Kamerdyner, czyli najnowszy film Filipa Bajona i jeden z najgłośniejszych tytułów tegorocznego festiwalu filmowego w Gdynii - nagrodzono go nawet Srebrnym Lwem. Produkcja, na którą wydano bodajże 15 mln złotych, co jak na polskie warunki jest bardzo sporawym budżetem.
W obsadzie plejada polskich gwiazd kina: Sebastian Fabijański, Janusz Gajos, Adam Woronowicz, Anna Radwan, Daniel Olbrychski, Łukasz Simlat, Borys Szyc czy Kamilla Baar.
Ogólnie bałem się tego seansu. Na zapowiedzi typu "opowiedziana z wielkim rozmachem, epicka historia..." reaguje raczej alergicznie, jeśli mówimy o rodzimym kinie. Obawiałem się również tego, że Bajon nie podoła, jeśli chodzi o rozpięcie czasowe opowiadanej historii. I co prawda nie do końca mu się to udało, ponieważ momentami nawet nie czuć, że historia przeskoczyła o kilka lat do przodu, to i tak zrobił to lepiej niż taki Steve McQueen w przeciętnym "Zniewolonym".
Niektóre wątki wolałbym rozwinąć, na przykład wybuch pierwszej wojny światowej. Chciałbym zobaczyć, więcej scen batalistycznych, rzeczy które spotkały bohaterów na froncie. Mam wrażenie, że od tego momentu wszystko leci już bardzo szybko, Bajon przeskakuje z miejsca A do miejsca B i niekiedy można się w tym pogubić. Ważne jest jednak to, że pomimo trwania - grubo ponad dwie godziny - film mnie nie nudził. Jest też jedna naprawdę mocna scena, a mianowicie . Można więc powiedzieć, że w pewnym momencie film staje się taką trochę wersją light "Wołynia" Smarzowskiego - za to plus.
Najgorzej i tak wypada według mnie wątek melodramatyczny i próba ukazania uczucia rodzącego się pomiędzy postacią Fabijańskiego, a Zydek. Totalnie po mnie to spłynęło i miałem w sumie na nich wywalone. Nie zaangażowałem się zbytnio.
Jeśli chodzi o kolejne plusy - genialnie ukazana cała ta otoczka społeczna i tego, jak bogaci musieli współżyć na Kaszubach z tymi biedniejszymi. Głównie za sprawą zmian społecznych - dzięki postaci Gajosa - można ogarnąć brnącą do przodu fabułę.
Aktorstwo jest fantastyczne - Gajos kradnie absolutnie każdą scenę. Reszta też daję radę na czele z Woronowiczem, ale Gajos - woow. Czapki z głów. Nawet Fabijański bardzo nie odstaje od reszty :)
Technicznie też bez zarzutów. Kostiumy, scenografie na świetnym poziomie, a także to czego boję się najbardziej przy okazji polskich filmów, czyli dźwięk. Dialogi zrozumiałe, wszystko gra i jest caacy :)
7/10
We don’t play finals, we win them - Sergio Ramos.
24-09-2018, 23:08
Spoiler




