Gorące wieści, plotki itp.
Piszecie tutaj trochę tak, jakby wszystkie powstające filmy same z siebie trafiały do kin, a wredny Netflix jakoś blokował ten proces, a to przecież producent/dystrybutor decyduje gdzie i jak pokaże swoje filmy. Do HBO też macie pretensje że nie wpuszczają swoich pełnometrażowych filmów do kin?

Odpowiedz
Sytuacja jest jednak trochę inna. Bo Netflix poza tworzeniem oryginalnego kontentu, kupuje tez gotowe filmy, które były tworzone z myślą o pokazach kinowych. HBO takiego czegoś nie robi, tworzą tylko i wyłącznie swoje oryginalne produkcje.

Mi to jednak osobiście nie przeszkadza :)
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
Szczerze... pisałem to rano, kilka minut po tym jak się obudziłem i nie myślalem wtedy trzeźwo. Teraz jak na to patrzę to faktycznie brzmi to jak fanatyzm xD

Nie zaprzeczam, że Netflix ma ciekawe oferty, ale duży minus za to, że tak ograniczają swoją dystrybucję tylko do swojej platformy. Pamiętam także, że bardzo mi zależało by obejrzeć "Anihilację" na dużym ekranie i byłem mocno rozczarowany, gdy Netflix kupił prawa. Tak więc nie mam nic przeciwko im, ale niech wezmą przykład z Amazoonu i nie doprowadzają sal kinowych do przejścia do historii.

Odpowiedz
Kupuje, czyli... ktoś im je sprzedaje. Netflix ich nie kradnie jakby wynikało z niepoważnego postu Krysta.

Polecam niektórym trochę poczytać o Anihilacji i kłopotach finansowych studia, ja bym się cieszył że ten film w ogóle powstał.

Odpowiedz
A mnie nadal dziwi, że akurat Annihilacji nie dali do kin w całym świecie, mam wrażenie, że tutaj potencjał komercyjny był największy.
Też uwazam, że Netflix powinien przyjąć strategie Amazonu, nie powiecie mi, że nie chcielibyście obejrzeć chociażby "The Irishmana" w kinie. Zresztą sądze, że na dłuższą mete by im się to opłaciło.

Odpowiedz
Cytat: nie powiecie mi, że nie chcielibyście obejrzeć chociażby "The Irishmana" w kinie

Nie chciałbym.
Co nie znaczy, że nie chcę, żeby w kinach go puszczano.

Odpowiedz
(11-04-2018, 12:06)Kuba napisał(a): A mnie nadal dziwi, że akurat Annihilacji nie dali do kin w całym świecie, mam wrażenie, że tutaj potencjał komercyjny był największy.
Heh.

Cytat:Paramount reportedly came to the Netflix deal after test screenings made producer David Ellison nervous about the movie’s box office prospects. Reports mentioned he was nervous the film was “too complicated” and “too intellectual” to connect with mainstream audiences. As right as Ellison may be (and he definitely is right, as anyone who saw the film can attest), Garland and producer Scott Rudin maintained final-cut privileges and refused to take his notes to change the third act.

The Ellison-Rudin riff presented Paramount with two potential futures for “Annihilation”: Tamper with Garland’s vision to make the movie accessible for mainstream audiences or preserve Garland’s vision and find a way to minimize the financial risk of releasing an incredibly challenging studio film. The Netflix deal was an easy solution to the latter.
http://www.indiewire.com/2018/02/annihilation-netflix-paramount-deal-streaming-1201932550/

Cytat:nie powiecie mi, że nie chcielibyście obejrzeć chociażby "The Irishmana" w kinie.
Nie. W ogóle odkąd mogę w domu oglądać filmy w 4K HDR (jak Anihilację) kino straciło dla mnie jakąkolwiek atrakcyjność.

Odpowiedz
Ja bardzo lubię "Anihilację", ale to raczej nie jest film, który mógłby odnieść sukces w kinach. Zrobiło się o nim głośno i sporo osób obejrzało, bo pojawił się na Netflixie - szkoda nie obejrzeć, jak już się zapłaciło abonament, a do telewizora mamy parę kroków. I w takiej sytuacji łatwiej wybaczyć "dziwność" w czasie seansu.

Kuba, naprawdę wyobrażasz sobie, że na ten film walą do kina tłumy? Ja sobie wyobrażam posty na fejsie "zapłaciłem za bilet 25 zł i nie rozumiem o co chodziło - dno", jęki zawodu i niską frekwencję. Nowy "Blade Runner" miał w kinach ciężko, a co dopiero "Anihilacja"...

Odpowiedz
W sumie jak czytam te Wasze odpowiedzi to zaczyna wszystko to mieć sens

Odpowiedz
(11-04-2018, 13:23)Mierzwiak napisał(a):
Cytat:nie powiecie mi, że nie chcielibyście obejrzeć chociażby "The Irishmana" w kinie.
Nie. W ogóle odkąd mogę w domu oglądać filmy w 4K HDR (jak Anihilację) kino straciło dla mnie jakąkolwiek atrakcyjność.
Kilka-kilkanaście lat temu Netflix nie miałby racji bytu, ale w dzisiejszych czasach, gdy wywalony w kosmos TV kosztuje dwie średnie krajowe (a w cywilizowanych krajach jeszcze mniej) kina bardzo tracą na atrakcyjności. Ja chodzę do kina głównie ze względu na dostępność najnowszych filmów, a nie dla jakości doznań, które jakieś cudowne nie są.

Odpowiedz
Gdybym w dniu premiery mógł obejrzeć takie Infinity War przynajmniej w jakości Blu-ray to zostałbym w domu.

Odpowiedz
Dokładnie. CHodzę do kina tylko ze względu na wcześniejszą dostępność i NIC poza tym. Kinowy ekran, dźwięk itd. od lat nie robią na mnie wrażenia.

Odpowiedz
(11-04-2018, 19:59)Mierzwiak napisał(a): Gdybym w dniu premiery mógł obejrzeć takie Infinity War przynajmniej w jakości Blu-ray to zostałbym w domu.

+13373527856335

Odpowiedz
No to ja nadal cieszę się na każde wyjście do kina i dla mnie to nadal znacznie lepsze doznania niż w domu. Zwłaszcza jak trafią się takie perełki jak chociażby "Blade Runner 2049" czy "Arrival" które w kinie robią znacznie większe wrażenie (jeśli chodzi o strone wizualną/dźwiękową) i strasznie się cieszę, że je w kinie zobaczyłem. A taka "Dunkierka" po za kinem (choć też nie mam w domu nie wiadomo jakiego sprzętu, ale wątpię aby to wiele zmieniało) nie ma dla mnie racji bytu a w nim była niesamowitym kinowym doświadczeniem. Telewizja, płyty - spoko, oglądam bardzo dużo i nie narzekam, samego Netflixa też bardzo szanuję bo uważam, że odwalają ogólnie kawał dobrej roboty, ale póki co kino dla mnie wygrywa.

Możecie to zwalić na wiek.

Odpowiedz
A to u mnie jest inaczej. Kino ma dla mnie po prostu klimat. To raz. Dwa to świadomość, że film leci i nie masz na to wpływu. Nie ma pauzy, cofania. To bardzo pomaga mi się skupić. W domu nie umiem się tak odciąć. W kinie jest film i wszystko inne jakby odcięte.
.

Odpowiedz
Ooo to też, podbijam. W domu często sporo rzeczy rozprasza moją uwagę a w kinie jedynie okazjonalne ciężkie przypadki współ"widzów" (w sumie Mierzwiak to tobie sie akurat nie dziwie, biorac pod uwagę twoje historie) i można się skupić na filmie co jest istotne w przypadku tych bardziej skomplikowanych jak np. Phantom Thread ostatnie.

Odpowiedz
Pójdę nawet krok dalej i powiem, że są filmy, których w warunkach domowych być może bym nie dokończył podczas premierowego seansu. Ostatni przykład tego typu jaki umiem podać to "Happy End" Haneke. W domu bym pewnie nie wyrobił w skupieniu, w kinie dałem radę. Nie jest to żadne arcydzieło dla mnie, ale cieszę się mimo wszystko, że dobrnąłem.
.

Odpowiedz
W domu mogę oglądać film w gatkach, wyjebany na kanapie :) tego nic nie przebije.

Odpowiedz
Zimna wojna Pawła Pawlikowskiego w Konkursie Głównym prestiżowego festiwalu w Cannes :)

To pierwsza od 37 lat polska produkcja, która znalazła się w Konkursie Głównym.
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.

Odpowiedz
Mają dodać jeszcze kilka produkcji, ale na razie jestem rozczarowany listą, zabrakło wielu produkcji ktore miesiąc temu był pewnikami, ale ostatnio się coś (z różnych powodow) posypało. Brakuje po za "Romą" przede wszystkim "Lorro" Sorrentino i to jest największy twisr, ale moze jeszcze tego 4-godzinnego giganta dorzucą. Trier też się nie załapał, brakuje Dolana, "The Sisters Brothers" na które liczyłem, Guadagnino chyba też "Suspirii" nie dokończył a "Kursk" chyba nie miał realnych szans tak naprawde.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości