06-08-2010, 21:00
|
Inception (2010)
|
|
No dobra, ale problem jest również taki, że Cobb nie podejmuje się roli architekta i przedstawia tą fuchę jako niezwykle odpowiedzialną i znaczącą, a potem Ariadne nie robi nic szczególnego i ważnego, po prostu są sobie w normalnym mieście. Dla mnie to niekonsekwencja scenariuszowa, albo przynajmniej wielkie niewykorzystanie potencjału. Po cholerę wątek poszukiwania, przekonywania i nauki Ariadne jest taki duży, skoro okazuje się to nieważne? Żeby Ellen była dłużej na ekranie?
Ja to zrozumiałem tak, że on podrzucił Mal temat do rozmyślań z którego potem powstało to wielkie zamieszanie w najzwyklejszy sposób, czyli rozmowę, może nawet przypadkową, a nie przez incepcję. Jest scena w której Cobb żałuje, że tak wpłyną na Mal.
Gdyby Cobb serio myślał, że ich życie to sen i trzeba się z niego obudzić, to przecież powinien skoczyć razem z Mal. On przecież po prostu tak sobie rozkminiał z żoną jak pewnie wielu ludzi na świecie, że "a co jeśli teraz jesteśmy w śnie". Kłopot w tym, że Mal wzięła to zbyt na serio. 06-08-2010, 21:05 Cytat:O co kaman? można tak mieć? To znaczy życzysz sobie, żeby Ellen Page zrobiła ci loda, a ona za moment dzwoni do drzwi? :razz: Można, ale to wymaga przygotowań, cierpliwości i treningu. Zainwestuj w zeszyt, długopis, herbatę i jakąś charakterystyczną, właściwą sobie rzecz, którą będziesz widział zawsze zaraz po obudzeniu. http://en.wikipedia.org/wiki/Lucid_dreaming I wolę jednak śnić o Summer Glau, choć Page też niczego sobie
.noisivelet naht nuf erom era srorriM
06-08-2010, 21:17 simek napisał(a):Crash napisał(a):Ja to traktuje jako błądAle przecież to zupełnie niepotrzebna wiadomość. Czy to cokolwiek zmienia, czy Saito robi parówki, czy dostarcza prąd? Jak dla mnie nic. Mamy tylko wiedzieć, że Saito to poważny biznesmen, kasy nie szkoduje na incepcje, a z tego wynika, że bierze najlepszego człowieka w branży - Cobba. Tak, ale w ten sposób nie znam stawki całej gry. Nolan mnoży niebezpieczeństwa, konstruuje kolejne labirynty-pułapki pełne anonimowych bad-guy'ów, aby dokonać tytułowej incepcji. Chciałbym tylko wiedzieć, dlaczego. Tłumaczenie Saito wydaje się nie tyle niewystarczające, ile bardzo mgliste, jakby on sam nie umiał powiedzieć Cobbowi, co robi Fischer. Inna sprawa, że Nolan nie robi z Fischerów czarnych charakterów - koniec końców cała misja wydaje się służyć szlachetnej (sic!) sprawie
06-08-2010, 21:24
Patyczak:
Rozważmy "Matriksa" - masz dwa programy treningowe - walkę (z łamaniem praw fizyki) i skoki (także łamanie praw fizyki, ale z naciskiem na prawa grawitacji). A potem ekipa włazi do Matriksa i strzelają się i biją całkowicie konwencjonalnie. Nie czułbyś zmarnowanego potencjału? Nie czułbyś, się TROSZECZKĘ zrobiony w bambuko? Znowu - we śnie akceptujemy rzeczy nierealne, nie budisz się z krzykiem, jak ci Penelope Cruz wskakuje do łóżka, choćbyś w prawdziwym życiu nigdy jej nie spotkał co za problem w walce z którąś z projekcji zamiast ciągle strzelać spowodować, np wsiąknięcie projekcji w podłogę? Przecież
.noisivelet naht nuf erom era srorriM
06-08-2010, 21:35
No widzisz a mi się podobało, że nie wchodzili w niepotrzebne detale. Wiemy, że imperium, że Fischer mógł w przyszłości zmonopolizować rynek i trzeba go powstrzymać. Oczywiście prawdopodobnie zyska na tym zły Saito, ale tak się ten świat kręci. Co by mi dała informacja, że to liderzy przemysłu naftowego lub szefowie Google i Yahoo
06-08-2010, 21:37 Cytat:Po pierwsze nie wiadomo, czy stworzenie najzwyklejszych ulic jest łatwe, czy nie. Na pewno są łatwe do sfilmowania Już chocby za to krecha, bo spodziewałem się w świecie snów oglądać coś innego niż najzwyklejsze ulice, to mam w prawie każdym filmie :razz: Cytat: Szach i mat dla tych co próbuja argumentować, że sen miał być realny z jego powodu :twisted: Krótko mówiąc : "Incepcja" daje dupy po całości jeśli chodzi o wykorzystanie potencjału tematyki, a moje rozczarowanie się coraz bardziej pogłębia
06-08-2010, 21:51
Wątpię, aby po spędzeniu kilkudziesięciu lat we śnie Saito był tym samym człowiekiem, który wcześniej wynajął Cobba. To już nie jest "zły Saito". Stąd mój sąd, że incepcja na Fischerze była czymś szlechetnym: Cobb pogodził się z samym sobą i wrócił do dzieci, Fischer pogodził się z ojcem, Saito przeżył swoją śmierć i starość (czy stał się dzięki temu lepszym człowiekiem? chciałbym w to wierzyć), a cała reszta zrealizowała misję niemożliwą i (zapewne) zarobiła kupę kasy. Nieco to faustowskie: z moralnie nagannej sytuacji udaje się Cobbowi uczynić samo dobro
06-08-2010, 21:56 simek napisał(a):Ja to zrozumiałem tak, że on podrzucił Mal temat do rozmyślań z którego potem powstało to wielkie zamieszanie w najzwyklejszy sposób, czyli rozmowę, może nawet przypadkową, a nie przez incepcję Cobb wyraznie mowi, ze celem incepcji na Mal bylo obudzenie jej ze snu. simek napisał(a):Gdyby Cobb serio myślał, że ich życie to sen i trzeba się z niego obudzić, to przecież powinien skoczyć razem z Mal. Ale ja mowie o snie, a ty o rzeczywistosci. 06-08-2010, 22:04
W to juz mi sie nie chce nawet wnikać, dodam jeszcze tylko jedno - niewykorzystany potencjał boli tym bardziej, gdy sie weżmie pod uwage co Nolan odstawia - już na samym początku filmu funduje nam potem żeby to przebić musi przywalić , a wszystko to nadal jakoś obywa się bez wyraźnego pokazania widzowi, że to faktycznie sen. O tym, że to sen się tu tylko mówi, nie widać tego i nie czuć za wyjątkiem treningu .
06-08-2010, 22:13
Jeszcze co do tego tworzenia ulic, to najprawdopodobniej jest to tak samo trudne jak zaprojektowanie prawdziwego domu w realnym świecie, czyli geniusza do tego nie potrzeba i potrafią to zrobić miliony osób na świecie, ale też pierwsza lepsza tego nie zrobi. Po co Cobb wynajdywał jakąś dziewoje studentkę, skoro mógł wybrać setki innych osób. Miał zaufanych znajomych z tej branży, to na pewno jakiś architekt by się znalazł, a tak to musiał do najważniejszej roboty w życiu, do najważniejsze roli zabrać żółtodzioba, którego kompletnie nie zna.
Gieferg napisał(a):"Incepcja" daje dupy po całości jeśli chodzi o wykorzystanie potencjału tematykiA najgorsze jest to, że Nolan miał wagon pieniędzy i mógł wyczarować sobie wszystko co tylko dusza zapragnie, więc nie ma argumentu, że czegoś nie dało się rady pokazać. W temacie o Paprice zastanawiałem się czy Nolanowi uda się w aktorskim filmie pokazać tyle zajebistych, sennych knyfów, co Konowi, no i niestety odpowiedź musi brzmieć nie i jest to wina wyobraźni i braku pomysłów, bo nauka Ariadne pokazuje, że możliwości techniczne były. 06-08-2010, 22:20 Gieferg napisał(a):sen w śnie, zamiast zostawić to na później i zrobić z tego coś bardziej niezwykłegoW filmie jest wyjaśnione mniej więcej dlaczego. Mówił o tym Cobb, gdy śnisz nigdy nie pamiętasz jak sen się zaczął. Zawsze od razu znajdujesz się w środku akcji. I tak właśnie jest na początku filmu. Gieferg napisał(a):potem żeby to przebić musi przywalićNie robi tego by przebić to co pokazał na początku. Schodzenie na niższe poziomy świadomości, czyli sen we śnie , we śnie i tak dalej to jedyny sposób by Incepcja przyniosła skutek. Gieferg napisał(a):a wszystko to nadal jakoś obywa się bez wyraźnego pokazania widzowi, że to faktycznie sen. O tym, że to sen się tu tylko mówi, nie widać tego i nie czuć za wyjątkiem treningu iA wygibasy Lewitta to co? Pociąg? Gieferg nie uważnie się oglądało, co?
Terminator | Aliens | Terminator 2: Judgment Day | True Lies | Titanic | Avatar
Directed by James "THE KING" Cameron 06-08-2010, 22:23 Crash napisał(a):incepcja na Fischerze była czymś szlechetnymJakim? Szlachetnym? Kurde, ludzie, prosta piłka - Saito chce wykończyć jedyną konkurencję i wybiera na to najlepszy sposób, który nie pozostawi żadnych śladów. Jakuzzi napisał(a):celem incepcji na Mal bylo obudzenie jej ze snuCzyli celem było doprowadzenie do tego, żeby Mal się zabiła? To czemu Cobb nie cieszył się z tego, że Mal chce skoczyć? 06-08-2010, 22:25
Dla mnie realność snu to żadna wada. Sen mógł być albo uporządkowany, albo całkowicie odjechany, bez żadnych ram, praw. Wtedy mógłbym czuć się oszukany, bo uzasadniona byłaby sytuacja, gdzie Arthur siłą woli sprawia, że ściany pochłaniają wrogie projekcje. Albo po co by się wtedy poruszać? Wystarczy teleportacja myślą. Deus ex machina na każdym kroku. Poza tym wydaje mi się, że ten sny powinny jak najbardziej przypominać wspomnienia (czyli być jak najbardziej rzeczywiste), żeby .
Przez to, że sny nie są oniryczne, tylko tak rzeczywiste, tworzy się taka klaustrofobiczna atmosfera. Nie wiadomo co jest prawdziwsze. I mnie może śnić się Penelope Cruz, ale w Incepcji, sen był jednak całkowicie kontrolowany, podporządkowny jednemu celowi ![]() A może po prostu jest tak, że śnimy bez udziału świadomości, dlatego sny są tak chaotyczne i dziwne. Ariadne tworzyła sen świadomie. I dlatego wygląda jak wygląda. 06-08-2010, 22:26 Danus napisał(a):A wygibasy Lewitta to co? Pociąg? Wygibasy fajne przez chwilę, potem nudne, pociąg - nic specjalnego. To ma być wykorzystany potencjał? Litości... Danus napisał(a):W filmie jest wyjaśnione mniej więcej dlaczego. Mówił o tym Cobb, gdy śnisz nigdy nie pamiętasz jak sen się zaczął. Zawsze od razu znajdujesz się w środku akcji. I tak właśnie jest na początku filmu. Ale ja nie mówię o tym, że film zaczyna się od akcji, czytaj uważniej. Cytat:Schodzenie na niższe poziomy świadomości, czyli sen we śnie , we śnie i tak dalej to jedyny sposób by Incepcja przyniosła skutek. Zdecydowanie wolałbym, gdyby samo wejście do snu w śnie było czymś trudnym do wykonania a wykonane, kluczem do sukcesu. Robienie na siłę iluś tam poziomów, na których na dobrą sprawę nic ciekawego się nie dzieje do mnie nie przemawia. 06-08-2010, 22:31
patyczak, mnie też by nie przeszkadzała normalność snu, gdyby naprawdę była uzasadniona, a tak to mamy sytuację w której plan był taki, żeby sen był jak najzwyczajniejszy, ale wybieramy architekta na podstawie tego, że potrafi zrobić cuda.
Nie wiem czy zauważyłeś, ale doszliśmy już do tego, że argument o tym, że łatwiej "przemówić" do Fischera w normalnych snach jest o dupę rozbić, bo na drugim i trzecim poziomie wie, że śni, więc różowe słonie, albo zamykające się miasto nie robiłyby mu żadnej różnicy. 06-08-2010, 22:32
Narzekacie, ale jakoś tak zapomnieliście o bardzo ważnej sprawie: w Incepcji nie ma snu jako takiego. Jest sztuczna kreacja tworzona w umyśle śpiącego, która sen niejako imituje i nijak nie da się porównać jej do prawdziwych snów, które każdy z nas ma.
Przez to inna jest specyfika snu - podczas gdy bohaterowie podłączają się do tego niby snu, są go w pełni świadomi, my postrzegamy własne sny bardziej jako coś w rodzaju filmu, choć oczywiście mogę mówić tu wyłącznie za siebie. Niby podejmuję różne akcje, interakcje, rozmowy, ale nie mam wrażenia, że faktycznie mam wpływ na to co się dzieje i co robię, bardziej przypomina to oglądanie filmu właśnie. simek napisał(a):na drugim i trzecim poziomie wie, że śni, więc różowe słonie, albo zamykające się miasto nie robiłyby mu żadnej różnicyA co takiego by wniosły poza tym że byłyby pretekstem do pokazania kolejnych efektów? Poza tym przypominam, że plan się posypał, a Ariadne miała już zaprojektowane "poziomy". 06-08-2010, 22:32 |
| Użytkownicy przeglądający ten wątek: |
| 1 gości |
Spoiler





