Indiana Jones
Jezu, te... "dialogi" (cudzysłów jest tu niezbędny).

Odpowiedz
Teoretycznie powinno mnie to jarać ale jakoś bardziej mam ochote na powtorkę "Emperors Tomb" po latach.
Może to kwestia FPP
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Wygląda lepiej od tej ostatniej plwociny, może nawet bym sobie zagrał ;)

Odpowiedz
(11-06-2024, 14:13)Paszczak napisał(a): Jezu, te... "dialogi" (cudzysłów jest tu niezbędny).


Kurczę kto to pisał, do akcji z tą tyradą Niemca na statku to było nawet nawet, ale nagle ni z gruchy ni z pietruchy wyskakuje monolog o uj go wie czym !? WTF !? 

Odpowiedz
O kreskówkach z ciuchciami. Scenarzysta pisze o tym co zna.

Odpowiedz
Obejrzałem ostatnio "Ostatnią krucjatę" bo tak skakałem po kanałach i akurat trafiłem.
Nie widziałem kilka lat i powtórka była okrutna.

Ten film jest dla mnie dzisiaj praktycznie nieoglądalny. Jak jakaś kiepska parodia, a już cała sekwencja w Wenecji to po prostu wręcz żenada. Od rozwiązania zagadki w 30 sekund, poprzez zaliczenie nazistki w 15 sekund jak w najgorszych Bondach, kiepściutki pościg a wisienką na torcie jest łażenie po katakumbach pełnych ropy naftowej z pochodnią :)
Potem jest niewiele lepiej.

Strasznie kiepskie to jest niestety.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
Najlepsza część.
que sera sera
Leżę i robię pod siebie
Oozy nine millameedah.

Odpowiedz
[Obrazek: thumb-61813-AC5-3-C0-A-49-E2-8-B7-D-5115436-C4772b.jpg]

Tickets Please

Odpowiedz
No kolejnych seansów już nie planuję, więc spokojnie można mnie wyrzucić za burtę:)
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
Nie jestem wielkim fanem Spielberga, a Indiane nie porwal mnie nawet za dzieciaka. Uwazam, ze to seria skladajaca sie z kilku zajebistych scen z ktorych moglbym zmontowac jeden wyborny film, oczywiscie z dokretkami :)

Solidna klasyka, ale nic wiecej, choc rozumiem dlaczego mogl sie podobac i do dzis sie podoba. Poza tym, Spielberg ma mistrza opowiadania/narracji obrazem, wiadomo, a w tym okresie ocieral sie o geniusz.

Mimo wszystko troche dziwi mnie az tak sroga ocena. Przy czym od razu zgadzam sie z zarzutem zbyt szybkiego rozwiazywania zagadek, juz za dzieciaka mialem z tym problem.

Trylogie ostatnio ogladalem pewnie z dobra dekade temu, moze juz czas na powtorke. Zona nigdy nie widziala, choc lubi Forda (jakich filmow nie lubi to juz kiedys pisalem), takze w najgorszym przypadku oboje sie przemeczymy :)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Powinno wam podpasować. W pierwszym roku pandemii Paramount Channel puścił jednego dnia ciurkiem tetralogię Indy'ego, to wykorzystałem jako okazję do powtórki trylogii (czwórki nie widziałem jeszcze). Też nigdy nie byłem fanem Indiany, a zajefajnie się oglądało. Nawet Kryształowa Czaszka nieźle mi weszła.

A Strangelove... cóż, on na pewno by się roztopił gdyby otworzył arkę przymierza :].

Odpowiedz
"Ostatnią krucjatę" zawsze lubiłem najmniej z oryginalnej trylogii, co jednak nie znaczy, że nie bawiłem się dobrze. Chociaż jest za bardzo heheszkowy, a Indy i jego ojciec tworzą tu w wielu scenach komediową parę rodem z jakiejś kreskówki. No i już za dziecka raził mnie ten prolog, w którym Indy za jednym zamachem zdobywa bicz, kapelusz, bliznę i nabawia się lęku przed wężami. Wszystko jednego dnia. I występuje w tym prologu w cholerę sztuczny nosorożec, który sprawił, że jak oglądałem pierwszy raz, to naszły mnie wątpliwości, czy to na pewno pełnoprawna część "Indiany Jonesa", a nie jakiś z tych telewizyjnych "Młodych Indian Jonesów"?

Odpowiedz
Moi drodzy. To tak jak z "Aliens". Kiedyś po prostu dojrzejecie do tego, że to szroty :)
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
Doktorze, az taka awangarda odwaznych filmowych pogladow nie zostaniesz. Not on my watch! :)

Aliens juz zawsze bedzie prostym, acz przezajebistym (essential & influential) akcyjniakiem s-f.


Co ciekawe, kilka lat temu zasiala mi sie w glowie mala watpliwosc odnosnie Aliens, taka na minus oczko, moze dwa. Potem zrobilem sobie dluzsza przerwe. W sumie dwojke widzialem spokojnie ponad 100 razy, bo za dzieciaka ogladalem ja codziennie, w ciagu jednego, radosnego roku. No, ale nic to, zrobilem sobie przerwe na 2-3 lata i obejrzalem dopiero znomu, w kinie. Milosc powrocila jak tsunami, geniusz kina akcji w sosie thriller s-f. Rzeklem.
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Nie. Minusy narastają z latami. Mój ostatni seans był najgorszy.
welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
Twoje zdanie Szamar sie nie liczy, jestes ruska onuca i kazdy to wie.

U mnie po latach to docenienie masy rzeczy oraz patrzenie przymruzonym okiem na wady, tak jak sie to robi z Ukraina. Mozna? Mozna, a nawet trzeba! #KultCamerona!
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Dzień nie wchodzę na forum i już balans mocy wyjebało. Pogodzę was. Indiana jest spoko, ale jest przereklamowany. Star Warsy IV-VI są lepszą trylogią niż Indy. Najlepszy Indy to jedyneczka, ale ma problemy z tempem, dwójka ma super tempo, ale średni scenariusz, trójka jest zbyt heheszkowa.

Trylogia Alienów wybitna, ale najbardziej lubię prequel od Jurgelewiczowej (hehe)
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Doktor ma mój topór w tej sprawie.
Aliens w ogóle nie oglądałem jako dzieciak, więc nie mam żadnego sentymentu, a gdy zobaczyłem pierwszy raz to bez zbytniego entuzjazmu - dobry film, ale to jest półka niżej niż Alien, zresztą chyba pisałem o tym z dekadę temu w odpowiednim temacie.
Indianę bardziej lubię, w dzieciństwie była to miłość, ale po ostatniej powtórce dobrych kilka lat temu (chyba gdy pokazał się Blu Ray) uważam, że cała trylogia się mocno postarzała, niby jest tam masa świetnych sekwencji, ale jest też sporo takich kiepskawych. Może to kwestia tego, że jeśli jakiś film wyznaczył jakieś standardy dekady temu i zostały one od tego czasu w kinie przemielone na każdą stronę, to gdy wróci się do "oryginału" to on wydaje się taki marny? Początek w Wenecji również gdzieś mi mignął w telewizji z pół roku temu, popatrzyłem przez parę minut i sam siebie pytałem "czy ta scena zawsze była taka nieporadna?"

Odpowiedz
Simku, Aliens bedacy dobrym filmem, a przy okazji siedzacy polke nizej od Alien to w sumie zadne tam szokujace doktorowanie :)


Nic to, odpalam sobie Dżonsa w ten weekend i zobaczymy, jak to sie sprawdza po latach.

Tak z glowy to:

Raidersi - 7/10

Swiatynia -7/10 (to co pisze Corn, tempo +klimat)

Krucjata 7.5/10


I cos czuje, ze Swiatyna wyjdzie u mnie na prowadzenie...a moze nie :)
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
Ja tam zawsze wolałem Indy'ego o wiele bardziej niż takie Bttf na przykład

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości