Miyabi
Liczba postów: 695
Liczba wątków: 3
Jedynka jest jednym z najlepszych filmów tego gatunku. To co w nim najciekawsze to jego oryginalność i sam pomysł, który w sequelach nie został wykorzystany no i świetnie opowiedziana historia. Jedynie efekty trącą dziś myszką, zwłaszcza pod koniec choć wiadomo, że Barker miał niewiele kasy na realizację chociaż tym bardziej wzbudza podziw, że za tak niewielkie pieniądze można zrobić film, które wywołuje spore wrażenie. Na pozór zwykły horror gore ale diabeł tkwi w szczegółach.
Dwójka jak dla mnie to najbardziej interesująca z kontynuacji i mogła dorównać oryginałowi ale tak nie jest. Nie podobają mi się niektóre rozwiązania, za dużo kiczu też tutaj, w jedynce też go trochę było ale nie odczuwało się tego jeszcze zanadto. Pod względem klimatu psychozy i paranoi to rzeczywiście jedynkę przebija ale to akurat było spodziewane jako, że w jedynce cała ta historia dopiero się zaczynała. Owe irytujące pomysły twórców to min. wyjaśnienie pochodzenia Cenobitów, można to było naprawdę bardziej satysfakcjonująco rozwiązać jak np. określić ich jako powołane do życia przez Lewiatana istoty będące przedłużeniem jego woli czy coś w ten deseń i będących niczym innym jak demonami bólu bez żadnych ludzkich powikłań, odpryskami ciemnej strony kosmosu, dzikiej, anarchicznej i złośliwej natury ułomnej gdzieś u podstaw, wyrazicielami chaosu materii, którego uosobieniem są oni i ich odstręczający wygląd. Sam wygląd Władcy Piekieł jest akurat ciekawie wymyślony i tu się nie czepiam. Jego kształt to koncepcja bardziej o charakterze z pogranicza jakiegoś filozoficznego systemu ( czyli to co tkwi w szczegółach w całym temacie zapoczątkowanym wyśmienitą jedynką ), czytałem gdzieś kiedyś skąd akurat taki wymysł twórców na jego wygląd, na pewno to dobre rozwiązanie dające możliwości pociągnięcia zgłębienia istoty graniastosłupiastego pana Piekieł niźli władcą uczynić jakiegoś oklepanego demona z rozrośniętym hormonem wzrostu.
Innym niezbyt dobrym pomysłem był motyw walki pomiędzy demonami. Można snuć domysły czemu walczą ze sobą Cenobici i przemieniony doktor skoro wszyscy stoją po stronie Zła ale powinno być to jasne od razu bo się to kłóci z logiką i miast dorabiać jakieś teorie na temat tej ich walki zrzucić wystarczy na karb pomysłodawców i ich własnego lenistwa oraz niechlujstwa w pisaniu scenariusza by tylko szybko
zdyskontować sukces dzieła Barkera i pośpiesznie wydać drugą część nie dbając o sens w filmie. Kolejna rzecz to Channard i jego wiedza na temat istnienia zaświatów. Wątek pozostawiony sam sobie, który to niby powinien być jasny w części trzeciej ale tak się nie stało i mamy kolejne pytania bez odpowiedzi w rodzaju posiadanych przez doktorka kostek nie wiadomo jak i skąd. I jeszcze to zdjęcie przyszłego Pinheada sprzed jego przemiany. Skąd się u niego znalazło?
Kolejna rzecz to wstawki obrazujące stany uczuć bohaterów przebywających w Piekle i rzucających światło na ich niewesołe epizody z życia lub ukrywane ciemne sprawki, które leżą na dnie duszy bohaterów. To jest rozwiązanie nacechowane zbyt komiksowym rysunkiem postaci, które w efekcie daje popis tandetnej psychoanalizy i odbiera ekranowym bohaterom wiarygodności w to, że miast prawdziwych ludzi śledzi się losy gabinetu figur woskowych z kart podrzędnego powieścidła z papierową konstrukcją osobowości. Rozumiem jeszcze udręczonego Franka, którego katusze odzwierciedlają jego własne obsesje ale reszta, która trafiła tam przypadkiem? W jedynce bohaterowie robili wrażenie wiarygodnych, tutaj przesunęło się wahadło w stronę uproszczeń dla nieprzemyślanego do końca widowiska, których świadectwo dają owe inflantylne, komiksowego pochodzenia wstawki niby to rzucających światło na dusze przebywających w Piekle ludzi a tak naprawdę zapełniacze nie mających jak lepiej i poważniej poprowadzić serii twórców, których przerósł temat bo nawet o tym nie pomyśleli i nie potrafili by "Hellraiser" przybrał szaty bardziej wyrafinowanego traktatu o naturze egzystencji jako takiej bo możliwości jakie tkwią w tematach poruszanych w pierwszym"Wysłanniku Piekieł" wykraczają poza zwykły horror.
Reasumując powinien powstać remake ale nie jedynki w której nic poza efektami nie ma co poprawiać bo scenariusz tam był tip-top ale dwójki, którego reżyserią powinien zająć się jakiś kumaty gość albo najlepiej ja sam :wink: bo tylko wtedy bym był zadowolony, z naprawdę sensownym budżetem aby tylko możliwie wyczerpać temat. Plusy to świetna muzyka i panująca tu atmosfera a także ilość przelanej juchy ale scenariusz pozostawia sporo do życzenia.
Trójka - lubię ten part. Z jednej strony kiczowaty i śmieszny ale z drugiej to się zawsze świetnie bawię jak to oglądam. Wydaje się ten film tak idiotyczny, że aż dobry. Strachu nie ma tu wcale, Pinhead wesołek, rozgadany na dodatek jak nigdy dotąd. Śmieszne, nowe cenobity, sama fabuła wciągająca, wybuchy i efekty specjalne dodają jeszcze smaku w tym hollywoodzkim lunaparku, sporo humoru, klimat jeszcze jako tako zachowany. No, przednia zabawa nawet i mam sporo uciechy z tego partu. Stawiam to za jedynką i dwójką oraz na równi z piątką. Z drugiej strony Pinhead - Komediant to pomysł w złym guście. Chyba, że chciał sobie użyć życia po tylu latach spędzonych w lochach oraz po powrocie do żywych to wtedy jest to zrozumiałe.
Czwórka - najsłabsza część z czterech ale daje się akceptować i w sumie jest jeszcze w miarę przyzwoicie. Ta część mogła by być jak i mogła by nie być. Historia kostki i jej pochodzenie jest do zaakceptowania ale wystarczyło napisać scenariusz by fabuła podążyła ścieżką, że kostka pochodzi z Piekła a nie ktoś ją zrobił w przeszłości. I tak by chyba lepiej było. Niski budżet daje o sobie znać co widać po cienkich efektach. Pod względem aktorskim to jest tu najgorzej z całej serii ( prócz Bradleya, który jak zwykle jest niezawodny ), nawet marne części 7 i 8 wypadły pod tym względem lepiej ale w przeciwieństwie do nich ten film ma jakiś sens. Tylko czy trzeba było ładować akcję do przestrzeni kosmicznej zamiast spokojnie zostawić ją na Ziemi?
Co do pozostałych odcinków to to są już osobne historie z czego podobała mi się piątka, która pokazuje piekło w trochę inny sposób i było to interesujące, coś w klimacie "Harry Angela" z prywatnym piekłem ale wolałbym powrót do tej wizji z dwójki. Mnie się ta część podobała bo inna jest od reszty i pan Derrickson ( ten od Egzorcyzmów Emili Rose ) zrobił thrillera z Pinheadem jako sędzią głównego bohatera i zrobił to przekonująco. Jest to jedyna obok partu 1 część której niczego poważnego nie mogę zarzucić. Pomimo tego dwójka jednak ciekawsza.
Szóstka wyrasta z piątki i jest jeszcze znośnie ale na pewno słabiej niż poprzednio.
7 i 8 słabe i pisać o nich nie ma sensu.
Plus dla serii za ładne panie w każdym niemal odcinku. Po namyśle Ashley Laurence zostaje u mnie miss "Hellraisera". :cool:
L.A. Confidential - 8/10
He liu - 7/10
The Insider - 8/10
Dredd - 6/10
Total Recall ( 2012 ) - 5/10
G.I. Joe: The Rise of Cobra - 5/10
22-04-2010, 11:55
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,342
Liczba wątków: 29
Jedynka sie troche zestarzala. Polecam 5 i 6. Bardzo dobre czesci.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
22-04-2010, 14:05
Chrissie Watkins' arm
Liczba postów: 6,234
Liczba wątków: 72
Filmweb napisał(a):Weinstein Company przymierza się do realizacji remake'u "Wysłannika piekieł". Obraz ma być skierowany do nastoletniej widowni i dlatego też studio chce, by gwiazdą została Amber Heard ("Zombieland"). Obraz ma wyreżyserować Christian E. Christiansen.
Jak do nastoletniej widowni to spoko, wiadomo chociaż kto zagra Pinheada:
:lol:
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...
18-10-2010, 16:05
Nowy
Liczba postów: 2,012
Liczba wątków: 4
Ja odświeżyłem sobie "jedynkę" ostatnio i zatęskniłem za starą szkołą. Nic to, że efekty bardzo się zestarzały - cały pomysł na film jest esencją tego wszystkiego czym powinien być horror. Te dzisiejsze nie mają jaj.
17-11-2010, 08:01
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Jedynka przypomniana na dvd - ależ to jest rewelacyjny film! Pomysłowy, świetnie wyglądający, klimatyczny jak cholera. Widok pełznącego Franka to coś mocniejszego od Silent Hilla. Co tu dużo mówić - jeden z horrorów, dzięki którym bardzo lubię ten gatunek.
Słówko o wydaniu dvd: dobry remastering, dwie wersje do wyboru (16:9 i 4:3, kadrowane chyba w locie), tester pozwalający dostosować parametry TV do optymalnych, trochę niezłych dodatków... i wszystko pięknie, tylko że nie ma żadnych napisów, nawet angielskich. Akurat w przypadku tego filmu to nie przeszkadza, bo język jest prosty, a aktorzy mówią wyraźnie, no ale skoro już przygotowują taką wypasioną edycję, to czemu nie wcisnęli choćby tekstu dla niesłyszących?
27-04-2011, 10:18
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Hellraiser II - po raz pierwszy wersja uncut, ogarniająca totalny chaos jaki panował w poprzednio oglądanym przeze mnie wydaniu. Sceny w piekle wreszcie mają jakiś ciąg przyczynowo skutkowy - i są całkiem ciekawe, tchnące silent hillowym klimatem. Mimo wszystko film cierpi na przerost ambicji nad budżetem. Jest ciekawy i ogólnie niezły, ale wygląda - zwłaszcza pod koniec - bardzo słabo. Na plus fenomenalna muzyka. 7/10
Wydanie dvd - obraz raczej cienki, nie dorównuje jedynce. Znów brak napisów, dodatki uboższe o połowę (15-minutowa featurette zamiast półgodzinnej). Mimo wszystko wersja niepocięta była dużym zaskoczeniem - film od razu zyskał w moich oczach.
27-04-2011, 21:36
Nowy
Liczba postów: 61
Liczba wątków: 0
Tak z ciekawości - jakie sceny zostały dodane? Bo widziałam tylko zwykłą wersję. Swoją drogą, ciekawa jestem oceny części trzeciej :wink:
28-04-2011, 09:42
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Nie potrafię powiedzieć, co konkretnie zostało dodane, ale na pewno wydłużono część w piekle. W poprzedniej wersji, przynajmniej tej którą oglądałem (bo "cutów" Hellraisera II było z pięć milionów) wycieczka do piekła wyglądała tak:
- Kristie wbiega do korytarzy
- biegnie, biegnie
- znajduje Cenobitów
- znajduje Franka
- doktorek... no, dzieje się z nim co się dzieje
- ucieczka
Teraz wszystko dzieje się znacznie wolniej; nie ma już tego wrażenia, że akcja przeskakuje z miejsca na miejsce. Rozwinięto wątek "zwiedzania" piekła przez doktora, w ogóle jego działanie jest bardziej umotywowane. Tak samo wszelkie zmiany postaw bohaterów - Kristie nie zmienia się z ujęcia na ujęcie ze spokojnej dziewczyny w biegnącą, wrzeszczącą babę, tylko powoli przechodzi zmiany nastrojów. Na pewno też wydłużono wątek niemej dziewczyny. W ogóle to wszystko teraz ma sens.:) Szkoda tylko, że wygląda jak wygląda...
28-04-2011, 13:37
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Hellraiser III - zaczęło się całkiem dobrze, ale druga połowa... ech. Kompletne niezrozumienie tego, co sprawiało że cenobity były świetnymi potworami. W poprzednich filmach piekło było czymś niemożliwym do zrozumienia, a jednocześnie okrutnym i bolesnym. Cenobici samym wyglądem sugerowali, że przeżyli nieludzkie tortury i weszli na "wyższy poziom świadomości". W trójce nie dość, że powstają w kilka chwil, to jeszcze wyglądają jak dziwadła z horroro-komedii dla nastolatków. Nie ma tu żadnej mistyczności. I to jest największa wada tego filmu, bo nastawienie na akcję i przesadną gadatliwość Pinheada spokojnie bym przebolał. Z całości podobał mi się tylko styl wizualny.
4/10. Szkoda, szkoda, szkoda, bo Anthony Hickox do tej pory dobrze mi się kojarzył (z zarąbistego Warlocka II - mojego ulubionego filmu z dzieciństwa, który zresztą bardzo dobrze przetrwał próbę czasu).
28-04-2011, 20:19
Nowy
Liczba postów: 61
Liczba wątków: 0
Co do Hickoxa - też go lubię, podobnie jak Warlocka II, choć dla mnie numerem jeden jest Waxwork 1 i 2 :wink:
Co do trzeciej części Hellraisera, posiada ona chyba jedną z najbardziej kontrowersyjnych scen, a chodzi o tą w kościele. Podejrzewam, że dziś film spotkałby się z protestami mocherowych beretów :razz:
28-04-2011, 21:41
Samurai Cop
Liczba postów: 4,396
Liczba wątków: 28
Ostatnio nadrabiałem części 2, 3 i 4. Ogólnie podoba mi się, że każda z kontynuacji próbowała rozwinąć temat, dopowiedzieć coś od siebie. Dwójka idealnie komponuje się z posępnym klimatem oryginału, byłbym skłonny uwierzyć, że zrobił ją ten sam reżyser. Koncepcyjnie to wzorowy sequel, zestawia ocalałych bohaterów pierwszej części w świetle dokonanych wydarzeń, w jakiś sposób rozwija charakter głównej bohaterki robiąc z niej aktywną stronę w walce z demonami, oferuje wycieczkę do piekła inspirowanego chyba Mordorem i zgrabne retrospekcje tłumaczące nieobeznanemu widzowi fabułę jedynki jak i rozwijające postać Pinheada. Tylko, że gdzieś od połowy scenariusz mocno im się posypał, a w tej bieganinie po Mordorze można się już pogubić. Efekty specjalne wypadają w dość nierówny sposób, obdarci ze skóry siłą rzeczy nie robią już takiego wrażenia jak wcześniej, człowiek-wysięgnik będący finałowym bossem mocno niedomaga, a żadna ze scen nie robi takiego wrażenia jak zmartwychwstanie Franka, przywołane tutaj zresztą w retrospekcjach na niekorzyść sequela. Mimo wszystko całkiem solidna rzecz, spokojnie zasługująca na 6/10.
Trójka znowu stara się dodać coś nowego, Cenobici biorą udział w scenach zbiorowych, masowych mordach, jednym słowem wychodzą do ludzi. Jednak Hickox przegrywa, bo to nie wybuchy, strzelaniny i masówka są siłą pierwszych dwóch części, a ponury klimat ulatuje wraz ze zwiększeniem skali, pół Cenobitą-pół kamerą video i grupowym ciachaniem. Oprawa audiowizualna również mocno zakręca w objęcia początku lat 90-tych, w co ładnie wpasowuje się teledysk promujący z Lemmym rozgrywającym karcianą partyjkę z Pinheadem, przywołujący na myśl popkulturowe dziwactwa wokół Freddy'ego Krugera. Scena w Kościele robi duże wrażenie, o reszcie, wraz z naprawdę fatalnym aktorstwem nawet w niewielkich rolach, można spokojnie zapomnieć. 3/10
Jason odwiedził kosmos dopiero w 10 części, Pinhead zrównał się z "Karłem" Warwicka Davisa i zapragnął zobaczyć statki szturmowe płonące w ramionach Oriona już w swojej czwartej odsłonie. Wbrew pozorom koncept jest świetny, rozwijanie mitologii poprzez płynącą przez stulecia opowieść o rodzie twórcy złowieszczej kostki miało olbrzymi potencjał. Całość jednak tonie w nudzie zarówno w XVIII wieku, 1996 roku jak i XXII wieku, a realizacja przywołuje na myśl czwartą część Crittersów. Mimo ledwie 80 minut czwórka sprawia wrażenie porządnego snuja, ale ratuje ją odrobinkę lepsze aktorstwo i pomysł jednak ciekawszy niż ustawienie gotyckiego Pinheada na tle wybuchających radiowozów i sklepowych witryn. Mimo, że ten pomysł zakładał strzelanie do niego z blasterów na potężnej stacji kosmicznej. 4/10
18-03-2017, 13:19
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-03-2017, 14:28 przez Szaman.)
Stały bywalec
Liczba postów: 10,285
Liczba wątków: 5
Dwójka byłaby świetna, gdyby nie nawały kiczu w drugiej połowie, co zresztą jest w zasadzie w pełni winą producentów, którzy te co mądrzejsze pomysły wymusili. Polecam poczytać w necie - historia części 2-4, to doskonały przykład na to jak producenci mogą zmasakrować dobry koncept.
Przynajmniej mamy pierwszy film, który - co nie tak często się w kinie grozy zdarza - jest tworem w pełni spełnionym, nawet bardziej niż pierwotna mikropowieść Barkera.
18-03-2017, 14:04
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 18-03-2017, 14:09 przez Albertino.)
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,342
Liczba wątków: 29
Rozpoczynam wybiórcze powtórki.
Hellraiser IV
Średnio, wręcz słabo. Potencjał był ale został (nie do końca) zmarnowany (o czym zaraz). Pomysł wyjściowy - bardzo dobry: prequel i jednocześnie finałowy sequel. Postać twórcy kostki - trafiona, Andżelika - jeszcze bardziej. Tylko w środku te kiepskie smuty we współczesności i od czapy - finał w kosmosie.
jakieś 4+, 5 /10
Hellraiser IV - workprint
Tu jest trochę lepiej. Przede wszystkim dodatkowe i rozszerzone sceny (czasem alternatywne), które zmieniają trochę wydźwięk filmu, wyjaśniają pominięte rzeczy. Np. inne rozwiązanie fabularne powoduje zupełnie inną scenę śmierci pewnej osoby. Na plus także alternatywne zakończenie
główny bohater tutaj ginie
Żeby nie było tak fajnie - wyciekła wersja to jeszcze ta, gdzie nie ukończono wszystkich efektów. Choć wiadomo, że przynajmniej część z nich istnieje w całkowicie lub bardziej ukończonej formie.
5+/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
19-08-2017, 13:54
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 19-08-2017, 13:54 przez shamar.)
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,342
Liczba wątków: 29
Obejrzałem w międzyc zasie pozostałe. Tymczasem
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
10-01-2018, 01:35
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
O mamo, jaka tania, telewizyjna tandeta.
10-01-2018, 01:41
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,342
Liczba wątków: 29
To jest chyba kolejne podejście - zróbmy film, żeby nie stracić praw. Nonsens jak mają robić coś takiego.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
10-01-2018, 13:33
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,342
Liczba wątków: 29
Judgement
Jest - tak jak można było przypuszczać - bardzo źle. Jedyne co jest tam na plus to cenobici - wyglądają fajnie, nowy Pinehead w porządku.
Mroczne sceny są niezłe ale cała reszta (w tym aktorzy) jak jacyś amatorzy.
I jeszcze coś TROLLING z Heather Langekamp w obsadzie. Takiej bezczelności nie widziałem już dawno i nie wiem do kogo w sumie było to kierowane bo podejrzewam, że znają, kojarza ją jedynie ortodoksyjni fani horrorów.
2/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
11-02-2018, 16:36
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11-02-2018, 16:37 przez shamar.)
Samurai Cop
Liczba postów: 4,396
Liczba wątków: 28
A co tam się dzieje z Heather?
11-02-2018, 17:16
CGI Paul Walker
Liczba postów: 22,342
Liczba wątków: 29
No właśnie NIC się nie dzieje :)
Jej postać jest na ekranie ok. 10 sekund, przy czym jej twarz, jak odwraca głowę przez ułamek sekundy. Swoją drogą widać, nawet przez tak krótką chwilę, jak bardzo się postarzała co mnie ciut zdziwiło bo w "Never Sleep Again" wyglądała całkiem dobrze.
A więc - tą nieznaczącą (dodatkowo) "rolę" mógłby zagrać każdy a ona wymieniona jest nawet w literach początkowych, gdzie aktorów innych jest tam, na literach, chyba z 5.
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
11-02-2018, 17:32
Samurai Cop
Liczba postów: 4,396
Liczba wątków: 28
Stara szkoła sprzedaży taniego horroru :)
Bruce pojawia się tutaj w ostatniej scenie, nie ma nawet dwóch porządnych ujęć. Jest na wszystkich plakatach.
11-02-2018, 17:38
|