Używaniec
Liczba postów: 1,002
Liczba wątków: 5
animacja pixara wpisująca się z jednej strony w modę na odkrywanie w bajkach egzotycznych kultur (kubo, vaiana) z drugiej zaś na poruszanie tam dość poważnych tematów (inside out).
to co najbardziej cenię w tym filmie to ciekawy scenariusz. to nie jest kolejna bajka o księżniczkach, czy wybrańcach ocalających świat.
mamy więc tu historię zwykłego chłopaka chcącego spełnić swe marzenia na przekór woli całej rodziny. sytuacja z którą dość łatwo jest się identyfikować. film jednak rozgrywa ten wątek nie do końca tak jakbyśmy tego oczekiwali.
jest tu ciekawy plot twist, piękne zamknięcie historii, dużo wzruszeń i sporo uśmiechu. historia jest przemyślana i dopracowana, o czym świadczy choćby kwestia użytych imion (tytuł, pies)
po seansie zostajemy ze sporą porcją przemyśleń na temat roli rodziny w wyborze własnej drogi życiowej, tradycji, przemijania i wartości pamięci. wszystko zachwycające wizualnie, zatopione w sosie meksykańskich wierzeń, ale jednak uniwersalne.
zdecydowanie prospuję!
tak że o.
21-11-2017, 11:29
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 21-11-2017, 11:29 przez f.lamer.)
Miss Avatara 2016
Liczba postów: 18,789
Liczba wątków: 5
Byłem wczoraj z córką w kinie i mogę zdecydowanie polecić.
Jasne, to kolejny film o tym, że "trzeba być sobą i o to walczyć", ale naprawdę zrobiony w niebanalny sposób, a to duża sztuka.
To nie poziom "Odlotu" albo "Łoliego" ale kawał solidnego kina.
No i potrafili zagrać na emocjach. W końcówce wszyscy dookoła dyskretnie wycierali oczy :)
Spokojnie mocne 8/10
W przyszłości chętnie wrócę.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
18-12-2017, 10:31
Stały bywalec
Liczba postów: 18,568
Liczba wątków: 148
U mnie na seansie babeczka, która siedziała ze 2-3 rzędy za mną normalnie ryczała, z niczym się nie kryła :D
Ale będąc szczerym mi oczko tez się lekko zaszkliło pod koniec ;)
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
18-12-2017, 10:43
Miss Avatara 2016
Liczba postów: 18,789
Liczba wątków: 5
Też płakałem w końcówce.
Jak wszyscy to wszyscy :)
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
18-12-2017, 10:57
Stały bywalec
Liczba postów: 18,568
Liczba wątków: 148
Postać babci absolutne mistrzostwo :)
A powiedz mi...
czy intryga kryminalna Cię zaskoczyła? :) Bo ja np nie sądziłem, że skręci to w te tory. Niby schemat, ale jednak lekko zaskoczony byłem.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
18-12-2017, 11:03
Miss Avatara 2016
Liczba postów: 18,789
Liczba wątków: 5
(18-12-2017, 11:03)Pelivaron napisał(a): czy intryga kryminalna Cię zaskoczyła? :) Bo ja np nie sądziłem, że skręci to w te tory. Niby schemat, ale jednak lekko zaskoczony byłem.
Też byłem zaskoczony. Bardzo zgrabnie to rozegrali :) A babcia była rewelacyjna.
Głosów w temacie w sumie mało, ale jakiś mod mógłby dodać ankietę. Miło czasami ocenić coś wysoko po ciągłych zawodach.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
18-12-2017, 11:13
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-12-2017, 11:14 przez Dr Strangelove.)
Używaniec
Liczba postów: 1,002
Liczba wątków: 5
mnie też zaskoczyło to rozwiązanie, stąd pisałem o plot-twiscie.
to że Ernesto de la Cruz okaże się bucem można było przewidzieć. i nawet nie jest to zarzutem, bo w sumie wystarczyłoby to na bezpieczną bajkę dla dzieci z użytecznym morałem o tym jak to idealizujemy nasze marzenia.
jednak sam wątek morderstwa to ostre dołożenie do pieca i podkręcenie emocji
wyszło to nieźle, choć pamiętam że trochę dłużył mi się w finale wątek walki o zdjęcie Hectora
tak że o.
18-12-2017, 11:27
Stały bywalec
Liczba postów: 18,568
Liczba wątków: 148
No Pixar nie raz już potrafił zaskoczyć mocnymi scenami - vide początek Odlotu - ale tutaj poleciał wg mnie jeszcze mocniej. I szacun :) Od razu ta rzekoma odwaga Riana Johnsona wypada blado przy Coco ;)
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
18-12-2017, 11:40
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-12-2017, 11:40 przez Pelivaron.)
Miss Avatara 2016
Liczba postów: 18,789
Liczba wątków: 5
(18-12-2017, 11:27)f.lamer napisał(a):
wyszło to nieźle, choć pamiętam że trochę dłużył mi się w finale wątek walki o zdjęcie Hectora
Właśnie. To było przeciągnięte o kilka minut za długo. No ale to taki drobny minusik.
(18-12-2017, 11:40)Pelivaron napisał(a): No Pixar nie raz już potrafił zaskoczyć mocnymi scenami - vide początek Odlotu - ale tutaj poleciał wg mnie jeszcze mocniej. I szacun :) Od razu ta rzekoma odwaga Riana Johnsona wypada blado przy Coco ;)
Już nie chciałem o tym pisać, ale od razu mi się tak samo skojarzyło :D
Po zastanowieniu 9/10.
Nie wiem czy we wszystkich filmach Pixara, ale zazwyczaj była jakaś fajna krótkometrażówka na początku. Szkoda, że nie tutaj. To zwykle były małe arcydzieła.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...
18-12-2017, 12:17
Używaniec
Liczba postów: 1,002
Liczba wątków: 5
(18-12-2017, 12:17)Dr Strangelove napisał(a): Nie wiem czy we wszystkich filmach Pixara, ale zazwyczaj była jakaś fajna krótkometrażówka na początku. Szkoda, że nie tutaj. To zwykle były małe arcydzieła.
na wielu pokazach - moim też - leciała świąteczna przygoda olafa z krainy lodu. dość długa (ok 20 min) i myląca część widowni
ale:
http://www.filmweb.pl/news/%22Przygoda+Olafa%22+nie+b%C4%99dzie+ju%C5%BC+wy%C5%9Bwietlana+przed+%22Coco%22-126051
tak że o.
18-12-2017, 12:20
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-12-2017, 12:24 przez f.lamer.)
Stały bywalec
Liczba postów: 18,568
Liczba wątków: 148
Tak, ponoć było sporo skarg i po 8 grudnia zdecydowano się zrezygnować. W styczniu będzie na HBO.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
18-12-2017, 12:23
Stały bywalec
Liczba postów: 1,377
Liczba wątków: 0
Pixar w formie. Ładunek emocjonalny na prawdę porządny. Ja z tych co nie kryją emocji i wycierać musiałem nie tyle oczy, co w zasadzie całą twarz, a i z brody kapało. Dodatkowo rozbroiła mnie córka, która mimo raptem 7 latek na karku bardzo poważnie przejmuje się tematyką śmierci. Pytała, czy jej nie zapomnimy kiedy umrze jednocześnie zapewniając, że sama będzie nas pamiętać.
I pierwszy raz chyba słyszałem "Lloronę" w tak pozytywnej aranżacji.
18-12-2017, 13:59
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
Krótko: obok Uniwersytetu Potwornego, drugi najlepszy film Pixara tej dekady, a nawet chyba najlepszy! Trochę (za) mało humoru i za mało rozbudowano postacie drugiego planu (rodzina-duchy), a także nie jestem przekonany czy był potrzebny ten happy end w świecie żywych (w sensie zniszczenie kariery sami wiecie kogo), ale reszta - piękna. Pod koniec coś mi wpadło do oka. Mocne 8/10, kiedyś do tego wrócę.
18-12-2017, 19:53
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-12-2017, 19:58 przez Juby.)
Ale Uniwersytet Potworny to średni film.
18-12-2017, 21:44
Stały bywalec
Liczba postów: 9,121
Liczba wątków: 44
Widziałem 2 razy i bardzo mi się podobał. :)
19-12-2017, 00:34
Stały bywalec
Liczba postów: 4,900
Liczba wątków: 19
No wreszcie! "Toy Story 3" było tak rewelacyjnym filmem, że zdewastowało to Pixara do tego stopnia, aby przez kolejne siedem lat lecieć na oparach i wydawać średniaka za średniakiem. "Coco" ten trend wreszcie przerywa. Nie jest to może poziom najlepszych filmów studia, ale wizualnie i muzycznie potrafi to zauroczyć, a co najważniejsze - złapać porządnie za serducho, czego brakowało mi w ostatnich dokonaniach Pixara.
Ale żeby za bardzo nie słodzić, to jest tu kilka zgrzytów. Punkt wyjściowy i poniekąd sam fundament tego filmu... jest kretyński - w domu Miguela jest zakazana muzyka.
Poważnie?
Usprawiedliwione jest to tym, że prapradziadek Miguela zostawił swoją rodzinę w pogoni za sławą muzyka. Więc wiecie, od jakichś 100 lat, w rodzinie nawet zanucić sobie nie można.
No i to też nie jest tak, że Miguel to jakiś marzyciel, który non stop ze swoją gitarą buja w obłokach, a jego rodzina uważa to za nonsens i stratę czasu. Nieeee... chłopak ciężko zapierdala na bazarze czyszcząc buty, a w czasie wolnym, cichutko, po kryjomu sobie pobrzdękoli na gitarce. Jednak kiedy wychodzi to na jaw, jego babcia dostaje ataku furii...
Sorry, ale to jest tak głupie, że ledwo przebrnąłem przez te pierwsze dwadzieścia minut. Na szczęście kiedy główny bohater przenosi się do krainy zmarłych film rusza z kopyta i zachwyca... przez większość czasu gdyż pojawia się kolejny zgrzyt... villain... poważnie? Naprawdę potrzebowaliśmy villaina w tej historii? To tak jakby twórcy zdali sobie sprawę, że twist z dziadkiem Miguela można wywęszyć z kilometra, to więc dowalili jeszcze morderstwem i plagiatem. A całość w zasadzie tylko po to, aby uzasadnić niepotrzebne sceny slapsticu w trzecim akcie i jeszcze dosłodzić zakończenie.
Ale powiedzmy że zalety przysłaniają wady. Przy końcówce coś tam w oku się zakręciło, a zdarza mi się to wybitnie rzadko, więc trzeba to jednak docenić.
19-02-2018, 23:38
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-02-2018, 23:43 przez Grievous.)
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Jedno słowo: cudo. 10/10
Zbiurokratyzowane zaświaty zapachniały mi Sokiem z Żuka, a animatorzy przechodzą samych siebie. Kolorystycznie to chyba najładniejsza animacja ever.
02-09-2018, 15:53
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-09-2018, 15:54 przez Mierzwiak.)
Legions of the Fog
Liczba postów: 2,290
Liczba wątków: 25
U mnie zachwytów takich jak wyżej nie ma, ale było zaskoczenie. Zacznę od tego, że kompletnie nie wiedziałem, o czym jest Coco, Chyba widziałem plakat przed Oscarami i jakiegoś psa, toteż gdzieś w głowie zakodowany był "film o psie Coco". I tyle. Jak już rozumiecie fabuła mnie zaskoczyła... bardzo.
A teraz... Historia o chłopcu, który chce grać na gitarze i w dniu święta trafia w zaświaty, do umarłych gdzie dzieje się akcja filmu - eee, no powtarzam, totalny zaskok. Mocno zaleciało Burtonem i nawet gdzieś motywy burtonowskie się przewijają (biurokracja w zaświatach, ciekawsze życie, humor). No ale to film dla dzieci, niby. Przez pierwszych dwadzieścia minut fabułę niesie zakaz grania na gitarze, który jest związany ze zmarłym pradziadkiem - tutaj od razu zapaliła się lampka, że dziadek ten zły i ta ekspozycja mocno rzutowała na to, że ten super muzyk będzie czarnym charakterem. Jednak samo przejście w zaświaty jest takie z czapy, że łomatko, a w połączeniu z naciąganym zakazem grania na gitarze (bo serio nie łyknąłem tego gładko) daje efekt WTF? Gdy akcja przenosi się na drugą stronę samo wprowadzenie jest fajne, bardzo magiczne a spotkanie rodziny pozwala zapomnieć o tym, że chłopiec wziął się tu z czapy, tzw. z klątwy która pojawiła się z czapy. Pojawia się postać Hectora i wszystko zaczyna się kleić, a przygody są niezłe - piszę niezłe, bo ani śmieszne, ani wyszukane, jest jakiś cel i fabuła odhacza kolejne punkty: nakreślony odrzutek Hector pomaga Chłopcu, odrzutkowi, jest koncert i ujawnienie talentu, śpiew doprowadza chłopca do Ernesto. Dopiero tutaj plot twist daje efekt WOW. Zabójstwo + motyw "po trupach do celu". A ponieważ podejrzewałem od samego początku, że de la Cruz będzie tym złym, po świetnym twiście natychmiast dopisałem sobie w głowie zakończenie i... zrobiło się bleee. Mdłe, przewidywalne, rozciągnięte i z totalnie happy endem. Najbardziej wyraźna postać to żona Hectora - piszę to całkiem poważnie, babka pojawia się kilku scenach ale więcej tłumaczy z tego "wyklęcia i zapomnienia" niż całe wprowadzenie! Tak więc, jak napisałem, zachwytu nie było.
Jest świeżość w pewnych aspektach ale to niewiele, abym przymykał oczęta na ogólną wtórność tej przygody. I jest jeszcze coś, co mi się rzuciło i na co się krzywiłem. Bodajże od Tangled do animacji używają jednego silnika do animacji twarzy i w wielu momentach emocje i reakcje bohaterów, zwłaszcza dzieciaka, robiły efekt deja vu - i to mocny efekt, ponieważ wspomniany Tangled, Meridę i kilka innych produkcji oglądałem wiele razy...
dla mnie to 6/10 z niechęcią do powtórki
loading podpis...
30-09-2018, 07:23
Stały bywalec
Liczba postów: 1,377
Liczba wątków: 0
Zgadzam się co do tego, że scenariuszowo ten zakaz grania jest totalnie z dupy.
Ale... dokładnie tak widzą zakazy dzieci. Czegoś im nie wolno i nie mają pojęcia czemu.
Dzięki temu dzieciaki od razu odnajdują siebie w tej historii, a rodzic jest nieco na siłę wepchnięty w podobny schemat myślenia. "Ale jak to, czemu ma nie grać, co za banda uprzedzonych dorosłych!"
Gdyby zakaz był uzasadniony w "dorosły" sposób, to rodzic oglądał by film inaczej, z pozycji wiedzącego lepiej. A raczej nie o to chodzi.
W moim przypadku działało to bardzo na plus.
01-10-2018, 10:22
Fan animacji
Liczba postów: 113
Liczba wątków: 0
Jak zwykle: Kolejny rewelacyjny film Pixara z przepiękną grafiką, genialnie opowiedzianą, nieprzewidywalną fabułą, ciekawymi bohaterami i chyba jeszcze bardziej wzruszający niż "The Lion King." Naprawdę! Omal się nie spłakałem!
Podsumowując: 10/10
09-03-2019, 16:02
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05-05-2019, 15:51 przez Pehov.)
|