.
Liczba postów: 27,798
Liczba wątków: 62
Zakładam temat do dzielenia się wrażeniami po filmach, które obejrzeliśmy nie będąc do końca trzeźwi. Nie chodzi mi o wymienienie banalnych analogi w stylu "palenie zioła do oglądania How High" albo "chlanie na umór do Leaving Las Vegas" ale o trochę ambitniejsze typy filmów przy których delikatne zmienienie stanu swojego umysłu pozytywnie wpływa na odbiór całości, chociaż w sumie piszcie co chcecie.
Ogólnie filmy polegają na tym, żeby oszukać nasze zmysły i sprawić, że będzie się nam wydawało, że jesteśmy w innym świecie, albo cofnęliśmy się w czasie; według mnie nic nie pomaga w kreowaniu tej iluzji tak dobrze jak chemiczne środki zmieniające świadomość zwane narkotykami. Nie mówię tutaj o halucynkach, bo one raczej zmieniają wizję reżysera, ale cała reszta znakomicie ułatwia wsiąknięcie w przedstawiany świat.
Mamy szczęście mieć do dyspozycji szeroki arsenał środków wyginających świadomość właściwie w każdą stronę jaką chcemy, więc jeśli ktoś narzeka na jakiś film, że jest spoko, ale ma dłużyzny to nic prostszego jak znaleźć specyfik, którzy odrobinę przyspieszy subiektywny odbiór mijania czasu, albo w drugą stronę - zbyt krótki, "ściśnięty" film, który dzięki pewnemu suszowi roślinnemu trochę się rozwlecze, ujęcia będą mogły trochę oddychnąć a widz po seansie da sobie rękę uciąć, że film trwał dwie godziny a nie 90 minut. Mój ulubiony przykład to Children of Men, który trwa haniebne 109 minut podczas gdy powinien mieć jakieś 139.
Moi faworyci:
-Strange Days: oprócz tego, że to ogólnie bardzo dobry film, to najfajniejsze są fragmenty POV - przy małym wspomaganiu można doświadczyć najmocniejszego utożsamienia się z bohaterem jakie wymyśliło kino.
-Your Highness: mój ulubiony stoner movie, bez żadnych większych wyjaśnień, po prostu jest fajny.
-Omaha z Saving Private Ryan: nawet na trzeźwo uważam, że to jedna z najlepszych sekwencji w historii kina, a jeśli komuś uda się ją zobaczyć w 3D to w ogóle kosmos.
-Enter the Void: wizualna maestria w filmie o duszy latającej nad Tokyo i chcącej powrócić na ten świat, dla mnie bez sensu oglądać ten film będąc trzeźwym. Jako bonus najbardziej przerażająca scena wypadku samochodowego, która sprawiła, że nieomal nie zszedłem na zawał.
-Eyes Wide Shut: w odpowiednim stanie film jawi się jako horror z masakrującą umysł kulminacyjną sceną znalezienia maski na poduszce.
PS. Ja z żadnym świństwem oczywiście nigdy do czynienia nie miałem, wszystko co napisałem to wiem od moich znajomych, którzy postanowili dla kilku chwil uciechy zniszczyć sobie życie przyjmując i uzależniając się od różnych szkodliwych dla zdrowia substancji, które prędzej czy później ich zabiją!
02-08-2013, 12:18
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 06-08-2013, 18:32 przez simek.)
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Różne gówna oglądam przy piwie, winie, dżinie, rumie czy podłym brandy, bo stają się wtedy zabawniejsze, ale już patrząc na dżejdżejowego Star Treka po nietrzeźwemu nie mogłem nadążyć za akcją. Po trawie nie miałem okazji niczego oglądać, ale też nie chciałbym tego robić. Pamiętam, jak próbowaliśmy kiedyś po wesołemu zamówić pizzę - nazywała się Bibka Rybki i zamówienie jej było najtrudniejszym przedsięwzięciem w moim życiu. Nie wiem, czy przeżyłbym seans takiej Nagiej broni.
P.S.
Cytat:PS. Ja z żadnym świństwem oczywiście nigdy do czynienia nie miałem, wszystko co napisałem to wiem od moich znajomych, którzy postanowili dla kilku chwil uciechy zniszczyć sobie życie przyjmując i uzależniając się od różnych szkodliwych dla zdrowia substancji, które prędzej czy później ich zabiją!
To.
02-08-2013, 12:33
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-08-2013, 12:36 przez military.)
.
Liczba postów: 27,798
Liczba wątków: 62
(02-08-2013, 12:33)military napisał(a): Pamiętam, jak próbowaliśmy kiedyś po wesołemu zamówić pizzę - nazywała się Bibka Rybki i zamówienie jej było najtrudniejszym przedsięwzięciem w moim życiu. Nie wiem, czy przeżyłbym seans takiej Nagiej broni.
Większość osób jakie znam, używa zielonego jako substancji li tylko wywołującej śmiechawę, co wg mnie nie jest zbyt ciekawe, bo ja stoję na stanowisku, że palenie nadaje się bardziej do poważnych filmów niż komedii.
Cytat:Po pijaku raczej staram się nic nie oglądać, bo wkurza mnie później, że czegoś nie pamiętam.
Kwestia na czym nam bardziej zależy: na wrażeniach podczas seansu, czy na dokładnym zapamiętaniu fabuły, żebyś mógł później komuś wygarnąć, że czegoś nie zauważył, nie ogarnął, więc nie ma prawa oceniać :p
02-08-2013, 12:56
Stały bywalec
Liczba postów: 3,484
Liczba wątków: 39
Po trawie *KAŻDY* film ogląda się dobrze, człowiek od razu wkręca się w świat przestawiony.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.
02-08-2013, 12:58
Nowy
Liczba postów: 475
Liczba wątków: 0
@simek
Jak widzę, szklaneczka raczej służy Ci do bardziej intensywnego przeżywania i większych emocji.
Ze mną jest inaczej, wpadam w nastrój filozoficzny i w czasie takich szklaneczkowych seansów wolę relaks i zatopienie się w klimacie jakiejś sympatycznej historii.
"Błękitna głębia" - sensacja z przygodą, piękne widoki, plaże, nurkowanie, skarby, fajne laski, piękne zdjęcia pod wodą, bardzo przyzwoicie zagrany.
...i bardzo, bardzo podobny
"Nie wszystko złoto co się świeci" z Matthew McConaughey i Donaldem Sutherlandem.
"Dziennik zakrapiany rumem", egzotyka, plaże, luz, intryga, a przede wszystkim mityczne czasy białasów sprzed Zatoki Świń...
Z fabułą nie ma problemu, bo ugiętą czasoprzestrzeń przemierzamy z nagrzanym rumem Deppem.
Nostalgia.
Fajne filmy do flaszki i cygara.
02-08-2013, 13:04
.
Liczba postów: 27,798
Liczba wątków: 62
(02-08-2013, 13:04)unknown napisał(a): Jak widzę, szklaneczka raczej służy Ci do bardziej intensywnego przeżywania i większych emocji.
Ze mną jest inaczej, wpadam w nastrój filozoficzny i w czasie takich szklaneczkowych seansów wolę relaks i zatopienie się w klimacie jakiejś sympatycznej historii.
Lepsza identyfikacja z bohaterem=intensywniejsze odczuwanie emocji, który on doświadcza=pełniejsze zatopienie w klimacie filmu. Nie rozumiem tego rozdziału, że albo silniejsze emocje albo pełniejsze odczuwanie nastroju.
Aha, nie wiem co to szklaneczka...
02-08-2013, 13:12
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-08-2013, 13:14 przez simek.)
Stały bywalec
Liczba postów: 6,816
Liczba wątków: 6
Fakt, że większość filmów może wydawać się arcydziełem w odpowiednich okolicznościach, ale znajomy znajomego twierdzi, że najlepiej, żeby filmy oglądane przy zmienionej świadomości spełniały dwa warunki.
Po pierwsze, dokładne śledzenie fabuły nie jest konieczne do pełnego rozkoszowania się seansem. Czyli film można spokojnie chłonąć nie angażując się szczególnie w fabułę, dialogi itd.
Po drugie, dobrze, żeby film oferował odpowiednią jakość warstwy wizualnej.
Zdecydowanym faworytem tego znajomego jest pod tym względem Odyseja kosmiczna. Strona wizualna w połączeniu ze specyficznym udźwiękowieniem (te wszystkie piski, wycia, nagłe wyciszenia itd.) sprawia, że film Kubricka jest jak na razie absolutnym mistrzem tej kategorii. Zresztą, z tego co pamiętam, po początkowo niewielkim zainteresowaniu, druga fala kinowej popularności Odysei była w dużej mierze wynikiem tego, że zapanowała moda na oglądanie filmu Kubricka pod wpływem.
Może być też tak, że niektórym łatwiej jest "wysiedzieć" na filmie i cieszyć się długimi sekwencjami właśnie pod wpływem.
Drugim takim filmem jest wymieniony przez simka Enter the Void. Oczywiście ze względu na stronę wizualną (kolory!) i POV, w tym same wizje głównego bohatera po drugach.
Kierując się tymi samymi kryteriami, znajomy może polecić też filmy w stylu niedawnej Samsary. Chociaż tutaj jest mniej "psychodelicznie" niż w dwóch pierwszych przypadkach.
02-08-2013, 13:22
Nowy
Liczba postów: 475
Liczba wątków: 0
@simek
Szklaneczka np. z whisky.
Każdy inaczej przeżywa, po prostu po alkoholu unikam filmów mocno angażujących.
02-08-2013, 13:23
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-08-2013, 13:24 przez unknown.)
Rating: Awesome
Liczba postów: 10,313
Liczba wątków: 55
Oczywiście osobiście nie wiem, ale podobno Kung Pow: Enter The Fist w połączeniu z ziołem daje świetne efekty.
02-08-2013, 13:26
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Idealny film do szklaneczki to Deer Hunter - wchłaniasz opowieść i jej klimat razem z alkoholem.:) Naprawdę przyjemny seans, tzn. nie tyle zabawny, co odrywający od reszty świata.
02-08-2013, 13:27
.
Liczba postów: 27,798
Liczba wątków: 62
@unknown: myślałem, że chodzi ci o lufkę :D Ja alkoholu, podobnie jak innych narkotyków już nie używam. No, ok, piję wino, ale wino jest do jedzenia a nie do filmów. Piwo to nie alkohol, więc nie nadaje się do tego wątku :D
(02-08-2013, 13:22)PropJoe napisał(a): Kierując się tymi samymi kryteriami, znajomy może polecić też filmy w stylu niedawnej Samsary. Chociaż tutaj jest mniej "psychodelicznie" niż w dwóch pierwszych przypadkach.
Proszę Cię - oglądałem to kiedyś, zupełnie na trzeźwo i to jest antyfilm - ładne widoczki bez żadnego sensu, powstał po to, żeby pokazać jak ładnie jest na świecie. A na Odyseje ostrzę sobie ząbki w przyszłości.
02-08-2013, 13:31
Red Crow
Liczba postów: 12,691
Liczba wątków: 50
Scanner Darkly Linklatera to najlepszy film do oglądania pod wpływem - zwłaszcza MJ. Oglądałem go w ten sposób po raz pierwszy kilka lat temu i wrażenia były niesamowite. Rotoskopowa animacja i dickowski klimat zrobiły swoje :) Co jakiś czas lubię sobie do niego wrócić, wypaliwszy przed/w trakcie ze dwie-trzy lufy zielonego. Świetna sprawa. Zwłaszcza w odpowiednio dobranym towarzystwie.
02-08-2013, 13:37
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-08-2013, 13:39 przez nawrocki.)
Stały bywalec
Liczba postów: 6,816
Liczba wątków: 6
(02-08-2013, 13:31)simek napisał(a): Proszę Cię - oglądałem to kiedyś, zupełnie na trzeźwo i to jest antyfilm - ładne widoczki bez żadnego sensu (...).
No może właśnie w tym problem. Moim zdaniem, te widoczki fajnie hipnotyzują. Chociaż przyznaję, że Samsara i jej podobne są kilka kategorii niżej niż pozostałe wymienione tytuły. Ale oferują o dziwo bardziej lajtową rozrywkę. W tej samej kategorii może być też to: http://goo.gl/ORLa, ale nie widziałem.
Dobrze sprawdzają się też animacje Miyazaki'ego - choćby Spirited Away czy Howl's Moving Castle, chociaż w ich przypadku mogą przeszkadzać ewentualne trudności w śledzeniu fabuły.
Scanner Darkly! Właśnie. Z tego co pamiętam też mi się podobał.
Z klasyków, warto też chyba wspomnieć o Apocalypse Now. No, ale Odyseja to absolutny must-see. Chciałbym kiedyś zobaczyć w kinie.
02-08-2013, 13:49
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-08-2013, 13:57 przez PropJoe.)
Miami Vice
Liczba postów: 8,055
Liczba wątków: 43
Jeżeli ten wątek wyśledzą pewne organy lub ta menda Mental podkabluje to będzie ciepełko :P
Ja z mojej strony mogę tylko stwierdzić że spożywanie trunków nigdy nie zmieniło na lepsze odbioru filmu, bo dezorientację po naprawdę nadmierny spożyciu może wywołać każdy film ;)
Piszę z perspektywy wyłącznie osoby trunkowej, wspomagacze wymagające spalenia, wrzenia czy w formie proszków są mi obce.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D
02-08-2013, 13:50
.
Liczba postów: 27,798
Liczba wątków: 62
(02-08-2013, 13:50)SonnyCrockett napisał(a): Jeżeli ten wątek wyśledzą pewne organy lub ta menda Mental podkabluje to będzie ciepełko :P
Ja po torturach mogę wskazać którzy znajomi opowiadali mi o bezczeszczeniu filmów oglądając je na nielegalnym haju :)
02-08-2013, 13:53
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,344
Liczba wątków: 67
(02-08-2013, 12:18)simek napisał(a): chociaż w sumie piszcie co chcecie.
umarłem :)
A sam temat jest trochę śliski, że tak powiem. Bo z jednej strony mamy piwko i ogólnie alkohol, który człowieka rozbawia sam w sobie, ale coś takiego to raczej do komedii polecam, a nie do poważnych filmów (no chyba, że złych), bo wtedy głupawka będzie skutkować śmieniem się z każdego dialogu, tylko... no właśnie obcowanie z historią przestaje mieć znaczenie. No i poza tym trzeba luzować, bo konkretne upijanie się przy filmie może skutkować brakiem pamięci o tym, co się oglądało, ergo nie ma żadnego sensu :)
Z drugiej strony mamy zioło, ale nie oszukujmy się - ten specyfik głównie rozluźnia, czasem spowalnia czas, ale niewiele ponadto, więc też jakichś magicznych właściwości w połączeniu z filmem tutaj nie widzę. A raczej na odwrót - podejrzewam, że przykładowe TTRL może na trawce zamienić się w niekończący się koszmar :)
Natomiast wszelkie mocniejsze dragi wespół z filmami mijają się z celem, bo po 5 minutach albo stracimy zainteresowanie całym projektem (zwłaszcza, jeśli są to dopalacze - wtedy nawet w miejscu nie usiedzimy) albo stracimy kontakt z rzeczywistością i nie będziemy wiedzieć, co i po co oglądamy, albo też polegniemy po jakimś czasie - więc tu znowu: może i na daną chwilę fajny patent, ale na dłuższą metę pozbawiony sensu, zwłaszcza jeśli rano sie obudzimy i nie będziemy znali nawet własnego nazwiska :)
02-08-2013, 16:11
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Nie praktykuję. Tzn jasne, nie raz zdarzało mi się oglądać film przy piwie, dwóch, ale w stanie prawdziwego upojenia (choć jeszcze z pełną świadomością) oglądałem tylko Battleship i nie było w tym niczego fajnego, co tylko świadczy o filmie, bo Mierzwiak + promile = miłość do wszystkiego i wszystkich.
Trawka? Jednych to rozluźnia, inni mają ataki śmiechu, dla mnie (przynajmniej w połączeniu z alkoholem, nie wiem jak byłoby bez) to zamienienie się w kamień który bardzo uważnie słucha wszystkich dookoła, ale sam się a) nie odzywa b) nie rusza. Oglądanie filmu? Co za pomysł, najpierw trzeba by wstać i jakiś włączyć. Impossible.
Mocniejsze rzeczy? Próbowałem raz i więcej nie zamierzam, tym bardziej że było to po trawie ORAZ po wódzie. Istnienie takich rzeczy jak filmy było wtedy poza moją świadomością.
02-08-2013, 18:32
Chrissie Watkins' arm
Liczba postów: 6,319
Liczba wątków: 74
:)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
02-08-2013, 19:12
Cytat:Mocniejsze rzeczy? Próbowałem raz i więcej nie zamierzam, tym bardziej że było to po trawie ORAZ po wódzie. Istnienie takich rzeczy jak filmy było wtedy poza moją świadomością.
Amatorzy ;)
Efekt motyla po zielonym nie do ogarnięcia, za to filmowa Drużyna A zajebista :P
02-08-2013, 19:58
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,344
Liczba wątków: 67
(02-08-2013, 19:58)Arahan napisał(a): Amatorzy ;)
Amatorka, amatorką - możliwość skupienia się na filmie i nie robienia w tym czasie pod siebie, a potem przekucie tego w konkretne doznanie, które idzie wnukom przy kominku opowiadać... impossible, yet priceless :)
02-08-2013, 20:13
|