"Nastolatka, chcąc dopełnić dzieła swych przodków, wyrusza w niebezpieczną misję po oceanie, by odnaleźć legendarną wyspę."
Hm, trailer zapowiada ciekawą przygodę. Plus nie ukrywam, że filmowo dalej powstaje za mało projektów podejmujących ludy i kulturę Pacyfiku.
Jedyne co mnie zastanawia to dlaczego w polskim tłumaczeniu "Moana" brzmi "Vaiana: Skarb Oceanu"???
The picture will be titled Vaiana in many countries following a trademark conflict. The picture will be titled Oceania in Italy, while the name of the protagonist will be Vaiana in lieu of Moana, presumably to avoid confusion with an Italian porn star of the same name ]Moana Pozzi.
lol a co ma to z nami wspólnego :D
13-09-2016, 15:10 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 13-09-2016, 15:11 przez MOLQ.)
o tyle fajnie zrobiono, iż jest to babcia, a oboje rodzice przeżyli do końca filmu
). Słodkie zwierzaki. Zabawny niemy sidekick. Moment burzliwego rozstania.
Będę się śmiać, jak główna bohaterka zostanie wciśnięta do linii Disney Princess. Bo w filmie Vaiana na stwierdzenie bycia księżniczką, mówi oburzona, iż jest jedynie córką wodza. A na to Maui, że jest księżniczką, bo rozmawia ze zwierzętami :).
No i jeszcze rozprawiono ładnie ze prosiakiem. Niby pojawia się na plakatach, ale jego w sumie nie ma wiele na ekranie i nawet nie towarzyszy Vaianie w jej podróży pełnej przygód.
Soundtrack naprawdę mocarny. Wejście muzyczne na logu Disneya ma w sobie potężną moc. Jeśli warto zobaczyć ten - to dla muzyki.
W sumie nie ma jakichś spektakularnych ujęć animacji, raczej na polu scenopisarskim.
Czekam, aż ktoś będzie burzyć się z powodu kurczaka-retarda :) (na pewno będzie jakiś shitstorm, na pewno).
Polski dubbing. Jest bardzo dobry. Niemal zero slangu (Mefisto się ucieszy), glosy dopasowane. Zaskoczyła mnie Dorota Stalinska w roli babci Vaiany - cały czas myślałem, iż to Antonina Girycz.
PS. Czy tylko wg mnie reakcja wioskowych dzieci po opowiedzeniu legendy to autoironiczny komentarz do obecnego bezgranicznego chowania i nadmiernego parasola ochronnego nad bachorami :)?
30-11-2016, 23:57 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30-11-2016, 23:58 przez OGPUEE.)
(30-11-2016, 23:57)OGPUEE napisał(a): Kto widział oprócz mnie Vaianę?
Odpuszczam kino. Za bardzo uwielbiam The Rocka, żeby oglądać to z polskim dubbingiem. Jak tylko wyjdzie z oryginalną ścieżką dźwiękową (i najlepiej z napisami PL) w darmowym sklepiku, od razu obejrzę.
(30-11-2016, 23:57)OGPUEE napisał(a): Kto widział oprócz mnie Vaianę?
No... ten... Fajny, fajny. Ale tylko tyle. Oscara raczej bym nie dawał (szybciej "Zwierzogrodowi").
Właśnie wiele takich opinii słyszałem, że film spoko, ale nie zachwyca i trochę mi ochota na jedynie poprawną animację przeszła. Plus paru znajomych mówiło jeszcze, że Moana ma grube uda.
Ja nie byłem, bo za dużo w tym roku już oglądałem filmów dla dzieci, ale żona była z córką i jej psiapsiółkami.
Jak powiedziała, weszło bardzo przyjemnie, ale dla niej film do jednorazowego obejrzenia i powtórka może kiedyś, a najprawdopodobniej nigdy. Pytanie o ocenę 10/10 skwitowała śmiechem z taśmy.
Co się stało z Muskerem i Clementsem? Ci ludzie stworzyli moje ulubione animacje. Mała syrenka, Aladyn, Herkules, Planeta Skarbów - one wszystkie mają u mnie 10/10. Ale "Moana" na tym tle to bida. Ten film jest... no właśnie, po prostu jest. Poprawna, rzemieślnicza robota do obejrzenia i zapomnienia. Jakieś to takie ubogie, rozpisane na dwie postaci, które spotykają dość losowe, luźno powiązane przygody. Trzon filmu więc w zasadzie opiera się na relacji tych dwóch postaci, która sama w sobie też jest taka se.
Po "Zaplątanych", "Ralphie Demolce" i "Krainie Lodu" myślałem, że Disney podniósł się z popiołów, ale potem przyszła kolej na "Wielką szóstkę", "Zwierzogród" i "Moanę" - wszystkie trzy to dla mnie filmy jednorazowego użytku.
Najśmieszniejsze, że dopiero co byłem na "Trollach" i dostarczyły mi dużo lepszej rozrywki niż najnowszy film Disneya. Przecież to stoi wręcz w sprzeczności z porządkiem świata!
Ładne wizualnie w paru scenach i robi wrażenie animacja wody, zwłaszcza w momentach kiedy ta styka się z lądem. Poza tym zabawne piosenki i dobra dynamika. Ogólnie to nic nowego w tym nie ma. Niemniej bardzo poprawna robota. Szkoda, że nie można posłuchać w kinach The Rocka, bo pewnie byłoby lepsze wrażenie.
Tak po prostu. Historyjka to może klasyczny Disney, ale w takim najlepszym wydaniu. Nikt tutaj nie próbuje odkryć koła na nowo, a kolejne punkty fabularne można by odhaczać w notesiku, ale jest to tak fajnie opowiedziane, że po prostu się to chłonie. Cholernie sympatyczne postacie, plus wizualna i muzyczna uczta dla zmysłów.
Chyba miękka faja ze mnie, bo kurde, to chyba mój lubiony film 2016 roku :P
24-02-2017, 21:32 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24-02-2017, 21:53 przez Grievous.)
Klasyczny Disney w najlepszym wydaniu to była "Mała syrenka" i "Aladyn", a w obecnym wieku chyba tylko "Zaplątani" i "Kraina lodu", mimo paru mankamentów. "Moana" to przeciągnięte smęty o dwóch osobach płynących na łódce od jednej losowej przygody do następnej. Gdyby nie wspaniała strona wizualna, pewnie bym przysnął.