Dark Shadows
#61
Takie tam nowoburtonowskie nudy. Eva Green fantastyczna jak tylko nie rzyga i nie robi wygibasów. Przez Deppa wyjątkowo nie przebijał Jack Sparrow, nie żeby jakieś ciekawe aktorstwo, ale nie jest to ta sama rola co od 9 lat.
5/10 za kilka ładnych obrazków i uśmiechów.

Jestem ciekaw - jeśli oceniacie ten film na 0/10, to jak oceniacie Battleship, nową Pamięć Absolutną, Green Lanterny, Twilighty, 2012 i temu podobne sraki.

Odpowiedz
#62
Craven, daję 0/10 każdemu filmowi, który odrzucił mnie na tyle, żebym nie obejrzał go do końca. Żeby zasłużyć na 1/10, film musi być na tyle znośny, żebym dotrwał do napisów końcowych. Moim zdaniem to uczciwa klasyfikacja. Co z tego, że film jest ładny i ma parę niezłych scen, skoro nie mogę przy nim wysiedzieć, bo nuda i irytacja rozsadzają mi czaszkę?

Odpowiedz
#63
Pierwsze 40 minut jest ok - nie rewelacyjne, nie super, ale ok, a sporo scenek wywołuje uśmiech na twarzy. W tych 40 minutach znajdzie się też trochę fajnych momentów typowo burtonowskich, jakie lubimy (wspólny posiłek rodzinki, seksualne podteksty, Barnabas przy ognisku z hippisami), a więc bez żenady. Szkoda, że potem film spada na łeb na szyję, robi się zły, a jego finału nie da się nawet opisać odpowiednimi słowami, taki to epic fail. No a poza tym sporo rzeczy dzieje się tu "bo tak". Potencjał był, ale starczyło raczej na pocieszną krótkometrażówkę, aniżeli pełnoprawny metraż, który mocno męczy i jeszcze bardziej irytuje.

5 / 10 - głównie za wspomniane pierwsze 40 minut
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#64
zgadzam się z większością co zostało tutaj napisane i mówie to jako sympatyk Alicji i jeszcze większy Sweeney Todda. bez żenady, ale na prawdę mało co było tutaj ciekawe, finałowa walka była już najgorsza dodać do tego kilka głupich scen i wychodzi film przeciętny, który można pochwalić za rzeczy bardziej wizualne jak zdjęcia czy scenografia

Odpowiedz
#65
Jakbym miał zrecenzoać ten film, napisałbym tylko "Tim Burton". Bo w zasadzie wszystko już widzieliśmy - Depp taki sam jak zawsze u niego (nie licząc świetnego "Eda Wooda"), Carter też jak zawsze, chciałbym napisać, że Elfman jak zawsze, ale napisał tak bezpłciowy score, że nie potrafiłem przypomnieć sobie ani jednej nuty w sekundę po seansie. Film nie jest jakiś tragicznie zły, fabuła jako tako trzyma się kupy, piosenki z lat 70. na czele ze znakomitym otwierającym film "Nights in White Satin" Moody Blues cieszą ucho,m nawet Alice Cooper się załapał... ale całość jest po prostu pozbawiona jakiejkolwiek ikry, werwy, czy czegoś, co by sprawiło, że chce się do niego wracać. No może, żeby pooglądać Bellę Heathcote, bo to śliczna pani jest.

W zasadzie mogę polecić ten film tylko na takiej zasadzie jak "War Horse" Spielberga - do herbatki w jakiś leniwy, niedzielny poranek.
.noisivelet naht nuf erom era srorriM

Odpowiedz
#66
Chciałem się przekonać czy naprawdę jest tak źle...

Ledwo wytrwałem do końca. Wszystko wygląda pięknie, a muzycznie film rozpieprza (i nie jest to zasługa Elfmana), początek filmu zaś przypomina najlepsze dzieła Burtona... szkoda, że reszta to filmowe dno, a oglądanie niemal sprawia ból. Eva Green ledwo ciągnie film, ale nawet dla niej nie warto się męczyć, bo całość jest po prostu nieskłaną kupą bez żadnego sensu ani logiki. Czy to komedia? Horror? Fantasy? Dramat? Cholera wie, bo elementy komediowe przeplatają się z morderstwami, seksem, rodzinnym dramatem oraz próbą odtworzenia dawnej świetności rodu. Gdyby wszystko było utrzymane w komediowym, groteskowym tonie, jak w Beetlejuice, albo w mrocznym niczym Sleepy Hollow to byłoby cudnie. Niestety, Dark Shadows to zlepek wszystkiego.
A najgrosze jest to, że ludzie tu są, bo... bo są. Eva Green jest oszałamiająca kiedy nie rzyga zielonym gównem i nie porusza się jak połamana lalka, Depp nie jedzie na autopilocie po raz pierwszy od lat, a reszta obsady, cóż, po prostu jest i robi za fatalne tło. Bella (urocza Victiora) została świetnie wprowadzona, ale nagle znika chyba na pół filmu. Tak samo Chloe, która snuje się na trzecim planie, pojawia się na początku, znika, by wrócić w "zaskakującym zwrocie akcji na końcu filmu" i tyle. Do tego jest jakiś gówniarz, który twierdzi, że widzi ducha matki, Rorschach albo pije albo chrapie, a Michelle, Helena i gość będący ojcem gówniarza nic nie wnoszą do filmu i bez nich byłoby po prostu lepiej.
To zły, nudny film, z cudowną Evą Green.
3/10

[Obrazek: dark-shadows-eva-green.jpg]
Najlepszy element całości.

Odpowiedz
#67
Gdyby ktoś zapytał mnie, czy jest chociaż jeden moment, dla którego warto obejrzeć Dark Shadows, odpowiedziałbym, że tak, ale Warner był tak miły i umieścił go w trailerze - ten w którym Evka przejeżdża pupą po pianinie Duży uśmiech

Odpowiedz
#68
jak można być złym na film? Uśmiech
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#69
Dobry klimat i udana strona wizualna w Dark Shadows? Uśmiech

Odpowiedz
#70
Ciekawe czego nie widać Uśmiech
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#71
Kwartet spisał się średnio - zagrane toto jest dobrze, zdjęcia w porządku, reżyseria wyciąga ze scenariusza co jest, a pan naczelny muzyk nie ma pod co grać. I scenariusza tutaj nie ma - to jest klops z jakichś resztek ze złą końcówką, co psuje w ogóle seans. Wizualnie pierwsza klasa, Eva gra świetnie, Deep mnie nie wnerwił, ale liczyłem na większe fajerwerki, a dostałem zimne ognie zaledwie. Na pewno in plus jest fakt, że nie skupiali się na różnicy wieków, poza oczywistą gadką. Generalnie miałem wrażenie, że wszystko będzie od strony Victorii i na niej sie skupi (śliczna jest - aj!), a się zawiodłem mocno, ponieważ było jej zdecydowanie za mało, natomiast początek wskazywał iż jest wiodącą postacią.

6/10
loading podpis...

Odpowiedz
#72
Zaczynało się przyzwoicie ale dalej... Co to jest? Ani to horror. Ani to komedia. Ani to film dla dzieci. Ani dla dorosłych. Do kogo jest kierowana ta przegadana pseudo-baśniowa beznadzieja?

4/10
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości