Captain Skullet
Liczba postów: 20,426
Liczba wątków: 128
Cytat:Nolan wzbił się chyba na wyżyny swojego kunsztu
Na wyżynach był przy okazji Memento i Prestiżu (celowo nie przywołuję Batmanów bo na punkcie nolanowskiej wersji nietoperka mam takiego hopla jak Solo na punkcie Star Warsów i nie jestem w stanie ich zdroworozsądkowo oceniać  ), mam nadzieję, że jednak stać go na więcej niż pokazał przy Incepcji.
Cytat:- Tematyka - sny. Czyli chyba temat który podoba się każdemu i stwarza twórcy nieograniczone możliwości.
Wykorzystane tu może w jakichś 1-2%.
Cytat:świeże efekty specjalne
W którym miejscu konkretnie?
Cytat:Myślę, że Incepcję można postawić na równym poziomie z Terminatorem II, Obcym II, Matrix`em i Avatarem.
Zaczałbym od tego, że Avatara nie wypada stawiać na równi z Aliens, T2 czy Matrixem. Za cienki jest na to (Incepcja również, ale koło Avatara ewentualnie ją można postawić).
Z każdym kolejnym przeczytanym pełnym zachwytów postem coraz bardziej się zastanawiam czy na [pewno byłem na tym samym filmie :roll: Cytat:
06-08-2010, 14:28
Nowy
Liczba postów: 265
Liczba wątków: 0
Idąc do kina oczekiwałam niewiadomo czego, bo opinie moich znajomych wskazywały na film tysiąclecia. I chyba dlatego ciut się rozczarowałam. Film jest naprawde dobry, ale cóż, moi znajomi nie widzieli za pewne Memento ani Prestiżu...
Incepcja to rzeczywiscie strickte nolanowskie pomysły zrealizowane na wielką skalę i porównując ten film z innymi propozycjami czysto rozrywkowymi, mamy niebo i ziemię. Incepcja to kino niegłupie, świetnie nakręcone, scenariusz to mistrzostwo (nie wiem jaki trzeba mieć łeb, żeby to wszystko w miarę logicznie rozpisać, bo jak dla mnie dziur w scenariuszu nie ma zbyt wiele a te które są, są absolutnie drugorzędne dla odbioru filmu) doskonale zagrane (Di Caprio i Gordon-Levitt bezbłędni), ze świetnymi efektami.
W samej fabule najbardziej mnie razi sama treść incepcji czyli
zaszczepienie w podświadomości syna mysli o zniszczeniu imperium ojca
jakieś to dla mnie zbyt mało realistyczne się wydaje - bo skąd niby wiadomo, czy ta incepcja się rozwinie i w ogóle można by coś "konkretniejszego" zapodać delikwentowi niż taką luźną myśl... Zwłaszcza, że zleceniodawca niemała kasę na to wykładał a skutków tak naprawdę nie mógł byc pewnien
Ale jest kilka rzeczy, które sprawiają, że film chwilami zahacza o geniusz. Jak dla mnie przede wszystkim rewelacyjna końcówka a konkretnie
moment, w którym Cobb odwraca wzrok od "bączka", bo widzi swoje dzieci i uznaje, że ma wy*ebane na to, czy to sen czy rzeczywistośc - liczy się powrót do dzieci. Świetne rozwiązanie, chwytające za gardło. I oczywiście cała dwuznaczność filmu - nie wiemy czy to była jawa czy sen i się pewnie nigdy ostatecznie nie dowiemy
ale Nolan oczywiście nakręcił kilka dużo bardziej błyskotliwych filmów - choćby Following, czy wspomniane Memento, o jednym z moich ukochanych filmów - Prestiżu - nawet nie wspominając.
Myślę więc, że Nolan nie zAwiódł, stworzył piękny i monumentalny film, którego obejrzenie w kinie jest niesamowitym przeżyciem. Zastanawiam się jednak czy ten film nadaje się w ogóle do oglądania w domu - cały ten rozmach, muzyka - wydaje mi się, że oglądanie go na mniejszym ekranie może męczyć.
Ogólnie 8/10. Mistrz Nolan kolejny raz udowodnił sobie i światu, że potrafi nakręcić inteligenty hit dla mas, więc może wróciłby choc na chwilę do kręcenia czegoś intymniejszego. Tak mi się marzy...
06-08-2010, 14:47
Nowy
Liczba postów: 107
Liczba wątków: 2
Gieferg napisał(a):Cytat:Nolan wzbił się chyba na wyżyny swojego kunsztu
Na wyżynach był przy okazji Memento i Prestiżu
Ja Nolana trochę inaczej odbieram. Memento bym do tego nie mieszał. Fakt film bardzo dobry, ale zbyt kameralny. Dla mnie Nolan to teraz taki król dobrego filmu dla mas, czyli filmu na który spokojnie można iść do kina bez ryzyka większego zawodu. Filmu który gwarantuje wypasioną rozrywkę. Takie były batmany, Prestiż też. Moim zdaniem Incepcja je przebiła. Film z jeszcze większym pierodlnięciem  , takim, że szczena sama się otwiera na sali kinowej.
Gieferg napisał(a):Cytat:świeże efekty specjalne
W którym miejscu konkretnie?
No chociażby scena ze składającym się miastem. Ja coś takiego pierwszy raz widziałem. Może się nie znam i coś takiego nie jest niczym nowym. Ale chciałbym poruszyć jeszcze jedną kwestię: Nolan kiedy się da wykorzystuje tradycyjne metody kręcenia bez użycia komputerów (walka w korytarzu). To jest nowe podejście z w czasach gdzie w większości filmach akcji używa się tandetnego CGI.
Gieferg napisał(a):Cytat:Myślę, że Incepcję można postawić na równym poziomie z Terminatorem II, Obcym II, Matrix`em i Avatarem.
Zaczałbym od tego, że Avatara nie wypada stawiać na równi z Aliens, T2 czy Matrixem. Za cienki jest na to (Incepcja również, ale koło Avatara ewentualnie ją można postawić).
Wiadomo, że Aliens czy T2 to obecnie klasyka i ciężko porównać je z Avatarem i Incepcją. Chodzi mi o to, że te filmy jakby są odzwierciedleniem czasów w jakich powstały. Avatar i Incepcja są obecnie tym samym czym Aliens czy T2 dla lat 80 i 90 i czym Był Matrix dla przełomu wieków. Wiem, trochę zakręciłem.
06-08-2010, 15:38
^^
Liczba postów: 5,286
Liczba wątków: 73
Trelkovsky napisał(a):Fakt film bardzo dobry, ale zbyt kameralny.
Zbyt kameralny? Co to w ogóle jest za zarzut?
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2
06-08-2010, 16:14
Stały bywalec
Liczba postów: 1,858
Liczba wątków: 48
Trelkovsky napisał(a):- Zbyt dużo było niedopowiedzeń na jakich zasadach to wszystko działa. Wygląda na to, że Nolan sam nie wiedział. Stąd dowolność interpretacyjna.
O to to. Dokładnie tak, ekspozycja  Tylko nie zgodzę się z tym, że Nolan nie wie o co w tym chodzi. Pracował nad scenariuszem 10 lat i na pewno doskonale nad całym tym światem panuje - po prostu przedstawiając go postanowił to zrobić w ten, a nie inny sposób i jestem pewien, że był to świadomy wybór. Można się z nim nie zgadzać, ale oskarżanie Nolana, że nie panuje nad swoją kreacją jest moim zdaniem krzywdzące. I bączek na pewno też był zaplanowany od samego początku
Trelkovsky napisał(a):Np. jedna z bardzo dużych nieścisłości: początek snu z 1 poziomu - akcja na ulicach miasta. Niby cały sen jest zaprojektowany, problemem jest tylko mechanizm obronny Fishera. A tu nagle wyjeżdża lokomotywa ze "świadomości" Cobba. Więc wychodzi na to, że nasi bohaterowie mogą ingerować w sen. To dlaczego Cobb nie spuścił na przeciwników 100 takich lokomotyw?, albo nie zrzucił na nich jakiegoś betonowego kloca?
Lol, to akurat jest doskonale jasne i klarowne. Pociąg pochodził z podświadomości Cobba, nad którą nikt nie potrafi zapanować. Tak jak nie panował nad Mal. On przecież nie mógł świadomie sobie wybierać jakie treści z podświadomości przetransportuje do snu bo nie kontroluje jej. To przecież oczywiste 
Rozalia napisał(a):o jednym z moich ukochanych filmów - Prestiżu - nawet nie wspominając.
Zupełnie nie rozumiem tej podjarki Prestiżem. Jest to film bardzo dobry, 8/10, ale Incepcja to produkcja lepsza pod każdym względem, nawet z pewnymi takimi samymi błędami (brak ekspozycji bohaterów...).
06-08-2010, 16:42
Banned
Liczba postów: 34,153
Liczba wątków: 77
Rodia napisał(a):Zupełnie nie rozumiem tej podjarki Prestiżem. Jest to film bardzo dobry, 8/10, ale Incepcja to produkcja lepsza pod każdym względem
Pod każdym względem to jest lepszy Prestiż od Incepcji
No dobra, żartuję, trudno je nawet porównywać, ale gdybym miał wybrać między tą dwójką, bez chwili zastanowienia wskazałbym na Prestiż właśnie.
06-08-2010, 16:46
Użyszkodnik
Liczba postów: 192
Liczba wątków: 0
Miałem napisać tu już w niedzielę prosto po powrocie z poranka filmowego z nowym Nolanem, ale musiało we mnie to i owo "ostygnąć". Bo dziwny to pokaz dla mnie był, no. Padłem ofiarą hype'u dookoła "Inception". Poszedłem na tym filmie z ideą, która doprowadzała mnie do stanu euforycznego szaleństwa - zobaczę genialne kino. Normalnie najlepszy film w dziejach. I o ile przez pierwszą połowę filmu rzeczywiście siedziałem, jak na szpilkach całkowicie pochłonięty akcją, to już od sceny "zimowej" mój entuzjazm zaczął się stopniowo rozpadać... jak sen.
Podoba mi się konwencja "heist movie w świecie snu" - pod tym względem film ogląda się, jak najlepszy thriller - mamy grupę zawodowców, plan opracowany w najmniejszych szczegółach, który z kilku powodów nie idzie zupełnie tak, jak powinien. I niby widzieliśmy to już wiele razy, ale i tak wciąga. Mamy znakomite aktorstwo (Ken Watanabe zawsze rządzi, Cillian Murohy zrobił na mnie, nie wiedzieć czemu, kolosalne wrażenie, Di Caprio reprise'uje swoją rolę z "Shutter Island", ale to żaden grzech, a Ellen Page ładnie wygląda, czyli jest git). Berengera było za mało, Caine'a też (ale Caine to chyba miał być tylko taki "ukłon" Nolana na zasadzie - w tym filmie są prawie wszyscy krewni i znajomi Królika), Cieszy zastosowanie efektów praktycznych w miejsce CGI - znakomite sceny w "treningowym śnie" Ariadne, IMHO najlepsze z całego filmu.
No, ale pozostał niedosyt.
MOŻLIWE SPOILERY
- projekcje. Ten pomysł był dobry, ale idiotycznie wykorzystany. We wspomnianym śnie treningowym Cobb stwierdza "thanks to [projections] you can literally talk with my subconscious. That's one way for extracting information". Czemu w takim razie projekcje służą tylko za agentów Matriksa? Przez to niby Nolan pokazuje strzelaninę, niby giną "ludzie", ale co z tego, jak to "projekcje". Są jak bad guy'e w grach komputerowych - z ich śmierci nic nie wynika, ot można postrzelać. Zero emocji.
- Marion Cotillard. Nie cierpię tej aktorki - wszyscy się podniecają, jaka to ona zajedwabista, achy i ochy, piękna, zdolna i w ogóle cyc - mailna. Ale jej Mal tylko irytuje. Jej ciągłe powtarzanie "zagadki" o pociągu, zresztą starsznie cliche denerwuje jeszcze bardziej.
- za mało oniryzmu w snach. Argument, że obiekt nie może się zorientować, że śni nie ma żadnego uzasadnienia, bo jak sam Cobb tłumaczy "we don't realise there is something strange about the dream while we're in it" czy coś. Np. mi się dziś w niocy przyśniło, że pisałem powieść na maszynie do pisania, a w pewnym momencie do mojego pokoju wszedł duży błękitny humanoid z płetwami. Wstałem, skręciłem kark przybyszowi, wróciłem do pisania. Ot, codzienność. Można to wytłumaczyć tak, że nie są to w 100% naturalne sny, ale sztucznie generowane przez maszynerię, którą posługują się bohaterowie. OK, załóżmy, że to kupuję, ale oniryzmu nie ma w tych snach za grosz.
- niepotrzebny pseudotwist na końcu. Doszliuśmy chyba do momentu w kinie, gdy niezrobienie twistu w momencie, który wydaje się najbardziej ku temu odpowiedni jest większym twistem, niż... twist
- muzyka. Czy to "Shutter Island" rozpoczął manierę robienia "bombastycznych" ścieżek dźwiękowych, które są dużo głośniejsze, niż wypada i "wyrywają" z seansu, miast pozwolić się widzowi w nim zagłębić? Czy może po prostu jestem jednym z tych ludzi, którzy jeszcze nie ogłuchli?
MOŻLIWY KONIEC SPOILERÓW
Podsumowując - warto obejrzeć, warto nawet kupić na Blu Ray. Chyba sam sobie krzywdę po prostu zrobiłem oglądając kilka razy dziennie trailery i nakręcając się na coś megawybitnego. Dostaliśmy świetny film, na mocne 8/10 ale jestem pewien, że nie trafi do jakiegoś zestawienia zbiorczego 1001 filmów, które musisz obejrzeć przed Alzheimerem. Słowem - Nolan jest w dobrej formie, kasa go nie zespuła, za to sporo złego narobili tu spece od marketingu.
.noisivelet naht nuf erom era srorriM
06-08-2010, 17:25
Captain Skullet
Liczba postów: 20,426
Liczba wątków: 128
Cytat:oniryzmu nie ma w tych snach za grosz.
I to boli najbardziej.
Uwaga o ścieżce dźwiękowej również słuszna, muzyka chwilami była wręcz irytująca przez swój poziom głośności. Jakby próbowano ją na chama wbić widzowi do głowy.
Trelkovsky napisał(a):No chociażby scena ze składającym się miastem.
No powiedzmy że nawet fajne, a coś poza tym?
Rodia napisał(a):Zupełnie nie rozumiem tej podjarki Prestiżem. Jest to film bardzo dobry, 8/10, ale Incepcja to produkcja lepsza pod każdym względem
Pod każdym względem mówisz?
Ze słabiutko rozpisanymi postaciami, niespecjalnie rozbudowaną czy wciągającą fabułą, przynudzającą niepotrzebnie rozbudowanymi scenami akcji, z twistem, którego można się spodziewać od mniej więcej 10 minuty filmu i niewykorzystującą nawet w ułamku potencjału jaki się krył w podjętej tematyce Incepcja może być conajwyżej filmem dobrym, który całkiem nieźle się broni mimo szeregu wad jakimi jest obarczony - jednak żaden z wymienionych zarzutów nie ma zastosowania w przypadku Prestiżu, który jak dla mnie jest właśnie szczytowym osiągnięciem Nolana jak do tej pory (i nieistotne jest w tym momencie że Batmany bardziej lubię) i któremu daję 10/10 bez mrugnięcia okiem.
06-08-2010, 18:40
Użyszkodnik
Liczba postów: 192
Liczba wątków: 0
Przy czym wierzę, że "Inception" ma szansę dostać nawet Oscara w kategorii "best movie", ale to nie tyle dobrze świadczy o tym filmie, co bardzo źle o współczesnym kinie. A tym bardziej szkoda, bo tak niewiele było do poprawienia, ja bym np. zrobił tak:
- projekcje mają rozmyte twarze
- rozpadający się sen bardziej "przestaje istnieć" niż się dosłownie rozpada (vide "Eternal Sunshine...")
- nie ma durnych totemów, w zamian za to rozpoznajemy, że jesteśmy we śnie UNIWERSALNYMI METODAMI:
a) patrzeniem na zegarek dwa razy pod rząd
b) używaniem włączników światła
c) podrzuceniem jakiegoś przedmiotu
Ja rozumiem, że mamy "senną maszynkę - deus ex machina" ale, litości...
Do tego znowu - bieganie w miejscu niewykorzystane. Architektoniczny paradoks też. Psiakrew, smutno mi, Boże - to mogło być arcydzieło, powstał film dobry, ale miałem więcej radochy z czekania na seans, niż z seansu...
Co nie zmienia faktu, że piosenkę Edith Piaf z filmu ustawiłem sobie na budzik
.noisivelet naht nuf erom era srorriM
06-08-2010, 18:55
Captain Skullet
Liczba postów: 20,426
Liczba wątków: 128
Czytanie dyskusji o tym filmie też mu szkodzi, zwłaszcza gdy człowiek sobie uświadamia ile zajebistych motywów mozna było tam wsadzić zamiast standardowej strzelanki...
Cytat:znakomite sceny w "treningowym śnie" Ariadne, IMHO najlepsze z całego filmu.
Te sceny (i nie chodzi tu nawet o samo zginające się miasto) narobiły mi takiego apetytu na to co może przyjśc później, że czekałem przez cały film na jakieś odjechane senne motywy w takim właśnie stylu i tak sobie doczekałem do napisów końcowych :neutral:
Obecnie Incepcja ma u mnie 7/10 (o 1 mniej niż dawałem w chwili wyjścia z seansu). Dalsza weryfikacja oceny pewnie w grudniu, może skoczyć w górę, bo pewnie będzie się lepiej oglądało nie czekając cały czas na rzeczy które nie nastąpią i mogąc się skoncentrować na tym co Nolan ma do zaprezentowania, ale na dzień dzisiejszy ten film jest dla mnie największym tegorocznym rozczarowaniem.
06-08-2010, 19:08
Nowy
Liczba postów: 2,012
Liczba wątków: 4
Gieferg napisał(a):jednak żaden z wymienionych zarzutów nie ma zastosowania w przypadku Prestiżu,
Jeden ma zastosowanie - słabiutko rozpisane postacie. W Prestiżu boli to tym bardziej, że istotnych dla fabuły postaci jest mniej. Przez to np. Angier z samej końcówki jest kompletnie niewiarygodny i niemalże śmieszny w tym swoim ostatnim wywodzie.
Gieferg napisał(a):który jak dla mnie jest właśnie szczytowym osiągnięciem Nolana jak do tej pory i któremu daję 10/10 bez mrugnięcia okiem.
To byłoby szczytowe osiągnięcie Nolana, gdyby nie skopane zakończenie i żałośnie hollywódzki ostatni monolog Angiera, który mi osobiście popsuł świetne wrażenie całokształtu i zamiast w zachwycie, wychodziłem z kina z mocno mieszanymi uczuciami i dopiero drugi seans na nowo moje dobre wrażenie odbudował, stąd 7.5/10.
@RandoMan
Słuszne uwagi. Dodałbym jeszcze do tego, że nawet nie tyle same projekcje powinny mieć rozmyte twarze, co np. cały trzeci plan pozbawiony szczegółów. Ja rozumiem, że architekt projektował poziomy, ale też niejako we śnie, a szczegółowość dalszego otoczenia we śnie nie istnieje.
06-08-2010, 19:09
Captain Skullet
Liczba postów: 20,426
Liczba wątków: 128
Cytat:Jeden ma zastosowanie - słabiutko rozpisane postacie.
Jak dla mnie nie.
Cytat: gdyby nie skopane zakończenie i żałośnie hollywódzki ostatni monolog
W T F ?
06-08-2010, 19:54
Użyszkodnik
Liczba postów: 192
Liczba wątków: 0
und3r:
W zapodanym tu przez kogoś komiksie o McKwaczu był fajny motyw, którego brak bardzo boli - teren "snu" istnieje tylko w bezpośrednim sąsiedztwie śniącego, dalej jest "krawędź". I to by było świetne - wszystko stopniowo traciło by ostrość, a dalej już tylko pobudka, albo limbo - bimbo.
Ale z drugiej strony całą ideę filmu szlag by trafił, bo jak zaplanować akcję, skoro nie można być pewnym szczegółów - mamy dobiec do drzwi, a tu pokonujemy kilometry, a drzwi są wciąż w tej samej odległości
Gieferg:
To samo, niestety... Po co w ogóle była ta scena z Ariadne, skoro ona w ogóle nie korzystała ze swoich umiejętności, skoro we snach NIC się nie zmieniało!
Kuźwa, no, znakomity thriller, ale "to wystarczy dla prowincji, ale nie dla Rzymu"
.noisivelet naht nuf erom era srorriM
06-08-2010, 20:04
Użyszkodnik
Liczba postów: 192
Liczba wątków: 0
Nigdy w tradycyjnym śnie, na ogół trwał on pi razy drzwi godzinę, dwie, no góra trzy  natomiast w LD zakres zwiększał mi się stopniowo - od kilku minut do nawet doby, ale jak już miałem pełną kontrolę nad realiami snu (albo prawie pewną bo nigdy nie udało mi się wpłynąć na "miejsce startu") to nie zawracałem sobie głowy zmianą widoczków za oknem  tzn. czasami kazałem chmurom zapieprzać, jak wściekłe pieski preriowe, ale "pora" dnia lub nocy nie ulegała zmianie.
.noisivelet naht nuf erom era srorriM
06-08-2010, 20:17
Stały bywalec
Liczba postów: 5,651
Liczba wątków: 9
Cytat:To samo, niestety... Po co w ogóle była ta scena z Ariadne, skoro ona w ogóle nie korzystała ze swoich umiejętności, skoro we snach NIC się nie zmieniało!
A po co miało się zmieniać? Ariadne projektowała to co niezbędne i po co miała tworzyć jakieś nieziemskie wizje, jak te zawijające się budynki? Żeby rozjuszyć podświadomość Fischera? Poza tym, dla dobra misji (przynajmniej w pierwszej fazie snu, ale myślę, że w następnych też mogło mieć to znaczenie) sen musiał przypominać jak najbardziej rzeczywistość.
06-08-2010, 20:35
Stały bywalec
Liczba postów: 2,729
Liczba wątków: 11
Rodia napisał(a):Wawrzyniec_85 napisał(a):Największym problemem jest, że nigdy się nie dowiemy co to za firma jest/była. Dlatego też trudno nam sobie te zmiany wyobrazić.
Ależ wiadomo - trzeba tylko sięgnąć do komiksu The Cobol Job, którego akcja rozgrywa się bezpośrednio przed filmem i którego widzę, że nikt tu nie przeczytał mimo, że dawałem do niego wcześniej linka 
Ja to traktuje jako błąd, że nie dowiadujemy się Z FILMU, czym zajmuje się firma Fischera. Wypuszczenie komiksu jest tylko potwierdzeniem tego - być może Nolan zauważył, że o czymś zapomniał widzom powiedzieć, więc wykorzystał inne medium. Dziwi to tym bardziej, bo wystarczyłyby 2 zdania tłumaczące, co chce zniszczyć Saito. W filmie, w którym tyle się dzieje, 2 zdania to niewiele
06-08-2010, 20:38
.
Liczba postów: 28,071
Liczba wątków: 62
Cytat:miałem pełną kontrolę nad realiami snu
O co kaman? można tak mieć? To znaczy życzysz sobie, żeby Ellen Page zrobiła ci loda, a ona za moment dzwoni do drzwi? :razz:
Crash napisał(a):Ja to traktuje jako błąd
Ale przecież to zupełnie niepotrzebna wiadomość. Czy to cokolwiek zmienia, czy Saito robi parówki, czy dostarcza prąd? Jak dla mnie nic. Mamy tylko wiedzieć, że Saito to poważny biznesmen, kasy nie szkoduje na incepcje, a z tego wynika, że bierze najlepszego człowieka w branży - Cobba.
06-08-2010, 20:40
.
Liczba postów: 28,071
Liczba wątków: 62
patyczak - no własnie o to chodzi, że Cobb zatrudnił Ariadne, bo była jakimś architektonicznym geniuszem i tylko ona potrafiła ogarnąć możliwości tworzenia, które daje sen, a potem zamiast zaprojektować coś co ułatwi całej grupie zadanie, ona po prostu wymyśliła parę najzwyklejszych ulic. Potrafisz wskazać jakiś element któregoś ze snu, po którym widać, że nie mógł go zaprojektować byle kto? Jak dla mnie tylko ta górska twierdza mogła być zrobiona tak, żeby ułatwić wejście do niej pomimo strażników.
06-08-2010, 20:47
Stały bywalec
Liczba postów: 5,651
Liczba wątków: 9
Po pierwsze nie wiadomo, czy stworzenie najzwyklejszych ulic jest łatwe, czy nie. Po drugie, oczywistym jest fakt, że do trudnej roboty zawsze bierze się najlepszych ludzi, nawet jeżeli do końca nie wykorzysta się ich umiejętności
06-08-2010, 20:52
Stały bywalec
Liczba postów: 7,557
Liczba wątków: 50
Ja mam takie pytanie: dlaczego Cobb postanowil dokonac skomplikowanej incepcji na Mal, zeby wyciagnac ja ze snu, zamiast po prostu zabic ja, a potem siebie? Pewnie zostalo to wytlumaczone w filmie, ale przeoczylem.
06-08-2010, 20:59
|