kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
military napisał(a):Klimat niesamowicie sugestywny, ale styl narracji... cóż, jestem zwolennikiem klasycznego podejścia.
Mi się właśnie w Drodze najbardziej forma podobała
Cytat:Poza tym widzę dwie wielkie wady: po pierwsze całość jest króciutka, a po drugie... nie pokazuje niczego nowego. Jest dla dzieł postapokaliptycznych tym, czym Dead Space dla gatunku "potwory na statku kosmicznym" - przedstawicielem doskonałym, ale pozbawionym krzty oryginalności.
Chyba chodziło o doprowadzenie gatunku postapokaliptycznego do parteru, znaczy: próbę zmierzenia się z problemem maksymalnie realistycznie i anty-fabularnie. Ja to chwytam. Prawie, bo jednak ten kłujący w oczy uniwersalizm - "Mężczyzna" i "Chłopiec" - sprowadza Drogę na poziom paraboli w sposób wręcz banalny. Ja rozumiem: koniec świata, odarcie z własności, tożsamości budowanej poprzez kulturę. Da się to analizować i to nawet ładnie, ale dla mnie to dosyć tępe zagranie.
Cytat:Poza tym Droga powiela największą wadę wszystkich dzieł tego typu: otwarte zakończenie. Jak zwykle akcja się urywa bez jakiegokolwiek rozwiązania.
No właśnie rozwiązanie jest,
w sensie: jakie byś chciał? Jedyną alternatywą "dopinającą" całość, byłaby śmierć obu bohaterów.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
24-09-2009, 11:39
Talking Head
Liczba postów: 16,009
Liczba wątków: 264
Chciałbym jasnego postawienia sprawy: tak, cały świat umarł, ludzie też umrą, nie ma cieplejszych, żyznych miejsc. Albo - nie, ludzie nie umrą, istnieje jakaś oaza życia, a może wyspa czy cały kontynent. W tym gatunku masz identyczne zagranie w przypadku każdego utworu. Nuda.
24-09-2009, 13:12
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
Pierwsza wersja jest fizycznie niemożliwa - skąd Mężczyzna i Chłopiec mieliby dowiedzieć się, że CAŁY ŚWIAT umarł? Musieliby obejść całą kulę ziemską...
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
24-09-2009, 14:27
Talking Head
Liczba postów: 16,009
Liczba wątków: 264
To kwestia formy. Narrator wszechwiedzący załatwiłby sprawę. Zresztą nie widzę problemu, żeby np. w epilogu zmienić metodę narracji. W sumie to nawet nie ma czego zmieniać - przecież była prowadzona z trzeciej osoby. Po prostu wystarczyłoby napisać jedno zdanie, w pełni definiujące opisywany świat. Ale to przecież byłoby zbyt "oryginalne"... Głupota taka sama jak niepisany zakaz mówienia "zombi" w filmach o żywych trupach.
24-09-2009, 15:15
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
military napisał(a):To kwestia formy. Narrator wszechwiedzący załatwiłby sprawę.
No way!
Patrzymy na ten świat oczami Mężczyzny. I tak musi pozostać. Wrócę do tego niżej.
Cytat:Zresztą nie widzę problemu, żeby np. w epilogu zmienić metodę narracji.
Rzadko kiedy takie zabiegi wychodzą konstrukcji na dobre.
Cytat:W sumie to nawet nie ma czego zmieniać - przecież była prowadzona z trzeciej osoby.
Narracja trzecioosobowa =/= wszechwiedzący narrator.
Kolejny kit wciskany licealistom. Narrację trzecioosobową określa dokładnie to, co mamy w jej nazwie: użycie trzeciej osoby. Koniec. Stan "wiedzy" narratora może być tak różny, jak proza Hemingwaya i Joyce'a. Narrator może wiedzieć wszystko lub tylko to co rozgrywa się w głowie jednego konkretnego bohatera; może manipulować czasem; może być też chłodnym obserwatorem, mającym gdzieś, co bohater(ka) myśli/czuje.
Cytat:Po prostu wystarczyłoby napisać jedno zdanie, w pełni definiujące opisywany świat.
Sęk w tym, że Droga ma przedstawiać apokalipsę z bardzo ograniczonego punktu widzenia przeciętnego człowieka - to jest właśnie "doprowadzenie gatunku do parteru". Gdyby nie te przypowieściowe określenia (Mężczyzna, Chłopiec, Matka), możnaby bez zastanowienia rzucić terminem REALIZM. Przypadkowy bohater w ekstremalnej sytuacji: bez żadnej wiedzy, co ową sytuację wywołało, bez szerszego kontekstu.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
24-09-2009, 15:28
Talking Head
Liczba postów: 16,009
Liczba wątków: 264
Artemis napisał(a):Narracja trzecioosobowa =/= wszechwiedzący narrator.
Wiem o tym, w liceum uczyli mnie właściwie.:) Ale chodzi o to, że nie byłoby drastycznej zmiany. Wystarczyłoby jedno, jedyne zdanie, podsumowujące całość. "Ale nie mieli szansy, bo ten świat już umarł". Cokolwiek. Byle nie stan zawieszenia, bo mnie to już po prostu wkurza - ze względu na nadużywanie tego zabiegu.
Artemis napisał(a):Sęk w tym, że Droga ma przedstawiać apokalipsę z bardzo ograniczonego punktu widzenia przeciętnego człowieka
No niestety. Po raz 18755038 to samo.
A realizm wcale nie zależy od skali spojrzenia. Bohater mógłby wiedzieć tyle co dotąd, ale po co ograniczać czytelnika? Rozumiem cel tego zabiegu, ale on traci sens, kiedy mamy z nim do czynienia po raz enty. Bo w takim wypadku to tylko pójście na łatwiznę. Przecież w zasadzie McCarthy nie musiał NICZEGO wymyślać. Ograniczył już stworzone przez innych światy do takiego stopnia, że trudno mu zarzucić wzorowanie się na kimś konkretnym (już nie mówię że plagiat).
24-09-2009, 15:44
Stały bywalec
Liczba postów: 2,292
Liczba wątków: 34
Chcąc sobie zrobić małą przerwę przed ukończeniem wszystkich dostępnych tomów "Pieśni Lodu i Ognia" sięgnąłem po pierwszy tom jego "wspominkowych" opowiadań. Dlaczego wspominkowych? Otóż, "Retrospektywa" (podzielona u nas na trzy woluminy) to taki przekrój przez twórczość George'a R.R. Martina, od najwcześniejszych jego opowiadań po... jeszcze nie wiem, bo skończyłem dopiero tom pierwszy. :)
O ile te najwcześniejsze utwory nie powalają, to od "Mgły opadają o świcie", pierwszego opowiadania sci-fi (chociaż utrzymanego bardziej w estetyce fantasy) dziejącego się w genialnie przemyślanym uniwersum, jest... GENIALNIE!
Ludzie, to chyba najlepszy zbiór opowiadań, jaki dane mi było czytać, od bardzo długiego czasu, to znaczy, chyba od "Wszystko jest względne" Kinga. A'propos, tak jak King, Martin to urodzony gawędziarz - kolejne "sekcje" w "Retrospektywie" poprzedzane są felietonem, dotyczącym nie tylko historii powstania poszczególnych tekstów, ale też zajebiście wciągającymi dykteryjkami z dzieciństwa, młodości i w ogóle życia pisarza! Bardzo to fajne!
Ogólnie tomik oceniam na 8/10 (pierwsze teksty to naprawdę sztampa, niestety).
P.S. Wstępniaki przed kolejnymi partiami książki lepiej czytać po zapoznaniu się z opowiadaniami w nich zawartymi, ponieważ przy opisywaniu losów tekstów, zdarza się autorowi lekko przyspojlerować :)
24-10-2009, 21:22
Nowy
Liczba postów: 744
Liczba wątków: 6
Właśnie skończyłem czytać "Czarne oceany" Dukaja. Zaczęło się ciekawie z intersującymi pomysłami. Potem poruszało wyobraźnię ale już jakoś mniej, trochę rozmyło moje oczekiwania ale powstrzymam się od pisania o zakończeniu:)
Książka to taki hard-SF, przyszły świat mocno ztechnologizowany, gdzie rzeczywistość miesza się z tą wirtualną, jako tą dodatkową przestrzenią gdzie można się poruszać na wiele, wiele sposobów.
Aspekty wirtualne(mimo iż to tylko literki na papierze) wypadają dość ciekawie, ot na przykład mechanizm wczepki - czyli wirtualnej nakładki zmieniającej postrzeganie świata. Wczepka dyskponuje także wbudowanym asystentem (coś jak spinacz z Worda:) - Gandalfem (i stylizując otoczenie na świat śródziemia) czy Lucyfera (i stylizując miasto na necropolis)...
Interesująco też przedstawia się wyjaśnienie telepatii. Nie będzie zbytnim spoilerem jeśli napiszę, że u Dukaja telepaci są potraktowani zupełnie inaczej niż zwykle. Ogólnie jest zbudowany ciekawy koncept o rzeczywistości, o naturze myśli a także wszelkich cywilizacji we wszechświecie.
Ale o telepatach, otoż oczywiście słyszą oni myśli innych ludzi - co to jednak oznacza? Telepata chłonie myśli zanim się jeszcze narodzi, słyszy jeszcze nie rozumiejąc. Co najważniejsze, słysząc te wszystkie myśli niejako widzi sam siebie od zewnątrz, nie czuje identyfikacji ze samym sobą(ciałem). Buduje swoją tożsomość w zupełnie inny sposób. Dlatego też taki telepata najczęściej trafia do szpitali psychiatrycznych.
Najmocniejszym powodem, by utrzymać prawo do posiadania i noszenia broni przez ludzi jest to,
że stanowi ono dla nich ostateczny środek do obrony przed tyranią rządu.
-- Thomas Jefferson
24-10-2009, 21:52
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 31,094
Liczba wątków: 67
ktoś już czytał nowego Sapka? Zerknąłem na opis i brzmi bardzo jak nie on, więc jestem ciekaw.
25-10-2009, 02:02
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
Recenzje średnie
Sapek nie lubi, gdy wołają go Sapek, i D'mooN chyba też nie
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
25-10-2009, 08:49
Talking Head
Liczba postów: 16,009
Liczba wątków: 264
D'Moon nie lubi jak wołają go Sapek?
26-10-2009, 21:58
McMillan Man
Liczba postów: 6,536
Liczba wątków: 51
D'Moon ma na nazwisko Sapek ;)
26-10-2009, 22:01
pernikovy tatko
Liczba postów: 3,435
Liczba wątków: 30
military napisał(a):D'Moon nie lubi jak wołają go Sapek?
Po nazwisku to po pysku :razz:
27-10-2009, 23:13
McMillan Man
Liczba postów: 6,536
Liczba wątków: 51
A ja czytam właśnie Śmierć Bunniego Munro autorstwa Nicka Cave'a.
Bardzo dobra książka, chociaż Nick mógłby rzadziej wspominać o żółtych szortach, tyłku i waginie Kylie Minogue : ))
W każdym razie lektura jak na razie zabawna, momentami gorzka ale przede wszystkim bardzo dobrze się to czyta.
27-10-2009, 23:23
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 31,094
Liczba wątków: 67
Snuffer napisał(a):waginie Kylie Minogue
każdy moment jest dobry, aby wspominać o waginie Kylie :)
28-10-2009, 02:47
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
Podobno geje bardzo ją lubią
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
28-10-2009, 11:52
Hetero też.
28-10-2009, 11:53
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
Ciii, chciałam wkurzyć Mefiego!
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
28-10-2009, 12:03
Miszczu AVTAKa 2014/18/22
Liczba postów: 31,094
Liczba wątków: 67
za słaba prowokacja :)
EDYTA:
Cytat:Bękart ze Stambułu Elif Şafak, Przygody Meriana Coopera, twórcy King Konga Marca Cotta Vaza, Krwawy południk Cormaca McCarthyâego, Człowiek, którego brano za kogoś innego Joëla Egloffa oraz Pielgrzym w Tinker Creek Annie Dillard ukażą się w 2010 roku
...czyli jeszcze przyjdzie trochę poczekać
28-10-2009, 20:28
pernikovy tatko
Liczba postów: 3,435
Liczba wątków: 30
Diabelska Alternatywa, Frederick Forsyth: bohaterami tej kapitalnej książki są
-urodzony w Anglii Ukrainiec, fanatyczny antykomunista, Andrew Drake vel Andrij Dracz(fuck, on nazywa się prawie tak samo jak ja :evil: )
-Szef KPZR Maxym Rudin, który musi się użerać z fanatykami w Biurze Politycznym i jak to w socjaliźmie "bohatersko walczy z przeszkodami nieznanymi w żadnym innym ustroju "
-podobny do Jimmyego Cartera prezydent Bill Matthews, i jego wierny doradca, Stanisław "Pieprzony Polaczek" Poklewski.
-Thor Larsen, kapitan tankowca wiozącego milion(!) litrów ropy
-Adam Munro, brytyjski agent MI6, który pozwala, by jego ukochana Walentyna stała się cholernie ważnym źródłem informacji
Wszyscy oni podejmują działania, od których nie będzie odwrotu...wszyscy oni będą postawieni w dramatycznych okolicznościach... wszyscy będą musieli grać, najlepiej jak umieją...wszyscy będą musieli wybrać między jednym złem a drugim....
Nerwowa atmosfera towarzyszy nam od pierwszych stron. Nuklearna wojna non stop wisi w powietrzu. Gdzieś tak po 200 stronach zaczyna się jednak prawdziwa jazda:
Dracz razem ze swoimi kolesiami porywa supertankowiec. Od tego się kurna nie można na sekundę oderwać! Co chwila jakiś przemyślany zwrot akcji- dziwię się , że nikt nie nakręcił jeszcze filmu na podstawie DA. No i jeden drobiazg tak od siebie- myślałem, że Poklewski i Dracz, ze względu na pokrewieństwo pochodzenia* i poglądów będą mieli w finale jakąś wspólną scenę- a tu taka siurpryza!
Ach, byłbym zapomniał, jeszcze epilog, który nosi wg mnie znamiona geniuszu! Otóż po tej całej wojnie nerwów, jaką mieliśmy przez prawie 400 stron szykujący się na emeryturę Munro, po dowiedzeniu się pewnej brutalnej prawdy opuszcza mury Kremla, i gdy jest już wolny...zaczyna się śmiać. Najzwyczajniej w świecie śmiać. A my wreszcie oddychamy z ulgą. To takie ludzkie...
Ludlum napisałby, że główny bohater męski zszedł się z główną bohaterką żeńską i patrzą na siebie maślanym wzrokiem- a tu takie coś!
Teraz zabieram sie za Dzień Szakala i Akta Odessy. Raport wkrótce :wink:
02-11-2009, 22:33
|