Mad Men
(02-02-2025, 21:37)zdzichon napisał(a): Po pierwszym sezonie też się odbiłem. Wróciłem po paru latach i teraz w moim prywatnym rankingu to ścisła topka seriali. Oczywiście nic na siłę, ale przez Yellowstone przebrnąłeś, a chcesz zostawić Mad Menów. Toż to zbrodnia. Włącz sobie kiedyś może na jakimś L4 drugi sezon. Jest tutaj parę postaci które ciężko lubić, ale są w następnych sezonach tak pogłębione, a ich character arc's (jest na to polski odpowiednik?) tak poprowadzone, że czapki z głów.
No właśnie jestem na L4 i to nie pomaga :(
Yellowstone to przeleciałem na podglądzie więc to, no taki sobie argument.

No i główny problem to postaci. Dosłownie wszyscy są mi tu najwyżej obojętni. Ani im nie kibicuję, ani się nie przejmuję, ani współczuję. W 2-godzinnym filmie to jeszcze obleci ale w serialu o 100 odcinkach?
Don Draper się rozwiedzie? A może bzyknie jakąś kolejną panienkę? Czy wypije w odcinku 8 drinków czy zaskoczy widza i będzie pił tylko wodę?

W sumie smutny ten obrazek zenitu patriarchalnej cywilizacji białego człowieka.

To nie jest zły serial tylko do mnie nie trafił.
Zabili Pana Jezusa i wyłączyli komentarze...

Odpowiedz
Cytat:W sumie smutny ten obrazek zenitu patriarchalnej cywilizacji białego człowieka.
O tym jest ten serial. O tym jak umiera american dream i rodzi się kontrkultura, którą krawaciarze najpierw ignorują (wątek Beatlesów w tle), a potem odnajdują sposób na opakowanie jej i sprzedaż masom finalnie wychodząc na tym na górce.

Nie mają znaczenia romanse Dona per odcinek tak samo jak nie ma znaczenia z kim Peggy ma dziecko, bo tutaj ich wątki są po prostu ochłapami rzucanymi nam w wirze przemian społecznych, które są tak naprawdę głównym bohaterem serialu, a poszczególni bohaterowie to po prostu figury reagujące na swój sposób na te zmiany i dostosowujące się pod nie albo na plus albo na minus. Wątek Pete’a idealnie to oddaje, bo jest młodszy od Dona i odziedzicza po nim ten świat, w którym próbuje zachowywać się tak samo, ale za każdym razem wypada jako kompletny dupek i dopiero po latach błądzenia zaczyna rozumieć, że on nie jest taki jak Don i nawet nigdy nie chciał być i gdy przestaje się oszukiwać to staje się jedną z najbardziej ludzkich osób w tej firmie.
http://www.filmweb.pl/user/Corn

"Pierdu-pierdu, siala-lala; Braveheart kosmos rozpierdala" - Bucho


Odpowiedz
Jak wyżej. Wątek Pete'a jest fenomenalnie poprowadzony. Moje zdziwienie gdy w pewnym momencie zacząłem kibicować tej z najbardziej chyba antypatycznej postaci nie miało granic. Autorzy pięknie grają tu z widzem.

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  








Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości