Banned
Liczba postów: 20,755
Liczba wątków: 63
DREAMS AND SHADOWS - C. Roberta Cargilla. Tego samego pana, który wspoł-napisał film SINISTER i pisze adaptację DEUS EX. Tutaj mogliście czytać z nim wywiad przeprowadzony przez jakiegoś narcystycznego przystojniaka o ryju kalafiora: http://film.org.pl/a/artykul/wywiad-z-c-robertem-cargillem-17967/
Nie zaglądam do tego tematu często, bo nie czytam prawie w ogole, ale o tym chętnie wspomnę, bo może kogoś zainteresuje.
Książka to miejska fantastyka, nasiąknięta przez osmozę zapewne Gaimanem, magicznymi komiksami Vertigo i mitologią europejską. Podzielona jest na dwie części. W pierwszej części poznajemy dwóch małych chłopców: Ewana i Colby'ego. Jeden mieszka z magicznymi istotami w magicznym lesie (które nie są tak przyjazne jak myśli), a drugi kumpluje się z dżinem (który jest ogólnie spoko, ale też nie aż tak fajny).
Cała pierwsza część książki jest niezmiernie urocza, ale nie do wyrzygania. Bo to dziecięcy klimat, który jest niewinny, ale nie pomija świata dorosłych. Mamy tutaj szaleństwo i mord w rodzinie Ewana, alkoholizm z puszczalstwem matki Colby'ego, mnóstwo krwi, flaków i przeklinania (choć akurat w tej części dziecięcej nie ma go dużo, bo maluchy nie klną). Dzięki temu jest czarujący i z przyjemnością ogląda się ten świat oczami tych bohaterów.
Ciekawiej wypada w kontraście do części drugiej, dziejącej się jakieś 14 lat później, gdy Ewan i Colby są już dorośli. Wybory z pierwszej części gryzą ich w dupskach. Ewan jest tutaj trochę z przypadku, niesiony falą nie wiedząc do końca co ma robić, ale Colby jest na granicy bycia wrakiem.
Nie spoilerując wiele, przypomina mi trochę Constantine'a z częstym przesiadywaniem w barze, zainteresowaniem magią i tak dalej. Za to jego przyjaźń z dżinem Yashirem (tu już ubranym w kurtkę i dżinsy, a nie - jak w pierwszej części - w krzykliwe fantazyjne fatałachy z bajek) nabiera tutaj mniej ojcowskiego wydźwięku, a bardziej kumpelskiego. Chciałbym więcej scen, gdy chleją razem w barze i przybijają sobie piąstki bez patrzenia na siebie, gdy tylko się w czymś zgadzają.
Jako, że Ewan był podmienionym to jest także jego zdeformowana wersja, podmieniec ( changeling) Knocks. Ten z całego serca go nienawidzi i zrobi wszystko, by go zniszczyć. I tu zawiązuje się konflikt. Ale nie ma co więcej o nim pisać - nie jest jakiś super oryginalny, ale jest naprawdę sprawnie poprowadzony i ma parę ciekawy zwrotów akcji. Sam Knocks nie jest wcale aż tak płytką postacią i także ma swoją motywację, nie wziętą z powietrza. Podobnie zresztą jak wątek miłosny, który opowiada o miłości "och tak wielkiej", ale gdy się nad tym chwile zastanowić to zajebiście pustej i gorzkiej (przez wzgląd na to kim jest ukochana).
Fajna rzecz z zachlanymi cynicznymi aniołami, teksańskimi krasnoludami wyrabiającymi broń i ciekawymi bohaterami na pierwszym planie. Chętnie dorwę kontynuację.
No a w podziękowaniach jest oczywiście nawiązanie do SINISTER, gdy Cargill dziękuje policjantowi "So-and-So". ;)
31-08-2013, 00:10
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-08-2013, 14:23 przez Gal Anonim.)
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Stephen King - Stukostrachy - męczę tę cegłę już dłuuuugo i zaczyna mnie to nudzić. Chyba najgorsza książka Kinga. Najpierw przez dobre 200 stron dzieją się dwie rzeczy - babka znajduje statek kosmiczny, facet przybywa pomóc jej w wykopaniu go z ziemi. Oczywiście każda z postaci ma bardzo rozwiniętą historię, przy czym każda cecha charakteru jest opisywana dziesięciokrotnie i w rozwlekły sposób. Na dodatek są to postaci wyjątkowo sztuczne. No i King przeszedł samego siebie - skserowany z każdej innej jego książki pisarz-alkoholik występuje w liczbie mnogiej! Głównie bohaterowie to para pisarzy!
Kiedy wreszcie zaczyna się coś dziać, King skupia się na opisywaniu w najdrobniejszych szczegółach nieistniejącego miasteczka i jego nieprawdopodobnych mieszkańców, którzy przeżywają średnio interesujące przygody. Jako że King każdą opowieść zaczyna czymś w stylu "to był dzień, w którym John Smith zginął brutalną śmiercią", napięcia absolutnie brak, tak samo zresztą jak ciekawości, co się stało.
Pod względem stylu jest to pulpa, ale dobra pulpa. Lubię sposób narracji Kinga (choć momentami tak mocno uderza w doskonale znane tony, że staje się to irytujące), ale niestety - stał się on narzędziem do odwalenia chałtury. W przeciwieństwie do np. Misery postaci są tutaj płaskie i niewiarygodne. Najbardziej żenujący jest pisarz-alkoholik, który wpada w szał za każdym razem, gdy ktoś wspomni o elektrowniach atomowych.
Spróbuję dokończyć tę książkę (jestem w połowie - już w tej ilości słów można by upchnąć ze trzy razy Wielkiego Gatsby'ego), ale już teraz wiem, że wyżej niż 4/10 nie będzie.
31-08-2013, 06:55
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-08-2013, 06:58 przez military.)
(30-08-2013, 11:28)Albertino napisał(a): Arahan, z całego serca polecam ci tę książkę: http://www.hplovecraft.pl/hplovecraft/ksiazki-lovecrafta/po-polsku/zgroza-w-dunwich-i-inne-przerazajace-opowiesci/
Zbiór najlepszych tekstów Lovecrafta, z nowym (bijącym na głowę poprzednie) przekładem - do tego przepięknie wydane. Sam ostatnio nabyłem i nie wyobrażam sobie czytania tych opowiadań w innym wydaniu.
Z tym, że trzeba wziąć pod uwagę, że opowiadania ułożone są w książce chronologicznie, więc siłą rzeczy te początkowe są mniej ciekawe od tych późniejszych.
Wygląda zacnie, prawdopodobnie się skuszę.
Co do "W górach szaleństwa", mimo tego, że nie wyobrażam sobie pokazania tego co dzieje się w książce od momentu kiedy bohaterowie wyruszają za górski łańcuch we dwójkę, to cholernie ciekawy jestem jak del Toro by to przedstawił.
No ok, takie Shoggothy to bym chętnie zobaczył :D
31-08-2013, 22:10
Stały bywalec
Liczba postów: 2,545
Liczba wątków: 17
Z szynką raz! Trzecia przeczytana przeze mnie książka Bukowskiego. Gość jest niesamowity, znakomita rzecz. Uwielbiam jego lekkość pisania, cięty język, sarkazm, no świetny ma styl po prostu, acz specyficzny. Wciąga to jak diabli, całą książkę przeczytałem właściwie na dwie raty. Bardzo mi się podoba, że pomiędzy (fantastycznie barwnymi) opisami kolejnych popijaw i ogólnej patoli, Bukowski dzieli się z czytelnikami wieloma celnymi spostrzeżeniami, co zauważyłem już w poprzednich jego książkach. Smutne miał facet życie, nie dziwota, że wyrobiło się w nim właśnie tak gorzkie podejście do świata. Niezwykle inteligentny, nieprzeciętny pisarz. Bez wątpienia sięgnę po kolejne jego tytuły.
Swoją drogą, kolejne książki pożyczam od przyjaciółki, jako że chyba ciężko je teraz dostać w księgarniach (chyba że internetowych, ale też nie wszystkie) - są to polskie wydania publikowane przez Noir sur Blanc i bardzo mi się podobają. Proste, przejrzyste, w fajnym formacie, aż przyjemnie się czyta. Trzeba sobie będzie sprawić w prezencie parę tytułów.
04-10-2013, 01:24
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 04-10-2013, 13:16 przez Bogdan.)
druga setka
Liczba postów: 278
Liczba wątków: 0
Tak, Bukowskiego warto przeczytać. Zarówno prozę, jak i wiersze, które zresztą tak zbliżają się do prozy.
Ten pijak i świńtuch da czytelnikowi po twarzy stylem, słownictwem, ale pod tą przykrywką znajdzie się faceta wrażliwego, zagubionego, który zaserwuje nam zaskakujące stadium ludzkich zachowań i motywacji.
Pierwszą jego książką, jak wpadła mi w ręce był zbiór opowiadań "Zapiski starego świntucha" - fantastyczny tytuł do czytania w autobusie - taka szczeniacka próba prowokacji. Wciągnęła mnie ta lektura i prowokacja, która była moim motywem, przestała być ważna. Przeczytałam wszystko, co było dostępne w polskim przekładzie. Łącznie z zapiskiem jaki jest umieszczony na grobie pisarza -' Nie próbuj" co tłumaczy się "Jeżeli już o coś zabiegasz, idź na całego, w przeciwnym razie nawet nie zaczynaj.".
Polecam, bo Bukowski uświadamia nam, kim tak naprawdę jesteśmy i co nami kieruje, i serwuje nam trochę perełek , życiowych mądrości, które tak oburzają niektórych - jak np. to: " Życie ludzi nie różni się aż tak bardzo – chociaż jesteśmy skłonni wierzyć w swoją niepowtarzalność."
Calcat iacentem vulgus
19-10-2013, 10:03
Stały bywalec
Liczba postów: 4,900
Liczba wątków: 19
Osz kurde jego mać, nowy Wiedźminiak 6 listopada wychodzi 0_o Ja wiem że Sapkowski coś tam wspominał że ma w planach powrót do Geralta, ale że premiera za niecałe 2 tygodnie?
24-10-2013, 21:28
Lord Snow
Liczba postów: 2,983
Liczba wątków: 8
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 30,582
Liczba wątków: 67
Nie sądziłem, że to kiedyś powiem, ale nie jestem zainteresowany. To już odcinanie kuponów - Sapkowi się najwyraźniej pomysły skończyły i wraca do tego, co mu najlepiej wyszło.
25-10-2013, 14:40
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Robert McLiam Wilson - Zaułek łgarza - jak tytuł "Ripley Bogle", imię i nazwisko bohatera, można przetłumaczyć na "Zaułek łgarza"? Jaka logika kierowała tłumaczem/wydawcą? Znaczy się - chęć nawiązania do "Ulicy marzycieli" tegoż autora, ale jak można przetłumaczyć "Eureka Street" na "Ulicę marzycieli"? Ech...
Książka bardzo dobra, momentami podchodząca pod wybitność - pseudoautobiografia londyńskiego bezdomnego mającego zadatki na geniusza. Napisana bardzo zgrabnym językiem, ciekawa, chwilami wręcz błyskotliwa; bardzo "organicznie" oddająca doznania osoby bezdomnej, a zarazem pełna kwaśnego humoru. Czasem wydaje mi się jednak, że autor był zmęczony i szedł na łatwiznę - zmieniał konwencję na sztukę teatralną (o ile szybciej można wtedy poprowadzić akcję), wprowadzał nagłe i z niczego niewynikające zwroty akcji, a niektóre końcowe "twisty" wydają się wprowadzone sztucznie i na siłę.
Innymi słowy: nie wydaje mi się, żeby to była książka tak przemyślana, za jaką próbuje uchodzić. Powiedziałbym raczej, że autor siadł w twórczym szale i stworzył kawał dobrej roboty, ale później musiał jakoś podopinać wątki, co robił już bardziej z obowiązku niż z prawdziwej chęci. Mimo wszystko 9/10, bo jest to jedna z najlepszych rzeczy, jakie czytałem w ostatnich latach.
26-10-2013, 07:25
Captain Skullet
Liczba postów: 20,426
Liczba wątków: 128
Nowy Wiedźmin, cóż, pierwszy raz od czasu Lux Perpetua (swoją drogą rozczarowanie spore) kupię książkę :)
01-11-2013, 16:46
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-11-2013, 16:48 przez Gieferg.)
Stały bywalec
Liczba postów: 2,292
Liczba wątków: 34
Cóż, ja prawdopodobnie dzisiaj zabieram się za czytanie. :) Przerwę na tę okoliczność "Księgę wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa", bo za długo by mi zeszło, zanim bym się do Sapka dobrał...
02-11-2013, 10:30
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-11-2013, 10:31 przez BezcelowyAlbatros.)
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Gwiazdy galaktyki - antologia węgierskich opowiadań s-f wydana w roku bodajże 1981, którą kupiłem za złotówkę w bibliotece, razem z inną antologią - rumuńską. O ile Rumuni mnie rozczarowali generalnym prostactwem i brakiem umiejętności pisarskich (choć może to wina tłumacza), to Węgrzy są GENIALNI. Serio, serio: to jeden z najlepszych zbiorków, z jakimi kiedykolwiek się zetknąłem. Nie ma tu czegoś takiego, jak "standardowy pomysł s-f", jest za to motyw uwięzienia bohaterów w pseudokuli czy opowiadanie będące praktycznie scenariuszem do Grawitacji - napisanym 50 lat wcześniej. Czysta rewelacja, polecam z całego serca. 10/10
Świat według Clarksona - i ta książka to niby jakiś fenomen? Tak duży, że doczekała się wznowień i kontynuacji? ALE JAK TO?! Clarkson jest fajny w Top Gear, bo wie o czym mówi, ale jego przemyślenia o sprawach codziennych są płytkie, przewidywalne i niezbyt dobrze spisane. Czuć to silenie się na luz i błyskotliwość - choć znów może nawala tłumacz. W każdym razie kiepska to książeczka, będąca odpowiednikiem blogaska. Tylko że tak jak najlepsze są blogi tematyczne, a ogólnorozkminowe nudzą i odrzucają, tak Clarkson w motoryzacji rządzi, a w komentowaniu codzienności słabuje. 3/10
20-11-2013, 14:18
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
Marcin Ciszewski, "Upał"
Wiecie co by było, gdyby Dan Brown urodził się w Polsce, uległ "naszej" koncepcji filmowej sensacji, naoglądał się propagandowych bzdur w stylu "24" i "Homeland"? A potem jeszcze, o zgrozo, mimo wszystko zabrał się za pisanie? Powstałby właśnie taki "Upał". Czytadło traktujące o ataku terrorystycznym na... polecam teraz usiąść i chwycić coś solidnego, na stałe przytwierdzonego do podłogi... stadion w Warszawie wybudowany na Euro 2012!
O ja jebię, czego tu nie ma?
- Pakistańscy terroryści wysadzający centrum stolicy? Check.
- Polskie formacje wywiadowcze posiadające środki i sprzęt, na które CIA by nie było stać? Check.
- Postacie dosłownie przepisane z innych książek (charakterystyka super-hakerki z CBŚ ogranicza się do stwierdzenia, że zachowuje się, wygląda i jest genialna jak super-hakerka z "Milenium" Larssona)? Check.
- ABW stawiające firmę-słupa finansującą Czeczenów, którzy są infiltrowani przez FSB, które jest infiltrowane przez ABW, które jest infiltrowane przez FSB, które jest infiltrowane przez Czeczenów infiltrowanych przez Pakistańczyków infiltrowanych przez Amerykanów i Anglików? Check.
- Szlachetni policjanci (przy okazji twardzi i genialni), szlachetny prokurator (przy okazji twardy i genialny) i szlachetny premier (przy okazji twardy i genialny)? Check.
- Nieskończone pokłady obrzydliwie wylewającej się z tekstu propagandy, pochwały uległości i nastawienia "jak to dobrze, że nas głupich, szarych ludzi służby w każdej chwili trzymają za ryj, dziękujmy im za to!"? Double check!
- Autor wierzący dalej w serum prawdy? Check.
Czemu jeszcze nikt nie nakręcił na podstawie tego gówna filmu?! Przecież to będzie "Team America" na sterydach. Polecam każdemu, kto szuka dobrej księgi dowcipów i sucharów. Ja umieram ze śmiechu przy tym od paru dni. Dawkuję sobie, bo gdybym naraz wszystko sobie wpoił to przepona by mi chyba eksplodowała.
PS.
Pan Ciszewski ma koszmarny styl pisania. Nad prostymi rzeczami i czynnościami rozwodzi się w nieskończoność, siląc się na kwiecisty język. Tak jakby włączanie telewizora lub odbieranie telefonu było jakąś czarną magią poza możliwościami czytelnika-kretyna. Zaś rzeczywiście skomplikowane sprawy jak sceny akcji potrafi streścić w jednym, lakonicznym zdaniu. Masakra :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
06-12-2013, 23:45
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-12-2013, 00:14 przez Hitch.)
Fhtagn
Liczba postów: 5,364
Liczba wątków: 9
Ciszewski napisał dwie fajne książki, jak polskie wojsko cofa się w czasie i spuszcza wpiernicz nazistom w czasie kampanii wrześniowej w 1939. Nic innego tego autora nie czytałem, ale te dwie książki ( http://www.1939.com.pl oraz http://www.1944.waw.pl) są całkiem fajne.
06-12-2013, 23:54
There Can Be Only One!
Liczba postów: 10,969
Liczba wątków: 15
Ciszewskiego znam osobiście, bo przerabiałem wszystkie jego książki na audiobooki i to mimo wszystko inteligentny gość, który po prostu wie co się sprzedaje. On pisze te książki umyślnie w ten sposób, bo mamy tak biedny rynek książkowy, że pisanie czegoś dokładniej i lepiej nie przeniesie się na większy zysk.
Upał napisał bodaj w marcu, a w maju już robiłem z tego audio, szczyt sprzedaży mieliśmy w czerwcu 2012. Dzisiaj mało kto już pamieta o tym tytule.
Z innych jego książek polecam "Gliniarza" i "Mróz", który zgarnia najlepsze recenzje.
Baj de łej - Prawa do ekranizacji "Majora" sprzedał bodaj HBO, albo jakiejś Amerykańskiej stacji.
07-12-2013, 15:57
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
"Upał" jest sequelem "Mrozu". W każdym razie, twórczość tego pana sobie odpuszczam. Jasne, można się pośmiać za pierwszym razem, ale na dłuższą metę wolę jak nie robi się ze mnie debila. A to, że "się sprzedaje" to marna wymówka. Nie szukałem niczego wymyślnego, ot porządnej sensacji. No ale idąc tokiem myślenia Ciszewskiego to teraz powinienem sięgnąć po "50 twarzy Zmierzchu" lub inne gówno - bo się sprzedają :)
Aha, każde zdanie w jego szmirze brzmi jak by było na zlecenie i sponsorowane przez wszelkiej maści służby mundurowe. Takie tam bajdurzenie w stylu "dawajcie nam jeszcze więcej kasy do przejebania, bo przyjdą złe terrorysty i będzie bum". Że o wywyższeniu Euro 2012 do poziomu załogowego lotu na Marsa nie wspomnę...
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
07-12-2013, 17:22
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Brzmi jak niezła śmiechawa, ale ja z założenia polskich autorów raczej omijam. Ostatnio wziąłem z biblioteki książkę Rafała Kosika, który zaimponował mi jednym ze swoich opowiadań. Powieść jednak jest napisana tak fatalnie, że zgrzytałem zębami. Polacy piszą dobrze, jak piszą o przyziemnych sprawach. Kiedy mają się wziąć za coś o większej skali, nie da się tego czytać - po prostu to wygląda sztucznie. Tak samo filmy: na te dziejące się we wsi z błota można patrzeć, bo mają w sobie jakąś prawdziwość, ale jak próbują tworzyć coś w rodzaju kina akcji, to witki opadają. Mam taką teorię, że to kwestia dziedzictwa kulturowego - nie mamy we krwi ciągoty do gromkopierdnych, efekciarskich utworów; nie mamy wybuchowej blockbusterowej historii ani bohaterów, którzy kształtowali świadomość milionów - jak mają np. Amerykańce - toteż tego typu utwory, które próbujemy realizować, wydają się nieszczere. Ale kogo interesują moje teorie?
07-12-2013, 22:45
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-12-2013, 22:46 przez military.)
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
Wiecie czym kończy się ta opowieść o terrorystach atakujących zaciekle i zmasowanie stadion, który cały świat ma głęboko w dupie dupy?
Otóż szlachetny, dzielny, twardy i genialny premier zleca szlachetnym, dzielnym, twardym i genialnym policjantom (którym tylko dzięki prawdziwej szlachetności, dzielności, twardości, genialności i swojemu całkowitemu oddaniu służbie ciepłu lewicowej wspólnoty udało się pokonać armię terrorystów) odzyskanie wehikułu czasu (tak naprawdę generatora pola siłowego armii USA, ale wyładowania atmosferyczne jak powszechnie wiadomo wszystko zmienią w wehikuł czasu...), którym oddział GROM przeniósł się do 1939 roku by walczyć z naziolami podczas ataku na Polskę.
Teraz, Military, musisz przeczytać to ścierwo, a ja muszę przeczytać sequel :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
08-12-2013, 21:48
Talking Head
Liczba postów: 16,007
Liczba wątków: 264
Hitch... czy ty sobie jaja robisz? Bo jeśli nie, to naprawdę muszę to przeczytać.:)
08-12-2013, 22:38
悟
Liczba postów: 11,556
Liczba wątków: 37
Nie robię sobie jaj. Zatkało mnie, kiedy to przeczytałem. Potem przeczytałem jeszcze raz, bo może miałem jakieś haluny od zawartości poprzednich stron. Nie miałem, zadanie - odzyskać wehikuł czasu :)
Postępować należy tak, aby niczego nie robić, a wtedy panować będzie ład.
-- Laozi
08-12-2013, 22:44
|