Gry
Cage neich spierPAPIER. :) Ile mozna dziecku tlumaczyc, ze jest dalnem?

""Gra może być bardzo różna. Angry Birds jest grą, Call of Duty jest grą, World of Warcraft jest grą, Gone Home jest grą."

Najlepsze, ze wymienil gry, w które się GRA. Nawet uber-liniowy CoD ma dużo gejmpleju. IMO uznawanie BEYOND za grę jest jak uznawanie GRĘ W KLASY Cortazara za grę. Bo to identyczny przypadek.

Odpowiedz
Teraz jak wpiszemy w google "ellen page naked" wychodzą takie oto cuda ...

[Obrazek: 1381571656-jodie-holmes-naked.jpg]


Odpowiedz
The Wolf among us - przeszedlem pierwszy odcinek, no i nie jestem w 100% zadowolony, wiecej radochy mialem przy TWD. Ogolnie gra jest slabsza pod wzgledem wizualnym, jakas taka niedopracowana i w ogole gra sie tnie i to nie wina kompow. Co wiecej, pierwszy odcinek jest za krotki, w TWD dzialo sie wiecej i byly wieksze emocje, a w TWAU przez wiekszosc czasu nic nie robimy, a gra toczy sie wlasnym tempem. Z plusow to podoba mi sie co raz bardziej glowny bohater :) zobaczymy jak dalej sie historia rozwinie, bo w I odcinku polecieli z grubej rury.

Wiadomo kiedy bedzie II odcinek ?


Odpowiedz
Adrian Chmielarz krytykuje BEYOND i pisze calkiem sensownie:

http://www.theastronauts.com/2013/10/break-immersion-opening-beyond-two-souls/

(Hitch, może wyślij mu mejla albo twita i wytłumacz, bo chłopak też się czepia sceny tortur z GTA V? ;))

Odpowiedz
Chmielarz w ogóle ostatnie więcej krytykuje, niż działa, więc nawet jeśli raz na jakiś czas uda mu się napisać coś sensownego, to mało to odkrywcze :).

Dopiero co twierdził, że rynek używek zabija biznes, więc...

Odpowiedz
Chmielarz jak dla mnie nie jest wiarygodnym autorytetem w kwestii budowania "imersji" - jego największe projekty to dwie bezmyślne strzelaniny, jedna z zerową fabułą, a druga z fabułą i bohaterami tak odrzucającymi i rozgrywką tak nieciekawą, że wyłączyłem grę w połowie, sprzedałem i o niej zapomniałem. Kiedy ktoś, kto zaprojektował jeden z najbardziej liniowych, mdłych, dennych, przepełnionych kliszami pierwszych levelów w historii (Bulletstorm), wymądrza się o budowaniu więzi bohatera z graczem, to sorry - nie kupuję. Zwłaszcza znając jego bezsensowne poglądy na rynek gier używanych ("okradają mnie!").

Zdaję sobie sprawę, że pisząc o zmianie zdania o używkach, gość ironizował, ale spodziewałbym się, że właśnie dopiero podobna sytuacja skłoniłaby Chmielarza do przemyślenia stanowiska: kupienie jakiejś dennej gry, której inaczej nie możesz się pozbyć. Jak to w moim przypadku było z Bulletstorm.

Inaczej mówiąc: Chmielarz jest przereklamowany. Wyszła mu jedna gra (nie licząc bezbudżetowych przygodówek, które w swoim czasie były OK, ale to było 20 lat temu), a uchodzi za jakiegoś programistę-celebrytę.

Odpowiedz
Military chyba właśnie rozwinął argument "krytykujesz, to zrób lepiej" w drugą stroną, tj. nie robisz lepiej, to nie krytykuj?

Ale artykuł jest sensowny, no i czekam aż Olaf S. wystawi 1 dla Beyond za zmuszenie gracza do przyprawienia kogoś o zawał :)
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
Chmielowe widmo :)
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści

Odpowiedz
Tak jak mówi wujo: może gry Chmielarza nie wszystkich zadowalają (nie gralem w nic od niego, bo FPSy jarają mnie cholernie rzadko), ale ten artykuł jest sensowny i celny.

Odpowiedz
"Zrób lepiej, skoro krytykujesz" to nie argument, jeśli odnosi się do samych odbiorców dzieła, ale tutaj różnica jest taka, że Chmielarz działa aktywnie w tej branży od 20 lat i nie przestrzega swoich światłych reguł. Nie twierdzę, że pisze bez sensu (chociaż nie zgadzam się z tym, że w postać trzeba chcieć się wcielić - niektóre gry mają chyba być czymś więcej niż tępą rozrywką, toteż tak jak w filmach, możemy chyba śledzić losy postaci, za którą nie przepadamy, jak w Kane&Lynch), ALE twierdzę, że te słowa padające z jego ust to hipokryzja. To tak jakby reżyser pornosów krytykował aktorki za brak wstydu.

Odpowiedz
Z recenzji Prometeusza Michaela J. Bassetta wynikało, że to prawdopodobnie najlepszy reżyser/scenarzysta żyjący na tej planecie. A potem wyszło jego Silent Hill: Revelation. Z Chmielarzem jest podobnie, facet opanował teorię i nic więcej niestety.

Odpowiedz
Tak, ale do niektórych rzeczy - zwłaszcza artystycznych - potrzeba dystansu i odrobiny obiektywności by ją jednoznacznie ocenić. To znaczy, że będąc blisko - tworząc - łatwo jest przeoczyć pewne rzeczy, nawet ogarniając świetnie teorię. Nie mowiac juz o tym, ze filmy jak i gry to jednak zabawa w grupie, a ostateczny kształt to nie zawsze dokładnie to, co mialo byc. Ale o tym wszyscy wiemy.

Inna sprawa, ze dziwi mnie opinia military'ego o Bulletstorm, bo poki co spotkalem sie glownie z pozytywnymi reakcjami.

Odpowiedz
http://www.youtube.com/watch?v=T__n2OXmCmE&feature=youtu.be
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
(15-10-2013, 23:12)Crov napisał(a): Inna sprawa, ze dziwi mnie opinia military'ego o Bulletstorm, bo poki co spotkalem sie glownie z pozytywnymi reakcjami.

Kiepska, tunelowa strzelanka niewykorzystująca własnego potencjału, bardziej liniowa niż CoD, z odrzucającą otoczką fabularną pełną odrażających bohaterów i silenia się na cool dialogi. Wysilony, monotonny syf z ładną grafiką.

To teraz już wiesz.:)

Odpowiedz
Skumajcie motyw, nerdy. Widzieliście tę scenę z dzieciakami z BEYOND: TWO SOULS? Mistrzu Cage i jego mega interaktywna historia jest taka mądra, że ponoć jak zrobisz szczeniakom rozróbę na imprezie i ich sterroryzujesz jak świr to gra nawet się o tym później nie zajęknie. LOL


Odpowiedz
THE STANLEY PARABLE - O KURDE ALE DOBRA GRA. Choć bardziej niż "gra" pasuje tutaj "interaktywna opowieść". Bo z gry mamy tutaj własciwie tylko chodzenie (pełna swoboda - i to bardzo ważne stwierdzenie w tym wypadku ;)) oraz otwieranie drzwi i przełączanie przycisków.

Przechodzona normalnie gra trwa jakieś 5-10 minut. ALE. Ma sześć zakończeń (tak podaja informacje, ja nie liczyłem - wiem tylko, że jest ich dużo) i masę rzeczy do odkrywania. I mówiąc "rzeczy" mam na mysli "żartów" i "wątków".

Fabularnie jest to kompletnie odjechane, absurdalne, gilliamowskie. To wygląda jak połączenie umysłów Douglasa Adamsa, Terry'ego Gilliama i Tima Schaffera.

Tytułowa przypowieść to opowieść o wybroach i przeznaczeniu. Ale nie dajcie się zwieść mądrym słowom: ta gra to przezabawna dziwaczna komedia z lekkimi filozoficznymi naleciałościami w stylu PORTALA na przykład.

NAJWIĘKSZYM atutem gry jest GENIALNY Narrator, który komentuje niemal KAŻDY nasz ruch (hint: spróbujcie zamknąć się w pierwszym pokoju albo schowku na miotły). Jest z nim mnóstwo zabawy i jest postacią samą w sobie - potrafi być lekko przerażający, a innym razem można mu współczuć. Można słuchać jego poleceń, a można też je olewać i go wkurzać. A jako że on kontroluje grę (ALE CZY NA PEWNO? ;)) to też potrafi się z nami zabawić.

To jest FENOMENALNE.

POLECAM GORĄCO KAŻDEMU, kto uwielbia humor prezentowany przez wyzej wspomnianych panów oraz lubi wyjątkowe gry i historie. Nie jest długa, nawet przechodząc ją te kilka razy odkrycie całości (chyba - tak mi się wydaje) zajęło mi jakieś półtorej do dwóch godzin.

Ale śmiałem się przy tym nie raz, a to mi się dość rzadko zdarza. Gra jest naprawdę pomysłowa i trudno tego nie docenić. Zwłaszcza jak się gra w gry już długo i ma tę świadomość ogromnej liniowości wielu tytułów, a także tego jak często polegają one na zwykłych "sztuczkach" projektanckich.

Z chęcią zobaczyłbym dwa albo nawet trzy razy bardziej rozszerzoną wersję tej gry!

Tutaj zwiastun:



A tu zwiastun skupiający się bardziej na prezentowaniu rodzaju humoru z gry (nie spoiluje gry, wiec mozna smialo ogladac jak ktoś przeszedł i chce więcej znakomitego Kevan Brightinga :)).


Odpowiedz
To the Moon - lekko psychodeliczna gra, ale bardzo przyjemnie sie w nia gralo, fabula na wysokim poziomie, humor tez, ale ogolnie smutna opowiesc, sterowanie toporne.

Odpowiedz
opis tak obszerny, że z miejsca mam ochotę zagrać, a do tego te screeny z gry - miód

Odpowiedz
Zagraj lepiej w STANLEY PARABLE, Crov poleca + znaczek jakości Crovy ;)

Odpowiedz
Tenchu Z - Tenchu na Xbox 360 jest dokładnie tym: Tenchu na Xbox 360, w HD i z ulepszoną mechaniką. Pierwsza misja to wręcz remake pierwszej misji z jedynki. Wygląda to jak na dzisiejsze standardy dość przestarzale, ale oprawa ma klimat. Muzyka jest bardzo dobra, choć ma trochę inny styl niż z jedynki. Dźwięki za to odeszły od klasyki rodem z filmów Yuena Wo-Pinga, co mnie najbardziej boli. Fajne są za to możliwości "budowania" własnego nindży.

Jeśli chodzi o elementy skradankowe - wyszło bardzo dobrze; mechanika gry to praktycznie ten sam system, co w jedynce (zwłaszcza ekwipunek), tylko... działający bez zarzutu.:) Skradanie jest przez to bardzo satysfakcjonujące, szybsze, bardziej dynamiczne. Koncertowo za to spieprzono walkę, tak fajną w oryginale, choć podejrzewam, że to mógł być celowy zabieg - żeby zmusić do skradania. Poza tym jeszcze nie rozwinąłem swojej postaci, więc może później będzie lepiej.

Jak na razie wszystko wskazuje na to, że to stuprocentowy Tenchu na miarę 2007 roku.:)

[Obrazek: 1181692854.jpg]
[Obrazek: tenchu_senran-266081.jpg]

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
8 gości