Włączyłem dwójkę, film nie ma początku - niby "rozdział 2" i kontynuuje jedynkę, ale to nie usprawiedliwia braku wprowadzenia. W końcu to odrębny utwór. Mniejsza z tym. Oglądam przez pół godziny jak kobita łazi po domu i nadziwić się nie może, że jakiś przedmiot się porusza, choć od poprzedniego filmu bez przerwy diluje z duchami i wie, że ma z nimi do czynienia. Tym razem twórcy byli jeszcze bardziej leniwi i zamiast darth maula zaserwowali och, jakże straszną kobitę w białej sukience. Wyłączyłem w scenie, w której wypłaciła z plaskacza bohaterce, aż ta zrobiła półobrót w powietrzu i upadła, roztrzaskując stolik - jak po kopniaku Chucka Norrisa. Żenada, dno, po prostu mega nędza. 0/10
O dziwo nie tyle podobało mi się, co było znośnie, oglądałem z jakimś tam zaciekawieniem i ani razu nie byłem zażenowany, czyli diametralna różnica w stosunku do koszmarnej części pierwszej. Nawet zdjęcia i aktorstwo lepsze. Zaskoczyło mnie, że w sumie film w ledwie paru momentach stara się przestraszyć widza, i nie robi tego w tak niezamierzenie śmieszny sposób jak poprzednio.
Najbardziej zaskoczyła mnie fabuła, której jest tak mało, że całość dałoby się spokojnie zawrzeć w poprzednim filmie (!) i nie musiałby on być wcale dłuższy.
Insidious: Chapter 3 - co prawda poprzednie części też były PG13, ale ta wyjątkowo mocno skręca w kierunku paranormalnego dramato-thrillera familijnego, przy czym wciąż serwuje straszaki, i to czasem aż nadto skuteczne - dawno już nie podskoczyłem na żadnym horrorze, a temu udało się to aż dwa razy. Tak czy inaczej ocenę podnosi świetna Lin Shaye, której postać wyszła poza schemat typowego dla tego typu horrorów wszystkowiedzącego medium i stała się... człowiekiem. Tak po prostu.
Trailer był słabiutki, IMO zwiastował chłam. Na stołku reżysera zabrakło Jamesa Wana (zaliczył tylko cameo). Drażniło mnie w tej produkcji wszystko począwszy od tytułu (jaki "Chapter 3" jak to 100% prequel)? A tu niespodzianka - najlepsza część. Oczywiście ma sporo klisz gatunku, głupotek, trochę brak w niej wyobraźni i czegoś nowego, ale jest nie głupio, dobrze zagrane i przede wszystkim - straszne. Może nie na początku, ale rozkręca się. Końcówka z matką zbyt dosłowna, a zakończenie, które jak w co drugim horrorze ma zrobić "BU!" w kierunku widza, całkowicie zbędne, ale poza tym - wszystko okej. Mocne. 6/10
Chapter 1 - Dobry, tak do połowy, kiedy zaczyna się wyjaśnianie zjawisk i mechaniki tego świata. Wtedy, jak przy większości (?) takich horrorów - klimat pada. Irytujący łowcy duchów, którzy mają robić za elementy komediowe ZUPEŁNIE tu nie pasują.Na plus: wizja drugiej strony.
5/10
Chapter 2 - Drożej, więcej i gorzej :) O zgrozo - łowcy duchów są jeszcze bardziej zabawni inaczej. Kto w ogóle na to wpadł. To jeszcze horror czy już film przygodowo-fantastyczny?
4/10
Chapter 3 - To, o dziwo, najlepsza część. Porzucono obrobionych na wszystkie strony bohaterów* z poprzednich filmów, stonowano atrakcje, nie potrzeba już wyjaśniać genezy świata przedstawionego - wszystko buduje lepszy klimat. Chociaż końcówka słaba.
6/10
* oczywiście nie wszystkich
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
15-10-2017, 13:20 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15-10-2017, 13:23 przez shamar.)
Last Key
Najsłabsza część. Jedyną motywacją (oczywiście oprócz kasy) było tu chyba: chęć zamknięcia serii i pogrania sobie jeszcze lin Shaye. Wtórne to choć zdarzają się twisty. Do tego koszmarnie oświetlone nocne/ciemne sceny - niewiele tam widać.
4/10
welcome to prime time bitch!
Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...