Stały bywalec
Liczba postów: 12,444
Liczba wątków: 29
The Brood (1979) - 4 dnia straszdziernika coś o zwierzach, także tych metaforycznych. I tym samym pierwszy anglojęzyczny tytuł w październiku.
O kuźwa. To ten film, gdzie można opisać go jako "niepokojący". Dużo klimatu daje też świetna muzyka Shore'a. Film zaczyna się najdziwniejszym performance'em, a potem okazuje się, że to eksperyment psychoterapeutyczny. Potem napięcie narasta, szczególnie gdy zjawiają się body-horrorowe elementy. Scena, gdy widzimy jak powstają karzełki, jest naprawdę niepokojąca (a o obrzydliwości to nawet nie muszę mówić). A i tak najbardziej odrażającym elementem jest Oliver Reed wcielający się w niezłego nieetycznego kutafona i oczywistego szarlatana, który robi cos nobliwego tylko wtedy, gdy pali mu się dupa. I dlatego też nie dziwię się Frankowi, że jest uprzedzony do policyjnego psychologa, który wykazuje większy profesjonalizm.
I jeden z tych filmów, gdzie dziecko nie irytuje i kibicowałem mu, by nie stała się krzywda. Postać ojca mi się spodobała i widać, że zrobi wszystko, by ratować swoje dziecko z kabały. No i także jest rozsądny. Mimo, że Cronenberg inspirował się własnym rozwodem, to też daje dużo żonie sympatii i wyjaśnia dlaczego ma problemy natury psychicznej. I nie jest antykobiecy jako Tato Ślesickiego (przy okazji aktorka tak jak tam też znakomicie odegrała szaleństwo). I w przeciwieństwie do tamtego filmu, tu zięć trzyma sztamę z teściową.
Cóż, w przeciwieństwie do shamara film zrobił na mnie wrażenie i to też czuję, iż będę w ścisłej czołówce straszdziernika. Zwłaszcza, że planują remake, który na pewno będzie do dupy i da modny (i łopatologiczny) komentarz społeczny, który normalnym ludziom przyniesie cringe.
9/10
04-10-2025, 15:43