Gry
military: A na czym grasz? Bo z tego, co twierdzą eksperci, to DSII na PC jest tym samym, co DS, tyle, że lepiej opracowanym pod względem techniczym. Osobiście spędziłem około 80 godzin i chociaż zabrnąłem dość daleko, to gry nie ukończyłem. Ale wciąż mam grę na dysku i wciąż powracam kilka razy w miesiącu, chociażby po to, żeby ubić kilku 'mobków'. To jest jedna z niewielu gier, w których 'leveluje' się nie postać, ale gracza - rzecz rzadko spotykana w dziejszych czasach. Naprawdę kaźde starcie wymaga mega-skupienia i często trudnych decyzji podejmowanych w mgnieniu oka. Bardzo dobra rzecz i jedna z nielicznych gier, która pozostaje 'grą' w dosłownym znaczeniu tego słowa - to nie jest QTE, pierdu-pierdu, jak w 80% współczesnych 'interaktywnych opowieści'. :)
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści

Odpowiedz
DSII to świetna gra, ale jednak pozostaje w tyle za jedynką. Głównie w kwestii designu lokacji i balansu.

Ja bym raczej polecał koniecznie zaopatrzyć się w dodatek Artoris of the Abyss (o ile Military nie gra już w wersję Prepare to die).

Odpowiedz
Gram na PS3, a z tego co czytam, DS2 to takie uboższe, łatwiejsze, gorsze DS. Nie mam Prepare to die niestety. Długi ten dodatek?

Na razie jestem w blighttown i ginę przez toksyny, bo nie nakupiłem sobie mchu który je neutralizuje a za daleko żeby po niego wracać. Choć jeszcze parę razy i pewnie wrócę...:)

Odpowiedz
(20-12-2014, 20:51)military napisał(a):
(20-12-2014, 19:12)Turus napisał(a): Jak tak zakochałeś się w DS chyba będziesz musiał zaopatrzyć się w marcu w BloodBorne, czyli nowej grze od From Software. Miyazaki oczywiście zajmował się grą, bo przy DS2 podobno nie maczał palców zajmując się od razu po DS1 BloodBornem

TEN Miyazaki? Czy jakiś inny?:) Po DS mam zamiar obczaić Demon's Souls, DS2 chyba sobie daruję.
Chodzi ci o tego od "bajek"? Nie, oczywiście inny :D Tylko zbieżność nazwisk.
Co mnie najbardziej jara w BB to możliwość gry w co-opie oraz losowo generowane dungeony. Będzie moc.

Odpowiedz
(20-12-2014, 21:45)military napisał(a): Gram na PS3, a z tego co czytam, DS2 to takie uboższe, łatwiejsze, gorsze DS. Nie mam Prepare to die niestety. Długi ten dodatek?

Na pewno nie uboższe i na pewno nie łatwiejsze. Po prostu design leveli to lekki regres (zero skrótów i pomysłowo połączonych lokacji). No i klimat już nieco inny.

Artorias to od 3 do 10h gry, zależnie od umiejętności i tego, czy zaglądasz w każdy kąt. Ma jednak świetnych bossów, klimat i fajnie poszerza historię całego uniwersum.

Blighttown i nocne koszmary :heart: Dałbym wszystko, żeby móc zagrać w tę grę ponownie "po raz pierwszy".

Odpowiedz
Dragon age - Początek jednak nie polecam, jest gorszy niż seria Icewind Dale, gorszy nawet od Neverwinter Nights. Skandalicznie uprościli karty postaci, współczynniki, klasy itd. Magia to kpina, kilka nudnych czarów na krzyż. Duży krok w tył jeśli chodzi o poprzednie produkcje Black Isle w prawie każdym aspekcie. Fabuła taka sobie, męcząca monotematyczność. Bardzo schematyczna rozgrywka, w kółko właściwie to samo.
Jedyne co jest na plus, to dość ciekawe wybory moralne i ich konsekwencje, barwne postacie oraz ciekawie napisane dialogi.
Reklamowali tę grę jako duchowego spadkobiercę Baldurs gate i dałem się nabrać. Gra jest przeciętna i niewiele ma wspólnego z genialnym Baldurs gate 2. Jestem prawie na końcu, a jestem tak znudzony, że nie wiem nawet czy ją skończę. 6/10

Odpowiedz
Gorszy od Icewind Dale? Mam wielki sentyment do IC, ale w czym Dragon Age jest gorszy? IC to klimatyczny, liniowy hack'n'slash z lekko zarysowanym światem i bez zapadających w pamięć bohaterów. A Neverwintery nigdy mnie nie kupiły, więc z tym porównaniem w ogóle się nie zgadzam.

Ja jestem urzeczony serią DA. Banalność zadań pobocznych może kojarzy się czasem z MMORPG, tekstu nie ma tyle ile w Planescape Torment i mechanika jest może trochę uproszczona w stosunku do genialnych RPGów w rzucie izometrycznym. Fabuła też nie jest jakaś odkrywcza (ale czy w IC albo NW była?). Ale świat gry i bohaterowie sprawiają, że wybaczam te wszystkie wady. Thedas to miks wszystkiego co już znamy, ale naprawdę klimatyczny i kompleksowo zaprojektowany, a główny motyw Plagi i konfliktu magów z templariuszami przybliża mocno heroic fantasy Dragon Age'a do brudu w stylu Wiedźmina. A bohaterowie, którzy nam towarzyszą są zajebiści. Myślę, że gdybym spróbował porównać bez sentymentu takich kultowców jak Minsc z Varrikiem lub Morrigan, to ocena wypadłaby mocno na korzyść DA. W tej grze najprzyjemniej biega mi się po mapach i czeka, aż moi towarzysze zaczną między sobą rozmawiać, bo jest to coś wspaniałego. Fabuła i zadania mogą nie grzeszyć oryginalnością, ale świat i bohaterowie sprawiają, że czuję immersję większą niż w przypadku nawet genialnego Baldur's Gate 2.

Muszę pochwalić nawet tak krytykowaną dwójkę. Technicznie jest do dupy, ubogość grafiki i scenografii razi w oczy, wielkość świata nie zachwyca, ale zarazem jest wielką zaletą gry. Podoba mi się lokalna skala DA II, w sumie chodzi tylko o jedno miasto i to jest piękne i dość świeże:D A fabuła oparta na wspomnianym już wyżej konflikcie magów z templariuszami jest naprawdę dojrzała i interesująca.

Teraz pykam w Inkwizycję i jestem zachwycony. Podejrzewam, że to będzie najlepsza część. Fabuła jest przeciętna, zadania poboczne w sporej ilości banalne, ale znowu mamy ciekawą zmianę skali (teraz moja postać jest szefem potężnej organizacji), znowu magowie napierdzielają się z templariuszami, nasi towarzysze są cudowni, a świat tętni życiem.

Odpowiedz
Widmo
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
--
Laozi

Odpowiedz
(17-10-2014, 21:07)Mental napisał(a): Co do gierki "Hatred" - Epic Games podobno zażądał usunięcia swojego logo ze wszystkich materiałów promocyjnych.

Ciekaw jestem, gdzie dokładnie dzieje się akcja. A jeśli w USA, to w jakim stanie.

edit

ok, toczy się w Nowym Jorku (miasto) - zatem ok :)

[Obrazek: hatred_cops.0.0_cinema_960.0.jpg]

Widzieliście trailer?
Ja pierdolę, ale ta gra będzie brutalna!
Muszę to mieć:)


(25-12-2014, 10:27)patyczak napisał(a): Gorszy od Icewind Dale? Mam wielki sentyment do IC, ale w czym Dragon Age jest gorszy? IC to klimatyczny, liniowy hack'n'slash z lekko zarysowanym światem i bez zapadających w pamięć bohaterów. A Neverwintery nigdy mnie nie kupiły, więc z tym porównaniem w ogóle się nie zgadzam.

1. W Dragon age dostaje się przeważnie około 100 pkt. doświadczenia za wykonanie questa, bardzo rzadko ponad 1000, czyli i tak właściwie nic.
100 pkt. doświadczenia, to 2 ubitych przeciwników. Pasek doświadczenia leci jak w diablo jak ubija się potworki. Pamiętam, że w Icewindzie (chociaż też był hack and slashowy) było po 100.000 pkt doświadczenia za questy, czyli podstawa. To jest nic, mi to nie przeszkadzało nawet.
W Dragon Age mamy 3 klasy do wybrania, tego się nawet uproszczeniem nie da nazwać, to jest skandal:D, w Hereticu były 3 klasy do wyboru, a to FPP z prehistorii. Pamiętasz magię w Icewind dale? Ile tam było czarów i ile one dawały frajdy, niesamowita różnorodność. Współczynniki? Okrojone i jak miałem magię na 10 i na 50, nie robiło to prawie żadnej różnicy, prawie nie miało wpływu na zadawane obrażenia, minimalny. W DA większy wpływ mają przedmioty na potęgę postaci niż dobrze rozdane punkty współczynników, niż prowadzenie rozwoju postaci.
2. Icewind wciągał i przechodziłem grę z wypiekami na twarzy 2 razy, Dragon age wciąga jak czarna dziura tylko po to, żeby opadł początkowy zachwyt i przerodził się w nudę. Szczerze? Nie wiem co zawiniło.
3. Lepszy klimat (mimo sto razy gorszej grafiki). Takie są moje odczucia.
W Dragon age nie czułem klimatu.
4. 6 bohaterów. W Dragon age nawet to zostało zredukowane i mamy 4.
5. Ręcznie rysowane twarze bohaterów. W Dragon age wyglądają koszmarnie. Pierdoła, ale cieszy, szczególnie
jak trzeba na nie patrzeć przez całą grę.
6. Lepiej pomyślane i przemyślane lokacje, sto razy ciekawsze walki, więcej możliwości taktycznych itd.

Dragon age przebija fabułą, barwnymi postaciami i dialogami Icewinda i Neverwintera. Tylko tym i aż tym.
Pisałem o tym we wcześniejszym poście, że to plus gry, ale kładzie ją sama rozgrywka.

Morrigan to zajebista postać tak samo jak Sten, jeszcze Zevrana miałem w drużynie.
Doceniam najbardziej właśnie dialogi i postacie, bo bardziej mi się podobały niż w Baldurs gate 2.
Chociaż Korgan i ta drow kapłanka (nie pamiętam już imienia) też wymiatała.:)

Odpowiedz
Ja chyba po prostu bardziej nastawiam się na odgrywanie postaci w RPGach, niż na techniczne sprawy jak zdobywanie doświadczenia, klasy postaci, awansowanie, itd. Np. co z tego, że w Dragon Age'u można kierować tylko czterema postaciami, skoro one żyją, a nie są jedynie manekinami opisanymi statystykami?

Cytat:Dragon age przebija fabułą, barwnymi postaciami i dialogami Icewinda i Neverwintera.

Dla mnie właśnie o to chodzi w RPGach :D

Odpowiedz
(25-12-2014, 13:52)patyczak napisał(a): Ja chyba po prostu bardziej nastawiam się na odgrywanie postaci w RPGach, niż na techniczne sprawy jak zdobywanie doświadczenia, klasy postaci, awansowanie, itd. Np. co z tego, że w Dragon Age'u można kierować tylko czterema postaciami, skoro one żyją, a nie są jedynie manekinami opisanymi statystykami?

Cytat:Dragon age przebija fabułą, barwnymi postaciami i dialogami Icewinda i Neverwintera.

Dla mnie właśnie o to chodzi w RPGach :D

Rozumiem, mi też, ale co mi po tym jeśli nie mam ochoty na skończenie gry właśnie przez to na co ty nie zwracasz uwagi? Chodzi mi też o samą rozpierduchę, pamiętam, że w ID, NN, BG, PT, była urozmaicona walka w taki sposób, że częściej zdarzały się jakieś zdarzenia tego typu, jak zaatakowanie drużyny przez Kruki (pozyskanie Zevrana).
W Baldurs Gate 2 dostałem klimat, fabułę, dialogi, postacie na najwyższym poziomie, a do tego zajebistą mechanikę gry, złożoność rozwoju drużyny, epickie walki. Niedościgniony wzór. W Dragon Age pada to drugie, w Icewindzie leży to pierwsze, ale Icewind mnie zatrzymał przy monitorze do końca, Dragon Age odstawiłem, skończę kiedyś. Może już nie mam tyle chęci, żeby grać do końca, nie wiem. Do tego dziad jestem i za komuny było lepij.;)


(25-12-2014, 10:27)patyczak napisał(a): W tej grze najprzyjemniej biega mi się po mapach i czeka, aż moi towarzysze zaczną między sobą rozmawiać, bo jest to coś wspaniałego.

Zgadzam się, przeważnie przy przekraczaniu mostów zaczynają rozmawiać ze sobą i to są ciekawe, inteligentne dialogi. I to poczucie humoru, uśmiałem się nie raz.

Odpowiedz
Polecacie jakiś konkretny sklep wysyłkowy z grami? Trafiliśćie kiedyś na jakiś problem (opóźniona wysyłka, zepsute, felerne pudełko, kłopoty z kontaktem z działem pomocy)?
Planuję kupić kilka gierek na Muve.pl, a naczytałem się (i usłyszałem) sporo niepochlebnych opinii o ich podejściu do klienta. Jakieś sugestie, porady?

Odpowiedz
Brałem gry ze 3 razy z muve, nigdy żadnych kłopotów.
Listen to them. Children of the night. What music they make.

Odpowiedz
Muve spoko, błyskawiczna wysyłka i chyba darmowa. Rekompensują sobie w cenach, ale i tak warto.

Odpowiedz
BAYONETTA

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=eFRGbjLvsNU[/youtube]

Właśnie skończyłem i zbieram szczękę z podłogi. Gdybym rok temu spotkał samego siebie i powiedział, że będą mi się podobały gry tego typu, czyli szeroko pojmowane slashery kazał bym sam sobie się puknąć w czoło. No, mój punkt widzenia zmienił się, kiedy skończyłem dość łaskawą dla stawiającego pierwsze kroki na tym polu gracza Castlevania: Lords of Shadow i potem kilka innych tytułów (drugą część Lords of Shadow, DmC...). A potem przyszedł czas na Bayonettę, która w ogóle jawiła mi się jak, jakiś twór kompletnie z innej planety, dzieło rąk tamże zrodzonych kosmitów.

I taka jest prawda. Bayonetta jest epicką jazdą bez trzymanki. Nieco ascetyczna, jeśli chodzi o stylizację lokacji, szybko nadrabiająca w sferze przekraczania wszelkich możliwych granic, ale przede wszystkim wykraczająca daleko poza horyzonty wyobraźni. Wygląd przeciwników, wszelkiego rodzaju monstrów (istot niebiańskich, prawdę mówiąc), bossów, summonów i wizualizacji sposobów wchodzenia w interakcję z nimi (nieprzyjemną dla wrogów, radującą jednak oko i serce sposobem przedstawienia fantazyjnych tortur im zadawanych) - to wszystko jest wręcz powalające.

Sama gra wyciska z gracza siódme poty od samego początku do końca. W trakcie rozgrywki momentów na złapanie tchu (zazwyczaj zapartego pod wrażniem tego, co się właśnie zobaczyło) jest niewiele. Zwykle moment na odłożenie kontrolera i wytarcie czoła następuje dopiero po skończeniu rozdziału. Sam nie jestem i nigdy nie byłem jakimś hardkorowym graczem, ale uwierzcie mi, że nawet nawet mi granie po pewnym czasie wskoczyło na jakiś taki podświadomy poziom, że wyprowadzanie ciosów, combosów i stosowanie uników wychodziło mi jakoś instynktownie. Owszem, czasem dawałem ciała w jakichś potyczkach, poznawałem wrogów i bossów, żeby potem udało się - po kilku próbach - dokonać wręcz rzeczy niemożliwych, którymi sam siebie zaskakiwałem, po czym zadawałem sobie pytanie: "Jak ja to, kuchwa, zrobiłem?!".

Genialna gra, ze świetnie poprowadzoną epicką - acz pełną mrugnięć oka i luzu - fabułą, niesamowitą oprawą muzyczną, magnetyzującą bohaterką (która została chyba zaprojektowana, jako wypadkowa kilku najbardziej popularnych męskich fantazji... plus ten seksowny głos, yowza! ;-) ) i GENIALNYM gameplayem. Do tego chyba najpomysłowsze 'creditsy', z jakimi się zetknąłem w grze.

9+/10 :) (byłoby 10, gdyby nie irytująca postać Luki).

(Część druga właśnie wylądowała w napędzie)

I na koniec takie tam zanęcacze (czyli super wersja sztandarowej piosenki "Fly me to the moon" w oryginalnej wersji, oraz potańcówka z główną bohaterką w roli głównej :):

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=_KkKflbKJzg[/youtube]

[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=fNfTdkWSoTo[/youtube]
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści

Odpowiedz
Kupiłem na XBLA remake Flashback, bo to jeden z moich ulubionych gatunków, fajny setting, wygląda nieźle - i no i to Flashback! Niestety gra jest złaaaa.

[Obrazek: Flashback06.jpg]

Wygląda nieźle, ale animacja jest koślawa. Sterowanie w związku z tym też jakieś dziwne, choć da się przeżyć.

Fabuła to w skrócie filmy z Arnoldem (Total Recall spotyka Running Mana - wręcz plagiat tego pierwszego), ale wykłada się na szczegółach. W pewnym momencie musimy wykonywać różne prace dla miasta. I tak: jak każde inne zlecenie podejmujemy się "pracy" polegającej na powstrzymaniu wybuchu jakiegoś czegoś. Ratuję tysiące osób, narażam życie - brawo, 500 creditsów. Nastepna praca: odeskortuj jakiegoś frajera z miejsca A do B - 1000 creditsów. Nosz kurwasz. Na dodatek eksorta polega na walce z robotami ochrony miasta - one też przeszkadzają w wykonaniu misji z eksplozją. No sorry, ale nie moglibyście ich wyłączyć? W ogole te roboty wszędzie cię napastują, nawet w tłocznych miejscach. Strzelasz do policji, wybuchy - ludzie co najwyżej kucną, a kiedy strzelanina ustanie - luzik, życie płynie dalej.

Przeciwnicy. Jestem chyba w połowie gry i dotąd spotkałem całe TRZY rodzaje: wkurwiające niemiłosiernie latające jebadła, które występują stadnie i wybuchają po "śmieci", a poza tym dwa rodzaje "ludzkich" przeciwników, choć pojawiają się niezmiernie rzadko. Tak czy siak, nawet jebadła trzeba trafić parę razy chujowym pistolecikiem; w tym czasie pozostałe zaczynają cię gwałcić, a obronić się nie sposób. Ludzie są jeszcze fajniejsi: chyba z 15 headshotów zdejmuje jednego. Granaty nikogo specjalnie nie wzruszają. Starcie z człowiekiem wygląda tak, że stoją na siebie dwie postaci i przez 20 sekund robią piu piu piu piu z pistolecików.

Checkpointów jak na lekarstwo. Zginiesz - powtarzasz parę dobrych minut wkurzającego levelu z tymi samymi wkurzającymi przeciwnikami.

Muzyka: coś tam pitoli w tle, jakiś ambient. Gdy pojawia się przeciwnik, włącza się zawsze ten sam niezbyt porywający kawałek. Nic ciekawego.

Dialogi: już dawno nie słyszałem tak złych. Najlepsze jak spotykam jakiegoś gościa w środku dżungli pełnej niebezpieczeństw - ja, agent-uciekinier który stracił pamięć i za głowę którego jest nagroda. Podchodzę do gościa, a on: "hi, i'm Joe". Kwestie są tak złe, że aktorzy nie wiedzieli, jak je wypowiedzieć. Momentami wręcz słychać ich niepewność.

Słowem: 3/10 z wielkiej łaski, bo gatunek fajny. Ale to swoją drogą ciekawa sprawa, że te eksploracyjne platformówki 2d w 3d przechodzą wsteczną ewolucję. Do dziś najlepsza jest pierwsza: Shadow Complex, a potem coraz gorzej.

Shadow Complex > Rush'n'Attack > Flashback.

Strach pomyśleć, jak zła będzie następna.


Odpowiedz
(17-12-2014, 01:53)Dżabba napisał(a): Bardzo dobrze wspominam stare X-Comy, ostatnio sobie ściągnąłem X-Com Terror from the deep PL, pograłem kilka godzin i wyrzuciłem. Rozgrywka ciągnie się w nieskończoność, kiedyś się mało ze strachu nie posrałem jak strzelał do mnie pikselowaty ufok, a teraz nudą zabija mnie samo chodzenie.
Nadal uważam, że X-comy były zajebiste i są, ale pograć już się dzisiaj nie da niestety (przynajmniej w moim przypadku), a szkoda...

Ja co najmniej 2x w roku robię sesję z TftD, którą za klimat oceniam wyżej niż prekursora i część 3-cią (choć Apocalypse ma fajny "tunning" latającego arsenału).

Ale fakt faktem, nawet dla mnie, miłośnika "dwójki", przyznaję, że niektóre misje (statek, terror site) ciągną się niemiłosiernie. Przeszkadza mi też "patch" usuwający buga ze statami, więc moi najlepsi ludzie z oddziału A1 nie rozwijają się wcale po dojściu do 80/81 AP. Wykorzystuje w grze trik z nazywaniem postaci, co pozwala się z nimi "związać" a przy okazji ułatwia zarządzanie ekipą.

loading podpis...

Odpowiedz
Za cały 1 zł nabyłem subskrypcję PS+ na 14 dni tylko po to żeby ściągnąć Duck Tales Remastered :D
Ależ pocieszna, totalnie oldschoolowa platformówka! Póki co mam za sobą tylko pierwszy etap, ale postacie są świetnie animowane, głosy idealnie podłożone, a poziom trudności jak ze starych gier z Pegasusa, gdzie śmierć na końcu etapu skutkowała tym, że trzeba cały etap powtarzać :) miodzio!

[Obrazek: Ducktales-Remastered-Transylvania.jpg]

Odpowiedz
Bo to jest stara gra z Pegasusa :)

Odpowiedz
Wiem bo grałem :)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
2 gości