Pozwolę sobie zacząć mini recką sprzed kilkunastu miesięcy:
Bez wydziwiania i kręcenia: film jest w moim mniemaniu strasznie średniawy. Poziom niektórych absurdów po prostu karczuje mi mózg. To w sumie jego największa wada, głupoty. Czemuż więc piszę o filmie który jest średni? Otóż BEL ma jedną bardzo konkretną zaletę: jest fenomenalnie nakręcony.
Ostatnio trafiłem na niego w TV. Generalnie nie oglądam telewizji, a już na pewno nie zaczynam filmów od środka ale byłem po prostu niezdolny do przełączenia. Ilość miodnych ujęć i patentów na metr taśmy filmowej oscyluje w niebezpiecznie wysokich rejonach. Jak na przykład najidiotyczniejsza scena filmu, Wilson biegnący przez środek zaminowanej ścieżki (SIC!). Niesamowite jest to co się dzieje ze stojącymi za nim żolnierzami, otóż fala uderzeniowa pooowoli wygina jednego z nich w łuk, potem przebitka na ujęcie zdezelowanego kałasznikowa odbijającego się od ziemi.
![[Obrazek: photo_12_hires.jpg]](http://images.rottentomatoes.com/images/movie/gallery/1111645/photo_12_hires.jpg)
Do tego niektóre sceny utrzymane są w niezwykłej, szaro-burej kolorystyce, która leje miód w me serce. Pięknie wygląda ten film.
Postać zabójcy, który ściga Wilsona jest niesamowita. Koleś, który go gra zrobił najlepszy szoł w całym filmie. Lodowate spojrzenie, brudny dres i snajperka przewieszona przez ramię.
Miłym jest też fakt że liźnięto bośniackiej tragedii. Rzecz jasna, próba porównania do Saviora to śmiech już na starcie (fragment filmu z Quaidem pojawia się w BEL w formie retrospekcji) ale jak na kasowy blockbuster to jest zupełnie spoko.
Tyle dobrego da się o tej zmarnowanej szansie powiedzieć. Cała reszta jest bardzo sraczkowata, z obrzydliwym zakończeniem na czele.
Cytat:Sympatyczny oglądacz. Owen Willson porzucony na terenie Bośni, na lotniskowcu Gene Hackman, który chciałby pomóc ale nie do końca może. Klasyka. Całość wizualnie miejscami podchodziła pod 'nowego' Tonyego Scotta. Mnóstwo fajnych ujęć, kapitalna postać 'stalkera'-zabójcy, parę mocnych scen. W sumie film by się nawet wybijał na tle innych, w których czas i miejsce akcji jest podawane co pewien czas w prawym dolnym rogu (autentycznie, nie macie czasem wrażenia że wszystkie są o tym samym?), gdyby nie debilna i obrzydliwie patetyczna końcówka. A, no i parę ujęć śmierdzi komputerem na kilometr.
Bez wydziwiania i kręcenia: film jest w moim mniemaniu strasznie średniawy. Poziom niektórych absurdów po prostu karczuje mi mózg. To w sumie jego największa wada, głupoty. Czemuż więc piszę o filmie który jest średni? Otóż BEL ma jedną bardzo konkretną zaletę: jest fenomenalnie nakręcony.
Ostatnio trafiłem na niego w TV. Generalnie nie oglądam telewizji, a już na pewno nie zaczynam filmów od środka ale byłem po prostu niezdolny do przełączenia. Ilość miodnych ujęć i patentów na metr taśmy filmowej oscyluje w niebezpiecznie wysokich rejonach. Jak na przykład najidiotyczniejsza scena filmu, Wilson biegnący przez środek zaminowanej ścieżki (SIC!). Niesamowite jest to co się dzieje ze stojącymi za nim żolnierzami, otóż fala uderzeniowa pooowoli wygina jednego z nich w łuk, potem przebitka na ujęcie zdezelowanego kałasznikowa odbijającego się od ziemi.
![[Obrazek: photo_12_hires.jpg]](http://images.rottentomatoes.com/images/movie/gallery/1111645/photo_12_hires.jpg)
Do tego niektóre sceny utrzymane są w niezwykłej, szaro-burej kolorystyce, która leje miód w me serce. Pięknie wygląda ten film.
Postać zabójcy, który ściga Wilsona jest niesamowita. Koleś, który go gra zrobił najlepszy szoł w całym filmie. Lodowate spojrzenie, brudny dres i snajperka przewieszona przez ramię.
Miłym jest też fakt że liźnięto bośniackiej tragedii. Rzecz jasna, próba porównania do Saviora to śmiech już na starcie (fragment filmu z Quaidem pojawia się w BEL w formie retrospekcji) ale jak na kasowy blockbuster to jest zupełnie spoko.
Tyle dobrego da się o tej zmarnowanej szansie powiedzieć. Cała reszta jest bardzo sraczkowata, z obrzydliwym zakończeniem na czele.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.
18-06-2009, 13:50






