Interstellar (2014)
A co to może być:
[Obrazek: film.org.pl_interstellar-28-780x327.jpg]

Odpowiedz
Desjudi - Może jest to robot. Z drugiego trailera "Interstellar":
[Obrazek: b445f424a5aa4cd9.jpg]

Odpowiedz
Niech mi ktoś wytłumaczy, co takiego zajebistego jest w zdjęciach do tego filmu? Bo jak dla mnie to kompletnie nic ciekawego tu nie ma poza informacją, że będzie to można wyświetlić w pierdyliardzie pikseli. A tak poza tym to cokolwiek, czego nie byłoby w dowolnym średnio-budrzetowym filmie sci-fi przez ostatnie 20 lat?

Może mam za słaby refleks, ale zdążyłem zarejestrować mały stateczek na tle czerni jako najbardziej spektakularny moment - no normalnie szok, never seen that shit before...

Prometeusz i oblivion wyglądały znacznie ciekawiej, a gravitacja to już w ogóle rozpieprzała ten zwiastun w pył.

Nie pojmuję też jak ciągle wielki kredyt zaufania dostaje Nolan. Najpierw dostajemy niezbyt ciekawy trailer - fanboje mają mokre majty, bo wiadomo, ze Nolan nie pokazał najlepszego. Potem mamy gotowy film - wprawdzie nie było w nim nic czego nie było w zwiastunie, a wymęczone twisty w najlepszym razie powodowały lekkie zniesmaczenie - ale film był najmądrzejszym filmem świata i trzeba go obejrzeć jeszcze 5 razy, żeby go rozumieć! Mija parę miesięcy, okazuje się, że nikt nie wydumał nic więcej niż można było wydumać po pierwszym trailerze, ale fuck that shit, bo oto mamy zwiastun nowego filmu Nolana! Co prawda pokazuje on sztampę z lat 80 podlaną efektami z lat 90, ale hej, to będzie najmądrzejszy film na świecie Oczko

Nie wiem, może jestem za stary/za młody, może dodałbym po 3 lens flary do każdego ujęcia, kosmitkę z 3ma cyckami, z 5 wybuchów i chociaż przelot przez pole asteroidów albo fajną mgławicę, do tego bohatera który strzela pierwszy a nie wali smutne pogadanki córce - bo to co widzę zapowiada mega nudę - do tego stopnia, że nie sposób obejrzeć cały zwiastun w międzyczasie nie czytając newsów na pudelku i instrukcji od pralki...

Poza tym nawet to całe gadanie o prawie murphyego wywołuje mieszane uczucia, bo brzmi ono: Anything that can go wrong will go wrong.
Niby faktycznie oznacza to, że trzeba brać każdy możliwy scenariusz pod uwagę i zabezpieczyć się na wszystkie okoliczności - ale dlatego, że jeśli gdziekolwiek zdamy się na przypadek - to otrzymamy wynik niekorzystny!
Absolutnie nie oznacza to, że możemy sobie lecieć w kosmos na urrraaaaa, bo opatrzność, albo niewidzialna ręka rynku będzie nas osłaniać - dokładnie odwrotnie.
For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz
(31-07-2014, 08:43)desjudi napisał(a): A co to może być:
[Obrazek: film.org.pl_interstellar-28-780x327.jpg]

Mnie to też wygląda na TARS - robota, którego zabrano w podróż. Z tym, że jego obecność na lodowej planecie, to oznaka sporych zmian wprowadzonych przez Nolana w 2 i 3 akcie.

zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.




Odpowiedz
(30-07-2014, 23:39)Proteus napisał(a):
(30-07-2014, 23:21)PropJoe napisał(a): Patosu też nie zabraknie niestety, ale tu nie ma się co rozpisywać. W ogóle, jak simek zwrócił uwagę, wygląda to trochę zbyt familijnie. Bardziej czegoś takiego spodziewałbym się na przykład po Spielbergu.
No i to właśnie taki miał być film od samego początku, o czym wielokrotnie pisano. I jak dla mnie w pytkę. Dawno nie było już optymistycznego sf'a, który nie pitoliłby o takiej czy innej technologicznej apokalipsie, arogancji ludzkiej cywilizacji, destrukcyjnej sile atomu, czy mikrofalówkach wznoszących rewoltę przeciw człowiekowi. Zamiast tego epickie przedsięwzięcie naukowe, kosmiczna eksploracja, duch Sagana i odrobina kina przygody starego Spielberga i to filmowe sense of wonder.
Dla Ciebie w filmach może być albo apokalipsa albo pozytywny wydźwięk i super przygoda wśród gwiazd, a mi chodzi o coś pośrodku. Grawitacja nie była ani pozytywna, ani negatywna, była realistyczna, surowa, naukowa (a przynajmniej na taką pozowała) - chłodna relacja z walki człowieka o przetrwanie w kosmosie, bez zbędnego gadania o pierdołach, bez Caine'a tłumaczącego widzom o co chodzi. W takim tonie chciałbym podróże międzygwiezdne, a Nolan najprawdopodobniej musi to wszystko podbudować rodzinnymi emocjami - nie chce/nie potrafi dostarczyć samego Sci-Fi mięcha Uśmiech
Z łaski nie powołałem się na 2001, bo to nie ta półka, ale różnica jest taka, że jakby Odyseję robił Nolan to zaczynałaby się pewnie godzinnym fragmentem w którym astronauci są w domach z rodzinami i gadają o odkrytym na księżycu Monolicie, podniosłe gadki o wielkiej misji dla ludzkości i łzy rozpaczy, że pewnie nie wrócą.

Odpowiedz
(31-07-2014, 10:04)zombie001 napisał(a):
(31-07-2014, 08:43)desjudi napisał(a): A co to może być:
[Obrazek: film.org.pl_interstellar-28-780x327.jpg]

Mnie to też wygląda na TARS - robota, którego zabrano w podróż. Z tym, że jego obecność na lodowej planecie, to oznaka sporych zmian wprowadzonych przez Nolana w 2 i 3 akcie.

hahaha ja pierdole

i co ten robot niby ma robić?? układac się w kostke rubika? wtf?

Odpowiedz
Nie wiem ^^

O ile dobrze pamiętam, w scenariuszu był wojskowym robotem o humanoidalnym wyglądzie. Tutaj.. no cóż, któż wie co tam powymyślał Nolan.
zombie001, member of Forum KMF Film.org.pl since Jul 2013.




Odpowiedz
Czy możliwe, że totalnie lecą w kulki i to jest wstępny render zakrywający humanoida?

Odpowiedz
(31-07-2014, 00:52)Lawrence napisał(a): A tak na zakończenie to sam nie wiem co sądzić o tym całym hejterstwie i trollingu ze strony co niektórych?
Nie wiem, czy słusznie czuję się wywołany do tablicy, ale gdzie ty widzisz "hejterstwo" i "trolling"?

Jeszcze co do przygody - ja tam w samym trailerze nie czuję za bardzo tej przygody choćby w stylu starego Spielberga. A co do patosu - to w sumie nie miałbym nic przeciwko, bo nie oczekuje od tego filmu naukowej powagi w stylu 2001, tylko rozrywki, ale dużo bardziej chyba bym wolał, gdyby był to patos "ogólnoludzki" czy już nawet narodowy. Jest problem, lecimy w kosmos, jako ludzkość, jak wyprawa na Księżyc a nie jakaś eskapada ekipy pozbieranej znowu przez Caine'a. Jakoś nie czuję na razie, że te rodzinne smęty łączą się zgrabnie z doniosłością przygody w kosmosie.

Ale obym się mylił. Powtórzę, chcę, żeby to był dobry film.


Odpowiedz
(31-07-2014, 13:57)PropJoe napisał(a): ale dużo bardziej chyba bym wolał, gdyby był to patos "ogólnoludzki" czy już nawet narodowy. Jest problem, lecimy w kosmos, jako ludzkość, jak wyprawa na Księżyc a nie jakaś eskapada ekipy pozbieranej znowu przez Caine'a. Jakoś nie czuję na razie, że te rodzinne smęty łączą się zgrabnie z doniosłością przygody w kosmosie.

Ja ten patos ogólnoludzki jak najbardziej wyczuwam w tym i poprzednim trailerze. Osobiste problemy Coopera, są do tego nawiązaniem, ale mimo wyszstko wydają się oddzielnym wątkiem. A z tym, że tak istotne ludzkie przedsięwzięcie sprowadzone zostało do wyprawy, jednej ekspedycji pionierów nie mam absolutnie żadnego problemu. Najlepsze filmy SF sprowadzają się do przygód jednego statku i jednej ekipy. Łatwiej tu o dramaturgię, a przecież nigdzie nie jest powiedziane, że to sam Cooper i spółka własnoręcznie skolonizują kosmos.
"What writer wants to make compromises with story? Story is the only reason you're in it."
David Simon

Odpowiedz
Cator, jasne, że film musi się skupiać na jednostkach nawet jeśli opowiada o tak doniosłych wydarzeniach tylko, że zwiastun nie daje poczucia, że to jest lot na Księżyc naszych czasów (podobnie zresztą jak w Prometeuszu). Szkoda. Wolałbym klimat w stylu Apollo 13, nawet jakieś przemówienie prezydenta US&A, rodziny przez telewizorami itd. od łez Mefiu.


Odpowiedz
No patrz, ja mam właśnie odwrotne odczucia. Tam wyraźnie się mówi o stawkach dla ludzkości, a każdy oprócz Coopera wydaje się być zainteresowany większym obrazkiem. Jestem pewien, że film odpowiednio odda rozmach i wagę tego przedsięwzięcia, bije to od trailera i wszystkich poprzednich zwiastunów. Ten film ma "approved by Nasa" i "boldly go where no man has gone before", wytatuowane na sobie. A co do przemówień prezydenta, to to z Armagedonu mi wystarczy. Jestem pewien, że gdyby Nolan pokazał coś takiego w zwiastunie, to by został zjechany niemiłosiernie za pokazywanie takiej sztampy.
"What writer wants to make compromises with story? Story is the only reason you're in it."
David Simon

Odpowiedz
(31-07-2014, 10:06)simek napisał(a): Grawitacja nie była ani pozytywna, ani negatywna, była realistyczna, surowa, naukowa (a przynajmniej na taką pozowała) - chłodna relacja z walki człowieka o przetrwanie w kosmosie, bez zbędnego gadania o pierdołach, bez Caine'a tłumaczącego widzom o co chodzi. W takim tonie chciałbym podróże międzygwiezdne

Z tego co pamiętam, Grawitacja była pustą bajeczką o traumach Sandry Bullock (a więcv wbrew pozorom z mnóstwem pierdół), w dodatku dziejącą się na orbicie okołoziemskiej, a nie de facto w kosmosie odległym. Naprawdę, film fajny technicznie, ale nie róbmy z niego jakiegoś wykładnika czy chuj wie czego. A widać przecież, że Nolan - udanie czy nie, to się okaże - aspiruje jednak do czegoś więcej.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Ja nigdy nie ogarniałem jak dużą wagę ludzie przykładają do tych kilku zdań wypowiedzianych przez Bullock. Dla mnie to po prostu kilka zdań wypowiedzianych przez Bullock - astronautkę walczącą w kosmosie o życie - coby postać nie była totalnie anonimowa dla widza, a według Ciebie film jest o jej traumie, pewnie zrobili z tego SF, żeby się ten jej dramat lepiej sprzedał...

Cytat:Nolan - udanie czy nie, to się okaże - aspiruje jednak do czegoś więcej.
Hehe, jego Batmany też "aspirowały do czegoś" więcej niż tylko zwykły komiksowy film, jak wyszło wszyscy wiemy Uśmiech

Odpowiedz
(31-07-2014, 14:45)simek napisał(a): a według Ciebie film jest o jej traumie

No, bo, ten tego... jest. To Sandra przechodzi przemianę z totalnej obojętności do życia, nawet myśli samobójczych, do chęci przetrwania. To ona jest główną bohaterką, to ona "rodzi się ponownie" w jednej ze scen, to ona przeżywa, to ona... No chyba, że oglądałeś jakiś inny film, ale wtedy podziel się swoimi myślami o czym był.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
O tym jak przejebanie mieć wypadek w kosmosie, o jego bezwzględności, zabójczych warunkach, pięknie i takich tam bzdetach. Dla mnie ta cała przemiana jest drugorzędna, pojawia się tylko po to, żeby nie mieć wrażenia oglądania filmu dokumentalnego i bohaterki bez żadnej historii.

Odpowiedz
Głębokie. Trochę szkoda więc, że to ten aspekt najbardziej zjebali (patrz: poświęcający życie Clooney, bo tak; patrz: wybuchające wszystko wokół, bo tak). Ale spoko.
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Wiecie czego najbardziej się boję? Że wyjdzie z tego drugi Prometeusz. Że pod przykrywką wielkiej tajemnicy okraszonej skromniejszymi zwiastunami przemycone zostaną największe idiotyzmy z jakimi walczy kino s-f w ostatnich latach. Ludzie będą nocami szukać na kadrach z trailera najważniejszych detali próbując dociekać co próbuje sprzedać Nolan, a w rezultacie wyjdzie z tego bajkowa epopeja gdzie MM spotka na lodowej planecie albinosa z pytą na wierzchu.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
(31-07-2014, 10:06)simek napisał(a): Dla Ciebie w filmach może być albo apokalipsa albo pozytywny wydźwięk i super przygoda wśród gwiazd, a mi chodzi o coś pośrodku. Grawitacja nie była ani pozytywna, ani negatywna, była realistyczna, surowa, naukowa (a przynajmniej na taką pozowała) - chłodna relacja z walki człowieka o przetrwanie w kosmosie, bez zbędnego gadania o pierdołach, bez Caine'a tłumaczącego widzom o co chodzi. W takim tonie chciałbym podróże międzygwiezdne, a Nolan najprawdopodobniej musi to wszystko podbudować rodzinnymi emocjami - nie chce/nie potrafi dostarczyć samego Sci-Fi mięcha Uśmiech
Z łaski nie powołałem się na 2001, bo to nie ta półka, ale różnica jest taka, że jakby Odyseję robił Nolan to zaczynałaby się pewnie godzinnym fragmentem w którym astronauci są w domach z rodzinami i gadają o odkrytym na księżycu Monolicie, podniosłe gadki o wielkiej misji dla ludzkości i łzy rozpaczy, że pewnie nie wrócą.

Po pierwsze, Grawitacja choć skupiała się na walce o przetrwania, tak daleka była od braku łopatologii czy taniego sentymentalizmu i rodzinnych motywów, o co na tym forum, nie raz robiono smęty (mi to jakoś szczególnie nie przeszkadzało, choć z drugiej strony powtórnego seansu nie było). Wiem oczywiście o co Ci chodzi - surowe SF jak najbardziej na propsie, zgadzam się i nie mam w tym względzie nic do dodania. Ale na kino familijne w duchu Spielberga (czyli coś czego elementy ten film miał zawierać od początku) też jest miejsce, zwłaszcza, że pod pewnymi względami bardzo pasuje to do tej fabuły, do tego ducha odkrywania nowego. Mi trochę brakuje tych optymistycznych SF'ów. Tych jednocześnie poruszających wyobraźnie, nęcących oczy widoczkami z kosmosu, i łapiących człowieka za gul, w sposób, który może i jest sentymentalny, ale huj skoro działa Oczko

Tutaj pewien patos, pewien sentymentalizm i wyniosłość są jak najbardziej wskazane i jestem gotów dać pod tym względem Nolanowi upust. Wszystko zależy od tego ile tego w filmie będzie i jak będzie wykonane. Rozumiem oczywiście tych, którzy w tym względzie martwią się o to czy Nolan nie przesadzi. Ale tak jak np. całe to "Murphy Law" śmierdziało mi kompletnie niepotrzebnym, tanim i ckliwym gównem z zerowym potencjałem na jakiekolwiek emocje, tak już na dźwięk Caine'a recytującego w trailerze fragment Dylana Thomasa, którego słowa idealnie pasują do ducha tej wyprawy, to przyznam się, że pompa mi skoczyła. Poza tym watek rodzinny wcale nie musi być aż tak rozbudowany jak się trąbi. Ustanowienie relacji miedzy ojcem a córką na ziemi to w sumie pikuś i nie powinno zająć dużo czasu, natomiast w częściach w kosmosie, można to wykorzystać na kilka fajnych, emocjonujących sposobów.

(31-07-2014, 14:45)simek napisał(a): Hehe, jego Batmany też "aspirowały do czegoś" więcej niż tylko zwykły komiksowy film, jak wyszło wszyscy wiemy Uśmiech

Jak wyszło? Wyszło mieszanie z mnóstwem dobrego porozrzucanego tu i tam. Jeżeli Interstellar ma być nieprzemyślanym, topornym i zrobionym na siłę zlepkiem pomysłów jak Rises, to będę marudził, ale jeżeli nadal jest duża szansa na TDK w tej analogii, to jest się z czego cieszyć.

@Snappik - a mi sie właśnie wydaje, że Nolan nie próbuje tutaj sprzedać niewiadomoczego. To nie będzie Prometeuszowe silenie się na odpowiedzenie na "pytania ostateczne". Że film nie będzie się opierał na Prestiżowo-Incepcyjnych twistach (choć jeżeli wczesne wersje scenariusza są jeszcze wyznaczkiem, to pewnie nie zabraknie jakichś tam mindfucków). Jak na razie nic w kampanii reklamowej na to nie wskazuje. A na podejście Lindeloffa raczej nie ma co liczyć.
Fuck the cavalry and the committee that recieves 'em.

Odpowiedz
(31-07-2014, 14:34)Mefisto napisał(a): Naprawdę, film fajny technicznie, ale nie róbmy z niego jakiegoś wykładnika czy kurcze pieczone wie czego. A widać przecież, że Nolan - udanie czy nie, to się okaże - aspiruje jednak do czegoś więcej.

LOL

Ciekawym strasznie do czego lolan aspiruje? i po czym to wnosisz?

For us, there is no spring. Just the wind that smells fresh before the storm.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości