Książki
w dodatku napisany porażająco nudnym językiem.
Aktualnie rządzi: ja

Odpowiedz
Gdyby ktoś chciał uzupełnić kolekcję książek Pratchetta, to może to zrobić w Merlinie, wystarczy klik.
[Obrazek: http://www.sloganizer.net/en/image,Eorath,blue,white.png]
From ghoulies and ghosties
And long-leggedy beasties
And things that go bump in the night,
Good Lord, deliver us!

Odpowiedz
Harry Potter i Insygnia Śmierci - dobre zakończenie serii, wszystkie wątki zamknięte, finał satysfakcjonujący. Szkoda, że film wyjdzie co najwyżej średni, bo książka ma potencjał na świetny film rozrywkowy.
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
Mierzwiak napisał(a):
Azgaroth napisał(a):Szkoda, że film wyjdzie co najwyżej średni, bo książka ma potencjał na świetny film rozrywkowy.
To zdanie nie ma sensu :wink:

Może xD

Mówiąc sensowniej jestem pewien, że książka wypadnie zdecydowanie lepiej od przyszłego filmu ;)

Edit: zdanie chyba ma sens, bo zniknął post Mierzwiaka :)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
Zniknął bo zreflektowałem się że ma sens, aczkolwiek na pirwszy rzut oka to taka pokraka mała :wink:

Odpowiedz
James Jones - Stad do wiecznosci - "druga wojna swiatowa widziana oczami wariata" to moj ulubiony gatunek powiesciowy. Paragraf 22, Rzeznia nr 5, Ptasiek - to niektore ze swietnych tytulow, jakie go reprezentuja. Stad do wiecznosci w zasadzie mogloby do nich dolaczyc, gdyby nie to, ze dzielu Jonesa wiele brakuje do wysokiego poziomu prezentowanego przez reszte.

Ksiazka jest bardzo nierowna. Co w niej swietne, to opis wojskowej rutyny. Codziennego zycia, obowiazkow, uchylania sie od nich, sposoow spedzania wolnego czasu - to rzecz absolutnie wiarygodna, swietnie napisana, wciagajaca. Autor nakreslil takze kilka fascynujacych postaci, ale... Zaskakuje, jak lekko Jones zmienia charakterystyke swoich bohaterow. W jednym rozdziale szeregowiec jest prostackim miechem armatnim, chodzacym na kurwy i rzygajacym na innych, a w kolejnym ten sam czlowiek formuluje teorie filozoficzne, ktorych nie powstydzilby sie Sokrates. Z kolei ludzie od poczatku madrzy czesto podejmuja decyzje tak absurdalne i nieuzasadnione, ze zupelnie niewiarygodne. Bywa tez, ze postaci znajduja sie w miejscu czy w sytuacji, ktora zupelnie do nich nie pasuje. Na ten przyklad: w najgorszym miejscu obozu karnego siedza najwspanialsi ludzie na swiecie, pelni glebokiej madrosci, wrazliwi artysci. No po prostu nikt nie zasluzyl, zeby tam byc, bo ci najgorsi tym obozem zarzadzaja. Ja rozumiem przerysowania, ale przeciez do tej pory powiesc starala sie byc realistyczna...

Jones nie za bardzo potrafi tez pisac dialogi. Albo sa to wymiany zlotych mysli, dlugie dywagacje na temat istoty bytu i podobnych, jakze wojskowych spraw, albo sa to krotkie wymiany banalow. Kuleja zwlaszcza milosne wyznania - nikt na swiecie nie mowie w sposob, w jaki mowia bohaterowie Stad do wiecznosci. Oni nawet najprostsza kwestie potrafia naszpikowac wewnetrznymi znaczeniami i subtelnosciami, tak ze gdy ktos mowi "zjadlbym jajko", to tak naprawde ma na mysli, ze konsumuje zycie osoby z ktora rozmawia, bedac jednoczesnie jej skorupa, ktora ja chroni, ale jest zarazem bardzo wrazliwa. Oczywiscie tego typu wymiany zdan sa calkowicie, jakoby, spontaniczne.

Denerwuje takze, ze wiele postaci o waznej roli do odegrania, to wlasciwie tylko pojemniki dla Tresci Filozoficznych, ktore maja sie zetrzec podczas dialogu. Maja jakiestam tlo, ale ono nie ma znaczenia, bo nawet jesli mamy do czynienia z kurwiarzem i pijakiem, to w odpowiedniej chwili zmieni sie on w mistrza dialektyki obeznanego w dzielach Nietzchego, Schopenhauera i Freuda. A po odbytej dyskusji znow pojdzie sklepac twarz koledze za to, ze nadepnal mu na buty.

Powiesc jednak wciaga - i to niesamowicie. Atmosfera jednostki wojskowej w przededniu inwazji Japonczykow jest wrecz uzalezniajaca. I gdyby nie nieadekwatne do sytuacji zachowanie bohaterow, ich nagle przemiany, no i gdyby nie banalna i przewidywalna koncowka, uznalbym Stad do wiecznosci za arcydzielo. A tak - to tylko niezla ksiazka. W skali 1-10 dalbym jakies 7.

Odpowiedz
Mental napisał(a):jako ze powyzsze wywody sa niezbyt merytoryczne, mam pytanie: warto czytac czy lepiej nie czytac?
Pewnie, że warto, niektóre zarzuty znajomego są zupełnie z dupy, świadcząc o niezrozumieniu fundamentalnych spraw w tej powieści, a czyta się ja dobrze, nawet znając już całą historię z filmu(który jest dosyć wierną ekranizacją), czarny humor i ciekawe pomysły skutecznie zachęcają do lektury. No ale jak widać opinie są różne(aż się zdziwiłem, przed powstaniem filmu spotykałem się z samymi pochwałami w odniesieniu do tej książki) więc w sumie czytasz na własne ryzyko :)

Odpowiedz
Jesli chodzi o Pachnidlo - ksiazka lepsza od filmu, ale film tylko sredniacki, wiec to zadna sztuka. Pamietam, ze w ksiazce bardzo podobal mi sie motyw nieobecny w filmie - a mianowicie kariera jakiegos goscia, ktory zaopiekowal sie Grenouille'em tuz po tym, jak ten wypelzl z jaskini. Smieszne to, ale czy ja wiem czy warto nudzic sie przez 200 stron dla fajnych 15...?

Odpowiedz
Pachnidło to w sumie czytadło. Nadaje sie do pociągu, czy gdzie tam, ale na pewno nie jako mega inspirujące dzieło służące wytężaniu mózgownicy. A zarzuty o 'młodzieżowość' są imo. zupełnie z dupy.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
Pewnie, że nie jest to arcydzieło literatury, co nie oznacza, że to szmelc czy też debilna opowiastka. Przyjemna lektura, idealna gdy mamy ochotę na coś lekkiego, napisanego w przystępny sposób ale nie rażącego przy tym topornością czy też nielogicznością.

Odpowiedz
Przepraszam wszystkich, ale muszę się wreszcie przyznać : nigdy nie doczytałem do końca, ani jednej części "Władcy Pierścieni". Pierwszą część próbowałem zmęczyć 3 razy.. bez skutku. Drugą 2 razy, a trzecią odpuściłem sobie po pierwszym razie. Tolkien to dla mnie Żeromski fantasy, który zamiast pchać akcję do przodu rozwadza się nad pięknem okolicznych dębów i opisuje sytuacje kompletnie nic nie wnoszące do fabuły. Uff..

Odpowiedz
Probowałeś czytać trójkę, bez znajomości poprzednich części? ;)



A Tolkien jest mistrzem pchania akcji do przodu. Inna sprawa że nad światem, jego mitologią itd. spędził szmat czasu. Żeby to było widać, takie 'rozwodzenie się' jest potrzebne.
Bodie: He's a cold motherfucker.
Poot: It's a cold world Bodie.
Bodie: Thought you said it was getting warmer.
Poot: The world goin' one way, people another yo'.

Odpowiedz
Strummer napisał(a):Przepraszam wszystkich, ale muszę się wreszcie przyznać : nigdy nie doczytałem do końca, ani jednej części "Władcy Pierścieni".

ja też nie lubię twórczości Tolkiena. pisarz rzeczywiście utalentowany, ale jego świat wykreowany zupełnie do mnie nie trafia.
najlepsze, co można zrobić z dobrą radą, to podać ją dalej

Odpowiedz
to moze ja zareklamuje kryminały Krajewskiego:

Festung Breslau
Koniec świata w Breslau
Widma w mieście w Breslau

no i arcydzieło:

Dżuma w Breslau

ostatnia pozycja rozwala mega hardkorowym klimatem i podskórną ironią, która działa na czytelnika niczym korzenna przyprawa. główny bohater - cuchnący jak destylator detektyw Mock - prowadzi śledztwo (wbrew woli przełożonego) w sprawie zamordowania dwóch prostytutek. kobiety zostały uduszone i pozbawione zębów. intryga jest fenomenalna - w miarę rozwoju akcji wpadamy na trop podziemnej organizacji, "oczyszczającej" miasto z ludzkiego syfu. członkowie bractwa noszą długie prochowce, na głowach mają skórzane kapelusze na modłę Dust Devila albo Kingowskiego Rolanda, a na twarzach maski przeciwgazowe zaopatrzone w zakrzywione ptasie dzioby.

oto próbka stylu Krajewskiego. podobnie jak u Kinga, tak i u niego mamy do czynienia z silnie spersonalizowaną narracją trzecioosobową:

Mock podszedł do zwłok. Nachylił się nad nimi i wzdrygnął z obrzydzeniem. Nie lubił owłosionych pach i nóg. I wtedy ogarnął go wstręt do samego siebie. Patrzysz na nie jak ich klient, głupi skurwysynu. Dwie kobiety zostały uduszone, może zostawiły jakieś dzieci, a ty zastanawiasz się nad depilacją ich pach? Ty pierdolony zwyrodnialcu, burdele cię zniszczyły, wymuszona miłość cię zdegenerowała, krętki blade są w twoim mózgu. Czy jest jakiś arsen lub bizmut na mózgowy syfilis? Zamknął oczy, aby powstrzymać piekące łzy.

a teraz dialog. morderca zostawia na miejscu zbrodni liścik adresowany do Mocka. chce, aby detektyw przyznał się do winy (Mock nie ma pojęcia, o co chodzi). w dochodzeniówce trwa narada:

Komisarz (do Mocka): Mord musi być spektakularny, bo tylko w ten sposób morderca zwróci ludziom uwagę na pańską rzekomą winę. A co może być bardziej spektakularnego niż wykucie oczu pedałom w skórzanych gaciach?

Mock (na kacu): Wie pan co? Mam straszne przeczucie... Ponieważ nie wiem, do czego mam się przyznać, będę milczał.... Niczego nie powiem... A on...

Lasarius (lekarz-patolog): A wtedy w nim będzie narastała frustracja. Będzie czekał i czekał na pańskie przyznanie się do winy. Aż... (szuka odpowiedniego słowa)

Smolorz (partner Mocka): Aż się ostro wkurwi.

Mock do zgromadzonych w celi alfonsów: Posłuchajcie mnie uważnie, skurwysyny, bo jest za duży upał, aby dwa razy cokolwiek powtarzać. Mam tutaj zdjęcia zamordowanych prostytutek. Macie je zidentyfikować. (zapala papierosa i dmucha dymem w głąb celi). Jestem pewien, że nikt z was ich nie rozpozna. Umywacie ręce, wiem. Trudno, mówicie sobie, zdechł jeszcze jeden wół roboczy. Zmuszę inną kurwę do pracy. Tak sobie myślicie. Może moją dziwkę zabił jakiś ostry urka. Po co mu się narażać? Jakaś kurwa śmiała się z jego ptaszka, to ją zaciukał. Sama sobie winna! Tak myślicie, skurwysyny? Jesteście twardzi, kiedy trzeba przyłożyć dziewczynie pięścią w twarz, bo zachciało jej się pić i kupiła sobie lemoniadę za grosze, zamiast wam je oddać (przeciąga grzebieniem po włosach, wypluwa niedopałek na posadzkę celi i unosi w górę ręce z fotografiami) Nie rozpoznacie tych dziewczyn. Wiem o tym.

inna perełka: Panie komisarzu, z całym szacunkiem, ale pierdole Kleinfelda i jego teorie. Na tym świecie zabijało się w imię Boga i cesarza. Morduje się ludzi, mając na ustach imię władcy. W ciągu ostatnich trzech dni w tym mieście mordowano w moje imię. Nazwisko Eberhard Mock stało się znakiem firmowym skurwiela. Zamordował czterech pedałów i być może osierocił małe dziecko, które płakało wczoraj w moich ramionach. Proszę wybaczyć, ale nie chce dziś spisywać alfonsów i sprawdzać dziwkom książeczek zdrowia. Będę tu siedział z wami i myślał nad zniszczeniem skurwysyna, który zabija w imię moje.

krótko: polecam. Polacy piszą genialne kryminały - wcale nie gorsze niż ich amerykańscy, szwedzcy czy angielscy odpowiednicy. pytanie: Dlaczego nikt tego nie ekranizuje? Dialogi rodem z najlepszych amerykańskich filmów sensacyjnych (o westernach nie wspominając) mamy na wyciągniecie ręki, a zamiast tego do pisania scenariuszy zaprzęga się bande cieciów na rope.

Odpowiedz
Te dialogi to gowienka. Zwlaszcza rozmowa detektywa z patologiem i kimśtam. Taki pseudorealistyczny styl, ale ni to wyszukany, ni realistyczny. Z dupy w chuj kurwa skurwysyński, rzekłbym stylem autora. Nieźle zareklamowałeś te książki - na razie wyglądają na takie miniaturowe wydania z serii "Czytaj w pociągu za 1.50". Guy N. Smith miał podobny, wulgarny styl i podobne, brutalno-wulgarne historie. Pewnie by ci się spodobał. :)

Odpowiedz
O, jak miło, że ktoś wspomniał o "Dżumie". To pierwsza książka, którą przesłuchałem w audiobooku, czytaną przez samego autora. Świetne przeżycie, a sama książka naprawdę świetna - mocna, brutalna i... brudna.

Mental - to się pewnie ucieszysz na wieść, że planowane są filmowe adaptacje? :P

Odpowiedz
zależy, kto reżyseruje. jeśli Fincher, to się uciesze. :)

military napisał(a):Guy N. Smith miał podobny, wulgarny styl i podobne, brutalno-wulgarne historie.

coś kiedyś czytałem autorstwa tego pana. chyba Noc krabów i Kleszcze śmierci. niewiele pamiętam, ale skoro twierdzisz, że gość ma styl podobny do Krajewskiego, to widać muszę czym prędzej po niego sięgnąć:)

Odpowiedz
Ten gosctek pisal rzeczy tak kuriozalne, ze z ciekawosci zaznajomilem sie ze sporym wycinkiem jego bibliografii (choc pewnie to jakies kilka procent, bo facet trzaskal 10 ksiazek rocznie). Piecioczesciowy cykl o krabach ma swoje wzloty i upadki, ale zawsze smieszy. Bestia jest przepelniona seksem i przemoca, czesto w jednym momencie. Dzwon smierci probowal epatowac klimatem, a Sabat - caly cykl - mial byc jakby komiksowa seria na kartach powiesci. Co tam jeszcze bylo...? O, Szatanski pierwiosnek - tytul zabojczy. Polecam kazda jedna powiesc Smitha - ubaw po pachy.

Podobnie fajne ksiazki maja Harry Adam Knight i jakistam jeszcze gosciu, ktorego nazwiska nie chcialo mi sie pamietac, a napisal cos o inwazji grzybow na Ameryke. Wbrew pozorom te horrory inwazyjne zapamietalem jako cos bardzo fajnego. Zwlaszcza ten wlasnie "Fungus" i "Macki" Knighta.

Ech, kiedys to sie czytalo... :)

Odpowiedz
Mnie się ze stylem Krajewskiego kojarzy np. Marinina, mnie się najbardziej podobały chyba Ukradziony sen i Gra na cudzym boisku. Z podobnych polecam książkę Konrada T.Lewandowskiego Magnetyzer, ale kontynuacji już na przykład polecić nie mogę ;)
[Obrazek: http://www.sloganizer.net/en/image,Eorath,blue,white.png]
From ghoulies and ghosties
And long-leggedy beasties
And things that go bump in the night,
Good Lord, deliver us!

Odpowiedz
Military, twardziel z Ciebie. :) Kiedyś wpadł mi w ręce któryś tom cyklu o krabach i nie byłem w stanie zdzierżyć więcej niż połowy. Nawet traktując to jak kuriozum. :)

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Szukam książki military 81 21,510 30-01-2021, 20:27
Ostatni post: Paszczak
  Star Wars - książki military 90 22,095 25-11-2017, 21:23
Ostatni post: Kuba
  Ekranizacja książki Raul7 5 3,529 05-06-2017, 12:34
Ostatni post: Snuffer
  Baza adaptacji na portalu książki aniakonda 12 6,988 22-11-2014, 17:34
Ostatni post: aniakonda



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości