Hannibal
#41
Odcinek 7 to pierwszy który nazwałbym ciekawym, zaczyna się już rozgrywka z Hannibalem są jakieś śladowe ilości śledztwa, coś badają, są jakieś wnioski. Mało jeszcze w tym emocji ale w porównaniu do poprzednich odcinków to skok jakościowy in plus.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ   グシャグシャ   バキバキ    ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D

Odpowiedz
#42
Serial od szóstego odcinka zalicza stopniowy wzrost jakości, poprawie ulegają dynamika, chemia między głównymi protaginistami, zdjęcia, reżyseria, montaż. O ile pięć pierwszych odcinków oceniam w przedziale 1-4, tak od szóstego poziom nie schodzi poniżej mocnego 6 (pominąwszy fatalny odcinek dziewiąty). Trochę ten serial tak wygląda jakby Fuller chciał robić serial ze stałą fabułą a nakazali mu procedurala. Tym niemniej jest coraz ciekawiej - klimat dość mroczny, dużo fajnych nawiązań do prozy Harrisa, a przede wszystkim Mads, który IMO jest najlepszym Hannibalem ever, tak zimnego człowieka - skurwiela dawno nigdzie nie widziałem. Jeżeli Fuller w następnym sezonie odejdzie od formuły procedurala i wywali kilka dennych postaci (przede wszystkim tych CSI - pajaców z laboratorium i panią psycholog), może być dobrze.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#43
Bardzo dobry finał. Nie pojechali Dexterem czego się obawiałem najbardziej, fajnie wykorzystali resztę strzelb porozwieszanych w poprzednich odcinkach. Znowu zajebiste zdjęcia, muza i montaż, do tego kilka cudownie dwuznacznych scen, na czele z dwiema ostatni, po których wręcz miałem ochotę klaskać takie dobre były. No i kolejny plus - tak namieszali, że kompletnie nie mam pojęcia jak doprowadzą do stanu rzeczy znanego z Red Dragona. No poczekamy, zobaczymy. Co do całego sezonu, jednak koniec końców wyszedł na prostą, ostatnie dwa odcinki prawie bez zarzutów z mojej strony, widać że na main plota mieli pomysł od początku, elementy procedurala zapewne zostały wymuszone przez stację. A, i mogliby Alanę jednak sprzątnąć - słaba postać, słaby wątek, słaba aktorka.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#44
Popieram przedmówcę, jedna z najlepszych premier w tym roku, serio, tak gęstego i przytłaczającego klimatu nie widziałem dawno. Finał bezbłędny.
Aktualnie rządzi: ja

Odpowiedz
#45
Ale bez kitu - takiej rozpiętości jakościowej w obrębie jednego sezonu w życiu nie widziałem. Pierwsze 5 odcinków to szajs z pojedynczymi ciekawymi motywami, potem jest coraz lepiej (choć kiepskie patenty nie znikają), aż do dwóch ostatnich odcinków które są praktycznie bezbłędne.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#46
a oglądałeś X-files? :)
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
#47
W obrębie jednego sezonu piszę przecież. Xf podobnie jak Buffy np do osiągnięcia mega poziomu potrzebowało sezonów kilka.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#48
Z tygodnia na tydzień nawet. I z samym stwierdzeniem się nie zgodzę, bo 1 i 2 drugi sezon były całkiem udane, a taki 4 poza wyjątkami był strasznie słaby. Ale nawet w najlepszych 3 i 5 znajdziesz niesamowite kwiatki typu Syzygy i całej masy mitologów.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
#49
Syzygy - weź mi nie przypominaj :)
A sezon 4 uważam za bdb, jedynie w pierwszej połowie trochę słabował. Za to powszechnie uwielbiany piąty mi się nie podobał. A wahania jakościowe to rzecz normalna raczej w takich tasiemcach - proceduralach, nie mówiąc już o tym że w tamtych czasach inaczej podchodzono do kręcenia serialu. Także w xf jeżeli w sezonie stosunek dobrych odcinków do bubli wynosił 2:1, to ten sezon był udany. Teraz inaczej traktuje się seriale, zwykle jednak w obrębie jednego sezonu jakość jest zbliżona. A w Hannibalu pierwszy odcinek oceniam na 1, finał na 8+. Lekki mindfuck jak dla mnie.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#50
czyli co, znów musze próbować przez to przebrnąć?

Odpowiedz
#51
To samo pomyślałem (dobiłem do połowy pierwszego odcinka).

Odpowiedz
#52
Dobra, ale jeśli serial będzie jednak gówniany, to jarod - miej świadomość, że za to odpowiesz :)

Odpowiedz
#53
Powiem tak - na razie tak naprawdę, naprawdę bardzo dobre jedynie dwa ostatnie odcinki są kiedy nie ma tych pieprzonych wątków jednoodcinkowych morderstw, kolesie z laboratorium zachowują się jak ludzie a nie jak debile... Technicznie/realizacyjnie się gdzieś od siódmego odcinka wyrabia i jest naprawdę świetnie. Jako fan Gillian także raczej się nie zawiedziesz, kobieta niszczy system nawet mimo relatywnie małego czasu ekranowego.

Ogólnie boję się ten sezon polecać, dziwny twór, taka trochę jakby wersja beta właściwego serialu, ale tendencja zwyżkowa jednak jest wyczuwalna. Końcówka daje spory potencjał, do tego dochodzą historie książkowe które Fuller chce też wykorzystać. Mam nadzieję że facet wyciągnął wnioski, zobaczył które elementy się nie sprawdzają i zacznie się ich pozbywać. Końcówka właściwe wyklucza procedural w drugim sezonie, to już na plus. Szkoda że z Grubeuszem trzeba się będzie męczyć do końca - pomysł na tą postać niby jakiś jest, ale casting skopany dokumentnie.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#54
Mnie przede wszystkim zaskoczyła ilość ukazywanej przemocy w tym serialu, a to przecież NBC, a nie kablówka. Oczywiście każdy kij ma dwa końce - niestety prawdopodobnie, tak jak tutaj zresztą już pisaliście, to przez NBC został wymuszony procedural. Podoba mi się to, że twórcy i tak robią swoje i bardzo próbują się z tego wyłamać, co też zresztą widać po ostatnich odcinkach, z ostatnimi dwiema scenami finałowego odcinka na czele. Chciałbym, żeby szefostwo dało wolną rękę twórcom, bo widać, że mają pomysł i spory potencjał. Ja tam jestem na tak i mocno trzymam kciuki za ten serial.

Mi Laurence nie przeszkadza, pani psycholog też nie, przecież to całkiem ładna babka:)
Aktualnie rządzi: ja

Odpowiedz
#55
Ładna owszem, ale jej postać nie dość że ogranicza się wyłącznie do bycia pretekstowym love interest głównego bohatera, to jeszcze zwyczajnie kiepsko ją rozpisali - po trzynastu odcinkach wiem o niej tylko tyle, że lubi piwo.
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#56
póki co:
e01: 2/10
e02: 3/10
e03: 1/10

Na razie nie widzę tej tendencji zwyżkowej, ale męczę się z tym oczopląsem dalej, bo nawet zaczyna mnie bawić nieporadność dosłownie każdego członka teamu odpowiedzialnego za to dziełko. Jedynie Mikkelsen daje radę, ale w 2 i 3 odcinku nie miał zbyt wiele do roboty.

Odpowiedz
#57
Tendencja zwyżkowa rozpoczyna się mniej więcej od szóstego odcinka. Co do Hannibala w pierwszych epizodach, jest on tam tragicznie niewykorzystany, wygląda niczym doklejony do innego serialu. Potem sytuacja się poprawia i dobry doktor dostaje pole do popisu.

Strona wizualna - pstrokacizna charakterystyczna dla Fullera, w Stokrotkach to się sprawdzało mms medal, tu już nie za bardzo. Od siódmego odcinka aż do końca będzie chłodna, monochromatyczna paleta barw, a akcja będzie się dziać głównie w nocy lub pod zachmurzonym niebem, co także daje plus pięć do klimatu, do tego muzyka Reitzella...
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#58
Po siedmiu odcinkach zażartej walki z "Hannibalem" kilka wniosków:
- Rzeczywiście jest trochę lepiej, ale to wciąż 4-5/10 i to przy dużej życzliwości z mojej strony
poza tym:
- Czołówka jest do bani, nie - ona jest żałosna
- Zdjęcia są okropne, nawet większość polskich filmów wygląda lepiej ;)
- Widać, że to wszystko jest robione pod publikę półdebili (ładne, ale beztalentne lasie w głównych rolach [ta córa mordercy z pilota była najgorsza - miałem ochotę wydłubać sobie oczy za pomocą miksera]; na siłę wepchnięty procedural; irytujący, ale przecież "arcyzabawni" analitycy; toporne wyjaśnianie wszystkiego co się dzieje; czarno-białe zdjęcia w retrospekcjach, aby widzowie nie pogubili się w ogromie meandrów fabularnych;)
- Toporne scenopisarstwo i słaba znajomość tematu psychoanalizy, co jest widoczne nawet dla osoby zaznajomionej z tematem na poziomie, powiedzmy, średnim - bardzo średnim; w motywy psychoanalityczne i same rozmowy pacjent-psychiatra w takim "Sopranos" włożono ogrom pracy i do dziś chwali się ten serial za ogromną akuratność w tym temacie. W "Hannibalu" motywy psychonalityczne powinny odgrywać jeszcze istotniejszą rolę, ale twórcy serialu tylko udają, że mają coś na ten temat do powiedzenia. W większości to pusta gadka służąca topornemu wyjaśnianiu relacji między bohaterami i ich motywacji.
- Wizje Grahama są irytujące. Nadchodzi zaciemnienie ekranu, jakieś złotawe ustrojstwo przelatuje przez ekran trzy razy i, oho! - mamy wizję ;) Jak rozumiem, motyw ten funkcjonuje podobnie jak u Franka Blacka w "Millennium", ale raz, że tamten serial miał o wiele lepsze umotywowanie fabularne (i taki motyw na granicach paranormalności pasował do klimatu), to na dodatek wizje nie były tak topornie ukazywane (właściwie, to nie były ukazywane wcale); nie bez znaczenia był też fakt, że w postać wcielał się fantastyczny w tej roli Henriksen, Dancy natomiast strasznie się męczy i na pierwszy rzut oka widać, że nie czuje tej roli. Podsumowując: element jakby wyrwany z innej bajki.

Wszystkie te problemy - i spokojnie parę innych, o których nie wspomniałem - dręczy także późniejsze odcinki. Jedyna różnica polega na tym, że są odrobinę lepiej rozpisane i Hannibal, czyli jedyny skarb jaki ma ten serial posiada (no, Gillian jest fajna, ale - jak rozumiem - jej rola będzie raczej mało istotna), wreszcie zaczyna wysuwać się na pierwszy plan.

Odpowiedz
#59
- co do czołówki pełna zgoda
- co do analityków i elementów proceduralu - również
- co do wizji - takie a nie inne ich przedstawienie jest podyktowane książkowym ich przedstawieniem, wycieraczki świetlne co prawda kiczowate są ale z właściwą treścią grahamowych schizów problemu zwykle nie miałem
- aż takich zarzutów odnośnie zdjęć nie rozumiem, jak dla mnie na początku serialu są po prostu przeciętne, potem po wejściu w ciemniejszą tonację uznałem je za dobre. W ogóle śmieszna sprawa - Fuller ma w ekipie Navarro, a każe mu reżyserować. Idiotyzm.
- co do psychoanalizy - niestety nie mogę się do tego odnieść, bo moja znajomość tematu jest absolutnie zerowa. Mogę tylko powiedzieć że początkowo raczej mnie sesje nudziły i irytowały, a jakoś od 8 epizodu albo ten element się poprawił albo przywykłem. Sesje ze Scully za to od początku dobre dialogi miały, a szczyt zajebistości ich następuje w dwóch ostatnich odcinkach
- jeszcze co do Grahama - tutaj będę szedł pod prąd ale interpretacja Dancy'ego od początku mi się podobała, jako właśnie taki miękki znerwicowany pierdoła który jest zmuszany trochę przez szefa trochę przez własne poczucie moralności na ciągłe forsowanie własnej psychiki i buduje relacje z psami bo z tymi ludzkimi już sobie nie radzi i się ich boi.

A tak w ogóle, skoro nadal Ci nie wchodzi, daj sobie spokój i czytaj Martina ;)
Why are you firing wallnuts at me?

Odpowiedz
#60
(24-06-2013, 18:06)jarod napisał(a): Sesje ze Scully za to od początku dobre dialogi miały

Prawda.

(24-06-2013, 18:06)jarod napisał(a): A tak w ogóle, skoro nadal Ci nie wchodzi, daj sobie spokój i czytaj Martina ;)

Kończę drugi ciężarek, ekhem, tom :)


Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości