Stały bywalec
Liczba postów: 953
Liczba wątków: 4
(05-06-2014, 19:22)Mefisto napisał(a): (05-06-2014, 19:15)Quay napisał(a): I kolejne do "No Country". I do "Kill Billa". Ciekawe, czy scena z chłopakiem z Sudanu jest nawiązaniem go czegokolwiek, czy to tylko taka gadka w coenowskim stylu mająca zilustrować mechanizmy działania wszechświata prowadzące do niespodziewanych spotkań.
Wy tak na serio?
Zawsze piszę śmiertelnie na serio. Hej, ktoś może przecież pisać magisterkę nt. "Intertekstualność w serialach" i te spostrzeżenia mogą być dlań bezcenne...
05-06-2014, 19:27
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,533
Liczba wątków: 67
No to jakie tam są nawiązania do KB i NCFOM?
05-06-2014, 19:28
Stały bywalec
Liczba postów: 953
Liczba wątków: 4
"No Country" -- scena uduszenia policjanta w kiblu podobna do uduszenia policjanta kajdankami przez Chigurcha (skupienie się na twarzy mordercy).
KB -- ostatnie słowa Malvo do Wrencha: If you still feel raw about things when you heal up, come see me -- podobnie jak Uma do córki Vernity Green.
Po finale planuję obejrzeć sobie całą filmografię Coenów, bo na pewno nawiązań tylko do ich filmów jest więcej, tylko nie wszystko się pamięta/zna.
05-06-2014, 19:39
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,533
Liczba wątków: 67
Oba nazwiązania mocno naciągane. Pierwsze - kompletnie inne wszystko jest w danej scenie, poza oczywiście reakcją ofiary, ale ta nie mogła być inna. Drugie: to już bardziej przypadek, bo Uma użyła mimo wszystko innych słów w kompletnie innym kontekście. Jasnym jest dla mnie, że serial nawiązuje bezpośrednio do filmu Coenów i ogólnie do ich twórczości, ale już bez przesady z tym wynajdowaniem "smaczków". Niedługo dowiem się, że Lester siedzący przy barze, to wypisz wymaluj Incepcja, bo też jest bar, jest jakaś lasia... :P
05-06-2014, 20:03
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Lester siedzacy w barze to nawiązanie do "Hobbita", bo Martin Freeman przypomina Martina Freemana.
05-06-2014, 20:09
Stały bywalec
Liczba postów: 953
Liczba wątków: 4
(05-06-2014, 20:03)Mefisto napisał(a): Oba nazwiązania mocno naciągane.
Pierwsze na pewno nie -- cała postać Malvo jest w dużym stopniu oparta na postaci Chigurcha (na jakimś zagranicznym forum ktoś nawet wypatrzył, że w walizce Malvo, tej z nagraniami różnych osób, jest jedno oznaczone nazwiskiem "Carson Wells"). Nawiązania więc są, i szukanie smaczków do twórczości Coenów jest jak najbardziej na miejscu, poza tym, że to po prostu dobra zabawa -- podobno w każdym odcinku jest nawiązanie do któregoś z ich filmów.
Co do KB -- nie wiem, czy było to świadome czy nie, i nie będę się upierać, że było. Obie te kwestie były jednak bardzo podobne ( When you grow up, if you still feel raw about it, I'll be waiting. / If you still feel raw about things when you heal up, come see me); nawet kontekst nie był tak zupełnie-zupełnie inny, skoro były wypowiedziane przez zabójcę do bliskiej osoby ofiary (która też była zabójcą).
06-06-2014, 13:40
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
9 odcinek - pieprzony geniusz, praktycznie każda scena 10/10. Wszystko mi się podobało - precyzja scenariusza, potraktowanie całej historii jako swoistej "pętli" z powtarzającymi się scenami, decyzjami bohaterów, AKTORSTWO, strona wizualna, dialogi. Mamy też instant cult scenę BBT/Carradine oraz powtórkę ze wspominanego wcześniej przez Quay mijania się głównych przeciwników
Oglądać, sam nie wiem co wymyślą w finale by przebić zajebistość tego odcinka. Nie mogę sie doczekać.
Why are you firing wallnuts at me?
11-06-2014, 21:02
Stały bywalec
Liczba postów: 6,881
Liczba wątków: 6
Kolejny zajebisty odcinek. Aż żal, że został tylko jeden. Odniesienia do Twin Peaks chyba nikt nie będzie kwestionował, co?
12-06-2014, 00:18
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-06-2014, 00:19 przez PropJoe.)
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Mówisz o cherry pie? Ja jeszcze wyhaczyłem Bartona Finka i The Man Who Wasn't There.
Why are you firing wallnuts at me?
12-06-2014, 07:30
Stały bywalec
Liczba postów: 6,881
Liczba wątków: 6
No, cherry pie. Chyba można uznać za odniesienie, nie? Z Bartona Finka, co? Korytarz w hotelu?
W tym odcinku nie podobała mi się tylko wizyta w biurze Lestera. Malvo miał zamiar tam czekać całą noc? Nie mógł wiedzieć, że Lester wbije po paszporty. Chyba łatwiej byłoby odnaleźć dom Lestera, nie? A i motyw z Azjatką trochę naciągany.
12-06-2014, 09:52
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Jop, korytarze. W czekaniu nic dziwnego nie widzę - po nocy i tak by już niczego nie załatwił i nie sprawdził, a co mu szkodziło się przyczaić. Nie wiem również co naciąganego w wątku azjatki widzisz.
Why are you firing wallnuts at me?
12-06-2014, 10:06
Stały bywalec
Liczba postów: 953
Liczba wątków: 4
(11-06-2014, 21:02)jarod napisał(a): Mamy też instant cult scenę BBT/Carradine oraz powtórkę ze wspominanego wcześniej przez Quay mijania się głównych przeciwników
Oglądać, sam nie wiem co wymyślą w finale by przebić zajebistość tego odcinka. Nie mogę sie doczekać.
Własnie miałam napisać o tej scenie, Jarod :)
A w ogóle to jestem na siebie zła, że nie zdecydowałam się oglądać całego sezonu na raz, bo przez to wyczekiwanie na kolejny odcinek tracę cholernie dużo nerwów. Po zakończeniu każdego mam dosłownie jakąś gorączkę niecierpliwości -- "o rany, co będzie w następnym?" i "święty borze na motorze, jak ja wytrzymam ten tydzień?".
Finał ma trwać 90 minut, więc jest czas, żeby zgrabnie zamknąć tę historię. Mam nadzieję, że Lester zostanie wdeptany w ziemię. Mam nadzieję, że Molly go aresztuje -- po tym wszystkim dziewczyna zasłużyła, żeby wyrecytować mu jego prawa, i żeby wszyscy się dowiedzieli, że od początku miała rację. Typ jest nie tylko tchórzliwy i gotowy poświęcić każdego w imię ocalenia własnej dupy, ale i nieużyty. Skamleć o pomoc w posprzątaniu po własnym morderstwie -- jak najbardziej. Korzystać z dobrych rad kumpla -- czemu nie. Chwalić się przed nim "zoba garnitur, zoba nagrodę" -- no jacha. Ale kiedy kumpel prosi o prostą przysługę, żeby pomóc mu wynieść zwłoki z windy, to może sobie tylko popatrzeć na jego plecy. ;D
Co za menda. Naprawdę, będzie dla mnie olbrzymią przyjemnością zobaczyć, jak ktoś go wdeptuje w ziemię.
Co do Malvo -- czy ktoś jeszcze oprócz mnie
12-06-2014, 10:48
Stały bywalec
Liczba postów: 6,881
Liczba wątków: 6
Cytat:Nie wiem również co naciąganego w wątku azjatki widzisz.
Może trochę się czepiam, ale ta część odcinka wydała mi się może nie tyle naciągana, co najbardziej wymuszona. Malvo nie jest gościem, który robi cokolwiek, bo "a co mu szkodzi". Całość była po prostu odrobinę zbyt wymuszona i podporządkowana temu, aby chronić Lestera i, co samo w sobie jest fajnym motywem,
wystawić Azjatkę. Nie wiem dlaczego, ale trochę zazgrzytało to, że paszporty są w biurze plus Lester siedzi w domu na tyle długo, żeby pogadać z policjantką i zaplanować podróż, ale do biura nie wejdzie nawet na chwilę a Malvo akurat tam czeka, bo "co mu szkodzi". No, ale nie wpływa to w żadnym stopniu na moją ocenę odcinka.
A swoją drogą, dlaczego Malvo nie zabił Lestera w hotelu?
12-06-2014, 10:53
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-06-2014, 11:00 przez PropJoe.)
Stały bywalec
Liczba postów: 953
Liczba wątków: 4
(12-06-2014, 10:53)PropJoe napisał(a): Malvo nie jest gościem, który robi cokolwiek, bo "a co mu szkodzi".
Ależ jest. Lubi się zabawić, podpuszczając ludzi, żeby potem sobie popatrzeć, jak się motają, bo ma na to ochotę. Poza tym po co dał się aresztować przez Grimly'ego? Po co uwolnił Wrencha? Nie miał w tym żadnych korzyści, zrobił to właśnie na zasadzie "co mu szkodzi".
Cytat:A swoją drogą, dlaczego Malvo nie zabił Lestera w hotelu?
Bo chyba przede wszystkim nie miał czasu za bardzo, Lesio przecież ulotnił się z prędkością światła. Poza tym niedługo na pewno w hotelu zaroiło się od glin i sam musiał się ulotnić. I wie przecież, gdzie sprzedawca roku mieszka.
Zabawne to życie swoją drogą -- w jednej chwili zostajesz sprzedawcą roku, masz piękną żonę i same sukcesy, w następnej ściga cię FBI, policja dwóch stanów i płatny morderca. A wystarczyło spokojnie dopić drinka i iść lulu :).
12-06-2014, 11:15
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-06-2014, 11:16 przez Quay.)
Stały bywalec
Liczba postów: 6,881
Liczba wątków: 6
Cytat:Ależ jest. Lubi się zabawić...
Zabawić owszem, ale chodziło mi bardziej o to, że wcześniej (przynajmniej w zakresie, w jakim to widzieliśmy) raczej precyzyjnie planował te zabawy. Miałem na myśli to, że raczej nie pozostawiał niczego przypadkowi i nie liczył na szczęście.
No chyba, że przyjmiemy, że w biurze chciał tylko przekimać i poczekać do rana a przypadkiem skończyło się tak, jak się skończyło.
A co do hotelu to come on, jaką prędkością światła. Cała reszta nie miała nawet czasu się przestraszyć specjalnie a Lester uciekł takiemu kozakowi? Gdyby chciał to by go zabił.
12-06-2014, 11:25
Stały bywalec
Liczba postów: 3,408
Liczba wątków: 23
Nie zabił bo chciał się pobawić, po prostu nie przewidział że dostanie po łbie (btw świetny motyw z tym że nie stracił przytomności :-) ), nie widzę tutaj niczego, co by przeczyło modus operanti tej postaci. Niczego dziwnego nie dostrzegam również w utrzymaniu pieniędzy i ważnych dokumentów w sejfie własnej firmy. A Lester mógł pójść w dzień ale raczej dość logicznie założył że Malvo tam najpierw będzie szukał, więc poczekał aż będzie ciemno. No i jeżeli spieprzasz z miasta gdzie każdy cię zna to raczej sensowniej będzie robić to gdy nikogo na ulicach nie ma...
Why are you firing wallnuts at me?
12-06-2014, 11:26
Stały bywalec
Liczba postów: 6,881
Liczba wątków: 6
Z działaniem Malvo masz chyba rację, z dokumentami w sumie też.
Ale do biura poszedł w nocy, żeby było bardziej mrocznie i ładniej wyglądało.;) Jaką przewagę daje Lesterowi pójście do biura w nocy a nie jak najszybciej to możliwe? A jak spieprzasz z miasta mając na karku mordercę, masz w dupie czy ktoś zauważy, że uciekasz, czy nie.
12-06-2014, 11:34
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-06-2014, 11:34 przez PropJoe.)
Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
Nie jadłem tak dobrego placka od czasu ogrodów Edenu.
Nie oglądałem tak dobrego serialu od czasu True Detective. :)
12-06-2014, 17:40
Stały bywalec
Liczba postów: 953
Liczba wątków: 4
(12-06-2014, 11:25)PropJoe napisał(a): A co do hotelu to come on, jaką prędkością światła. Cała reszta nie miała nawet czasu się przestraszyć specjalnie a Lester uciekł takiemu kozakowi? Gdyby chciał to by go zabił.
C'mon, mknął jak wiatr :). Lorne nie miał jak za nim lecieć, najpierw musiała minąć krótka chwila, zanim doszedł do siebie po ciosie nagrodą w łeb (BTW to Shit, Lester było takie... ludzkie z jego strony, i ten ton lekkiego wyrzutu w głosie:), a potem chyba wywlec te ciała z windy. No i wie, że Lester nie stanowi dla niego wielkiego zagrożenia, może więc pomyślał, że czemu nie zabawić się z nim w kotka i myszkę. Nie wiadomo też, czy w ogóle by go zabił, gdyby Lester po prostu pomógł mu posprzątać. Kto wie, jakie myśli się przesuwają pod tą grzywką :). On kieruje się jakąś własną logiką, którą nam, zwykłym śmiertelnikom, trudno zrozumieć ;).
W komentarzach na różnych forach ludzi bardziej nurtuje inna sprawa, mianowicie te 100 tys. dolarów, które wydają się raczej marną płacą za sześć miesięcy gmerania w ludzkich japach, wytrzymywanie towarzystwa tego dentysty i bycie zmuszonym do używania wieśniackich ksyw typu Mick Mike i Burty Burt :D. Tym bardziej, że od Stavrosa chciał przecież wyciągnąć milion.
12-06-2014, 19:46
Nowy
Liczba postów: 410
Liczba wątków: 7
Wiem, pewnie znowu szukam na siłę nawiązań, ale trudno oprzeć się takiemu wrażeniu, że tekst posłany do Malvo przez jego pannę (o włożeniu mu w dupala palucha) jakoś dziwnie wiąże się z True Detective, w którym Marty chwali się kumplom podobną przygodą;) Just sayin'.
14-06-2014, 09:56
|