Friends (NBC, 1994-2004)
#81
Stolcowy, ale w sensie, że nie o gównie, tylko gówniany ;) Powiedzmy, że nie lubię seriali, w których każdy jest średnio rozgarnięty (mówiąc delikatnie) i humor w głównej mierze się na tym opiera.

Odpowiedz
#82
Ale jaki to jest ten gówniany humor? ;) Bo w Friends jest różny humor - jest trochę slapsticku, trochę inteligentnego humoru dialogowego, trochę absurdalnego, trochę sytuacyjnego, trochę takiego zwykłego życiowego. ;)

Odpowiedz
#83
Slapsticku to ja tam za grosz nie widzę, a inteligentnego humoru dialogowego tym bardziej.

Odpowiedz
#84
Domyślam się. W końcu oglądaleś pojedyńcze odcinki z lektorem. ;)

Odpowiedz
#85
Crov napisał(a):Ale jaki to jest ten gówniany humor? ;) Bo w Friends jest różny humor - jest trochę slapsticku, trochę inteligentnego humoru dialogowego, trochę absurdalnego, trochę sytuacyjnego, trochę takiego zwykłego życiowego. ;)
Zapomniałeś o tym humorze, którego jest tam najwięcej... Czyli nieśmiesznego humoru... ;-)

Odpowiedz
#86
Nie oglądałem tych odcinków z nieśmiesznym humorem. Widziałęm tylko dziesięć serii Friends. :)

Odpowiedz
#87
Ja widziałem jakieś 20-30 odcinków (nie wiem, z których serii) i jak dla mnie wszystkie były tak samo nieśmieszne. Ale przypuszczam, że jakbym obejrzał bez lektora to stał by się cud i nagle odkryłbym geniusz tkwiący w tym dziele.

Odpowiedz
#88
Dokładnie tak było w moim przypadku, więc kto wie ;)

Odpowiedz
#89
Albertino napisał(a):Slapsticku to ja tam za grosz nie widzę, a inteligentnego humoru dialogowego tym bardziej.

Slapstick, to jedna z "tanszych" form dowcipu i trzeba przyznac, ze w serialu znajdzie sie sporo skeczy opierajacych sie na wszelakich upadkach, wywrotkach itp.


Albertino napisał(a):Powiedzmy, że nie lubię seriali, w których każdy jest średnio rozgarnięty (mówiąc delikatnie) i humor w głównej mierze się na tym opiera.


Paczka znajomych na rownym (plus/minus) poziomie intelektualnym, kazdy z nich z lekkimi zachwianiami na jakims punkcie - jak w zyciu :)


piXi napisał(a):Zapomniałeś o tym humorze, którego jest tam najwięcej... Czyli nieśmiesznego humoru...


Zaraz zaczniemy sie licytowac...


Albertino napisał(a):Ja widziałem jakieś 20-30 odcinków (nie wiem, z których serii) i jak dla mnie wszystkie były tak samo nieśmieszne. Ale przypuszczam, że jakbym obejrzał bez lektora to stał by się cud i nagle odkryłbym geniusz tkwiący w tym dziele.


Geniusz, brak geniuszu...nie wiem. Pisanie o friendsach, ze sa serialem kompletnie niesmiesznym, to po prostu...slabe zarty :)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#90
wojtky napisał(a):Żadnego słabego odcinka

z tym się nie zgodzę - Friends ma odcinki słabe, nawet bardzo słabe. A największą bolączką tego serialu są te, które podsumowują przez retrospekcje cały sezon i/lub przygody bohaterów do tej pory - fabuła w nich jest tak pretekstowa i szczątkowa, że aż boli i w rezultacie otrzymujemy ze 2-3 nowe gagi, a reszta to zwykłe powtórki. A fe.

Cytat:Postacie się fajnie rozwijają.

też nie do końca się zgodzę - postaci rozwijają się różnie, czasem twórcy niepotrzebnie robią z nich kretynów, którymi wcześniej nie byli (Joey, Pheobe), innym razem zapominając o przeszłości serwują jakieś nowe, głodne kawałki. A pomiędzy sezonem 6-8 dzieją się z nimi różne, nie do końca udane transformacje, co jednak czasem bywa wynikiem samego życia (vide Chandler w serii 7).
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#91
Mefisto napisał(a):Friends ma odcinki słabe, nawet bardzo słabe
W ogóle jak rzucam czasem okiem na wczesne odcinki w tv dochodzę do wniosku że ich zwyczajnie nie lubię. Bodajże w okolicach 4 sezonu serial stał się naprawdę świetny i mimo okazyjnych słabszych momentów trzymał niemalże równy poziom do samego końca. Niemalże, bo gagi gagami, ale podniesienie temperatury na linii Rachel-Joey spokojnie można sobie było darować, mało brakowało a serial przeskoczyłby rekina.

Odpowiedz
#92
agreed - w dodatku było to bardzo grubymi nićmi szyte, widać było, że kończą im się pomysły
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#93
Ja nigdy pierwszych sezonów nie nazwałbym słabymi czy bardzo słabymi. Na tle środka, może, ale ogólnie zdecydowanie nie. Pierwsza dwa moim zdaniem są jeszcze wparwką i rozgrzewką, a ja sam przy niektórych odcinkach bardziej się nudzę, ale już od trzeciego zaczyna się wyraźny wzrost jakości. Potem, moim zdaniem, dopiero tak w 9. i 10. sezonie bywa gorzej (postać Mike'a mnie nudziła, Hank Azaria zjadał Paula Rudda na śniadanie jako partner Phoebe).

Zgadzam się za to, co do wątku Joey-Rachel. Jak zrobił się poważniejszy to zrobił się do dupy.

Mefisto napisał(a):czasem twórcy niepotrzebnie robią z nich kretynów, którymi wcześniej nie byli (Joey, Pheobe)
Nie no, Joey jest normalnie inteligentny w pierwszym sezonie, ale potem to już robią z niego całkowite dziecko.

Odpowiedz
#94
wojtky napisał(a):Finał dość smutny, bardziej dramatyczny, aniżeli śmieszny - perfekcyjny
Z dramatyzmem to bym nie przesadzał, wszystko kończy się dobrze, wątki generalnie pozamykane zgodnie z oczekiwaniami widzów, a że przy tym jest to cholernie emocjonalne i wyciskające łzy (czy tam ściskające za serce), cóż, dziwnym nie jest, to naturalne w przypadku odcinka wieńczącego dziesięcioletnią przygodę (ja np. zaczynałem to oglądać jeszcze w podstawówce a skończyłem w okresie studiów).

Odpowiedz
#95
Ja też tak oglądałam.. I przyznam, że popłakałam się na ostatnim odcinku bo jakoś tak dziwnie, że już skończył się taki serial.. Dlatego zawsze jak leci w tv to i tak oglądam.. Podobno ma powstać film kinowy, ale już tyle razy to słyszałam że nie wiem ile w tym prawdy..

Odpowiedz
#96
TAKI serial a tu TAKA CISZA. Od paru tygodniu oglądam po kilka odcinków na dzień i nie mogę się oderwać. Zazwyczaj dzień w dzień oglądałem jakiś film, a teraz? Prawie nic. Tylko "Przyjaciele".
"Losty", czy inne "House'y" nie dorównują "Przyjaciołom" nawet do pięt (mimo iż pierwszego jestem ogromnym fanem). Może nie jestem największym twardzielem, ale wzruszyć się podczas seansu zdarzyło mi się może ze trzy razy. A przy „Przyjaciołach”? Dwa razy na sezon to minimum. Dziś rozpocznę siódmy...

Odpowiedz
#97
Cytat:"Losty", czy inne "House'y" nie dorównują "Przyjaciołom" nawet do pięt
Jaki jest sens porównywać serial fantastyczno-przygodowy do Sitcomu? A od Przyjaciół lepszy jest MASH czy That 70's show, o.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
#98
Corn napisał(a):
Cytat:"Losty", czy inne "House'y" nie dorównują "Przyjaciołom" nawet do pięt
Jaki jest sens porównywać serial fantastyczno-przygodowy do Sitcomu? A od Przyjaciół lepszy jest MASH czy That 70's show, o.

chodzilo mu pewnie raczej o ogolne wrazenie. i zgadzam sie z nim w zupelnosci, nie ma lepszego serialu komediowego i niekomediowego niz Przyjaciele, ale to juz calkowicie subiektywna opinia ;d
Youniverse

Odpowiedz
#99
Tak. Zresztą co za różnica jakie gatuneku porównuję? Całość oceny odnosi się do ogólnego wydźwięku i emocji, a tych "Przyjaciele" dostarczyli mi więcej niż oba wymienione razem wzięte.

Odpowiedz
Skończyłem bite 10 sezonów i muszę przyznać, że serial rzeczywiście wyróżnia się na tle wielu innych sitcomów. Naprawdę czuć tę chemię między aktorami, i trudno nie uwierzyć, że za kreacją poszczególnych postaci stoją w 99% ludzie ich odtwarzający...

Serial miał swoje - przeważnie jedno-/dwuodcinkowe mielizny i zakręty w niewłaściwym kierunku (wspominany w temacie wątek "miłosny" z udziałem Rachel i Joeya), ale poniżej bardzo dobrego poziomu nie zeszedł ani razu. Jakkolwiek patrząc z perspektywy czasu, to sezony 8 - 10 w jakiś dziwny sposób odstają od pozostałych. Nie żeby były dużo słabsze, ale czuć pewną zmianę klimatu, chociaż sam nie wiem, w czym tkwi, tak naprawdę problem. Może to kwestia relacji bohaterów, które im dalej w las wchodziły w coraz inne sfery uczuć i brakowało tej różnorodności i niespodziewanych zmian, co wcześniej? Mniej było epizodycznych postaci, mniej "randek" i miłostek poszczególnych bohaterów (zwłaszcza Chandlera, czy Rossa, z których przygód sercowych miałem największy ubaw zawsze) i jakby mniej zwariowanych przygód...

Najlepszą postacią zawsze pozostanie dla mnie Joey. Pamiętam, że jak kiedyś oglądałem serial na "wyrywki", to nie trawiłem Moniki, ale przy ciągłym oglądaniu polubiłem ten jej "krzykliwy" charakter i chory pedantyzm :) Oczywiście, na drugim miejscu Phoebe Buffay i jej "hipisowatość" w różnych fazach. :)

Z postaci epizodycznych - zawsze lubiłem, kiedy pojawiał się (na dłuższy czas) Gunther - szkoda, ze twórcy nie poświęcili mu i jego obsesji chociaż jednego, całego epizodu. Jeśli chodzi o epizody sław: najlepszy był jednak Willis... Na drugim miejscu Oldman ex equo z De Vitto... Sellecka nigdy nie lubiłem, więc akurat zakończenie tego romansu mnie ucieszyło...

Dobra, podsumowując super-świetny serial komediowy i... chyba tyle! :)
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Glina (TVP, 2004-2008) shot 164 30,962 17-03-2026, 13:29
Ostatni post: shamar
  Deadwood - serial (HBO, 2004-2006) i film (2019) dillinger 339 94,838 21-03-2025, 18:10
Ostatni post: slepy51
  LOST (ABC, 2004-2010) blueshadow. 2,528 350,861 08-01-2023, 15:54
Ostatni post: Spoilerowo
  Północ - Południe / North & South (1985-1986, 1994) Gieferg 8 4,112 20-08-2021, 22:16
Ostatni post: Nemo
  Oficer (TVP, 2004-2008) Hitch 12 3,911 14-09-2019, 10:29
Ostatni post: Capt. Nascimento
Wideo Coupling (Każdy z każdym) (2000-2004) anormalnychiromanta 1 1,930 05-03-2012, 11:14
Ostatni post: Gieferg



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości