Gry
Ja po kolei odświeżam sobie wszystkie Stalkery, wczoraj po raz chyba setny ukończyłem Cień Czernobyla, teraz poginam w Czyste Niebo, ale przyjdzie czas i na Zew Prypeci.
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron

Odpowiedz
(04-05-2013, 15:40)military napisał(a): a sposób działania filtrów w masce gazowej to dla mnie nadal czarna magia - nie ogarniam, na jakiej zasadzie to funkcjonuje, choć przeszedłem Metro już dwa razy.
Widzę, że nie tylko ja miałem z tym problem :D


Odpowiedz
Odświeżyłem sobie Metro 2033 ponad miesiąc temu, co by przed premierą nowej części poczuć lepszy klimat. Tym razem na najtrudniejszym poziomie trudności (ranger), momentami istna masakra, ale dałem radę. Również oceniam grę w okolicach siódemki, jednak to innego rodzaju przeżycie niż Stalker. Ulubiony moment - bibliotekarz.

Coś nowego dla fanów King's Bounty:

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=5c-IeCx9PzA[/youtube]

A ja tymczasem polecam aplikację na PC Bluestacks - emulacja Androida, program jest w fazie beta, póki co darmowy. Ponoć działa już ponad 750000 aplikacji i gier. Ja sprawdziłem kilkadziesiąt, wszystko hula i śmiga, a do tego całkiem sporo gier wspiera pada od X. Spodobało mi się tak bardzo, że zakupiłem Neuroshimę Hex z kompletem armii i pocinam - gra się równie przyjemnie co w wersję planszową, smartfon czy tablet zbędny.
Listen to them. Children of the night. What music they make.

Odpowiedz
Gears of War: Judgment - Gearsy od twórców "Bulletstorma". Owszem, grało mi się fajnie, jest bardzo dobrym tytułem. Lecz to nie jest żaden prequel a nieco bardziej rozbudowany dodatek do trójki. W którym to dodatkowy akt zwany Pokłosie jest ciekawszy od samej kampanii.
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz
Pominąwszy irytujący głos kolegi prowadzącego, to w cholernie dobry (i w moim przypadku skuteczny) sposób zachęca on (przy okazji rozbierając na czynniki pierwsze 10 minut gry - masa nawiązań jest przytłaczająca, aż strach pomyśleć, czego nawrzucali tam dalej twórcy) do Retro City Rampage. military, to jest dla Ciebie must have, chyba?...

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=tiMKHKYvJb0[/youtube]
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści

Odpowiedz
No nie wiem - czytałem recenzje, ale coś mnie powstrzymuje przed wydaniem pieniędzy. To mimo wszystko pastisz - jaja z tamtej epoki, a nie "the real deal".

Odpowiedz
Halo 4

Pierwsza gra z serii, którą ograłem. Skojarzenia jakie mi przyszły na myśl - mieszanka T.R.O.N-a, Crysisa i Mass Effect. Najbardziej podobna jest do dzieła Crytek - w jednym momencie przygrywa nawet bardzo podobna melodia w tle, oczywiście motyw super żołnierza zakutego w zbroję i te futurystyczne giwery - i porównując singiel Halo 4 z trzecim Crysisem wygrywa gra od niemieckiej firmy. Lecz czwarte Halo też daje rady. Świetnie wyglądające przerywniki filmowe, oglądając wstępniak przez chwilę się zastanowiłem czy to nie prawdziwi aktorzy odgrywają rolę. ;) Sama grafika też niezgorsza. I tu fajny design plansz, przez moment czułem się jak w innym wymiarze. Dubbing średni - mierzi Cortana - czyli SI towarzysząca naszemu hero. Fabularnie nic nadzwyczajnego lecz ogółem z pewnością jedna z ciekawszych strzelanek 2012 roku.
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10


Odpowiedz




Odpowiedz
Hitman: Absolution - powinienem napisać parę słów jak skończę, ale nie chce mi się dalej grać i chyba sobie odpuszczę. Przechodzenie kolejnych leveli nie daje mi absolutnie żadnej frajdy czy satysfakcji, gameplay jest kurewsko nudny, fabuła tak sztampowa, że bardziej się już nie da, a postaci i dialogi koszmarne. To co zasługuje tu na autentyczne brawa to grafika. Lokacje są śliczne i dopracowane, oświetlenie cieszy oczy, a tłumy (tłumy!!!!!!!!!!!!!!!!) w niektórych miejscach wprowadzają wrażenie realizmu nieobecne w większości gier, nawet jeśli technicznie te ludki szwankują i Hitman lubi przenikać im oraz oni sami przez swoje ramiona.

Cholernie irytujący jest system punktacji. Z jednej strony gra daje mi bardzo dużą swobodę w kwestii tego jak chcę przejść dany level, a z drugiej każe mnie minusowymi punktami za zabijanie osób, cytuję, "nie będących celem", i to nawet na planszach, na których takowego celu nie ma. Poza tym gram ZAWODOWYM KILLEREM, chyba mogę zabijać, co? Wkurza też totalna niekonsekwencja jeśli chodzi o realizm samej rozgrywki. Z jednej strony mamy więc odwracanie się i opuszczanie głowy w pobliżu ludzi, gdy jesteśmy w przebraniu, powolne zaciąganie zwłok i chowanie ich do wszelkiego rodzaju schowków, ale z drugiej Hitman chowa za marynarkę ogromne karabiny snajperskie i wchodząc do szybu wentylacyjnego nie wzbudza podejrzliwości stojącego dwa metry dalej policjanta. SERIO??????

Dałbym 4/10 za to co do tej pory przeszedłem.

Odpowiedz
Grałeś w poprzednie części? Bo to, że łysy nosi pod marynarką cały arsenał, a strażnicy są momentami bardzo krótkowzroczni to akurat przywara całej serii. W Absolution nie grałem, więc do całego posta odnieść się nie mogę, ale jeśli szukasz przyzwoitej fabuły czy gameplayu to polecam chociażby Blood Money - tam akurat były ciekawe i zróżnicowane misje.

Odpowiedz
To mój pierwszy Hitman.

Odpowiedz
Catherine

A właśnie, pewnie wszyscy posiadacze PS Plusa rzucili się w majowej ofercie na „Hitmana”. Ja natomiast przekornie (no dobra, akurat wskoczyła mi tamtego dnia platyna w „Sleeping Dogs” i potrzebowałem przerwy od gangsterskich klimatów) sięgnąłem po „Catherine”, o której słyszałem sporo dobrego.

Mózg rozjebion. Podstawowa oś fabularna to przygodówka, w której podobnie jak w grach od Telltale Games trzeba oglądać dużo cutscenek. Z tą różnicą, że zrobionych w formie anime, ze wszystkimi tego faktu konsekwencjami, czyli różnymi japońskimi dziwactwami. Czas akcji zamyka się w jednym tygodniu. Każdej nocy bohater ma koszmary senne. Wtedy mamy pełną kontrolę nad postacią i zmagamy się z serią logicznych puzzli. Musimy się wspiąć na samą górę konstrukcji. Żeby dokonać tego trzeba odpowiednio układać klocki, tworząc sobie platformy i stopnie. Nie dość, że trzeba ostro główkować, to jeszcze należy to robić szybko, bo gra narzuca limit czasowy. Stopniowo (szybciej, niż byśmy tego chcieli) zapadają się niższe poziomy, więc jeżeli utkniemy w jakimś punkcie na zbyt długa chwilę, giniemy. Bywa frustrujące. I cholernie stymulujące.

Największy wkurw jednak zaliczamy pod koniec każdego koszmaru, gdy docieramy do poziomu z bossem. Zasady są generalnie te same, ale dochodzi do tego jakiś wymyślny wielki stwór (każdy jest odzwierciedleniem różnych lęków bohatera), który nam przeszkadza, próbując nas zabić, niszcząc nasze konstrukcje i niemiłosiernie przyspieszając tempo rozgrywki. Dawno się tak nie nakurwiłem przy konsoli, jak podczas każdej z tych sekwencji.

Po każdej sekwencji nocnej bohater się budzi, następuje seria cutscenek fabularnych i lądujemy w barze, w którym możemy się upić do nieprzytomności, utrzymywać telefoniczny kontakt z dwiema laskami (jedna podsyła roznegliżowane fotki) oraz porozmawiać przy drinku z przyjaciółmi i z różnymi gośćmi lokalu (którzy okazują się istotni dla gry). A później zasypiamy i cały cykl od nowa.

Cholernie wciągająca gra, stymulująca tak umysł (oj trzeba się nakombinować) jak i zręczność. Co fajniejsze, mimo wspomnianej wyżej cykliczności, nie wpadamy w znużenie rutyną. Podczas sekcji manualnych, nie możemy się doczekać rozpoczęcia kolejnego dnia i dalszej części fabuły, zaś podczas snucia się po barze, wyczekujemy koszmarów i odkrycia jakie cholerstwo tym razem zaprojektowali dla nas twórcy. Fabułą wciąga, w finalnym akcie nieco rozczarowuje, ale poniekąd wynika to z tego, że świadomie poszedłem „dobrą ścieżką” (można wpływać na to odpowiedziami podczas gry). Bardzo oryginalna gra, ciężko się od niej oderwać, stosunkowo długa (czas przejścia ok. 20h), no i dość trudna. Nie jeden gracz przyzwyczajony do współczesnych produkcji wymięknie pewnie już na pierwszych poziomach. Warto, każdy posiadacz PS Plusa powinien przetestować.

Odpowiedz
(12-05-2013, 18:44)Mierzwiak napisał(a): Hitman: Absolution - powinienem napisać parę słów jak skończę, ale nie chce mi się dalej grać i chyba sobie odpuszczę. Przechodzenie kolejnych leveli nie daje mi absolutnie żadnej frajdy czy satysfakcji, gameplay jest kurewsko nudny, fabuła tak sztampowa, że bardziej się już nie da, a postaci i dialogi koszmarne. To co zasługuje tu na autentyczne brawa to grafika. Lokacje są śliczne i dopracowane, oświetlenie cieszy oczy, a tłumy (tłumy!!!!!!!!!!!!!!!!) w niektórych miejscach wprowadzają wrażenie realizmu nieobecne w większości gier, nawet jeśli technicznie te ludki szwankują i Hitman lubi przenikać im oraz oni sami przez swoje ramiona.

Cholernie irytujący jest system punktacji. Z jednej strony gra daje mi bardzo dużą swobodę w kwestii tego jak chcę przejść dany level, a z drugiej każe mnie minusowymi punktami za zabijanie osób, cytuję, "nie będących celem", i to nawet na planszach, na których takowego celu nie ma. Poza tym gram ZAWODOWYM KILLEREM, chyba mogę zabijać, co? Wkurza też totalna niekonsekwencja jeśli chodzi o realizm samej rozgrywki. Z jednej strony mamy więc odwracanie się i opuszczanie głowy w pobliżu ludzi, gdy jesteśmy w przebraniu, powolne zaciąganie zwłok i chowanie ich do wszelkiego rodzaju schowków, ale z drugiej Hitman chowa za marynarkę ogromne karabiny snajperskie i wchodząc do szybu wentylacyjnego nie wzbudza podejrzliwości stojącego dwa metry dalej policjanta. SERIO??????

Dałbym 4/10 za to co do tej pory przeszedłem.
No, ale o to właśnie chodzi w Hitmanach żeby nie zabijać nikogo po za głównym celem. Dlatego też punkty minusowe za obezwładnianie i zabijanie osób postronnych oraz gorsza ranga na końcu misji.

Odpowiedz
Hitman Absolution ssie. Ale w Hitmanach to normalne, że gra ODEJMUJE punkty za zabijanie kogoś poza celem. Bo to nie punkty, a pieniądze. A prawdziwy płatny zabójca nie robi rzeźni i bałaganu, tylko morduje cel jak najefektywniej. Ale nie widzę powodu do narzekań, Mierzwiaku, skoro gra nie blokuje rzeźnickiej rozgrywki i nie zawalisz misji nawet jeżeli wymordujesz wszystkich.

Ale polecam Blood Money, bo jest znacznie lepsze. Choć sterowanie w Hitmanach oryginalnych może wydać się na poczatku nieco toporne.

Odpowiedz
(29-04-2013, 14:04)Mierzwiak napisał(a): Grafika, Ellen Page - bomba, ale poza tym to straszne flaki z olejem jak dla mnie.
Jak dla mnie mega. To będzie gra roku jak Heavy Rain, ten sam typ gry.


Odpowiedz
...i zupełnie jak Fahrenheit, chociaż nie przypominam sobie by którekolwiek było "grą roku" :P

Odpowiedz
Mało tego, ja doskonale pamiętam jak obie były plugawymi abominacjami interaktywnej rozrywki :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Ta dyskusja (;-)) przypomniała mi, jak debilne było zakończenie Fahrenheita i jak kretyńskie było Heavy Rain w swoich próbach "budowania tajemnicy". Zwłaszcza grając motywami typu
I to miał być "dorosły, mroczny kryminał" - Agata Christie się w grobie przewraca.

HR było okej do momentu, gdy poszczególne wątki nie zaczęły się rozwiązywać (chociaż część i tak została olana, o ile pamiętam). To samo w wypadku Fahrenheita. Już zresztą pomijając grafomanię Cage'a - najgorsze, że do jednego i drugiego tytułu w ogóle nie chce mi się wracać. Te zabawy z QTE i dość specyficznym sterowaniem były może zabawne na początku, ale po chwili okazywało się, że poza szorowaniem ząbków i myciem tyłka pod prysznicem, obydwie gry gameplayowo nie oferują absolutnie niczego.

Już w starusieńkich Mystach mieliśmy nie mniej rozbudowaną interakcję (żeby otworzyć drzwi nie wystarczyło kliknąć LPM, tylko wykonać odpowiedni ruch - to samo w wypadku przekręcenia pokręteł, przestawiania wajch itd itd itd), nie wspominając, że tam było coś do roboty.

Piszę o tym, bo absolutnie nie rozumiem podniety na wielu forach, gdzie ludzie określają BTS ostatnim objawieniem tej generacji. Owszem, z taką technologią i aktorami można stworzyć prześwietny tytuł, ale dotychczasowe zapowiedzi sugerują niestety powtórkę z poprzednich dwóch gier. W dodatku Cage pieprzy jak potłuczony w wielu kwestiach. Szkoda, że stworzenie klasycznej przygodówki, bez udziwnień, jest wg niego passe.

Odpowiedz
Jak dla mnie "L.A. Noire" zjada bez popity całą twórczość Cage'a i wysrywa na miętowo.
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
Khet, bo czasem ludzie to debile i jak im powiesz, że robisz arcydzieło to w to uwierzą. Ot co. :P

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości