Ankieta: Jak oceniasz "Doctor Strange"?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Doctor Strange (2016)
(03-11-2016, 01:46)Szpeku napisał(a): Masz rację, przepraszam... głupio tak mieszać komiks do filmu który powstał na jego podstawie, późna pora i stąd takie pomysły, szaleństwo :)

No jasne, że filmowa postać bazuje na komiksowej, ale to nie są dokładnie te same dwie osoby i tak na dobrą sprawę poza nazwą nic ich nie łączy, bo żyją w alternatywnych światach. Podobnie z resztą działa to w książkowo-filmowych światach, które nie są jedną rzeczywistością. 

Komiksowy Dromammu=/=filmowy Dormammu. Podobnie jak Tony Stark, Kapitan Ameryka, Harry Potter, czy Vito Corleone. 
Cigarettes and coffee, man. That's a combination.

Odpowiedz
(03-11-2016, 01:45)Crov napisał(a):
Cytat:W każdym razie po akcji z górą wszystko idzie mu z płatka.
Tak, zwłaszcza, gdy dostaje wpiernicz od Madsa i przed smiercia ratuje go tylko peleryna. ;)

A potem, po utracie sporej ilości krwi i świeżo po operacji, lajtowo sobie wstaje i idzie dalej walczyć z magikami. Lata, skacze, biega, przewraca się po budynkach przekręconego Nowego Jorku, ratuje świat, a zaszyta rana w klatce piersiowej, najwyraźniej na momencie się zagoiła. Rzeczywiście, nie wszystko idzie mu z płatka. :P

(03-11-2016, 01:45)Crov napisał(a):
Cytat:on w półtorej godziny trwania filmu staje się Sorcerer Supreme.
No nie do końca. O ile sie nie myle nikt go tak nawet nie nazywa. Inna rzecz, że cała masą magów została wyrżnięta przez wiernych Dormmamu, wiec nawet jakby Strange zostal nazwany Sorcerer Supreme to bardziej, dlatego że nie ma wielu lepszych kandydatow.

Sorcerer Supreme nie, a "Master" pada jakoś już po pierwszej akcji z Madsem. A to, że on nie został wyrżnięty przez wiernych Dormmammu, a inni tak, chyba świadczy, że już był od nich lepszy.

Odpowiedz
(03-11-2016, 09:53)Juby napisał(a):
(03-11-2016, 01:45)Crov napisał(a):
Cytat:W każdym razie po akcji z górą wszystko idzie mu z płatka.
Tak, zwłaszcza, gdy dostaje wpiernicz od Madsa i przed smiercia ratuje go tylko peleryna. ;)

A potem, po utracie sporej ilości krwi i świeżo po operacji, lajtowo sobie wstaje i idzie dalej walczyć z magikami. Lata, skacze, biega, przewraca się po budynkach przekręconego Nowego Jorku, ratuje świat, a zaszyta rana w klatce piersiowej, najwyraźniej na momencie się zagoiła. Rzeczywiście, nie wszystko idzie mu z płatka. :P
Zważywszy na fakt, że w filmie jasno jest powiedziane, że magowie mogą wspierać swoje ciało magią nie widze w tym niczego godnego czepiania się. Choc fajnie by bylo, jakby cos takiego bylo podkreslone.

Cytat:
(03-11-2016, 01:45)Crov napisał(a):
Cytat:on w półtorej godziny trwania filmu staje się Sorcerer Supreme.
No nie do końca. O ile sie nie myle nikt go tak nawet nie nazywa. Inna rzecz, że cała masą magów została wyrżnięta przez wiernych Dormmamu, wiec nawet jakby Strange zostal nazwany Sorcerer Supreme to bardziej, dlatego że nie ma wielu lepszych kandydatow.

Sorcerer Supreme nie, a "Master" pada jakoś już po pierwszej akcji z Madsem. A to, że on nie został wyrżnięty przez wiernych Dormmammu, a inni tak, chyba świadczy, że już był od nich lepszy.
No przeciez o to chodzi. Dlatego oglądamy przygody Doctora Strange'a, a nie Mistrza Krzyśka, którego zarżnął Mikkelsen. W efekcie Doctor ma być Sorcerer Supreme, dlatego przeżywa, ale to nie znaczy, że jest w tamtym momencie obiektywnie lepszym magiem od innych magów, którzy zostali zabici. Przeżywa, bo ma więcej szczęścia (wybuch wywala go do NY, gdzie na przeciwnika trafia dosc pozno, a potem pomaga mu peleryna), tchórzy/ma swiadomosc swojej slabosci i jest egoistą (tj. zamiast walczyc, więcej ucieka w NY), ale do tego oczywiscie ma też potencjał (dlatego jest glownym bohaterem).

Odpowiedz
(03-11-2016, 10:07)Crov napisał(a): Zważywszy na fakt, że w filmie jasno jest powiedziane, że magowie mogą wspierać swoje ciało magią nie widze w tym niczego godnego czepiania się. Choc fajnie by bylo, jakby cos takiego bylo podkreslone.

Ale on o tym fakcie dowiaduje się później, już po operacji, i mimo to nie potrafi wciąż opanować całkowicie drżenia rąk.

Odpowiedz
Po operacji dowiaduje się, że mógł odzyskac wczesniejsze życie, a nie że magia można sobie pomagać. Nie leczy rąk, bo musialby do tego wykorzystywac magie, a zamiast tego decyduje sie pomagac innym. Zgadzam sie, ze mozna bylo lepiej rozwiazac ten motyw z raną, ale to mała skaza - do weryfikacji przy drugim seansie. :)

Odpowiedz
@Crov, i po co te złośliwości? Wiadomo, że nie podam Ci dziesięciu tytułów, w których magowie biegają i walą w siebie fireballami... a nie, czekaj. Bo do tego te sceny się sprowadzają, a że jedyny pomysł żeby je urozmaicić, to kazać im biegać po poruszająych się budynkach (serio, wszystkie sceny akcji w filmie do tego się ograniczają) to ma być coś oryginalnego? Fajna była scena z Tildą na początku, właśnie z powodu tego niecodziennego urozmaicenia, ale potem to się stało zwyczajnie nudne. Tak jak opowiadanie tego samego dowcipu po kilka razy.

I dobrze, że napisałeś o tym braku ukazania ciężaru tego, przez co musiał przechodzić Strange zamknięty w pętli czasowej, no ale to przecież Marvel, ma być lekko, kolorowo i przyjemnie, ostatnie czego potrzebuje docelowy widz, to ukazywanie zmęczonej psychiki głównego bohatera, i nieodwracalnych w niej zmian po przeżyciu KILKANAŚCIE razy swojej śmierci.

Odpowiedz
(03-11-2016, 11:35)nawrocki napisał(a): ma być lekko, kolorowo i przyjemnie
Dokładnie tak, niemniej gratuluję odkrycia. Lepiej po 14 filmach niż po 20.

Odpowiedz
Jeszcze jakieś zdania wyjęte z kontekstu do zacytowania? Rozumiem, że skoro filmy Marvela są robione w lekkiej konwencji, nie ma tam miejsca na choćby śladowe ilości ciężaru emocjonalnego czy pogłębianie charateru bohaterów? O ile ciekawszy byłby Strange jako postać, świadomy każdej kolejnej śmierci, zmęczony pętlą, zrezygnowany, o ile ciekawsze by było ukazanie jakiegoś impulsu, który popchnął by go do dalszego działania, po wcześniejszym załamaniu? O ile ciekawsza byłaby taka mroczniejsza wersja tej sceny? Nie, lepiej napisać "i wtedy nieśmiertelna istota, żyjąca od milionów lat przegrywa ze Strange'em pojedynek na cierpliwość, KONIEC" i odbębnić finał w pięć minut.

Odpowiedz
(03-11-2016, 11:35)nawrocki napisał(a): @Crov, i po co te złośliwości?
Jakie zlosliwosci? Ja naprawde nie widzialem takich scen w kinie i chetnie zobacze cos podobnego. Inna rzecz, ze to ty posrednio zawarles mnie w gronie "upośledzonych dzieciaków", wiec nie wiem, kto tu jest bardziej niemily. ;)

Cytat:I dobrze, że napisałeś o tym braku ukazania ciężaru tego, przez co musiał przechodzić Strange zamknięty w pętli czasowej, no ale to przecież Marvel, ma być lekko, kolorowo i przyjemnie, ostatnie czego potrzebuje docelowy widz, to ukazywanie zmęczonej psychiki głównego bohatera, i nieodwracalnych w niej zmian po przeżyciu KILKANAŚCIE razy swojej śmierci.
Po Indiana Jonesie nie oczekiwałem traumy po spotkaniu z duchami i wyrywającymi serce kultystami, czy depresji i nihilizmu po otarciu sie o boską interwencje, więc nie wiem dlaczego miałbym oczekiwać niewiadomo jakiej traumy u Doctora Strange'a. Nie to jest przecież sensem filmów przygodowych. Inna rzecz, że mówisz o czymś, co wydarzyło się w ostatnich 15 minutach filmu. Trudno byłoby to teraz bardziej rozwinąc. Groundhog Day poswiecil na to caly film. Jednak, gdy coś podobnego przytrafiło się Starkowi to dostaleś od Marvela cały film, w którym trauma po otarciu się o wielkie, niewyjasnione niebezpiczeństwo była jednym z ważniejszych wątków.

Odpowiedz
Tekst z przedszkolem był odpowiedzią na podobny tekst Mierzwiaka o domu starców. Przepraszam, jeśli poczułeś się osobiście dotknięty. :)

Cytat:Po Indiana Jonesie nie oczekiwałem traumy po spotkaniu z duchami i wyrywającymi serce kultystami, czy depresji i nihilizmu po otarciu sie o boską interwencje, więc nie wiem dlaczego miałbym oczekiwać niewiadomo jakiej traumy u Doctora Strange'a
Tylko że Indiana Jones to fajna postać, z fajnych, ciekawych, świetnie wyreżyserowanych, kultowych filmów. W nudnych, kiepsko napisanych i bez polotu nakręconych filmach, jakim jest Doctor Strange, oczekiwałbym, że zaskoczy mnie chociaż w jednym aspekcie. Stąd rozczarowanie.

Cytat: Inna rzecz, że mówisz o czymś, co wydarzyło się w ostatnich 15 minutach filmu. Trudno byłoby to teraz bardziej rozwinąc. Groundhog Day poswiecil na to caly film.
No i stąd wynika mój zarzut, dotyczący nie tylko finału - ten film jest pełen fajnych, ciekawych ideii, tylko że słabo wykorzystanych i nieudolnie rozwiniętych.

Cytat:Trudno byłoby to teraz bardziej rozwinąc. Groundhog Day poswiecil na to caly film. Jednak, gdy coś podobnego przytrafiło się Starkowi to dostaleś od Marvela cały film, w którym trauma po otarciu się o wielkie, niewyjasnione niebezpiczeństwo była jednym z ważniejszych wątków.
Okej, jeśli w drugiej części doktorka, zakładając że powstanie, będzie poruszony wątek traumy Strange'a spowodowanej przeżyciem kilkunastu zgonów i spotkaniu z koszmarną istotą z innego wymiaru, cofnę swój zarzut. Zapomniałem, że to jednak kinowy serial. Ale pewnie oleją ten wątek, bo to zbyt ciężkie tematy. Strange może rozpaczać po utracie władzy w rękach, no ale już własna śmierć, w dodatku przeżyta kilkukrotnie, nie zrobi na nim większego wrażenia. Pewnie dlatego, że się uduchowił.

PS. Dużo o poziomie tego filmu mowi to, że najlepsza i najzabawniejsza scena to ta po pierwszej partii napisów.

Odpowiedz
Strange'a ma mieć traumę bo zginął na niby setki/tysiące razy? A co w tym traumatycznego, zero fizycznych pozostałości, ginął w sposób natychmiastowy, miał pełną świadomość zerowych konsekwencji, koleś psychiczną cipą nie był. Tak więc brak podstaw do traumy.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
Nie traumę, ale jakąkolwiek chwilę zwątpienia, rezygnacji, czegokolwiek. Zwłaszcza, że mierzył się z potężną, żyjącą od x lat istotą, mieszkającą samotnie w obcym wymiarze. Która oczywiście została sprowadzona do miana niecierpliwego zgreda w trzy minuty.

Odpowiedz
Ale czy spotkanie z tą potężną, żyjącą x lat istotą jest czymś niezwykłym gdy odbyłeś już walki na zaklęcia, podróże portalami, cofanie czasu, pościgi po lustrzanych wymiarach, walki poza ciałem, żywe peleryny...No szczerze to specjalnego efektu WOW chyba nikt by nie przeżył. :P
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
No tak, racja, Strange'owi zajmuje jakieś 20 sekund, żeby przyzwyczaić się do nowej, zupełnie fantastycznej, i przeczącej niemal wszystkiemu, co do tej pory wiedział o świecie rzeczywistości, a kolejne 20, żeby przyswoić sobie o niej wiedzę i idące za tym umiejętności, więc pewnie nie przeżył aż takiego szoku.

:)

Odpowiedz
(03-11-2016, 13:25)nawrocki napisał(a): Tekst z przedszkolem był odpowiedzią na podobny tekst Mierzwiaka o domu starców. Przepraszam, jeśli poczułeś się osobiście dotknięty. :)
Orajt. :)

Cytat:
Cytat:Po Indiana Jonesie nie oczekiwałem traumy po spotkaniu z duchami i wyrywającymi serce kultystami, czy depresji i nihilizmu po otarciu sie o boską interwencje, więc nie wiem dlaczego miałbym oczekiwać niewiadomo jakiej traumy u Doctora Strange'a
Tylko że Indiana Jones to fajna postać, z fajnych, ciekawych, świetnie wyreżyserowanych, kultowych filmów. W nudnych, kiepsko napisanych i bez polotu nakręconych filmach, jakim jest Doctor Strange, oczekiwałbym, że zaskoczy mnie chociaż w jednym aspekcie. Stąd rozczarowanie.
No ja rozumiem. Dlatego ten zarzut stawiam obok tych, które wobec Indiany Jonesa stawiają ludzie uznający go za film nudny, kiepsko napisany i bez polotu nakręcony. Bo jakby się komuś film podobał to by się nie czepiał detali.

Cytat:
Cytat: Inna rzecz, że mówisz o czymś, co wydarzyło się w ostatnich 15 minutach filmu. Trudno byłoby to teraz bardziej rozwinąc. Groundhog Day poswiecil na to caly film.
No i stąd wynika mój zarzut, dotyczący nie tylko finału - ten film jest pełen fajnych, ciekawych ideii, tylko że słabo wykorzystanych i nieudolnie rozwiniętych.
Moim zdaniem wręcz przeciwnie. Całkiem sprawnie łączy różne dość świeże koncepty, które mają duży potencjał i spokojnie jeszcze mogą byc kiedyś rozwinięte. Nota bene, to też swiadczy o jakości tych pomysłów i filmu, że chcesz ich więcej :)

Cytat:Okej, jeśli w drugiej części doktorka, zakładając że powstanie, będzie poruszony wątek traumy Strange'a spowodowanej przeżyciem kilkunastu zgonów i spotkaniu z koszmarną istotą z innego wymiaru, cofnę swój zarzut.
Przypominam, że w trzecim Indiana Jonesie nie ma słowa o depresji i traumie Indiany po dwoch poprzednich filmach. :P

Cytat:Zapomniałem, że to jednak kinowy serial.
No kaman. A jakby to nie byl kinowy serial domagałbyś się dodatkowych pól godziny poświęconych na to, jak dochodzi do siebie? Ja wiem, że Marvel tworzy filmy generalnie wybitne i warto od nich wymagac wiele ;) ale normalnie raczej nikt nie oczekuje oglądania rekonwalescencji bohatera nawet po poważniejszym kinie akcji jak np. Die Hard, a co dopiero po przygodówce, jaką jest Strange. Przecież wydarzenia nawet przyziemniejszego filmu akcji to rzeczy, które zostawiłyby traume nawet w doswiadczonym żołnierzu.

Cytat:Strange może rozpaczać po utracie władzy w rękach, no ale już własna śmierć, w dodatku przeżyta kilkukrotnie, nie zrobi na nim większego wrażenia. Pewnie dlatego, że się uduchowił.
Szczerze? Nie zdziwiłbym się. Idąc tropem kwasowości tego filmu, przeżycie własnej śmierci na bad tripie po LSD może wlaśnie prowadzić do takiego wyluzowania. Zreszta nawet nie trzeba iść w kwas - ludzie, którzy przeżyli własną śmierć raczej nie siedzą i nie rozpaczają, że umrą albo prawie umarli, tylko doznają raczej pewnego rodzaju katharsis. Generalnie podobnie to wygląda po takim bad tripie, do którego idealnie można przyrównac końcówke Strange'a (bo po kwasie, na grubej fazie, czas też się rozciąga, a czasem sprawia wrazenie zapętlonego). W sumie im dłużej o tym myśle, tym mniej mi przeszkadza brak takiego ciężaru.

Odpowiedz
(03-11-2016, 14:10)nawrocki napisał(a): No tak, racja, Strange'owi zajmuje jakieś 20 sekund, żeby przyzwyczaić się do nowej, zupełnie fantastycznej, i przeczącej niemal wszystkiemu, co do tej pory wiedział o świecie rzeczywistości, a kolejne 20, żeby przyswoić sobie o niej wiedzę i idące za tym umiejętności, więc pewnie nie przeżył aż takiego szoku.

:)

Widzisz jakie to proste. :)
Generalnie sprawa rozbija się o kwestię treningu Strange'a która dostała za mało czasu ale serio tych filmów nie da się potraktować 100% serio, pewne kwestie trzeba łyknąć jako konwencję inaczej rzeczywiście zero zabawy.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
Kontrolujący czas Strange miał przewagę nad Dormmammu w rzeczywistości gdzie czas nie płynie, więc to oczywiste, że wszedł tam z podniesionym czołem. Ja bym się jeszcze przyczepił tego, że powinien go zabić brak tlenu i promieniowanie, no ale Steven mądry był i dużo czytał książek, nawet we śnie, więc sądzę, że też się przed tym zabezpieczył. ;)
http://huntersky.deviantart.com
''WHATTUP, BIOTCH!" - Harrison Ford

Odpowiedz
Okej, możecie uznać, że się czepiam na siłę, bo film mi się nie podobał. Przeżyję. :) Nadmienię tylko, że gdyby serwował fun, emocje i świetne sceny akcji, i uczestniczących w nich fajnych bohaterów jak chociażby Avengers, Guardians of the Galaxy, czy Winter Solider, nawet by mi do głowy nie przyszło, żeby się do czegoś przyczepić, bo po prostu machnąłbym na to ręką. Strange niestety nie zaserwował mi żadnej z tych rzeczy, więc wszystkie wady uwypukliły się podwójnie.

Odpowiedz
Czy ja wiem, czy to jakiś najbardziej komediowy film Marvela? Humoru tyle co w reszcie MCU. 

Fajnie położono nacisk na neurochirurgiczną wiedzę Strange'a i to jak zderzało z new age'owym mambo jambo

Film jest świeży w ukazywaniu wizualnym magii. Zamiast typowych kolorowych piorunów to poszli w iskry. W ogóle od strony wizualnej to uczta dla oczu. Tak, to lustrzana Incepcja z kalejdoskopem, a świat Dormammu obowiązkowo jest w ciemnych barwach. Ale tak to cudnie to wygląda, tak to jest pomysłowo zaprojektowane, że można przymknąć oko.

I właśnie - finał. Zupełnie co innego niż naparzanka z głównym bossem, pokonanie go sprytem i jest nawet zabawne (Dormammu! Dormammu! Dormammu. Dormammu?). 

Najzabawniejszy dialog?
"- Naucz mnie!
(...)
- Nie. "

I sru za drzwi :D.

I chyba wreszcie jakiś nowy pamiętny muzyczny motyw, który można przypisać jedynie do tego konkretnego superbohatera. Ale przyznam się, muzyka na napisach kojarzyła mi się z Kapitanem Pazurem.

Minusy?

Znowu nudny villain.

Mordo pod koniec jest tak płaczliwy, iż człowieka cholera bierze.

I gdzie cameo Ditki :)?

Ja mam jedynie problem. W "Winter Soldier" Sitwell wspomina nazwisko Strange'a wśród tych co zagrażają . Czyli można powiedzieć, że Stefan już tam pyka w magii. A w "Dr Strange'u" jest wspomnienie o sparaliżowanym pułkowniku przez prototypowy pancerz w momencie, gdzie mamy wiadomy wypadek. Lamersko :(.    
 
PS. Pierwsza scena po napisach chyba sugeruje, że  w trzecim "Thorze" dostaniemy filmowy odpowiednik Defenders ;).

Odpowiedz
(04-11-2016, 23:19)OGPUEE napisał(a): Ja mam jedynie problem. W "Winter Soldier" Sitwell wspomina nazwisko Strange'a wśród tych co zagrażają . Czyli można powiedzieć, że Stefan już tam pyka w magii. A w "Dr Strange'u" jest wspomnienie o sparaliżowanym pułkowniku przez prototypowy pancerz w momencie, gdzie mamy wiadomy wypadek. Lamersko :(.

Nie zwróciłem na to uwagi, a kurcze, racja. Kolejna nieścisłość uniwersum.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Doctor Strange in the Multiverse of Madness (2021) Mierzwiak 380 51,207 08-09-2022, 22:18
Ostatni post: Rozgdz
  Captain America: Civil War (2016) Pelivaron 1,203 190,516 07-11-2021, 18:31
Ostatni post: Rozgdz



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości