Stały bywalec
Liczba postów: 2,292
Liczba wątków: 34
China Miéville - LonNiedyn - pierwsza książka skierowana do młodszego czytelnika, autorstwa genialnego - nie waham się użyć tego określenia - pisarza fantasy tzw. młodego pokolenia. Miéville w swoich powieściach z cyklu o Bas-Lag pokazał, że na polu fantastyki ostatnie słowo nie zostało powiedziane, kreując świat z rozmachem i wizją, której mógłby mu sam mistrz Tolkien pozazdrościć. Z drugiej strony pisarz jest tak pomysłowy i nowatorski, że trudno, to, co stworzył porównać do czegokolwiek, co powstało wcześniej...
LonNieDyn, mimo wyraźnego stargetowania do dzieci i młodzieży nosi w sobie wszystkie cechy twórczości Miéville, o których wspomniałem powyżej. Szablonowy jest tylko punkt wyjściowy: dwie dziewczynki ruszają do magicznej krainy, w której przeznaczeniem jednej z nich, jest ocalenie świata przed złem, tym razem manifestującym się, jako Smog. Już po kilkudziesięciu stronach, okazuje się, że daleko tej opowiesci od typowego "od zera do bohatera"...
Miéville, mając silne filary w twórczości takich pisarzy, jak C.S. Lewis, Lewis Carroll i - nade wszystko - Neil Gaiman, tworzy opowieść w klimacie podobnym do tego, co znamy z twórczości tych pisarzy, a jednocześnie wzbogaca ich wizje o własne, zaskakujące bogactwem kreacje zarówno świata przedstawionego, jak i postaci.
Książkę zdecydowanie polecam, zarówno dorosłym, jak i dzieciom, bo pomimo pewnej naiwnej baśniowości tej powieści, z pewnoscią każdy znajdzie coś, co go zaskoczy, zachwyci i - ostatecznie - zadowoli :)
05-09-2010, 21:29
Stały bywalec
Liczba postów: 2,292
Liczba wątków: 34
Andrzej Sapkowski - Żmija
Nie takie złe, jak spodziewałem się po recenzjach. Większość z nich wynika pewnie z tego, że ludzie spodziewali się jakiegoś szału, a tu znany pisarz popełnił historyjkę dość ciekawą, ale jakoś nieprzystającą do jego wcześniejszej twórczości. Tematyka zupełnie inna, bo akcja osadzona w trakcie interwencji wojsk rosyjskich w Afganistanie (lata 80) a fantastyki mało, i w sumie trochę taka na poziomie Mastertona (element fantastyczny, a nie cała książka, żeby nie było). Tytułowa żmija wydaje się elementem pobocznym, a głównym celem jawi się wytknięcie tego, co wojna czyni z ludźmi, tudzież pokazanie żołnierskiego życia okraszonego kilkoma, całkiem udanymi, opisami akcji. Dialogi napisane z polotem, choć nie skrzą się juz tak tym typowym dla Sapkowskiego humorem. Cóż, może tematyka temu nie sprzyja.
Krótka ta książeczka, ponadto i spokojnie mogła być dołączona do jakiegoś nowego zbioru opowiadań, albo odwrotnie: dołączyć do niej jakieś krótkie formy autora.
13-09-2010, 02:14
Dużo pisze
Liczba postów: 516
Liczba wątków: 6
Jeff Lindsay - Demony dobrego Dextera
Przed premierą piątego sezonu serialu przeczytałem jego pierwowzór literacki. Pewnie gdybym to przeczytał zanim obejrzałem serial to wrażenia byłyby większe. Ale i tak jest nieźle. W interesujący sposób przedstawiona dwoistość natury głównego bohatera, to on tu jest najważniejszy, inteligentni są tu mordercy, a kobiety przedstawiono jako idiotki. Monologi wewnętrzne są pełne ironii, opisy morderstw i ofiar nie pozbawione brutalnych szczegółów. Zakończenie jest zaskakujące, bo zupełnie inne niż w serialu. Ale trzeba dodać, że zmiany wprowadzone przez twórców serialu wyszły serialowi na dobre.
15-09-2010, 12:28
II Wicemiss Avatara 2010
Liczba postów: 3,197
Liczba wątków: 18
Ja zacząłem kiedyś czytać drugą część (zowie sie chyba "Dekalog dobrego Dextera"), ale odpadłem z nudów po 50 stronach.
15-09-2010, 20:51
Dywizjon 303 - sięgnąłem po książkę Fiedlera po raz drugi w przeciągu 5 lat i jestem nią tak samo zachwycony jak za pierwszym razem. Wiadomo, że jest to twór w którym gloryfikacja rodzimych pilotów jest na bardzo wysokim poziomie, ale czytając to, aż serce rośnie i nie sposób zdobyć się na jakąkolwiek krytykę. W owych ciężkich czasach informacje o sukcesach rodaków w walce z Rzeszą były potrzebne jak tlen, więc jest to w pełni zrozumiałe.
Wiadomo, że historia nie wyglądała tak różowo, bo Polacy wielokrotnie wsiadali do samolotów pod wpływem alkoholu, uwodzili kobiety i byli skorzy do awantur, ale w walce powietrznej nie mieli sobie równych.
100 stron, które czyta się tak szybko i z takim zapałem, że żal kończyć :)
28-09-2010, 13:08
Nowy
Liczba postów: 90
Liczba wątków: 5
Arahan napisał(a):Wiadomo, że historia nie wyglądała tak różowo, bo Polacy (...), uwodzili kobiety
bylo gorzej niz Ci sie wydaje. ponoc uprawiali sex juz na pierwszej randce.
work 8 hours, sleep 8 hours, play 8 hours, buy, consume, submit, conform, watch tv, no thought, obey ...
29-09-2010, 21:42
Może inaczej: uwodzili zamężne, bądź zaręczone kobiety ;)
cobyś się nie czepiał
29-09-2010, 22:19
Nowy
Liczba postów: 265
Liczba wątków: 0
Llosa laureatem Literackiej nagrody Nobla - na usta ciśnie się jedno słowo "wreszcie" :P
Mistrz prozy, który stylem i formą narracji zjada Marqueza na śniadanie wreszcie doceniony :)
Chyba z tej okazji przeczytam ostatnią część Rozmowy w Katedrze, którą zostawiłam sobie na coś w rodzaju "ostatniej lektury przed śmiercią" ;)
Aż z radości włączyłam sobie wyjątkowo TVN 24, by posłuchac, jak spuszczają się nad talentem Mistrza, ale oni oczywiście spuszczają się nad budżetem i dopalaczami ;) Pozostaje więc gapienie się na żółty pasek z informacją o triumfie Llosy :)
07-10-2010, 13:47
Dużo pisze
Liczba postów: 516
Liczba wątków: 6
Christine - Stephen King
Kiedy oglądałem film Carpentera byłem przekonany, że ta niskobudżetowa produkcja powstała na podstawie opowiadania albo krótkiej powieści. Nigdy bym nie przypuszczał, że powieść ma 640 stron. No bo ile można pisać na kretyński temat krwiożerczego, opętanego samochodu. King udowodnił (chyba nie pierwszy raz), że z pozornie głupiej, naiwnej fabuły potrafi zrobić trzymającą w napięciu opowieść. Kilka lat po powstaniu powieści King wyreżyserował film Maximum Overdrive o "rozwścieczonych ciężarówkach", ale ten film mu się nie udał. Jednak powieść Christine jest świetna. Jedyne co mi się nie podobało to opisy snów.
Misery - Stephen King
King jest dziwny. W epilogu Christine próbuje przekonać czytelników, że opowiedziana historia jest prawdziwa, mimo że wydaje się zupełnie nieprawdopodobna, a na początku Misery pisze, że postacie są fikcyjne, choć wydają się prawdopodobne. W dodatku książka nie jest napisana w pierwszej osobie, tak jakby King chciał przekazać, że nie ma nic wspólnego z pisarzem Paulem Sheldonem.
Książkę czyta się z początku ciężko, bo przez dłuższy czas niewiele się dzieje. Nie należy się jednak zniechęcać, bo w pewnym momencie opowieść nabiera tempa i już do końca trzyma w niepewności i zaskakuje brutalnością. Oczywiście czytając o Annie Wilkes cały czas wyobrażałem sobie Kathy Bates. Dobra książka, ale z pięciu przeczytanych powieści Kinga najbardziej podobały mi się: Christine i Lśnienie.
08-10-2010, 11:06
Stały bywalec
Liczba postów: 5,657
Liczba wątków: 9
Jak zobaczyłem o czym jest "Christine", to pomyślałem - co to za głupota?!
Ale okazało się, że to jedna z lepszych książek Kinga, a samochód morderca wcale nie wypadł śmiesznie:)
I co teraz będziesz czytał Kinga?:P
21-10-2010, 08:08
Dużo pisze
Liczba postów: 516
Liczba wątków: 6
Pewnie do Kinga wrócę, ale jeszcze nie wiem, jaka książka będzie następna, może Danse Macabre, który nietypowo dla Kinga jest zbiorem esejów.
Ja ostatnio zrobiłem sobie przerwę od książek Kinga i zająłem się literaturą rosyjską (m.in. Opowiadania sewastopolskie Tołstoja), ale strasznie nudne to było i żadnej z tych rosyjskich książek nie doczytałem do końca. No i niedawno przeczytałem zbiór 27 opowiadań Philipa K. Dicka pod wspólnym tytułem Przypomnimy to panu hurtowo - opowiadania bardzo ciekawe, pomysłowe - mimo że we wstępie jest napisane, że opowiadania nie należą do najlepszych osiągnięć Dicka to i tak czytało się świetnie. Dlatego teraz przymierzam się do innego zbioru Dicka - Ostatni pan i władca, który jeden z forumowiczów polecał w tym temacie.
21-10-2010, 10:56
Dużo pisze
Liczba postów: 516
Liczba wątków: 6
Córka Montezumy - H. Rider Haggard
Niezwykle interesująca powieść przygodowo-historyczna, rozgrywająca się w większości podczas podboju Meksyku przez Hiszpanów w latach 1519-24. Autor powieści świetnie buduje napięcie m.in. poprzez zdania sugerujące, co się może wkrótce wydarzyć. To powoduje, że książkę czyta się świetnie już od samego początku. Pisarz znakomicie połączył pełne emocji przygody z historycznymi faktami, a oprócz tego wprowadził wzruszający wątek miłosny.
To opowieść o honorze, wierności, odwadze, walce o wolność i uczestniczeniu w ważnych, przełomowych wydarzeniach historycznych. Ważnym motywem jest zderzenie kultury cywilizowanej Europy z nowo odkrytym światem Azteków.
Haggard nie opisuje zbędnych scen, tylko szybko przechodzi do rzeczy. Dzięki temu opowieść nabiera tempa i dostarcza emocji, a przy okazji daje do myślenia i zachęca do poczytania czegoś więcej na temat podboju Meksyku.
Ciekawa jest narracja, bardzo dobrze skonstruowane są dialogi, wyznania i przemowy. Podsumowując: książkę czyta się z ogromnym zainteresowaniem.
Danse Macabre - Stephen King
Najsłynniejszy autor powieści grozy bawi się w krytyka, czego efektem jest ta książka. King omawia tu filmy i powieści z gatunku horroru z okresu 1950-80. Omawia także słynne dziewiętnastowieczne utwory, które miały największy wpływ na filmy grozy (Frankenstein, Dracula i Doktor Jekyll i pan Hyde), określając je jako âtrzy karty tarotaâ. King wytyka błędy popełnione we "Frankensteinie" Mary Shelley, a nawet w nie mających nic wspólnego z horrorem "Przypadkach Robinsona Crusoe". Z książki dowiadujemy się także, że "Dziecko Rosemary" Polańskiego to być może najwierniejsza ekranizacja powieści. W rozdziale âLiteratura grozyâ pisarz omówił 10 jego zdaniem najlepszych pozycji dziesięciu różnych autorów. Umieścił w tekście napisane na jego prośbę listy tych autorów, przedstawiające genezę powstania powieści. I aby zadowolić tych pisarzy to bardzo obszernie przeanalizował ich książki. Chociaż King chwali zasadę âwykreślać niepotrzebne zdaniaâ to sam nie stosuje się do tej zasady i czasami ma się wrażenie, że za dużo jest tekstu, który do tematu nie wnosi nic ciekawego. Autor tego opracowania nie zapomniał także o serialach telewizyjnych, słuchowiskach radiowych i komiksach. To mogła być wartościowa książka, ale moim zdaniem pomysł został zmarnowany.
14-11-2010, 23:00
Talking Head
Liczba postów: 16,009
Liczba wątków: 264
Stephen King - Langoliery
Pamiętałem tę historyjkę z całkiem przyzwoitego filmu telewizyjnego, który sto lat temu puszczali na RTL7. W formie książkowej wypada gorzej, ale wiecie, czego to wina? Jednego z NAJGORSZYCH tłumaczeń w historii literatury. NIE WIERZĘ, że osoba za nie odpowiedzialna posiada jakiekolwiek wykształcenie w kierunku tworzenia przekładów tekstu.
Potwory nie pędzą/napierają w czyimś kierunku. One "popychają" w czyimś kierunku. Czyżby od "to push"?
Jeden z bohaterów nie jest zwalniany z pracy. On jest "puszczany". Czyżby od "to let sb go"?
Ludzie nie uciekają z jakiegoś miejsca, oni "wysuwają" z jakiegoś miejsca. Od jakiego to wyrażenia? Nie mam pojęcia.
Anglik używający typowych angielskich słów i zwrotów - "mate", "I say" itp. - w polskiej wersji rzuca co drugie zdanie jakimś anachronicznym, stylizowanym na średniowieczne wyrażeniem. Komedia.
Ale co mnie po prostu rozpieprzyło na ściany - w oryginale szło mniej więcej tak:
"He listened to his heartbeat: top-tomp, top-tomp".
W przekładzie:
"Słuchał uderzeń swojego serca: SZCZYT-TOMP, SZCZYT-TOMP"
Jakim pozbawionym mózgu nieudacznikiem trzeba być, żeby tak położyć przekład? Przecież wystarczy ODROBINA myślenia by zauważyć, ze chyba jednak nie chodziło o "szczyt" w tej onomatopei. Autor tłumaczenia - niejaki Paweł Korombel - ma u mnie tytuł absolutnego króla żenady, mistrza fuszery i jednocześnie osoby z największymi plecami w brażny - bo inaczej nie da się wytłumaczyć faktu, że przy takich brakach w edukacji dostał do przetłumaczenia książkę liczącą OSIEMSET STRON! (Langoliery to jedna z mini-powieści w niej zawartych.)
Nie potrafię ocenić Langolier po przeczytaniu ich w takiej formie. Napiszę więc tylko, że to jedno z ciekawszych spojrzeń na podróże w czasie.
21-11-2010, 22:49
kimber henry
Liczba postów: 6,015
Liczba wątków: 18
Pan Paweł Korombel ze Znaku zarżnął Pattern Recognition. Czytam to teraz i pluję sobie w brodę, że mój angielski pozwala na czytanie Ellisa w oryginale, ale Gibsona już nie. Kurwa mać, przyłączam się do jęków.
DON'T BLINK AND TURN LEFT.
22-11-2010, 00:12
Oksytocyna
Liczba postów: 2,199
Liczba wątków: 1
military napisał(a):Ale co mnie po prostu rozpieprzyło na ściany - w oryginale szło mniej więcej tak:
"He listened to his heartbeat: top-tomp, top-tomp".
W przekładzie:
"Słuchał uderzeń swojego serca: SZCZYT-TOMP, SZCZYT-TOMP"
To nie Korombel - to Google Translator. :lol:
22.04.2011
22-11-2010, 02:22
Dużo pisze
Liczba postów: 516
Liczba wątków: 6
S. King - Martwa strefa / Strefa śmierci
Akcja toczy się bardzo wolno, ale książka jest napisana w taki sposób, że czytelnik odczuwa niepokój i chce poznać zakończenie, gdyż wszystko zmierza do efektownego finału. Tragiczny w skutkach wypadek samochodowy powoduje, że pewien młody człowiek traci prawie 5 lat życia oraz swoją dziewczynę, ale w zamian zyskuje niezwykłą moc, która może się okazać pomocna do ratowania życia innych ludzi. W tle rozwija się wątek mordercy-dusiciela oraz polityka-szaleńca, a także motyw dziennikarzy goniących za sensacją. Dreszczowiec polityczny, w którym za dużo jest polityki i wątków obyczajowych, za mało dreszczy, grozy i emocji. Ale nie jest źle, czyta się z dużym zainteresowaniem, a fantastyczne wydarzenia prowadzą do zaskakującego finału.
S. King - Cujo
Pogoń za królikiem i spotkanie z nietoperzem przyczyniają się do tego, że spokojny i przyjazny dla ludzi pies zmienia się w żądną krwi i ludzkiego mięsa bestię. Problemy z samochodem powodują, że matka z dzieckiem stają oko w oko ze śmiercią. Wygrana na loterii lub sprawy służbowe sprawiają, że niektórzy unikają koszmaru. Opowieść o tym, jak przypadkowe, niewinne wydarzenia zmieniają ludzkie życie w koszmar lub okazują się wybawieniem. Zanim jednak dojdzie do krwawych, pełnych napięcia momentów sporo jest nudnych, zbędnych opisów, które sprawiają, że chce się odłożyć książkę na półkę. Kto jednak wykaże się cierpliwością i przebrnie przez te opisy to doczeka się solidnej dawki suspensu, która nie pozwoli już oderwać się od czytania. W fabule jest jeden motyw naciągany i nielogiczny - kiedy psuje się samochód jego właścicielka jedzie tym samochodem do warsztatu i dopiero przy tym warsztacie samochód odmawia posłuszeństwa. Reszta fabuły jest już opowiedziana zgodnie z zasadami logiki. Podobnie jak w Christine wieloznaczną postacią jest samochód - może on być schronieniem, pułapką lub trumną. Cujo to przerażająca, krwawa opowieść o tym, że potwory istnieją. Są tu też nawiązania do powieści Martwa strefa (wątek z szeryfem Bannermanem i wspominanie mordercy-dusiciela) - najlepiej więc czytać Cujo po przeczytaniu Martwej strefy. A przeczytać na pewno warto, chociaż trochę szkoda, że jedna trzecia książki jest zbędna i kto przeczyta ostatnie dwie trzecie to niewiele straci.
25-11-2010, 14:30
Kubek-Marzyciel
Liczba postów: 277
Liczba wątków: 1
Snuffer napisał(a):Poszukuję książki pisanej w pierwszej osobie przez kogoś ściganego, najlepiej po popełnieniu zbrodni, i przez policję. Wiecie, analiza odczuć w takim momencie i inne czady. Dawajcie propozycje.
Nadal poszukujesz takiej książki? Może to niezupełnie taka o jaką Ci chodzi, ale jest bardzo wciągająca: Peter Clement "Zabójcza praktyka". Właśnie jestem w fazie jej czytania. To thriller medyczny, chyba tak to można nazwać. W szpitalu umiera dyrektor ds administracyjnych. Pewien lekarz (główny bohater) odkrywa przez przypadek mały koniuszek igły w klatce piersiowej zmarłego. I tak właśnie rozpoczyna sie ciekawa historia, pisana zresztą w 1 os.lp.
Julie Parsons "Mary, Mary": dwudziestoletnia Mary zostaje porwana i brutalnie zamordowana. Policja znajduje mordercę, ale prokuraturze nie udaje się ostatecznie udowodnić mu winy. Sąd w wyniku błędów proceduralnych wypuszcza mordercę na wolność. Książka ta jest o tyle ciekawa, gdyż napisana jest z punktu widzenia matki, czekającej na powrót dziecka, policjanta prowadzącego śledztwo oraz oczywiście mordercy.
26-11-2010, 14:45
McMillan Man
Liczba postów: 6,536
Liczba wątków: 51
Dalej szukam. Dostać je można u nas?
27-11-2010, 09:47
Kubek-Marzyciel
Liczba postów: 277
Liczba wątków: 1
Tak, chyba tak, raczej są ogólnodostępne. Książkę "Mary, Mary" widziałam gdzieś w internecie :wink:
30-11-2010, 10:54
Stały bywalec
Liczba postów: 1,636
Liczba wątków: 8
mariusz napisał(a):S. King - Cujo
Wszelkie nielogiczności, dłużyzny itd można prawdopodobnie wytłumaczyć tym, że King nie pamięta jak napisał tę książkę. W tamtym bowiem okresie był w najwyższym stadium swojego alkoholizmu, codziennie upijał się do upadłego i budząc się rano, widział nowo napisane strony. Musiałem to napisać, ale wiem wiem, każdy już zna tę historię :)
Aktualnie rządzi: ja
05-12-2010, 21:25
|