He-man (1983, 1990, 2002, 2021)
(06-06-2026, 18:36)Dr Strangelove napisał(a): Patrząc na otwarcie to zapowiada się na niezłego flopa.
Chyba, że za granicami USA się to sprzeda.

No nie wiem. He-Man najwięcej fanów ma właśnie w USA i pewnie nie pomagało to marvelowskie podejście i meta-ironiczny kierunek, którym nawet reszta świata rzyga.

Odpowiedz
(06-06-2026, 18:40)Spoilerowo napisał(a): Straszy Film trochę ponad połowę więcej zgarnął wczoraj w USA (24 > 11,7 mln)

Ponoć kiszka. W sensie Muszyński tak twierdzi.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
(06-06-2026, 19:01)OGPUEE napisał(a): No nie wiem. 
A nie, ja strzelam kompletnie na ślepo :)
Serial pamiętam bo kiedyś się trochę oglądało, ale kompletnie nie wiem czy tu jest jakaś baza fanów i gdzie ona się znajduje.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
Film z Lundgrenem był zrobiony za późno w stosunku do tego co było szczytem popularności He-Mana a co dopiero teraz. Choćby zrobili arcydzieło nie byłby to hit. To taki duch przyszłych świąt dla Star Warsów.

Odpowiedz
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
tl;dr podobało im się, ale polowa recki to zarty z bycia flopem(i żarty z gejozy Hymena)

Odpowiedz
Wrzuciłem bardziej w ramach ciekawostki jakby ktoś chciał sobie obejrzeć, bo to w sumie taki materiał przekrojowy o całej serii niż pełnoprawna recenzja (chociaż walą spojlerami aż trzeszczy, nawet wrzucili ostatnią scenę filmu nagraną w kinie), ale też dużo bredzą i wiedzą, że gdzieś dzwoni, ale nie wiedzą, w którym kościele - np. pomylili datę wydania filmu od Cannon i mówią, że miał on niski budżet co jest bzdurą, bo była to najdroższa produkcja w historii Cannon Films (22 miliony dolarów). Jasne, budżet był być może zbyt niski jak na tej skali film ale nadal, pozwolił choćby na wybudowanie rekordowej jak na tamte czasy pod względem wielkości scenografii w postaci sali tronowej Szkieletora w zamku Posępnego Czerepu, która była ponoć największą tego typu scenerią wybudowaną w Holly od ponad 40 lat. Inna sprawa to problemy finansowe tego obrazka związane z kłopotami samego Cannona, o których nie wspominają a przez które choćby jego zakończenie wygląda jak wygląda.

No i mylą się co do Jareda Leto i jego fizycznego udziału w kręceniu nowych "Masters of the Universe", bo chłop był cały czas obecny na planie w trakcie zdjęć, dodatkowo praktycznie w pełnej charakteryzacji i kostiumie. Tylko zamiast czachy smarował sobie twarz sztuczną krwią, żeby groźniej wyglądać. Jest zresztą masa zdjęć z planu, wystarczy trochę się tematem interesować żeby tego typu rzeczy wiedzieć:

[Obrazek: 716762737-1763390617965684-7780141385187127828-n.jpg]

Cytat:Behind the scenes of Masters of the Universe. Here's a look at Jared Leto portraying Skeletor.

Left to right: Pig Boy (Arun Bassi), Goat Man (Hafþór Júlíus Björnsson), Skeletor (Jared Leto), Spikor (James Apps), and Karg (Hung Dante Dong).

Leto famously smeared his face with fake blood during the shooting to make his face look more menacing to his fellow actors. His face was of course replaced with VFX.

Ogólnie sporo jest różnych zdjęć zza kulis, na krórych można sobie zerknąć na scenografie a przede wszystkim świetną charakteryzację, w szczególności tej całej menażerii złoli, choćby tutaj.

Paszczak napisał(a):Zgodzę się jeśli nawiążą też do What's Up.

Tutaj z kolei większość obsady "nawiązuje" do tego kawałka :) 
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
54 mln na całym świecie, budżet pokazuje 170 więc no tak trochę im nie pykło

Odpowiedz
"He-Man and She-Ra: The Secret of the Sword" (1985)

Nie chciało mi się powtarzać całej oryginalnej 130-odcinkowej serii dlatego w ramach jechania na nostalgii i przypomnienia klasycznej kreskówki odświeżyłem sobie pełnometrażowy "He-Man and She-Ra: The Secret of the Sword" (1985), powstały na bazie ówczesnego trendu charakteryzującego się wypuszczaniem do kin popularnych telewizyjnych animacji w ciut dłuższej formie - jeśli wierzyć temu co piszą na internecie, jest to de facto kompilacja pierwszych pięciu odcinków nowego serialu w tym uniwersum zatytułowanego "She-Ra: Princess of Power", stąd pewnie zawrotna liczba aż pięciu reżyserów w początkowych napisach pojawiających się w trakcie bardzo 80-tisowej nuty "I Have the Power":



Ponoć był to spory hit, który zarobił w kinach prawie czterokrotność swojego 2-milionowego budżetu co tylko świadczy o sile marki "Master of the Universe" w tamtych czasach. A jak toto broni się po tych ponad 40-latach od premiery? Ano nijak, to jeden z tych przykładów kawałka popkultury, do którego, parafrazując popularne powiedzenie, bez nostalgii nie podchodź.

Jeśli ktoś twierdzi, że feminizowanie jakichś zasłużonych marek to totalnie dzisiejszy wymysł jest w gigantycznym błędzie, albowiem film ten powstał dokładnie tylko i wyłącznie w tym celu - żeby siostry chłopców bawiących się figurkami i zabawkami z serii o He-Manie miały też swoją osadzoną w tym uniwersum bohaterkę, która nie jest od niego w niczym słabsza a posiada nawet więcej umiejętności (m.in. telepatię w stosunku do zwierząt i moc uleczania ich za pomocą własnych rąk, przez które płynie siła Posępnego Czerepu). Kołnierzyki z Mattel chcieli też sprzedawać lalki dziewczynkom stąd powstała właśnie She-Ra, która, jak dowiadujemy się z tej animacji, jest zaginioną siostrą bliźniaczką księcia Adama, porwaną przez pochodzącego z innego wymiaru (Etheria zamiast Eterni) Hordaka, który z kolei okazuje się być również nauczycielem i mentorem Szkieletora. Całość ma charakter takiego właśnie typowego retconu serii, który za pomocą dopisanego originu tych postaci ma za zadanie wprowadzić do ustalonego wcześniej kanonu nowy świat i bohaterkę, która będzie mogła pociągnąć własny serial animowany. W skrócie - Mattel połakomił się na pieniądze młodocianej płci żeńskiej (czy tez ich rodziców) i wymyślił dla dziewczynek She-Rę, która jest taką bardziej fantazyjną wersją Barbie.

A jak to prezentuje się pod względem formalnym? Ano dokładnie tak samo jak wcześniejszy serial animowany od Filmation. Nie ma tutaj żadnych cudów na kiju, wszystko jest tak samo drętwe i opierające się na kilku powtarzających się cały czas animacjach postaci. Świat She-Ry jest ciut bardziej fantazyjny i bardziej bajkowy niż ten He-Mana co jest jak najbardziej zrozumiałe, skoro lalkami z tej serii miały bawić się dziewczynki. Mamy dużo więcej silnych postaci kobiecych, różnego rodzaju wróżki, "mażki" i inne tego typu, uzupełnione przez latające koniki, pewnie będące odpowiedzią Mattela na popularną wtedy markę My Little Pony od Hasbro. Jest to ogólnie taki konglomerat trzech marek - Masters of the Universe, Barbie i My Little Pony właśnie.

Sam He-Man pomimo bycia głównym bohaterem i najsilniejszym herosem we wszechświecie co chwila daje się złapać i musi być uwalniany przez swoją siostrę, ta z kolei daje sobie doskonale radę sama i choć ten rusza jej na ratunek, żadna pomoc nie jest jej potrzebna. Fabularnie żadnych cudów tutaj nie ma chociaż skłamałbym pisząc, że oglądało mi się to jakoś wyjątkowo źle - mimo wszystko jest to na tyle kolorowe i przyjemne w odbiorze, że można miło spędzić czas, oczywiście pod warunkiem posiadania ogromnej nostalgii z dzieciństwa do tego całego uniwersum. Mamy tutaj bowiem wprowadzenie takich kultowych postaci jak Hordak, Grizzlor czy Leech a także tych bardziej damskich bohaterek takich jak wspomniana She-Ra, Catra i Shadow Weaver. Ksywki i imiona bohaterów oczywiście proste jak budowa cepa, ot, gość ma łuk, z którego strzela dlatego nazywa się Bow, na takiej zasadzie działało to w "He-Manie" i nie inaczej jest tutaj. To też tutaj Szkieletor wypowiada swoje kultowe "What?!" a także kilka innych znanych tekstów (Royal boob):



Koniec końców był to dla mnie dosyć przyjemny nostalgiczny powrót do tych postaci, których przygody śledziłem za dzieciaka na różnych niemieckich a później polskich kanałach, ale bez tego bagażu dziecięcych wspomnień absolutnie nie ma co do tego podchodzić, bo z dzisiejszej perspektywy nijak się to nie broni i może być rozpatrywane tylko jako ciekawostka z zamierzchłych czasów. Dlatego jeśli ktoś będąc dzieckiem nie oglądał "He-Man and the Masters of the Universe" czy "She-Ra: Princess of Power" nie ma tutaj czego szukać. Pewne rzeczy są dla nas odbierane pozytywnie tylko dzięki nostalgii i z perspektywy tego, co przeżyliśmy jako dzieci i bardzo dobrze, ja absolutnie tego powtórkowego seansu nie żałuję ale równocześnie tak samo stanowczo odradzam sięganie po tę animację wszystkim tym, którzy tej wyrozumiałości nie mają. Bo zdejmując te zaciemniające nasz osąd różowe okulary dostajemy raczej kiepsko zrealizowaną pod względem artystycznym ciekawostkę, która broni się tylko i wyłącznie na poziomie nostalgii.

The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
nie spodziewałem się, że będzie cameo


Odpowiedz
Czemu? W sumie to przecież trochę taki 'no brainer' i coś oczywistego tym bardziej, że gość na pewnym etapie jak najbardziej aktywnie brał udział w promocji filmu.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
(08-06-2026, 19:32)slepy51 napisał(a): Czemu?

ano temu, że oprócz pierwszego trailera nic więcej o filmie się nie dowiadywałem więc mnie to cameo zaskoczyło ale promocja filmu leży i to bardziej jest dla starszej widowni która pamięta poprzedni film z Dolphem i kreskówki dlatego taki wynik w BO

Odpowiedz
To, że ten film srogo flopnie wiedział chyba każdy, kto ma w głowie więcej niż dwie szare komórki bo ta marka obecnie nikogo nie interesuje właśnie oprócz ludzi po 40-stce pamiętających oryginalną kreskówkę i zabawki. Nie wiem co musieliby zrobić i ile wydać na promocję, żeby kogokolwiek innego tym zainteresować. Samo powstanie tego filmu w dzisiejszych czasach i to w takiej formie (bardzo zbliżonej stylistycznie do klasycznej animacji) należy raczej rozpatrywać w kategoriach cudu i jakiegoś projektu marzeń Chilly'ego Tee do spółki z Bezosem, który jak widać ma zdecydowanie za dużo pieniędzy i lubi utopić tego typu drobne (dla niego) w takich nierentownych projektach.

Paszczak napisał(a):Zgodzę się jeśli nawiążą też do What's Up.

The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
(08-06-2026, 17:57)slepy51 napisał(a): Koniec końców był to dla mnie dosyć przyjemny nostalgiczny powrót do tych postaci, których przygody śledziłem za dzieciaka na różnych niemieckich a później polskich kanałach, ale bez tego bagażu dziecięcych wspomnień absolutnie nie ma co do tego podchodzić, bo z dzisiejszej perspektywy nijak się to nie broni i może być rozpatrywane tylko jako ciekawostka z zamierzchłych czasów. Dlatego jeśli ktoś będąc dzieckiem nie oglądał "He-Man and the Masters of the Universe" czy "She-Ra: Princess of Power" nie ma tutaj czego szukać. Pewne rzeczy są dla nas odbierane pozytywnie tylko dzięki nostalgii i z perspektywy tego, co przeżyliśmy jako dzieci i bardzo dobrze, ja absolutnie tego powtórkowego seansu nie żałuję ale równocześnie tak samo stanowczo odradzam sięganie po tę animację wszystkim tym, którzy tej wyrozumiałości nie mają. Bo zdejmując te zaciemniające nasz osąd różowe okulary dostajemy raczej kiepsko zrealizowaną pod względem artystycznym ciekawostkę, która broni się tylko i wyłącznie na poziomie nostalgii. 

No to ja chyba zostałem obdarzony tą wyrozumiałością. He-Man nie był bajką mojego dzieciństwa (jestem dzieckiem lat 90-tych). Niedawno postanowiłem jednak trochę nadrobić zaległości i obejrzałem kilka odcinków oryginalnego serialu, He-Man and She-Ra: The Secret of the Sword oraz He-Man & She-Ra: A Christmas Special (Szkieletor dokonuje tam kilku dobrych uczynków!) i łyknąłem to bez jakichkolwiek problemów. Także nawet bez nostalgicznych okularów dostrzegłem w tej bajce pewien urok. Aczkolwiek zgadzam się, że zdecydowana większość współczesnej widowni się od tego odbije.

Odpowiedz
najnowszy film, no cóż, dużo tutaj marvelozy w starym stylu, dużo gagów, czasem wepchniętych na siłę

streszczenie filmu jakby ktoś nie byłby zainteresowany oglądaniem


Szkieletor totalnie przerysowany jak dla mnie, po co tu było Leto angażować to wiedzą tylko twórcy filmu, w zasadzie chce miecz i tyle, z Adama jest na wyrost robiony ciamajda, taki duży chłopiec z niego, Złolina nawet jest ok, Teela tak samo

nie widać tych 170 mln budżetu, nie wiem na co to poszło, oczywiście jak lubiliście kreskówkę bohaterów to z poczuciem nostalgii można sobie to na dużym ekranie obejrzeć i się przez te 2 godziny rozerwać, no w sumie to tyle, później można walnąć do pizzy czy kotleta w niedzielę ale jak dla mnie słabiutko wyszło

końcówka to mrugnięcie dla fanów kreskówki (śmiech), niestety ale po seansie widać, że wszystko w tym filmie już widziało się wcześniej w tego typu produkcjach

łysy z Amazonu chce mieć chyba swoje MCU, bo sceny po napisach to zapowiadają ale kto bogatemu zabroni topić kasę na takie produkcje 

Odpowiedz
Na początku seansu po raz pierwszy w życiu byłem zmuszony wyjść z sali i pogadać z obsługa, bo ktoś coś spieprzył z projektorem i czułem się jakbym oglądał film wyświetlany z DVD, jakby tak zostało, pewnie bym wyszedł z seansu i domagał się zwrotu kasy, no ale poprawili (do tego wyświetlali film w 2.35:1 z czarnymi pasami na ekranie na którym zazwyczaj wyświetlają takie filmy od ściany do ściany, no ale to już mniejszy problem).

A co do filmu - w sumie to jest to mniej więcej taki He-Man jakiego chciałem zobaczyć z wyjątkiem dosłownie paru rzeczy - trochę przesadzają z robieniem z Adama pierdoły i finał ma skopane tempo - najpierw jakby za szybko przechodzą od sceny ucieczki z lochu do finałowej bitwy, a potem zupełnie niepotrzebnie rozwadniają finałowe starcie wstawkami wizji z różnymi postaciami i serwują powtórkę motywu z Thora pt to nie młot/miecz daje moc, ona jest w tobie.

Poza tym jest ok, muzyka bardzo dobra, chętnie posłucham poza filmem (jest tez klasyczny motyw, szkoda że tylko na samym końcu, bo brzmi bardzo fajnie), szkieletor przerysowany ale pozytywnie - zapewnia chwilami niezły ubaw. Podobieństw do Thora jest tu cała masa, więc odniosę się do poziomu filmów tej serii - nie dorównuje Ragnarok (który dla mnie jest w ścisłej czołówce MCU), ale oglądało mi się go lepiej niż wszystki epozostałe i o niebo lepiej niż Love & Thunder.

Jesli chodzi o efekty specjalne/wygląd filmu - przewaznie jest ok/poprawnie, sporo fajnie zrobionej charakteryzacji, tylko CGI-Cringer mocno zasysa jakby się urwał z jakiegoś filmu sprzed 20 lat.

Mocne 7/10 z szansą na więcej po powtórce - chętnie bym zobaczył sequel, którego pewnie się nie doczekamy.

I z pewnością jest to bardziej satysfakcjonująca kinowa adaptacja niż film z Lundgrenem. I podobnie jak Mortal Kombat II jest to "film dla fanów", i bardzo, qrva, dobrze, bo niby dla kogo innego miał być? :P

Odpowiedz
(09-06-2026, 22:53)Gieferg napisał(a):

I pewnie na cameo się skończy, bo film nie bardzo sobie radzi z zarabianiem na siebie. Chyba że Łysy będzie miał kaprys i wyłoży kasę na kontynuację. Stać go na palenie pieniędzy.

Odpowiedz
(09-06-2026, 22:53)Gieferg napisał(a): I podobnie jak Mortal Kombat II jest to "film dla fanów", i bardzo, qrva, dobrze, bo niby dla kogo innego miał być? :P

Co to właściwie tutaj oznacza? Ostatnio jak oglądałem "He-Mana" miałem pewnie jakieś 8-9 lat, a i wtedy inne kreskówki bardziej mnie absorbowały (z żółwiami ninja na czele). Czy "film dla fanów" w tym przypadku oznacza, że się pogubię, nie będę wiedział o co chodzi i zostanę przytłoczony masą jakichś nawiązań i "mrugnięć okiem", które tylko fani zrozumieją? Czy po prostu "dla fanów" w znaczeniu, że jak nie jestem fanem, to film nie trafi w mój gust?

Chociaż właściwie to może to nie ma znaczenia. "Mortal Kombat II" mi się naprawdę podobał, a też raczej pewnie trudno byłoby mnie zaliczyć do fanów, skoro nie grałem w gry, a cała moja znajomość marki ogranicza się do filmów.

Odpowiedz
Nie pogubisz się, nie ma w czym. Wiele rzeczy w filmie jest dosłownie jak wyjęta z kreskówki, zachowano w dużej mierze jej klimat. Mrugnięc okiem trochę jest, np cisną bekę z głupawych nazw zabawek (nawet z samego He-Mana). No i nikt tu na siłę nie kombinuje żeby coś pozmieniać jak to miało miejsce w choćby TMNT 2014.

A sam film nawet fabularnie trochę podobny do MKII tyle że w PG-13.


Sam wolałem zdecydowanie Nowe przygody He-Mana od tych oryginalnych (i pewnie bym się zastanawiał czym nawet nie bardziej od TMNT), ale film wszedł gładko.
Byłem z żoną, która kreskówki nie oglądała chyba w ogóle i z córką, która widziała z 5 odcinków, które jej pokazałem jak była mała - obie się dobrze bawiły.

No ale mimo że "tani wtorek" to na sali było nie więcej niż 10 osób.

Odpowiedz
Swoją drogą widzę niewykorzystany potencjał w tytule. W obecnych czasach to powinien być He/Him-Man
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Pinocchio (reż. Guillermo del Toro, 2021) Pelivaron 48 9,286 03-01-2024, 16:47
Ostatni post: marsgrey21
  Luca (2021) - animacja Pixara Pelivaron 2 1,950 08-07-2021, 15:13
Ostatni post: yacajackowski
  Hotel Transylvania (2012-2021) Persona non grata 4 2,970 17-05-2021, 17:11
Ostatni post: Trailery Srailery



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości