Książki
Artemis napisał(a):Bukowski to jest lektura obowiązkowa:).

no tak, ale akurat ten tytuł prawi konkretnie o...Hollywood, co pewnie nie każdego obejdzie :)
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
Takie coś sobie do poczytania kupiłem:

The Jaws Log 30th Anniversary Edition - Carl Gottlieb

[Obrazek: 235770_1.jpg]
[Obrazek: 235771_2.jpg]
[Obrazek: 235772_3.jpg]
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
Ze swojej strony również polecę kilka książek Kinga. Czytanie na własną rękę zacząłem właśnie od 'Lśnienia' i cyklu 'Mrocznej Wieży'. Do zaprowadziło mnie do 'Carrie', 'Miasteczka Salem', 'Skazanych na Shawshank', 'Bezsensości', 'Sklepiku z Marzeniami', 'Blaze', 'Talizman', 'Dolores Claiborne' oraz licznych opowiadań. Ostatnio z sentymentu sięgnąłem też po najnowsze dzieło - 'Rękę Mistrza'. Moje wrażenia są takie, że o ile na początku zapowiada się wyśmienicie, potem jednak fabuła przestaje ciekawić, potencjał się rozmywa. Finał natomiast nie ma w sobie nic z grozy, jest tandetny.

Książki Philipa Kinreda Dicka wprowadzają w niesamowity, zawirowany, narkotyczny świat. Przede wszystkim 'Ubik', również 'Trzy Stygmaty Palmera Eldritcha', 'Człowiek z Wysokiego Zamku', 'Blade Runner', a także 'VALIS'. Również ciekawe, aczkolwiek nieco słabsze są 'Wbrew Wskazówkom Zegara' czy 'Labirynt Śmierci'. Bardzo dobrze mi się czytało 'Wyznania Łgarza', książkę nie fantastyczną, realistyczną ale wartą polecenia.

Wysoko sobie też cenię książki Braci Strugackich, 'Piknik Na Skraju Drogi', 'Ślimak Na Zboczu', 'Żuk W Mrowisku', 'Trudno Być Bogiem', 'Poniedziałek Zaczyna Się W Sobotę', 'Sprawa Zabójstwa' czy obecnie przeze mnie czytany 'Przenicowany Świat'.
W 'Ślimaku Na Zboczu' zachwycili mnie kafkowskim klimatem, wszechogarniającym zagubieniem, masą niezrozumiałych zasad, absurdem. W 'Poniedziałeku...' znajdziemy przede wszystkich rewelacyjne poczucie humoru, galerie niesamowitych postaci i zdarzeń. Ich książki to zdecydowanie więcej niż samo Sci-Fi.

Także Jonhathan Carroll z 'Krainą Chichów', 'Białymi Jabłkami', 'Szklaną Zupą', 'Kościami Księżyca'... wprowadza w swój fantastyczny świat. Zupełny odlot.

Ostatnio czytam też 'Lód' Dukaja, książka okrutnie dobra i wielka jak cegła. Dukaj posługuje się w niej starym językiem z okolic 1900 roku. Skrupulatnie i bardzo wiarygodnie prezentuje alternatywną rzeczywistość z ciekawymi postaciami i równie ciekawymi przemyśleniami. Mimo to książkę czyta mi się niesłychanie ciężko, powoli. Uwaga! Przekładając kartki z prawej strony na lewą w trakcie czytania formują się dwie wysokie wieże papieru. Czytane linijni im bliżej środka zakręcają, powodując dezorientację i wielokrotnie wpadałem w pętlę czytająć to samo zdanie.

Najmocniejszym powodem, by utrzymać prawo do posiadania i noszenia broni przez ludzi jest to,
że stanowi ono dla nich ostateczny środek do obrony przed tyranią rządu.
-- Thomas Jefferson

Odpowiedz
Jak napisać scenariusz filmowy- kultowa książka na tym forum :wink: Trzeba przyznać, bardzo ciekawie i fachowo napisana. Daje dużo do myślenia
8/10

Zew Cthulhu (zbiór opowiadań):
Cudo, zasłużenie kultowe opowiadania-gęsia skórka i koszmary w nocy gwarantowane. Na razie brak mi słów by w pełni oddać zajebistość twórczości samotnika z Providence, więc pzowolę sobie na tylko pobieżną ocenę:
Zew Cthulhu- 8.5 za stworzenie podwaliny znanej i lubianej mitologii;-)
Widmo z nad Innsmouth 8- za klimat i wyrąbistą koncówkę
Szepczący w Ciemności- 7.5- ostro ryje beret
Duch Ciemności- 7 albo 6.5- w sumie tylko solidne opowiadanko; motywy autobiograficzne mnie nie ruszyły.
Koszmar w Dunwich- 9 Wilbur W. rządzi
Kolor z Przestworzy- 9.5 OŻEŻ JA P*****, TO JEST DOPIERO KLIMAT!!!
Nowela aż dopomina sie o ekranizację. Tylko krok dzieli to cudo od boskiej doskonałości.
Muzyka Ericha Zanna- 7. Szkoda, że to mniej niż nawet 10 stron...

Odpowiedz
Z Lovecrafta dodałbym jeszcze 'W górach szaleństwa'. Ekipa na Antarktydzie, ekstremalne zimno, odosobnienie, niesamowite góry i zabudowania... Mógłby z tego też powstać świetny film, już 'Coś' widać było ten klimat.

Najmocniejszym powodem, by utrzymać prawo do posiadania i noszenia broni przez ludzi jest to,
że stanowi ono dla nich ostateczny środek do obrony przed tyranią rządu.
-- Thomas Jefferson

Odpowiedz
Z Lovecrafta czytałem Przypadek Charlesa Dextera Warda i parę opowiadań z Zewu Cthulhu - klimat rzeczywiście powalający, ale nie tyle groźny, co jakiś taki... smutny, ponury. Aż przeczytałbym sobie coś tego gościa w tej chwili. Ech, te opuszczone piwnice ze studniami, w których coś chrobocze...:)

Joe Haldeman - Wieczny pokój - chciałem "Wieczną wojnę", ale nie mieli w bibliotece, więc padło na znacznie gorszy - według recenzentów - Wieczny pokój. I rzeczywiście, książka, choć świetnie napisana (i w paru miejscach ewidentnie spartolona przez tłumacza - są całe akapity, które po prostu nie mają sensu), jest w samych założeniach mocno nielogiczna i w paru momentach zwyczajnie tandetna i durna.

Jest tak: przyszłość, ludzie mogą łączyć się ze sobą za pomocą złącz, co powoduje że czują się wspólnie jak jedna osoba. Ten myk wykorzystuje wojsko - żołnierze operują robotami na odległość. Jest jakaś wojna z "rebeliantami", ogólnie rzecz biorąc. Jest trochę totalitaryzmu Gdzieś w tle przewija się sekta wieszcząca koniec świata. Bohater jest żołnierzem-fizykiem, mającym romans z wykładowczynią. On jest czarny, ona biała - i jest skandal. Bo w ogóle jest rasizm w tym świecie. Są też maszyny, które potrafią wytworzyć wszystko, jeśli mają odpowiednie materiały. Nagle okazuje się, że dłuższe połączenie międzyludzkie sprawia, że człowiek jest niezdolny do przemocy. I wychodzi na jaw projekt wojskowo-badawczy, który może doprowadzić do zniszczenia wszechświata...

Dużo i chaotycznie, nie? Właśnie taka jest książka - miliard ledwie liźniętych, choć samych w sobie fajnych pomysł. Ogólnie fabuła skupia się jednak na tym, że bohater-wojskowy wraz z grupą przekabaconych na pacyfizm morderców chce uratować świat, nie dopuszczając do odpalenia nowej broni, poprzez uczynienie wszystkich pacyfistami, co może uczynić zajmując jakąś bazę, która... bla bla. A on w międzyczasie ma problemy i myśli samobójcze, a ich śledzi sekta i mordercy, a rząd to, a naukowcy tamto... Dziżas, jaki chaos. Nie sposób krótko streścić tej książki.

W każdym razie - całość nawet nie byłaby taka zła, gdyby nie była pobieżna. Autor tworzy strasznie udziwniony świat, a jednak wszystko zachowuje się mniej więcej tak jak dziś. Wpływ "maszyny robiącej wszystko" na gospodarkę jest wyjasniony może w dwóch akapitach - trochę mało. Poza tym za dużo tu tanich deus ex maszynów. Poza maszyną robiącą wszystko, która pozwala bohaterom przekupywać kogo chcą, mamy tajemniczego Generała, który pomaga im dosłownie we wszystkim - załatwia im samochody, daje wejście do tajnej bazy itp. Śmierdzi to malizną, bo wygląda tak, jakby autor namnożył problemów i nie miał pomysłu na wybrnięcie z nich, więc stworzył generała, który cudownie wszystko załatwia.

Największą wadą książki jest jednak zakońćzenie. To tak, jakby Władca pierścieni docierał do chwili, w której Frodo i reszta dochodzą do wrót Morii i nawet pokonują tego mackowego potwora, a następnie pada zdanie "i mieliśmy wiele przygód i uratowaliśmy świat", po czym powieść się kończy.

Ogólnie wielki zawód, choć trudno odmówić Haldemanowi umiejętności pisania - czyta się gładko i szybko. 5/10

Odpowiedz
Cykl patroli Łukjanienki: 'Nocny Patrol', 'Dzienny Patrol', 'Patrol Zmroku', 'Ostatni Patrol'
Wciągająca lektura, fantasy w dziesiejszym świecie w większości w Moskwie. Na świecie, obok zwykłych ludzi są jeszcze Jaśni i Ciemni. Magowie, Czarodziejki, Wiedźmy, Wilkołaki, Wampiry, Zmiennokształtni... Jaśni i Ciemni, wiecznie w opozycji, dbają o wzajemną równowagę, wzajemne przestrzeganie ustalonych praw.

Sięgnąłem też po 'Brudnopis', ten jednak mnie rozczarował. Czytało się szybko, fabuła niby wciągała lecz wszystko to było jakieś miałkie i dużo słabsze od cyklu patroli. Proste zdania, proste dialogi, książka jest do łyknięcia bez ani jednego przegryzienia.

Więcej:
http://www.biblionetka.pl/author.aspx?id=424

Najmocniejszym powodem, by utrzymać prawo do posiadania i noszenia broni przez ludzi jest to,
że stanowi ono dla nich ostateczny środek do obrony przed tyranią rządu.
-- Thomas Jefferson

Odpowiedz
elilhrairrah napisał(a):Z Lovecrafta dodałbym jeszcze 'W górach szaleństwa'. Ekipa na Antarktydzie, ekstremalne zimno, odosobnienie, niesamowite góry i zabudowania...

military' napisał(a):Z Lovecrafta czytałem Przypadek Charlesa Dextera Warda i parę opowiadań z Zewu Cthulhu - klimat rzeczywiście powalający, ale nie tyle groźny, co jakiś taki... smutny, ponury. Aż przeczytałbym sobie coś tego gościa w tej chwili. Ech, te opuszczone piwnice ze studniami, w których coś chrobocze...:)

Dzięki
Dopisane do listy must see ;-)

Odpowiedz
Military ---> bez sensu jest czytać drugą część serii nei znając pierwszej. Ja pierwszą znam z komiksu Marvano (podobno wiernego, scenariusz pisał sam haldeman). I było naprawdę fajne.

Odpowiedz
Soldamn, to nie jest druga część serii. Autor nawet w przedmowie podkreśla, że nią nie jest i żeby książki tak nie traktować.

Odpowiedz
autor autorem, ale z tego go wiem to spierdoliłeś sobie conajmniej pół Forever War, bo będziesz wiedział jak się pewna sprawa skończy.

Odpowiedz
Hmm, a czytając najpierw Władcę pierścieni spierdoliłeś sobie Hobbita i Ślimakirion. Niezbyt logiczne rozumowanie.

Odpowiedz
Rzeźnik Drzew- Andrzej Pilipiuk
Zacznijmy od tego, że te opowiadania są spoko. Mają swój klimat, Pilipiuk popisuje się oryginalnymi konceptami i erudycją. Spoko. Tylko spoko. Zacznijmy od głównych bohaterów- większość z nich to w zasadzie pionki pozbawione charakteru(tu mała dygresja- pan Andrzej ma rękę do antybohaterów, takich jak narrator "Silnika z Łomży"
stąd,
oraz oczywiście JAKUB WĘDROWYCZ!)
Tu zaskoczyła mnie ostatnia nowelka, z dr.Skórzewskim jako głównym bohaterem- dr.Paweł zawsze był harcerzykiem szlachetnym-że-aż-dupa-boli*; w kończącym zbiór opowiadanku nie irytuje-widać na starość wyszedł na ludzi :twisted:

Poza tym stałe leitmotivy w radosnej twórczości Pilipiuka:
-groteskowe przedstawienie przenikających się światów
-uwielbienie dla carskiej Rosji
-Polska jako supermocarstwo (kto czytał poprzednie antologię autora będzie wiedział o co kaman)
-Czarny humor
-Niechęć do komuny
-Wątki archeologiczne

Jedne nowelki lepsze, drugie gorsze, te śmieszne, tamte smutne; wszystkie solidne warsztatowo

Najlepsze opowiadania w zbiorze?
Bunt Szewców, Połoz, Czytając w Ziemi, Ślad oliwy na piasku, i Serce kamienia ex equo ze Szkoleniem
Pilipiuk miał lepsze antologie- polecam 2586 kroków i Czerwoną Gorączkę
Ocena ogólna: 6/10
Teraz czytam Homo Bimbrownikusa, jestem w połowie i wcale nie zamierzam przestać:) Jak skończę to napiszę mini-reckę.
PS Czy tylko mi "Wielki Grafoman" kogoś przypomina?

[Obrazek: pilipiuk_andrzej_6070414.jpg]

*Choć trzeba przyznać, że opowiadania z doktorem w roli głównej (2586 kroków, Czerwona Gorączka, Wieczorne Dzwony i Ślad oliwy na piasku) mają zarąbisty klimat.

Odpowiedz
Neil Gaiman - Nigdziebądź - autor cholernie przereklamowany, zacznijmy od tego. Pisze stylem mocno licealnym (chyba że takie wrażenie to zasługa tłumacza). A Nigdziebądź to książka po prostu koszmarna, zbierająca wszystkie wady fantasy i mnożąca je po tysiąckroć.

Przede wszystkim rzeczy dzieją się tu "bo tak". Bohaterowie mają niewyjaśnione zdolności, o których przypominają sobie kiedy im wygodnie, a innym razem jakoś ich nie używają. Przedstawiony świat nie trzyma się kupy, szwy rozłażą się w każdym rozdziale - poszczególne scenki są konstruowane, bo wypadają "fajnie", ale sensu w nich nie ma za grosz. Można zadać tysiąc pełnych wątpliwości pytań odnośnie tego, jak przebiegają niektóre dziwaczne zwroty akcji, ale wyjaśnienia i tak nie będzie - bo to fantasy, może się dziać co chce. Ja tego nie kupuję, muszę mieć przynajmniej namiastkę spójności. A tutaj wszystko jest diabelnie niespójne.

Mógłbym ponarzekać na denne i pozbawione polotu dialogi czy chybiony humor, ale jednak największą wadą jest konstrukcja fabuły rodem z gry komputerowej. Pierwsza plansza: bohater zbiera przedmioty, otwiera wejście, loading, druga plansza - zaczyna od zera w nowej, nieznanej lokacji. I tak dalej. Wszystko pojawia sie nagle i bez zapowiedzi, nagle ktoś sobie przypomina, że o, tam są wampiry - choć wczęsniej nie było o nich mowy, choć nie pasowały do przedstawianego świata i upchnięto je na siłę (to tylko przykład). Tak jakby Gaiman wymyślał wszystko na bieżąco, pisząc kolejne rozdziały. Zero planu, tylko ogólny zarys fabuły, a potem hulaj dusza - piszemy co ślina na język przyniesie. Wpienia mnie takie coś, dopisywanie kolejnych elementow świata, doczepianie ich na chama i bez subtelności, jest ewidentne.

Za to wszystko - i za fakt, że fabuła jest mimo wszystko cholernie oklepana, a cała oryginalność miała się zasadzać na okazyjnych "kurwach" i brutalności - daję 2/10. Dwa, bo czytałem gorsze książki. Ale niewiele ich było - i były przynajmniej bardziej pomysłowe.

[ Dodano: Czw Wrz 17, 2009 22:36 ]
A teraz siadam do "Drogi".:)

Odpowiedz
Drogi na pewno żałować nie będziesz :smile:

Odpowiedz
Military, nie sądzę żebyś po tych fatalnych doznaniach z Nigdziebądź (też nie lubię tej książki) miał ochotę, ale naprawdę dobrze Ci radzę - sięgnij po Amerykańskich Bogów.

Odpowiedz
Nigdziebądź to taka Alicja w strzepkach Londynu. Z jednej strony jest pare fajnych pomysłów, ale wszystko leci po oklepanym schemacie i nie udziela wielu odpowiedzi na zadane pytania. Z drugiej.. nawet mnie wkręcił klimat, choć głównego bohatera za chiny polubic nie umiałem, taki jakis banalny. Ujdzie, ale przeczytałem juz Nigdziebądź, Koralinę i Amerykańskich Bogów, i nadal nie znalazłem nic, co sprawiłoby, że uznałbym Gaimana za twórce ponadprzeciętnego.
Im częściej na mnie kamieniem rzucicie,
sami złożycie stos - - stanę na szczycie.


Grastroskopia - Bortal dobrze wpływa na trawienie gier


Odpowiedz
A ja czytałem Amerykańskich Bogów, Gwiezdny Pył, Nigdziebądź i opowiadania i uważam, że to bardzo dobry autor. Szczególnie podobali mi się Amerykańscy Bogowie i Niegdziebądź. Lubie klimat tych książek, ciekawie skonstruowane światy lub jak w przypadku Gwiezdnego Pyłu twórcze wykorzystanie oklepanych pomysłów. Chyba sobie sięgnę po następne książki, dawno nie czytałem nic Gaimana :)

A Nigdźiebądź to był pierwotnie scenariusz serialu: http://www.filmweb.pl/f117123/Nigdzieb%C4%85d%C5%BA,1996
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
Gaimana uwielbiałem do czasu jak... zacząłem czytać jego książki :)
Najpierw poznałem go za sprawą serii komiksowej Sandman i byłem zauroczony, później sięgnąłem po "Amerykańskich bogów" i byłem już zakochany (nie rozumiem osób uważających ją za jego najsłabszą książkę) a potem przeczytałem "Gwiezdny pył" i uczucie nieco ostygło, ale uznałem, że ta dość błaha opowiastka dla dzieci jest wypadkiem przy pracy. Później zetknąłem się z "M jak magia" i już poważnie zacząłem się zastanawiać, czy jego twórczość jest dla mnie. Bajkowe opowiastki czytało się przyjemnie ale wylatywały z głowy z chwilą sięgania po kolejną historyjkę. "Nigdziebądź" nieco podratowało jego notowania w moich oczach, ale szału specjalnego nie było. Dopiero o "Chłopakach Anansiego" mogłem z pełnym przekonaniem powiedzieć, że mi się podobały. Ale po zaliczeniu "Księgi cmentarnej", będącej dość infantylną i znowuż błahą (co jest cechę niestety większości jego książek) opowiastką (będącej zresztą rozszerzeniem jednego opowiadania z "M jak magia") postanowiłem na razie nie sięgać po drugi zbiór opowiadań sygnowanych jego nazwiskiem. A zatem Gaiman to twórca dwóch genialnych tytułów: "Sandmana" i "Amerykańskich bogów" oraz gromadki przeciętnych (w porywach bardzo dobrych), aczkolwiek przyjemnych w lekturze książeczek, które można dość śmiało polecić osobom o różnym wyrobieniu literackim, przy czym niektórych trzeba ostrzec przed nabawieniem się zbyt wygórowanych oczekiwań.

Odpowiedz
No i skończyłem Drogę... Bardzo dobra książka, choć nie mogę powiedzieć, żeby mnie zachwyciła. Klimat niesamowicie sugestywny, ale styl narracji... cóż, jestem zwolennikiem klasycznego podejścia. Poza tym widzę dwie wielkie wady: po pierwsze całość jest króciutka, a po drugie... nie pokazuje niczego nowego. Jest dla dzieł postapokaliptycznych tym, czym Dead Space dla gatunku "potwory na statku kosmicznym" - przedstawicielem doskonałym, ale pozbawionym krzty oryginalności. Bo Droga to w zasadzie klasyczna opowieść o zombi - bez zombi. A tyle już się tego naczytałem / naoglądałem, że naprawdę nie robi na mnie wielkiego wrażenia.

Poza tym Droga powiela największą wadę wszystkich dzieł tego typu: otwarte zakończenie. Jak zwykle akcja się urywa bez jakiegokolwiek rozwiązania. Klasyczne zagranie w gatunku - tak ograne, że aż wkurzające. Naprawdę mam serdecznie dość opowieści survivalowych, w których nic nie wiadomo i z których nic nie wynika. O globalnej zagładzie wynikłej ze z grubsza nieznanych przyczyn traktowało już z milion utworów. I 99% z nich kończyło się jak Droga. McCarthy nie wykazał się oryginalnością, ale cóż - w swojej klasie stworzył majstersztyk. 8/10

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Szukam książki military 81 21,499 30-01-2021, 20:27
Ostatni post: Paszczak
  Star Wars - książki military 90 22,089 25-11-2017, 21:23
Ostatni post: Kuba
  Ekranizacja książki Raul7 5 3,529 05-06-2017, 12:34
Ostatni post: Snuffer
  Baza adaptacji na portalu książki aniakonda 12 6,987 22-11-2014, 17:34
Ostatni post: aniakonda



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości