Glut napisał(a):sory jeżeli palnąłem głupotę, ale nie widziałem BTTF
Na stos! Na stos!
20-09-2007, 12:04
|
Fifth Element (1997) reż. Luc Besson
|
Glut napisał(a):sory jeżeli palnąłem głupotę, ale nie widziałem BTTF Na stos! Na stos!
20-09-2007, 12:04
;)
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie. Bodie: Thought you said it was getting warmer. Poot: The world goin' one way, people another yo'. 20-09-2007, 14:39
Przeczytałem post otwierający i widzę to mniej więcej tak:
Muzyka rockowa jest słaba ze względu na użycie gitar. To największa wada tej muzyki - twórcy mogliby się wysilić i wymyślić coś innego. Ponadto straszliwie irytujące jest, że perkusista tłucze w te bębny jak kompletny dureń - mógłby przestać, byłoby mądrzej. Zresztą nawet jakby przestał to i tak brzmienie gitar nie podchodzi. Najlepiej gdyby muzyka rockowa tworzona była na Roland TB303, ale niestety - ktoś ewidetnie spartolił sprawę i szarpie te druty niczym opętany. Podsumowując już normalnie: wymieniłeś Military wszystkie cechy tego jakże charakterystycznego filmu (które są przecież zaletami) i stwierdziłeś, że to one decydują o jego nędzy. Po prostu nie podeszła Ci stylistyka - a przecież na Francuzów trzeba uważać 8)
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott
09-10-2007, 22:45
Military wymienił nie cechy, ale konkretne momenty, który wywołały jego frustracje. Można się z tym zgadzać lub nie, ale nie sugeruj że filarem kina SF są motywy często i gęsto przeczące logice. A ja wciąż lubię 5th Element. ;)
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie. Bodie: Thought you said it was getting warmer. Poot: The world goin' one way, people another yo'. 09-10-2007, 22:49
Na mój gust wymienione zostały cechy jedynie wsparte przykładami.: fabuła, dialogi, muzyka, bohaterowie, akcja - wszystko to jest w tym filmie niezwykle specyficzne i trudno szukać (poza wyjątkami) podobieństw do innych filmów s-f.
Sprawa druga: gdzie popełniłem sugestię, że "filarem kina SF są motywy często i gęsto przeczące logice"? Na wszelki wypadek uściślę: muzyka rockowa - 5th element muzyka ogólnie - filmy s-f Jeśli więc mamy pretensje do rocka za gitary to twierdzimy, że słaba z tego muza i chcemy wywalić gitarzystów i perkusistów. Tymczasem uważam, że twierdząc w ten sposób nie łapiemy stylistyki. Wyrzucając członków (heh) kapeli zmieniamy skład na np. techno - w ten sposób robimy z 5th Element np. Aliens i twierdzimy, że tak powinno być od początku. Taki był mój tok myślenia
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott
09-10-2007, 23:30 Cytat:muzyka rockowa - 5th element Teraz rozumiem. Ofkoz, Military mówi o muzyce itd, ale to są jego skrajnie subiektywne odczucia. Możemy mieć w dupie co tym sądzi. Kiedy jednak pokazuje palcem pewne dosyć poważne nielogiczności - nie da się tego zignorować, powinno się odnieść. Ja się odnoszę i mówię że w jakiś magiczny sposób nie przeszkadzają mi one, chociaż pewnie teraz, zdając sobie sprawę z tego że intryga jest oparta na błędach fabularnych, będzie mi się Piąty element oglądało inaczej. Nie wydaje mi się żeby scenariuszowe bzdurki były elementem konwencji. :)
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie. Bodie: Thought you said it was getting warmer. Poot: The world goin' one way, people another yo'. 10-10-2007, 06:55 Indroman napisał(a):N Nie, nie, ja s-f wielbię ogólnie rzecz biorąc, co wielokrotnie podkreślałem, porównując 5 element do innych filmów, więc porównanie powinno wyglądać tak: muzyka rockowa - gatunek s-f 5 element - tacy przedstawiciele tego gatunku jak Linkin Park, Tokio Hotel i inne cipy, które udają że grają dobrą muzykę, a dzieciaki je wielbią ze względu na modną otoczkę. (nie odbierajcie tego jako nazywanie miłośników 5 elementu dzieciakami). 10-10-2007, 07:20 Glut napisał(a):Teraz rozumiem. Zgoda. Sam te nielogiczności w tym filmie zauważyłem, ale moim zdaniem konwencją tego filmu jest... kompletna olewka sensu całości. Oczywiście kogoś może to irytować, ale dla mnie ten film jest jak pokaz mody, albo auto za 1,2 mln dolarów. Osobiście nie zadaję pytań o sens, bo cieszę oko stylem. Myślę też, że film wiele by stracił gdyby fabuła nie była taka "luźna". Przynajmniej nie odwraca uwagi od strony wizualnej - techno kiczu, ale jakże przemyślanego. military napisał(a):muzyka rockowa - gatunek s-f Też może być Wymienionych zespołów nie słucham, ale koncepcję porównawczą rozumiem
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott
10-10-2007, 12:17 military napisał(a):Linkin Park, Tokio Hotel i inne cipy, które udają że grają dobrą muzykę, troche offtopowo â nie wiem, jak inne cipy rockowe, ale wokalista Linki Park drze mordę niczym Tom Araya w najlepszych czasach. A trzymając się retoryki muzyczno-filmowej, to â5Eâ jest takim Aerosmith / Poison / Van Halen w kozackim wdzianku w latach 80. 8) 10-10-2007, 14:33 Cytat:Myślę też, że film wiele by stracił gdyby fabuła nie była taka "luźna". Ale brak dziur logicznych nie wyklucza luźności fabularnej, Snatch? ;)
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie. Bodie: Thought you said it was getting warmer. Poot: The world goin' one way, people another yo'. 10-10-2007, 19:50 Glut napisał(a):Ale brak dziur logicznych nie wyklucza luźności fabularnej, Snatch? A co pozostałoby ze Snatch gdyby wywalić znakomity scenariusz? Patrzeć nie byłoby (i nie ma) na co, a aktorzy nie mieliby co zagrać. Chyba mam "by"-manię.W 5th Element mamy obrazek. Historia jest rzeczą drugorzędną, by(!) nie powiedzieć, że w ogóle nie ma większego znaczenia. Film miał według mnie taki koncept - popis scenograficzno-kostiumowo-muzyczno-efekciarski. Dlatego fabuła durna, bo durna, ale wydaje mi się, że filmu nie psuje. Stąd bronię swego :wink: Generalnie jeszcze podkreślę, że lubię gdy film, muzyka itd. zajmuje zdecydowane stanowisko. Kręcą mnie rzeczy pozbawione czegoś fundamentalnego na rzecz wyostrzenia pozostałych elementów. Dlatego też Domino to dla mnie kawałek wyuzdanego kina. Podobnie jak 5th Element - choć to dwa różne filmy krytykowane są za pewne braki - dla mnie te braki były w pewnym sensie potrzebne. Dzięki temu powstały sceny wyrwane z kontekstu, nie musiały podporządkowywać się konsekwentnej fabule. Reżyser wpada na planie na pomysł - ok, zróbmy to! Fabuły i tak praktycznie nie mamy, więc zaszalejmy!
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott
10-10-2007, 20:46
My chyba o czym innym. ;)
Snatch ma pokręconą fabułę. Żeby coś takiego się zdarzyło, potrzeba by kosmicznych zbiegów okoliczności. Ale nie mogę pokazać na konkretny fragment taśmy filmowej i powiedzieć 'o to tu, to jest bzdura nie mające prawa bytu'. Idiotyzmy są rozciągnięte na całość, w Piątym elemencie też, a w paru miejscach zostają takie idiotyzmowe grudy, bąbelki powietrza, których ktoś nie wycisnął. Snatch też lubię. :)
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie. Bodie: Thought you said it was getting warmer. Poot: The world goin' one way, people another yo'. 10-10-2007, 21:09
Wręcz przeciwnie. My właśnie o tym samym. Tylko cały czas zmierzam do tego, że są filmy, w których według mnie fabularne dziury wielkości krateru nie mają większego wpływu na odbiór. Dlaczego? Bo istotne jest co innego. Niech za przykład posłuży fakt, że musiałbym się mocno zastanowić by przypomnieć sobie o czym właściwie był 5th Element. Pamiętam, że zauważyłem dziury (olałem fakt z miejsca), pamiętam coś o ratowaniu świata i... koniec
Nadal twierdzę, że to obrazek, do którego konsekwencji i sensowności nikt nie przykładał wagi - miało być stylowo i już. Wyszło świetnie.A Snatch uwielbiam - widziałem chyba z 5 razy i z chęcią obejrzę znów
I was always criticized for style and content, but I enjoy trying to tell stories a different way - Tony Scott
10-10-2007, 21:40
Pisałem już - te dziury w Elemencie mi nie przeszkadzają, nie tak na poważnie. Ale wciąż twierdzę że można było ich uniknąć i stworzyć lepszy film, luźność konwencji i ogólne stężenie ekranowego humoru nie przekreśla spójnej fabuły.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie. Bodie: Thought you said it was getting warmer. Poot: The world goin' one way, people another yo'. 10-10-2007, 22:02
To najlepsza ekranizacja któregokolwiek frankofońskiego komiksu SF.
Wiem, że military'ego już nie ma, ale odpowiem na jego pierwszy post: (choć liczę, że zmienił zdanie, jak to miał w zwyczaju widząc nowsze, naprawdę złe produkcje) Tu wszystko działa. Świetne efekty specjalne i świat przedstawiony, sympatyczni bohaterowie, pamiętny villain, są tu emocje. Film jest zabawny i za młodu sądziłem, że to komedia, ale przede wszystkim nie jest bezpieczny cool-heheszkowaty MCU. I zrobiony w idealnych czasach, gdzie protagonista mógł mieć peta w gębie, główna bohaterka to nie była żadna Mary Sue ze słabo zakamuflowaną agendą (mimo, że Leeloo w kilka scenach potrafi być badassem), Bruce Willis nie wkurwiał, CGI było używane tylko w ostateczności, a bad guy mógł mieć czarnoskórych henchmenów. Moja ocena? 10/10 26-05-2020, 22:57 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28-05-2020, 15:42 przez OGPUEE.) (26-05-2020, 22:57)OGPUEE napisał(a): Film jest zabawny i za młodu sądziłem, że to komedia, ale przede wszystkim nie jest bezpieczny cool-heheszkowaty MCU. Piękne słowa, z którymi absolutnie się zgadzam! W sumie Besson starał się powtórzyć to samo przy Valerianie, ale już nie wyszło tak świeżo. Piąty Element jest zabawny, kiedy zabawny powinien być. Ale też nie jest tak, że nie czuć wagi wydarzeń. I kiedy jednak jest prawdziwe zagrożenie. Plus za Divę film ten ma bardzo specjalne miejsce w moim sercu: 27-05-2020, 20:17
Ten film to jazda bez trzymanki, od startu dzieje się wiele, fabuła szczątkowa i głupiutka, ale całość jest opakowana w NIESAMOWITE pomysły, efekciarstwo wyskakuje z każdego elementu: scenografia, gadżety, wizja przyszłości, kostiumy. Oldman fantastyczny, Mila stworzona do tej roli, Willis jest sobą, ale też pasuje. No i wnerwiający Chris Rock, który dosłownie jest tak przekonywujący, że irytuje z podwójną siłą. Trzeba by było dużo zaparcia i wielkiego budżetu, aby w tych czasach wykreować taki świat i go tak dobrze sprzedać.
9/10
“A man holds sacred only 3 things. His home, his children, and his mother. He who dares to harm any of these, whomever god he serve, pray to them for mercy. You will receive none from the man.”
23-05-2021, 17:47 |
| Podobne wątki | |||||
| Wątek: | Autor | Odpowiedzi: | Wyświetleń: | Ostatni post | |
| Joanna d'Arc (reż. Luc Besson) | Hannibal | 9 | 4,523 |
11-02-2026, 08:27 Ostatni post: Rozgdz |
|
| DogMan (reż. Luc Besson) | RagnarMartens | 1 | 705 |
10-07-2023, 17:39 Ostatni post: RagnarMartens |
|
| Wielki Błękit (reż. Luc Besson) | Hannibal | 10 | 6,748 |
28-11-2022, 20:00 Ostatni post: Doppelganger |
|
| Lucy (2014) reż. Luc Besson | Mierzwiak | 26 | 8,368 |
21-10-2017, 00:29 Ostatni post: Mierzwiak |
|
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |