Ankieta: Jak oceniasz film?
10/10
9/10
8/10
7/10
6/10
5/10
4/10
3/10
2/10
1/10
[Wyniki ankiety]
 
Uwaga: To jest publiczna ankieta, więc każdy może zobaczyć na co zagłosowano.





Fight Club (1999)
#81
Nie wiem. Zaraz stanie na tym, że Fight Club to mega geniusz, bo co osoba to inna interpretacja, więc ja spadam oglądać "Gun Gripes" na tubie - tam przynajmniej jest jedna interpretacja wszystkiego Uśmiech

Odpowiedz
#82
Można i takUśmiech. Swoją drogą myślałem że drugie podejście do Fight Clubu mnie odrzuci, a film wydawał się równie dobry i nawet zdawał się mieć inną wymowę (chyba że sobie dorobiłem znaczenie filmu pod siebieDuży uśmiech).
Red, proud to be a member of Forum KMF Film.org.pl since Aug 2012.

Odpowiedz
#83
(14-05-2013, 23:12)Craven napisał(a): nożdo kroćset fur beczek!ż... W jednym temacie wywiad z reżyserem wpływa na gotowy produkt, w drugim temacie cytujący określa intencje/sens dzieła.


Craven, skocz mi albo chodz na solo Uśmiech

Zreszta z duza doza przekory to pisalem, a z Fight Clubu rzeczywiscie sie wyrasta tj. nadal technicznie i narracyjnie to bomba, ale tresciowo to kapiszon, ktory, tak jak ujales, kreci sie wokol twistu. Cala ta wiksa z budowaniem armii jest zwyczajnie dziecinna i cholernie naiwna, ale film nadal bawi. Pod koniec licka dalbym pewnie dyszke, ale dzis wiecej niz osemki nie dam.

Najlpeszy rzecz w Fight Club, to szesciopak Brada Pitta
<it's ok to be gay>

Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#84
Cytat:Najlpeszy rzecz w Fight Club, to szesciopak Brada Pitta
Potwierdzam. Nawet swego czasu sobie taki wyhodowałem, pod wpływem inspiracji ale potem zapomniałem nawozić i teraz nawet nie widzę swojego siura, kiedy szczam Język

Odpowiedz
#85
Ano sześciopak można wyhodować, ale siura już masz takiego na całe życie Duży uśmiech
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
#86
Swoją drogą, Mental, tak się czepiasz rzekomo lewackiego/gimbazjalnego przeslania (tj. antykorpo, bo korpo to zło najwieksze i Ikea nas opanowała - przesłanie, które jest ostentacyjnie ironiczne tak naprawdę, ale nie dla Mentala Język), a przecież Fincher to jednocześnie ten sam gość, który zrobił film o mocno wolnościowym wydźwięku - Social Network. Bo choć SN można odebrać jako krytykę Zuckerberga jako osoby to jego działania ("kradzież" fejsbuka) nie jest w żadnym razie potępiana, a sam Mark rzuca w filmie ulubione hasła libertarian walczących ze ślepym patentowaniem wszystkiego (to o pomyśle na krzesło). Zresztą z tego samego filmu jasno wynika, że samo "wymyslenie" czegoś (tu: "Zróbym portal społecznościowy!") to nie wszystko.

Odpowiedz
#87
Crov, aktualnie rozmyślam, czy przesłanie FC jest ironiczne i ciężko mi tę ironię kupić. W końcu wysadzili te banki czy co to tam było i trzymali się za ręce. Gdyby źle podłożyli ładunki i wysadzili budynek, w którym się znajdowali - to inna bajka wtedy Uśmiech

Odpowiedz
#89
Mel przedstawia Davida, Eda i Brada.

"Thanks, sugar tits." Oczko


Odpowiedz
#90
military napisał(a):Bunt przeciwko konsumpcjonizmowi uskuteczniany tylko dzięki osiągnięciom konsumpcjonizmu; wykorzystywanie zdobyczy kapitalizmu (dom, produkty do wytwarzania dynamitu) możliwe dzięki zaszantażowaniu korporacji (czyli wykorzystywaniu uczciwie pracujących ludzi); buntownicy, którzy "walczą z systemem", ale kiedy jeden z nich potrzebuje pomocy medycznej, panikują i korzystają ze szpitala - który powstał właśnie dzięki temu systemowi.
Cytat:Tylko że w filmie nikt, nawet główny bohater (nieświadomy swoich jazd, mający odzwierciedlać emocje widza i wprowadzać go w ten świat) nie ma najmniejszych uwag wobec samego buntu. Wszyscy radośnie go akceptują - nawet postaci, którym mamy kibicować, z którymi mamy się zżyć. Absolutnie nic nie sugeruje, że to nie jest na serio - poza samą głupotą całej idei.
Nota bene, czy to nie tak dziś działa? Uśmiech Buntownicy krytykujący wielkie korpo i bogaczy za pomocą rzeczy, które te korpo i bogacze im dali? Przy okazji obecnego bojkotu Reserved widać to świetnie, jak daleko idąca jest ślepota.

Odpowiedz
#91
Po sedno tej rozmowy zapraszam na poprzednią stronę Phil, tam się najwięcej produkowalem. Uśmiech

Odpowiedz
#92
http://variety.com/2014/film/news/fight-club-panel-comic-con-1201269843/

Fincher:

“My daughter had a friend named Max. She told me ‘Fight Club’ is his favorite movie, I told her never to talk to Max again.”

“It’s a satire. Many don’t get that.”
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
#93
Nie kumam. Film jest satyrą więc nie można go lubić? Uśmiech

Odpowiedz
#94
Nie wiem, ale ludzie, którzy biorą ten film dosłownie - jako słuszny bunt przeciwko konsumpcjonizmowi - i uwielbiają za to ten film, to ludzie, z ktorymi nie warto sie kumplowac. Język Cieszy mnie, ze Fincher mowi otwarcie, ze to satyra i rzeczywiscie bardzo mało ludzi to łapie. Co jest niesamowicie dziwne. Choc moze wynika z tego, ze wiekszosc film widziala po raz pierwszy w czasach licealnych.

Odpowiedz
#95
Pewnie to właśnie między słowami sugerował Fincher, że kolega jego córki wielbi ten film właśnie za to, no ale bez przesady. Trafną satyrę właśnie za to, że nią jest, też można lubić, choć ja akurat pamiętam z tego filmu przede wszystkim humor, zdjęcia, rolę Pitta i rozkminy pokroju czy jak wysiadasz z samolotu i mijasz siedzącego obok faceta to odwracasz się do niego tyłkiem, czy może kroczem? Duży uśmiech

Odpowiedz
#96
No a ja się domyslam, że Fincher nie skatował córki i nie zamknął jej w pokoju pod groźbą, że jak jeszcze raz pogada z Maksem to znow dostanie po ryju. Oczko To raczej żart.

Odpowiedz
#97
Cytat: Choc moze wynika z tego, ze wiekszosc film widziala po raz pierwszy w czasach licealnych.

To raz, a dwa: Fincher kojarzy się z super poważnym kinem, więc dla kogoś, kto widział A3, Seven czy Grę, Fight Club stanowił pewnie logiczną kontynuację jego mega ponuro-pesymistycznego uniwersum.

Odpowiedz
#98
a ja nie zamierzam wyrastać z "fight clubu". to jeden z najbardziej celnych obrazów kryzysu męskości w kinie. i za to go cenię.
film od mężczyzn, dla mężczyzn i o mężczyznach.
jasne że jest opowiedziany z przymrużeniem oka. ale gadki o poważnych rzeczach na poważnie nigdy facetom dobrze nie wychodziły.

btw. nie wiem jak to jest w literackich pierwowzorach, ale w warstwie narracyjnej (tzn w pewnej części) "gone girl" było dla mnie kopią "fight clubu". w obu filmach zauważyłem to samo granie na emocjach (sympatiach) widza.
a w "fight clubie" twist w tej sferze jest dla mnie dużo ważniejszy niż tożsamość tylera durdena.

Odpowiedz
#99
(04-03-2015, 15:23)f.lamer napisał(a): ale gadki o poważnych rzeczach na poważnie nigdy facetom dobrze nie wychodziły.

To ty chyba Hemingwaya nie czytałeś.
I Biblii!, a nie..., to akurat zły przykład.Oczko

Przecież jesteśmy mistrzami spięcia dupy, szczególnie ci ze srogim wąsem.

Odpowiedz
ano jesteśmy mistrzami spięcia dupy. dlatego właśnie trudniej się nam otworzyć i zdobyć na szczerość. a to się przydaje w wymianie myśli która ma doprowadzić do czegoś wartosciowego.
do hemingwaya kiedyś sięgłem, ale za bardzo przynudzał i nie skończyłem

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości