dostajemy ten kiczowaty montaż walki jego oddziału z Hydrą, a po nim całość traci parę. Od akcji z pociągiem oglądam to już na zasadzie "niech go wybudzą we współczesności" - mimo kilku plusów, jak teksty TLJ i krwawe poszatkowanie jednego z członków Hydry.

Tak więc "stwierdzam, że był to był mój ostatni seans Capa! Na pewno nie wrócę do niego, nie w całości" idzie do kosza. Film stoi na półce na Blu-ray i do zobaczenia za kolejne 4 lata.
[Obrazek: 3673790-2595346539-capta.gif]

Evans jako Cap <3

Odpowiedz
Powtórzyłam sobie Capa przed wizytą w kinie na  IW i...

Pierwszy Cap: Kapitan ratuje Bucky'ego (udając się 50 km za linię wroga, wciąż niepewny swoich nowych zdolności)
Drugi Cap: Kapitan ratuje Bucky'ego (tzn. nie zabija go, pomimo tego, że ten go ciągle atakuje, strzela do niego i chce go zabić)
Trzeci Cap: Kapitan ratuje Bucky'ego (tutaj już od początku filmu, pomimo że Bucky atakuje wszystkich jego ziomków)

Ktoś złośliwy powiedziałby, że trylogia Capa to historia niespełnionej miłości pomiędzy Stevem Rogersem, a Buckym. Najciekawsze jest, że musiałam obejrzeć te filmy po parę razy, by wychwycić, że wciąż oglądamy tę samą historię. Jednak to wszystko jest tak dobrze zrobione, w różnych stylach, przez różnych twórców, że się to łyka jak ulubiony smak lodów Grycana. Jestem pełna podziwu. Czy podobne motywy są w Iron Manie i Thorze? Powtórzę sobie i może znajdę.

P.S. Zawsze jak oglądam pierwszego Capa, to nie mogę odżałować, że nie wylądował z Peggy. Smuteczek :( Agentka 13 to jakieś popłuczyny po swojej ciotce... No i z kim ta Peggy skończyła? Największa tajemnica Marvela, nawet serial nie pokazał, bo dostał cancela... Jest jeszcze jakaś szansa, że pokażą to w retrospekcjach w którymś filmie.

Odpowiedz

Odpowiedz
Odświeżyłem sobie Capa :p od pierwszego seansu w kinie. I bardzo to fajne filmidło nawet rewelacyjne jako origin, z rewelacyjną rolą Evansa, Jonesa , Weavingai słodziutką agentką Carter (aktorki nie znam, spoko). Do chwili występu na scenie we Włoszech byłem zachwycony, a potem jest standard dla tych filmów: kupa akcji, zero realnego zagrożenia, bohaterowie robią rzeczy niemożliwe, przeciwnicy to marionetki do bicia a główny boss jest po prostu niczym nadzwyczajnym. Jest tylko po to, aby coś się działo, a że dzieje się cały czas to samo, to wielki ziew. Tutaj propsy dla WW, bo w sumie Ares obsadowo lipny, walka generyczna jak inne, to postać WW i jej naiwność oraz upór jakoś się sprzedają, a w każdym innym filmie jest to samo co w CA:FA.

6,5/10 - byłoby wyżej, ale Hail Hydra i ten gest to szczyt debilizmu i przy każdej scenie z tym "czymś" mnie skręcało.
loading podpis...

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Captain Marvel (2019) Kuba 555 74,788 06-04-2024, 01:56
Ostatni post: Gieferg
  Captain America: Civil War (2016) Pelivaron 1,203 190,666 07-11-2021, 18:31
Ostatni post: Rozgdz
  Captain America: The Winter Soldier (2014) Huntersky 777 153,210 10-09-2018, 15:06
Ostatni post: tchopz
  Thor (2011) LPC 280 67,950 12-06-2018, 20:27
Ostatni post: shamar



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości