Fifth Element (1997) reż. Luc Besson
#21
Mefisto napisał(a):raczej skrót filmowy w filmie fantastycznym

Dobra, to mamy np. film sensacyjny. Bohater zostawia wroga na peronie, wsiada w TeŻeWe i zapiernicza prostą linią do Paryża, kurs bez przystanków. Wróg wsiada do poloneza. Kiedy bohater wysiada w Paryżu, wróg już tam na niego czeka. Na koniu. Taki skrót...

Cytat:Zło to w tym filmie wielka ognista kula, która leci co by całą planetę rozpierdolić - myślisz że kąt ma jakieś znaczenie? Dobrze - puść sobie kulę do kręgli z prędkością 5 km/h do dajmy na to piłeczki ping-pongowej, zobaczymy czy kąt coś zmieni...

[Obrazek: wykresvv9.jpg]

Cytat:Równie dobrze mógłbyś czepiać się faktu, że Leeloo strzela z ryja, żeby zło znisczyć, bo przecież mogła by to zrobić z suta i efekt byłby taki sam. Reszta tych niesamowitych argumentów nie jest warta odpowiedzi.

Nieważny jest wygląd - w końcu zamiast samochodów mogłyby latać dywany. Ważna jest efektywność działania, a takie coś jest zupełnie nieefektywne (tzn. strzał z ryja wąskim promieniem).

Cytat:Leeloo walczy w takt muzyki z opery i jest to bardziej taniec śmierci niż walka Bruce'a Lee (niezapominajmy o pewnych umownościach). A jej przeciwnicy? Cóż, to po prostu kretyni, co było już pokazane w scenie oglądania broni, no ale jesli nie załapałeś...

To jak doszło do tego, że tylko trójka tych kretynów rozwaliła zbawców świata i jedyną nadzieję ludzkości? Zbawcy tacy słabi? To czemu Leeloo nie jest słaba? Pokojowo nastawieni? No cóż, ona kopie dupy i nie ma nic przeciwko.

Cytat:Tucker gra wrzeszczącego prezentera radiowego, który ma denerwować z założenia. Co innego Ci się nie podobało to nie wiem, ale pewnie chciałbyś, żeby cytowali Szekspira, to by podniosło poziom filmu...

Nie, chciałbym żeby - tak jak u Tarantino, który też lubi takie gadki - mowa była płynna. Tutaj jest tak: "Yo ziomale yo yo yo, to ja. Ja ja ja. Jestem tu i mówię do was, yea yea yea" - teraz przerwa pięć sekund - "yo yo, idę sobie na statku, yo yo, idę, yo, ziomale!" - znów przerwa... itd.

Wiem, czym miały być nawijki Tuckera, ale tym nie są. Są źle napisane i tyle.

Cytat:Rozumiem - więc niemal każdy film z Willisem, gdzie gra twardziela to nuda i gówno, bo gra twardziela?

Nie, pisałem że nie. Ale kiedy film nie ma NIC do zaoferowania, miałkość jego roli jest bardzo widoczna - i jest wadą.

Odpowiedz
#22
military, większość rzeczy których się czepiasz jest charakterystyczna dla tego typu kina (piszę to po raz ostatni w życiu; nudne się to robi przy okazji entego tematu w którym ktoś się czepia podobnych rzeczy) - jeśli nie akceptujesz ich w Piątym elemencie, powinny Cię też drażnić w każdym innym filmie w którym występują, a takich jest multum, i gwarantuję - również w tych które bardzo sobie cenisz.

Odpowiedz
#23
To czekaj, zerknę na filmy na półce, bo może w moich ulubionych też tyle głupot...

Piraci z Karaibów - nie, nie ma kompresji czasu, czekających przeciwników, słabej (subiektywnie) muzyki, płaskich bohaterów ani kiepskich dialogów.

Żołnierze kosmosu - jak wyżej, możesz się uczepić tylko bohaterów, ale ich "płaskość" jest celowa, bo uwypukla co innego: poddanie wojennej propagandzie

Park jurajski - żadnych wad, całkowicie dopracowany film, a przecież przygodowy i lekki, więc powinien kipieć od głupot

itd. itp.

Odpowiedz
#24
Podałeś trzy filmy z których nie mogę podać Ci konkretnego przykładu.

W sumie żałuję że w ogóle zacząłem rozmowę, bo tak naprawdę nie zależy mi na obronie tego filmu, mimo że bardzo go lubię.

PS. Ta grafika mnie rozwaliła. Chcę mieć to na ścianie!

Odpowiedz
#25
Mierzwiak napisał(a):military, większość rzeczy których się czepiasz jest charakterystyczna dla tego typu kina (piszę to po raz ostatni w życiu; nudne się to robi przy okazji entego tematu w którym ktoś się czepia podobnych rzeczy) - jeśli nie akceptujesz ich w Piątym elemencie, powinny Cię też drażnić w każdym innym filmie w którym występują, a takich jest multum, i gwarantuję - również w tych które bardzo sobie cenisz.

dokładnie - I rest my case
a te 3 tytuły jakie wymieniłeś także zawierają w sobie mnóstwo bullshitów, tylko nikt tu nie będzie przytaczał podobnych teorii do Twoich powyżej, bo to po prostu nie ma sensu
A co do rysunku, to mnie źle zrozumiałeś zdaje się
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#26
No to przytocz jakieś bullshity z Parku jurajskiego. Choćby jeden. Niech zgadnę - klonowanie dinozaurów. Nie, to nie bullshit, to podstawa filmu, założenie s-f. Tak samo jak wielka kula zła nie jest bullshitem w Piątym elemencie. Tak samo jak hiperpodróże na odległe planety nie są bullshitem.

Bullshitem jest za fakt, że do podróży wymagana jest hibernacja i wielki statek - czyszczony zresztą z pasożytów, czyli zajmują one (te podróże) sporo czasu i nie można ot tak, na dodatek dwa razy szybciej, polecieć se odpowiednikiem fiata 126p. Jest jasno zaznaczone, że to wymagające przedsięwzięcie, do którego trzeba wielu przygotowań. A tu chłopek spontanicznie wskakuje se w maluszka i zaiwania trzy razy szybciej.

Bullshitem nie jest delegacja dziwnych, superinteligentnych, doskonałych kosmitów, mająca uratować świat. Bullshitem jest to, że tak ważnych gości, świetnie znających się na walce, hipermegabystrych, jest w stanie zniszczyć trzech skretyniałych mutantów, a Ziemia nawet nie reaguje.

Dla porównania: gdyby w Parku Jurajskim okazało się, że dinozaury - mimo całej tej hecy z klonowaniem - można otrzymać smarując żabę smalcem, to byłby bullshit, bo zaprzeczałby podstawie filmu. Niepotrzebna byłaby naukowa otoczka, to wprowadzenie, zaś poczynania wielu bohaterów (np. Hammonda) okazałyby się zwyczajnie głupie.

Dla lepszego porównania. Włącz sobie Park Jurajski 3. Jest tam taki duży dinozaur, zwany spinozaurem. Jego obecność jest bullshitem w porównaniu do poprzednich części, bo nic o nim nie było słychać, ale momencik, traktujmy ten film jako osobne dzieło. Sama jego obecność jest OK, takie założenie twórców. Tylko że jest tam scena, w której goniąc bohaterów, spinozaur bez trudu rozwala wielkie ogrodzenie z prętów grubych jak jego udo. Bohaterowie chowają się w rachitycznym budynku z blachy falistej - i tego spinozaur nie jest już w stanie przebić, wali parę razy w drzwi i rezygnuje. To jest ultramegahiperbullshit - jeden z setek w JP3. Za takie duractwa, a dodatkowo za brak scenariusza ten film ma u mnie 0\10. Nie za samą obecność spinozaura. Dostrzegasz różnicę?

Chodzi po prostu o to, że scenarzyści tych filmów - elementu i parku 3, myśleli tylko o tym, jakie tu jeszcze efektowne sceny by upchnąć. Olali sikiem krętym, czy pasuje to do postawionych wcześniej założeń. I dlatego jeśli tylko odrobinę pomyśleć podczas filmu, zastanowić się czemu jest tak, skoro minutę temu było inaczej, jego konstrukcja się sypie. I nie usprawiedliwi tego fakt, że film jest lekki. Lekki nie znaczy głupi. A że są filmy i lekkie, i niegłupie, dobrze skonstruowane i logiczne - ocena elementu właśnie spada u mnie jeszcze o oczko i zatrzymuje się przy 2\10. Za to, że z każdym postem udaje mi się odkryć kolejną scenariuszową bzdurę.

Odpowiedz
#27
Człowiek się naprodukuje i go oleją.. bezczelność. Uśmiech

Odpowiedz
#28
No, Military, brawo. W koncu zaczynasz lapac co to jest konsekwencja.
Odnies to teraz do Begins i reszty scierwa a beda z ciebie ludzie :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
#29
A jaka jest "reszta ścierwa"? Oprócz Begins chyba się ogólnie w kwestii filmów zgadzamy. Oczko

Odpowiedz
#30
military napisał(a):No to przytocz jakieś bullshity z Parku jurajskiego. Choćby jeden. Niech zgadnę - klonowanie dinozaurów. Nie, to nie bullshit, to podstawa filmu, założenie s-f. Tak samo jak wielka kula zła nie jest bullshitem w Piątym elemencie. Tak samo jak hiperpodróże na odległe planety nie są bullshitem.

nie bo MI SIĘ NIE CHCE, BO NIE JESTEM JAK TY - NIE PRZYPIERDALAM SIĘ DO KAŻDEJ "WPADKI" W FILMIE, SZCZEGÓLNIE SPOD ZNAKU SF. Jarzysz?

Cytat:Bullshitem jest za fakt, że do podróży wymagana jest hibernacja i wielki statek - czyszczony zresztą z pasożytów, czyli zajmują one (te podróże) sporo czasu i nie można ot tak, na dodatek dwa razy szybciej, polecieć se odpowiednikiem fiata 126p. Jest jasno zaznaczone, że to wymagające przedsięwzięcie, do którego trzeba wielu przygotowań. A tu chłopek spontanicznie wskakuje se w maluszka i zaiwania trzy razy szybciej.

dobrze, specjalnie dla Ciebie Besson zrobi wersję reżyserską tego filmu, w którym ta szczegółowo opisana przez Ciebie wyprawa zajmować będzie 180 minut czasu filmowego, czyli wszystkie dodane sceny. Razem film będzie trwał koło 400 minut, ale co to dla Ciebie.

Cytat:Bullshitem nie jest delegacja dziwnych, superinteligentnych, doskonałych kosmitów, mająca uratować świat. Bullshitem jest to, że tak ważnych gości, świetnie znających się na walce, hipermegabystrych, jest w stanie zniszczyć trzech skretyniałych mutantów, a Ziemia nawet nie reaguje.

no cóż: obejrzyj jeszcze raz ten film, ptysiu i napisz w punktach czym charakteryzuje się ta rasa istot i jak to wpływa na to, co napisałeś powyżej.


Cytat: Za takie duractwa, a dodatkowo za brak scenariusza ten film ma u mnie 0\10. Nie za samą obecność spinozaura. Dostrzegasz różnicę?

a u mnie JP 3 ma ocenę 6-7, bo zapewnił mi doskonałą rozrywkę. A czemu? Bo bawił mnie motyw z telefonem komórkowym, śmierć niektórych bohaterów, przedstawienie niektórych dinozaurów i humor sytuacyjny, wyraźnie przez twórców zamierzony. A bullshitami się w tym momencie nie przejmuję, bo to taki film, że gdyby się przejąć, to ino żyły sobie podciąć. Dostrzegasz różnicę?

Cytat:Chodzi po prostu o to, że scenarzyści tych filmów - elementu i parku 3, myśleli tylko o tym, jakie tu jeszcze efektowne sceny by upchnąć. Olali sikiem krętym, czy pasuje to do postawionych wcześniej założeń.

o ile względem JP3 jestem gotów przyjąć taką myśl, o tyle w 5tym nie jest to możliwe, bo przed tym filmem nie było wcześniejszych założeń. A Ty się czepiasz tych założeń już od pierwszych minut seansu, więc sorry. A założeniem Bessona było sprzedanie kolejnej niesamowitej historii w formie sf. I film nie jest głupi jeśli go odnieść do świata przedstawionego w nim. Dlaczego? BO TO ŚWIAT FIKCYJNY! I JEŚLI W TYM ŚWIECIE FIKCYJNYM JEST MIEJSCE NA KOSMITÓW ZMIENIAJĄCYCH FORMĘ TO JEST TEŻ MIEJSCE NA SKRÓCENIE CZASU PODRÓŻY (CO ZRESZTĄ JEST CHARAKTERYSTYCZNE DLA KAZDEGO FILMU Z MOTYWEM PODRÓŻY). Kapujesz? Czy może pałką?

Cytat:I dlatego jeśli tylko odrobinę pomyśleć podczas filmu, zastanowić się czemu jest tak, skoro minutę temu było inaczej, jego konstrukcja się sypie. I nie usprawiedliwi tego fakt, że film jest lekki. Lekki nie znaczy głupi. A że są filmy i lekkie, i niegłupie, dobrze skonstruowane i logiczne - ocena elementu właśnie spada u mnie jeszcze o oczko i zatrzymuje się przy 2\10. Za to, że z każdym postem udaje mi się odkryć kolejną scenariuszową bzdurę.

kilka pytań do Ciebie
1) czy chodzisz na strzelnicę?
2) czy od czasu do czasu zdarza Ci się uprawiać seks z kobietą?
3) czy miałeś spaczone dzieciństwo z powodu bullshitu w jakimś filmie?
4) czy jesteś krytykiem filmowym lub jest nim Twój ojciec/dziadek/ktoś z rodziny?
5) czy pijesz alkohol czasem? a może jakieś inne używki rozluźniające?

jeśli na wszystkie te pytania odpowiedziałeś "nie" to ja już nie wiem jak z Tobą rozmawiać, bo też i nie widzę powodu, dla którego jesteś taki drętwy w stosunku do filmów (tym bardziej, że widzę jak rośnie w Tobie złość wraz z kolejnymi bezsensownymi topikami).
Aha, dla jasności: KAŻDY FILM DA SIĘ ROZŁOŻYĆ NA BULLSHITY! Gadałem kiedyś z kolesiem, który czepiał się masy rzeczy w HEAT (filmie bądź co bądź megarealistycznym) i miał ku temu masę argumentów (które było równie łatwo utopić, jak Twoje, ale liczy się fakt, że wystąpił z nimi a nie bez nich). Pytanie idzie: po jaką cholerę tak się czepiać?
Mógłbym Cię zrozumieć, gdyby te bullshity w 5tym tak waliły po jajach, jak niezgodność pierwszej i drugiej części Sunshine. Ale tak nie jest, więc...nie rozumiem Cię i widzę, że nie ma najmniejszego sensu gadać z Tobą o tym dalej. Zapisz się do PO albo coś...
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#31
Widzisz, ty nie "topisz" moich argumentów, tylko mówisz że każda megagłupota jest ok, bo to film s-f. No to musisz mieć bardzo niskie wymagania, pewnie lubisz wszelkie produkcje typu "Mamut", "Pterodaktyle" itp., bo wprawdzie są skrajnie debilne, ale mogą zapewnić ci masę rozrywki, bo są efeeekty specjaaalne, i się strzeelaaaają, i biiiijąąąą...

Nie zwracasz oczywiście uwagi na to, że film jest ES-ef, czyli science-fiction, czyli oparty na zasadach pseudonaukowych. Tego typu bzdury może przejdą w fantasy, gdzie magia tłumaczy wszystko...

Oczywiście nie przytoczyłeś ciągle absolutnie żadnego argumentu. Prosiłem np. o podanie jednego bullshitu z dobrego, dopracowanego filmu s-f. Nie, bo po co. Podobno ci się nie chce, ale odpowiedzieć postem na parę tysięcy znaków jednak ci się chciało. Stary, skoro nie chce ci się gadać o filmach, to po co jesteś na forum i wdajesz się w dyskusję? Nie interesuje cię temat, nie zabieraj głosu, nie będę miał przecież pretensji, ale jeśli w toku rozmowy nagle się wycofujesz i mówisz że ci się nie chce, a jednak znajdujesz chęci żeby mnie zbluzgać, to dla mnie to wygląda jakby brakło ci sensownych argumentów i dlatego zaczęły się wycieczki osobiste.

Dlatego jeszcze tylko jedna odpowiedź...

Cytat:obejrzyj jeszcze raz ten film, ptysiu i napisz w punktach czym charakteryzuje się ta rasa istot i jak to wpływa na to, co napisałeś powyżej.

Obejrzałem. Kosmici w pierwotnej formie są widoczni niezbyt długo, więc nie wiadomo czym się charakteryzują oprócz tego, że są dobrzy. ALE Leeloo jest przecież klonem kosmity, jest jednym z nich, powstała z jego ręki, więc można powiedzieć, że ci kosmici:
a) doskonale znają wszelkie sztuki walki
b) nie wahają się ich użyć
Jakieś obiekcje? Wprawdzie coś tu może się nie zgadzać z poprzednio pokazanymi kosmitami, ale... nosz kurna, czyżby kolejne niedopatrzenie Bessona?

A tam, czemu to miałoby przeszkadzać? Czemu nie lubić takich hitów jak Mamut, Pterodaktyle, Alex Rider, Eragon, Ghost Rider itp? Przecież tam tyyyle się dzieje, i jeeest aaaakcjaaa, i strzeeelaaają, i się biiją... Nic tylko gapić się w ekran, a po seansie wytrzeć kałużę powstałą wskutek ślinotoku.

Zachowanie jak u zombiaków w Ziemi żywych trupów. Nieźle Romero podsumował współczesną widownię...

Odpowiedz
#32
military napisał(a):Obejrzałem. Kosmici w pierwotnej formie są widoczni niezbyt długo, więc nie wiadomo czym się charakteryzują oprócz tego, że są dobrzy. ALE Leeloo jest przecież klonem kosmity, jest jednym z nich, powstała z jego ręki, więc można powiedzieć, że ci kosmici.

Bulszit. Leelo została sklonowana z pozostałości _własnej_ ręki i nigdzie w filmie nie jest powiedziane, że jest członkiem tej rasy.

Military, tak poza tym - obejrzyj Flasha Gordona.
Zapewniam Cię, że znajdziesz tam tyle samo, jeśli nie więcej idiotyzmów, nieścisłości itp.
Obejrzyj Star Wars.
Łomatko, to dopiero jest głupie.

Niestety, to takie dziwne kino - luźno potraktowane science-fiction (z naciskiem na fiction), albo też jak wolą niektórzy: fantasy ucharakteryzowane na s-f. Naprawdę, korzenie wszystkich tych filmów sięgają 'Bucka Rogersa', 'Flasha Gordona' właśnie (jakby nie było: lata '30). Hmm...Może nawet 'Podróży na Księżyc'.

Oooo.
To dopiero było głupie.

PS. Jeśli chodzi o sprawy typowo techniczno/aktorskie to zgadzam się, ale mi osobiście nie przeszkadzają one (poza fatalnie zmontowaną nawalanką na statku...).

Odpowiedz
#33
Ech, znowu ktoś mówi "łooo, jakie to głupie", ale nie podaje ani jednego przykładu... Wiem że Luke za szybko doleciał z jednej planety na drugą, ale to pojedynczy błąd. Poza tym świat jest SPÓJNY. Nie jest tak że rasa debili rozwala superhiperinteligentną rasę (oprócz Ewoków, ale akurat Powrotu Jedi bardzo nie lubię). Zaś we Flashu Gordonie... TEŻ, poza ogólną naiwnością tego filmu, więcej jest spójności niż w Elemencie. No chyba że podasz przykłady i udowodnisz, że jest inaczej, bo ja na razie robię tak w przypadku Elementu, a wy odpieracie zarzuty mówiąc "łooo, a wcale że nie".

Odpowiedz
#34
Nie powiedziałem "wcale, że nie" :)

Po prostu taka jest natura tego typu opowiastek, i albo łykasz to, albo nie.
Nigdy nie uważałem 'Piątego Elementu' za wybitny film i ceniłem raczej za humor, komiksowość i zaprojektowany m.in. przez Moebiusa świat.

Odpowiedz
#35
Taka natura? A wcale że nie jest. Uśmiech Tu naprawdę nie chodzi o dziwne wynalazki, wielkie kule zła, kosmiczne kostiumy i pokręcone stwory. To jest ok, mówiłem sto razy. Ale w Star Warsach jeśli istnieją superpotężni Jedi, to nie pokona ich trzech szturmowców. Jeśli królowa jest ważną osobą, to chodzi z odpowiednio silną obstawą. Jeśli atakują Gwiazdę śmierci, to podchodzą od odpowiedniej strony, a nie wybierają trasy tak, żeby przecinała wszystkie możliwe systemy obronne. Itp.

Odpowiedz
#36
Ostatnio obejrzałem 5. element ponownie bo nie mogłem uwierzyć w to co pisze military. Czas na kontratak.

military napisał(a):1. fabuła. W ogólnym zarysie całkiem fajna, ale w szczegółach leży i kwiczy. Bohaterowie muszą się zahibernować żeby dolecieć na statek-operę, co sugeruje, że zajmuje im to nieco czasu. Badguy orientuje się, że sam też musi się tam wybrać, mniej więcej kiedy oni są w połowie drogi. I co? I na statek przybywają mniej więcej w tym samym czasie. Kompresja czasu? Dalej: jedyna siła zdolna powstrzymać zło to piąty element (a raczej żywioł), który musi wystrzelić laserem z ryja przez czubek piramidy. Mniejsza o to dlaczego broń przeciw Największemu Złu jest tak bezsensownie umiejscowiona i potrzebuje tylu manewrów żeby zadziałać, choć światowi grozi zagłada. Ważniejsze, że Zło jest po prostu głupie. Skoro promień może być wystrzelony z jednego miejsca na Ziemi, to wystarczyło podejść do planety pod odrobinę innym kątem - i superultrahiperbroń zostałaby przechytrzona. I tak dalej, i tak dalej. Żeby podsumować: nudno i z przestojami, a do tego głupio.
Hibernacja w tym przypadku miała na celu tylko i wyłącznie skrócenie pasażerom podróży o niecałą dobę, nie więcej. Zauważ że wyraźnie czas ich nagli, bo mają tylko 48 godzin od zniszczenia statku przewożącego 5. element.
Co do "ZUA" - broń na ziemi, jak zresztą widziałeś, nie została umiejscowiona wcale tak bezsensownie bo zadziałała. Jak na początku widziałeś zostało przepowiedziane że wielka kula zła uderzy w ziemię. Dodatkowo - rasa która zbudowała piramidę znała dokładną datę zderzenia. Czyli umiejscowienie jej na środku pustyni w okolicach egiptu było w 100% zamierzone. Inteligentna rasa wiedziała skąd "to coś" przybywa, i wiedzieli gdzie umiejscowić broń.
A teraz załóżmy że ZUO mogłoby zmienić kąt uderzenia w ziemię. Po pierwsze - nie mamy informacji o tym skąd to coś przybyło. Wiemy tylko że jest wycelowane w ziemię, w odległości od niej (na oko) kurewsko dużej. Co za tym idzie, być może jakakolwiek zmiana położenia w innej płaszczyźnie nie była możliwa, z powodu utraty energii etc. Zobacz że od początku ZUO zajmowało jedną pozycję jakby przygotowywało się ono na bezpośrednie jedno uderzeniowe starcie z ziemią. To jest sferyczna wulkaniczno podobna masa wiszaca w przestrzeni kosmicznej a nie małpka cyrkowa wyginająca się to w lewo to w prawo. Kombinowała ona zupełnie z innej strony - zauważ że porozumiewała się ona z Zorgiem, pod przydomkiem Shadow i próbowała się dowiedzieć czy 5 elementów mu nie przeszkodzi.
military napisał(a):2. akcja. A dokładniej sceny walk. W mało którym, nawet amatorskim filmie tak bardzo widać ich niedopracowanie. Kiedy bohaterka łoi przeciwników, przez 10 sekund zamierza się na jednego z piąchy, a drugi - stojący za nią! - zamiast zareagować, strzelić czy uderzyć, czeka aż sam dostanie po ryju. Takich wpadek choreograficznych jest tu pełno w każdej scenie akcji.
Oczekiwałeś realizmu w scenie w której szczupła rudowłosa kobietka napierdala ochydnych uszatych kosmitów. Nieźle, może czas na terapię. Ta scena była iście komediowa - Leelo bitchslapowała jednego brzydkiego ufoluda w trakcie kiedy drugi stał za nią i za bardzo nie wiedział co zrobić. Wyłącz sobie podkład muzyczny Divy, może bez muzyki zrozumiesz założenie tej sceny.
military napisał(a):3. muzyka. Cholernie niedopasowana do filmu, nudna, mdła, źle ilustrująca wydarzenia. Utwór grany na koncercie ujdzie, ale cała reszta to jakieś niewydarzone pitolenie z zupełnie innej bajki. Serra po prostu do tego filmu nie pasuje.
Preferencje muzyczne, nie poddaję tego dyskusji. Mi się podobało.
military napisał(a):4. dialogi. Po prostu słabizna, Chris Tucker często robi przestoje, tak jakby miał za mało do powiedzenia w stosunku do swojego czasu ekranowego. Jakby Besson nie przewidział, że powie swoje kwestie tak szybko. O poziomie gadek nie wspominając - nic wartego zapamiętania.
Połączenie komedii i science-fiction, ja osobiście spodziewałem się wykładu niczym z Discovery Channel, a nie dennych a zatem lekkich dialogów.
military napisał(a):5. bohaterowie. Willis znowu gra to samo, Tucker wkurza jak zawsze, tylko bardziej, Zorg jest pozbawiony wyrazu i tylko twarz Oldmana nadaje mu odrobiny demoniczności, zaś jedyną zaletą Leeloo jest wygląd. Prośte postaci. Rozumiem że pasują do takiego filmu, ale kiedy ani akcja, ani dialogi, ani nic innego nie jest w stanie go udźwignąć, wtedy nawet nieciekawi herosi stają się wadą.
W filmie wystąpiła plejada gwiazd, postaci było multum. OK skupiłeś się na 4. głównych aktorach, winszuje. Ale chyba zapomniałeś o rolach drugoplanowych.

Odpowiedz
#37
military napisał(a):Prosiłem np. o podanie jednego bullshitu z dobrego, dopracowanego filmu s-f.
Czy Arnold jeżdżący paluchem po książce telefonicznej, aby znaleźć nazwisko Sary Connor, spełnia te wymagania? Jak dla mnie, bardzo oczobijna wpadka w "Terminatorze". Do licha, to był przecież terminator, mózg na tranzystorach, pełna elektronika i zakodowane wszelkie dane na temat anatomii człowieka, aby zabijać z maksymalną precyzją, więc skąd wzrok upośledzony o kilka dioptrii? T-800 powinien nosić okulary, ale korygujące, a nie przeciwsłoneczne. Uśmiech

Odpowiedz
#38
brzydki napisał(a):Czy Arnold jeżdżący paluchem po książce telefonicznej, aby znaleźć nazwisko Sary Connor, spełnia te wymagania?

Powiedzmy ze to ułatwienie dla systemu rozpoznawania tekstu. Uśmiech Zresztą nawet jeśli to głupota, to jej kaliber jest nieporównywalnie mniejszy od tych wymienionych przeze mnie.

Demen: ok, kupuję to twoje "skrócenie czasu podróży pasażerom", ale wciąż nie kupuję tego że dużo mniejszym pojazdem Oldman dotarł szybciej na statek. Wciąż nie kupuję, że kosmici przemycili się na niego jako kelnerzy, skoro tam była masa ważnych osobistości - czyli, w domyśle, dobra ochrona. Tymczasem sprzedawczyni biletów na lotnisku nie chciała ich nawet przepuścić za bramkę.

W wątku z umiejscowieniem broni wciąż nie kupuję tego idealnego umiejscowienia. Jeśli Zło jest tak przewidywalne, to tego filmu powinno nie być, bo broń mogłaby zadziałać bez problemów. A jeśli nie jest - bo kontroluje Zorga, ma inteligencję, planuje, to bez problemu powinno rypnąć pod innym kątem. Cała ta heca jak dla mnie ani trochę się nie klei - to tak, jakby w Aliens bohaterowie wiedzieli, którym korytarzem przyjdą kosmici, i mając to ułatwienie rozwalili wszystkich packą na muchy. Itd.

EDIT:
Oczywiście możemy sobie gdybać, że Zło nie potrafiło wpływać na tor swojego lotu (to co to za zło? przecież reagowało na wystrzelone rakiety), że niewiele o nim wiemy, bla bla, ale jednak to "niewiele" budzi zbyt poważne wątpliwości, bym mógł uwierzyć w historię, którą sprzedaje Besson.

I nie traktujcie "uwierzyć" dosłownie.

Odpowiedz
#39
military napisał(a):Widzisz, ty nie "topisz" moich argumentów, tylko mówisz że każda megagłupota jest ok, bo to film s-f. No to musisz mieć bardzo niskie wymagania, pewnie lubisz wszelkie produkcje typu "Mamut", "Pterodaktyle" itp., bo wprawdzie są skrajnie debilne, ale mogą zapewnić ci masę rozrywki, bo są efeeekty specjaaalne, i się strzeelaaaają, i biiiijąąąą...

po 1: nigdzie tego nie napisałem, napisałem jedynie, że nie potrafisz odróżnić głupot, które faktycznie psują spójność świata przedstawionego (a świat 5 elementu jest spójny do nieziemskiej kurwy nędzy!), a takich, które się olewa, bo to świat wymyślony na tyle, że nie ma odniesień do rzeczywistych reguł fizyki, chemii, etc (które notabene ciągle się rozwijają i zmieniaja, a poza naszym światem są zapewne niewiele warte)
po 2: wymienionych przez Ciebie filmów nie widziałem i oglądać nie zamierzam. Dlaczego? Bo najwyraźniej w przeciwieństwie do Ciebie potrafię odróżnić kicz od sztuki i bezpretensjonalnej rozrywki, tudzież kino klasy A od klasy Z.

Cytat:Nie zwracasz oczywiście uwagi na to, że film jest ES-ef, czyli science-fiction, czyli oparty na zasadach pseudonaukowych. Tego typu bzdury może przejdą w fantasy, gdzie magia tłumaczy wszystko...

no fakt, bo 5ty element to po prostu niesamowicie naukowy film jest :roll:

Cytat:Oczywiście nie przytoczyłeś ciągle absolutnie żadnego argumentu. Prosiłem np. o podanie jednego bullshitu z dobrego, dopracowanego filmu s-f. Nie, bo po co. Podobno ci się nie chce, ale odpowiedzieć postem na parę tysięcy znaków jednak ci się chciało. Stary, skoro nie chce ci się gadać o filmach, to po co jesteś na forum i wdajesz się w dyskusję? Nie interesuje cię temat, nie zabieraj głosu, nie będę miał przecież pretensji, ale jeśli w toku rozmowy nagle się wycofujesz i mówisz że ci się nie chce, a jednak znajdujesz chęci żeby mnie zbluzgać, to dla mnie to wygląda jakby brakło ci sensownych argumentów i dlatego zaczęły się wycieczki osobiste.

gadanie o filmach, a gadanie o dupie maryni (bo tym jest dla mnie ten temat - nie masz hobby, to tworzysz takie potworki) to dwie różne rzeczy. Dalej: nie przytoczyłem, bo już Ci napisałem, że w przeciwieństwie do Ciebie ja nie czepiam się o byle co w pierwszym lepszym filmie. A bluzgam na Ciebie dlatego, że piszesz niesamowite pierdoły.

Cytat:Obejrzałem. Kosmici w pierwotnej formie są widoczni niezbyt długo, więc nie wiadomo czym się charakteryzują oprócz tego, że są dobrzy. ALE Leeloo jest przecież klonem kosmity, jest jednym z nich, powstała z jego ręki, więc można powiedzieć, że ci kosmici:
a) doskonale znają wszelkie sztuki walki
b) nie wahają się ich użyć

aha, jeśli to są Twoje wnioski na temat tej rasy to:
a) nie obejrzałeś filmu wystarczająco dobrze
b) nie potrafisz napisać prostej charakterystyki postaci, które widoczne są w filmie całe 5 minut (co jest megaczasem, żeby powiedzieć o nich naprawdę dużo)
c) oba powyższe

tyle - więcej nie mam się ochoty nawet denerwować, bo i po co
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#40
Military, broni się dzielnie, ale bez sensu Język To nie jest poważny film sf, nie jest ekranizacja powieści Lema. To historyjka wymyślona przez licealistę! Baśń! Prawa logiki i fizyki tutaj nie mają żadnego znaczenia. Poza tym moim zdaniem to klasyczne fantasy - i chociaż nie ma "spoconych karłów z toporami" Język to jest magia. Popatrz w jaki sposó uruchamiają broń, która ma rozpirzyć Zło - to nie jest jakiś mechanizm, nie ma guzika z napisem "START". Oni używają żywiołów, żeby sprawić, by uwolniła się jakaś energia zaklęta w kamieniach, która przechodząc przez Leeloo "strzela jej z ryja" i rozwala Zło Język Dla mnie to jest jak jakiś szamański rytuał. Poza tym masz tutaj ZŁO, nie złych ludzi, nie złe roboty, ale ZŁO w czystej postaci. Już samo to coś mówi o tym filmie. Zgadzam się, że w tym filmie są głupoty - jak np. to że superważnych, dobrych obcych lecących na Ziemię z superpotężną i superważną bronią mogącą uratować świat, nie eskortuje się, a atak złych obcych Ziemianie obserwują z bezradnością, nic absolutnie nie robiąc. Jednak ta głupota popycha cały film do przodu, no bo gdyby udało się im bez przeszkód dotrzeć na Ziemię, byłby koniec filmu. Może i scenarzysta nie wybrnął fabularnie zbyt fortunnie tutaj, ale to się często zdarza w filmach. W horrorach często gęsto bohaterowie zachowuja się irracjonalnie, np. schodząc do ciemnej piwnicy, wiedząc że coś się tam czai i nie zapalając nawet światła, albo nocując w złowrogiej chacie zagubionej w lesie... Kto normalny, by tak zrobił? Ale taki zabieg pozwala scenarzyście opowiedzieć swoją historię - lepiej lub gorzej. W przypadku Bessona - moim zdaniem - lepiej.
I like these calm little moments before the storm.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Joanna d'Arc (reż. Luc Besson) Hannibal 9 4,526 11-02-2026, 08:27
Ostatni post: Rozgdz
  DogMan (reż. Luc Besson) RagnarMartens 1 711 10-07-2023, 17:39
Ostatni post: RagnarMartens
  Wielki Błękit (reż. Luc Besson) Hannibal 10 6,748 28-11-2022, 20:00
Ostatni post: Doppelganger
  Lucy (2014) reż. Luc Besson Mierzwiak 26 8,377 21-10-2017, 00:29
Ostatni post: Mierzwiak



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości