Dust (2001), reż. Milcho Manchevski
#1
[Obrazek: MV5BMTkwMTQyNjE1N15BMl5BanBnXkFtZTcwNzky...@._V1_.jpg]
Z dedykacją dla mojego ziomala Nortona.
Na początku (ale nie Początku) jest murzaj. Murzaj jak to murzaj, włamuje się do mieszkania staruszki w Nowym Jorku w celu nie zrobienia niczego. Tak się niefortunnie składa, że staruszka, choć nieco zdemenciała, ma spluwę. Ma też Opowieść, którą musi się z kimś podzielić. Chcąc nie chcąc, nasz Dindu musi wysłuchać iście biblijnej historii dwóch braci (o imionach Eliasz i Łukasz), z których jeden pożądał żony drugiego. Opowieść zaczyna się na Dzikim Zachodzie, ale wnet przenosi do jeszcze dzikszej, zajętej przez Turków Osmańskich Macedonii. Z początku prosta historia staje się coraz bardziej zawikłana, zmienna niczym Proteusz i stopniowo coraz bardziej oddziałuje zarówno na opowiadającą, jak i na słuchacza.
W komentarzu do rankingu najlepszych filmów napisałem: "Najpiękniejsza w dziejach kina opowieść o sztuce snucia opowieści, o tym jak historie kształtowane są przez tych, którzy je opowiadają i jak oni sami są przez nie kształtowani. A poza tym to szalony macedoński western pełen przemocy, humoru i nieskrępowanej wyobraźni, mieszający przeszłość i teraźniejszość, konfrontujący legendę i rzeczywistość – i zdecydowanie opowiadający się po stronie legendy." Jeśli kojarzycie takie gry jak Dragon Age 2 czy Call of Juarez: Gunslinger, tu mamy do czynienia z podobnym patentem, choć użytym ze zdecydowanie większą mocą. Opowieść o Eliaszu i Łukaszu jest na bieżąco modyfikowana przez narratora, a gdy zmienia się narrator - zmienia się też jej kierunek. Przy tym nie jest to żadna pusta, postmodernistyczna zabawa formalna, sceny akcji są tu konkretnie krwawe i mocne, humor bawi, a bohaterowie budzą sympatię, przynajmniej w wątku nowojorskim. Dwaj bracia to trochę inna bajka, postacie nabierające w trakcie filmu formatu mitycznego.
Jeszcze jedno, Dust został w chwili premiery zjechany przez krytykę i w sumie zgasił światową karierę reżysera. Przytoczę fragment z dość kuriozalnej recenzji: "t's too arty to cut it as a violent action pic and too gore-spattered to appeal to the arthouse crowd." Jeśli więc jakimś cudem lubicie jedno i drugie, jest to film dla was.

10/10

Odpowiedz
#2
To widocznie jedno z tych mega niszowych dóbr na które trafia się przypadkiem w TV nocą na jakimś TV4 bo sorry ale trailer nie zachęca i pachnie taniochą telewizyjną. :)
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
#3
Ten film jest tak niszowy, że nie ma go nawet w najbardziej pojebanych zakątkach internetu, do których regularnie zaglądam pod nickiem Jurny_Kloszard69.

Odpowiedz
#4
Ale znalazłem go na DVD. Rozpiętość cen jest interesująca bo nówka w sklepach (Empik) chodzi po ponad 100 zł, używki są po 50 ale jeden ktoś na Allegro ma za 7,20 zł. :)
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
#5
Na chomikuj jest z lektorem nawet!
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
#6
Ja tam szanuję legalna kulturę i kupiłem na DVD za 7 zł. Oby to było tego warte, jak nie to sprzedam za 5. :)
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
#7
I na co mi to było...

Odpowiedz
#8
(08-04-2021, 00:39)Norton pół roku temu napisał(a): Kierwa, macedoński western, to się porobiło... :)

Dzięki, Paszczak. Obejrzę na sto procent. Wśród opinii często przewija się motyw czarnego humoru, co z miejsca przyciąga mnie do filmu jeszcze mocniej, bo lubię takie porąbane westerny/miszmasze w stylu Bone Tomahawk czy The Proposition od Pana Boga Nicka.

W życiu warto kierować się pewnymi zasadami. Przykładowo: jeśli zachęca się człowieka do skrobnięcia kilku słów o zapomnianej przez Boga produkcji, po czym nieborak w podzięce za treściwą opinię dostaje w odpowiedzi parę zdawkowych postów odnośnie (głównie) piractwa to... no, wypada obejrzeć polecaną produkcję. Z czystej, ludzkiej przyzwoitości. Stanowiło to pewne poświęcenie, bo dostępne od ręki kopie sprowadzały się do wersji z lektorem (czyli możliwości popełnienia filmowego świętokradztwa) i bieda-dvdripa, który zmieściłby się na płycie CD, na dodatek z przekładem (na angielski) obejmującym wyłącznie dialogi prowadzone w języku macedońskim. Po takim wprowadzeniu przykro byłoby stwierdzić, że ostatecznie film okazał sie fatalny, co nie?

Okazał się.

Dust, pomimo zmyślnego mastershota wprowadzającego w akcję odrzucił mnie z początku estetyką. Rozbebeszone ciała, flaki, syf i brud są tu wyjątkowo obrzydliwe w ten naturalistyczny, nietarantinowski sposób, a liczne strzelaniny i tryskająca krew rodem z Peckinpaha odrzuca od ekranu - w pewnym momencie czułem przesyt i sam nie wiem, po co reżyser tak często epatował przemocą. Może to forma pastiszu albo prześmiewczego komentarza odnośnie brutalności tworów wspomnianego Sama i jemu podobnych, może zaś po prostu zbyt dużo ostrych przypraw w gulaszu. W każdym razie po niecałych dwóch kwadransach udało mi się wsiąknąć - pierwszym zwiastunem czegoś pozytywnego był humor, od którego iskrzyły rozmowy włamywacza i babuni.

Generalnie nie jestem zwolennikiem filmów, w których fabuła traktowana jest pretekstowo, a jej znaczenie/prawdopodobieństwo należy przyjmować z przymrużeniem oka, ale - jak zaznaczył Stwórca tematu - sedno stanowi opowiadanie historii, jej przekazywanie i zachowanie w pamięci (opowiastki jak i autora). Ten ludzki, dość sentymentalny aspekt stanowi największy atut dzieła Manchevskiego, uzasadniając zarazem postmorernistyczne zabawy formalne. Dzięki niemu część "teraźniejsza", z początku głupawa, nabiera głębi wprost proporcjalnie do rozwoju relacji murzyna i staruszki. "Przypowieść" westernowa jest już bardziej płaska, ale pomimo drobnych problemów trawiennych wynikających z sygnalizowanego wyżej stężenia trupów na metr kwadratowy oglądało mi się ją prawie tak samo dobrze.

Film na plus, bo sporo zalet przysłania pewne niedoskonałości (choćby młodszy z braci Fiennes), rysy i szczerby na krawędziach wieloelementowej mozaiki. Macedończyk próbował złapać wiele srok za ogon i nie każdy cel osiągnął w pełni, ale i tak doceniam efekt starań.

Gdyby nie forum KMF, to pewnie nigdy nie obejrzałbym tej perełki; właśnie dla takich możliwości odwiedzam to siedlisko snobów, rasistów i cwaniaków. Dzięki patyczak, fajny z ciebie koleś. :)

@Mental

W ciągu pierwszych trzech minut murzyn dokonuje włamania z rabunkiem oraz wcina kurczaka. Poza tym szczelajom i ginom.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Mulholand Drive (2001) reż. David Lynch Scheckley 4 679 30-11-2025, 16:11
Ostatni post: Mefisto
  DUST DEVIL (reż. Richard Stanley) Mental 20 7,858 20-05-2012, 23:14
Ostatni post: Phlogiston2
  Undisputed (reż. Walter Hill, 2001) Hitch 6 2,393 06-05-2010, 20:49
Ostatni post: Mefisto
  Behind Enemy Lines (reż. John Moore, 2001) Glut 12 4,538 01-05-2010, 23:49
Ostatni post: Hitch



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości