Michael Jackson's This Is It (reż. Kenny Ortega)
#1
[Obrazek: thisisitd.jpg]

Jak widać w mojej stopce wystawiłem This Is It 8/10, ale jest to ocena wystawiona tylko dlatego że muszę coś postawić, bo tak naprawdę nie jest ten film łatwo ocenić tak jak ocenia się wszystkie inne. Dlaczego? Bo jako film dokumentalny prezentuje się bardzo słabo i jeśli ktoś oczekuje że zobaczy dogłębne kulisy przygotowań do koncertów w O2 Arena, wywiady z Michaelem itd. srodze się zawiedzie. Owszem, troszkę tego materiału zakulisowego jest (świetny patent ze "Smooth Criminal" i filmikiem z Hayworth i Bogartem), ale tylko troszkę.

Istotą filmu i jego silnikiem napędowym są występy Jacksona, zazwyczaj zmontowane z 2-3 wersji. Co najważniejsze, na potrzeby koncertów nie przygotowano żadnych dziwacznych aranżacji kaleczących oryginały. Pojawiają się dodatkowe wstawki na potrzeby układów tanecznych, ale poza tym wszystko brzmi bardzo wiernie w stosunku do wersji studyjnych. I to jak brzmi! Nie muszę chyba mówić że kawałki Jacksona nic a nic się nie zestarzały, a rewelacyjnie grane "na żywo" zyskują tutaj dodatkowej świeżości i powera, w czym pomogło oczywiście odpowiednie nagłośnienie w kinie. Trudno też nie uwierzyć, że tancerzy wybrano najlepszych z najlepszych.

Wreszcie jest sam Jackson. Wielokrotnie powtarza że oszczędza gardło, ale nie raz daje czadu. Był w rewelacyjnej formie, również jeśli chodzi o taniec i z tym większym żalem ogląda się tą zapowiedź rewelacyjnego show jakim byłaby ta seria koncertów. Zresztą już same te próby robią wrażenie i łatwo zapomnieć, że to tylko próby.

Polecam.

Odpowiedz
#2
Cytat:Wreszcie jest sam Jackson. Wielokrotnie powtarza że oszczędza gardło, ale nie raz daje czadu. Był w rewelacyjnej formie, również jeśli chodzi o taniec

No właśnie...MJ był dla mnie największym zaskoczeniem w tym filmie. Nie spodziewałem się że on ma tyle energii... w końcu tyle się czytało o jego chorobach a tu takie show wyrabiał i to na próbach. Widać że scena to jego żywioł.

Klip Smooth Criminal kapitalny podobnie jak Thriller.

Muzyka Króla nie zestarzała się wogóle i świetnym doświadczeniem było usłyszeć jego najwieksze przeboje na sali kinowej.

Chociaż tak jak wspomniałeś...szkoda że to tylko próby na ekranie.. a nie koncert na żywo...

Odpowiedz
#3
Nuda, nuda, wieje nudą.To, co mi najbardziej się rzuciło to, że Jackson był przeraźliwie chudy, gdyby nie te luźne stroje i wymyślne marynarki to pewnie możnaby uczyć się na nim anatomii :roll: .Fakt, formę prezentował naprawdę niezłą jak na człowieka, który ponoć się ledwo kupy trzymał, ale nie wiadomo czy nie wybrali tych fragmentów gdzie akurat tak się zaprezentował, zresztą nie wnikam jak było z jego zdrowiem, bo tego akurat nikt się nie dowie.Z prób wynikało tylę, że koncerty nie różniłyby się prawie niczym od poprzednich, ten sam cyrk i przebieranki, te same układy taneczne, krótko mówiąc ten sam kicz co przedtem, jeszcze pewnie wystąpiłby w jakimś kiczowatym stroju astronauty.Jedyny plus byłby gdyby to wszystko było na żywo a nie z playbacku, ale i tak nic w tym wszystkim interesującego, jego piosenki są dla mnie do bólu oklepane i nie wiem co inni w nich widzą ponadczasowego.A może tak odebrałam ten film bo ja zwyczajnie nie trawię popu, tego cyrku na scenie, tych tańców-połamańców, śpiewania z playbacku, tego całego kiczu i tandety jakim pop się charakteryzuje.Oceny nie wydaję, bo trudno ocenić film będący zlepkiem z prób i przygotowań do końcertu.

Odpowiedz
#4
Spirit napisał(a):jego piosenki są dla mnie do bólu oklepane i nie wiem co inni w nich widzą ponadczasowego
To pisze osoba która opłakiwała Jacksona za pośrednictwem opisu na gg? Zabawne.

Odpowiedz
#5
:roll: Owszem, opłakiwałam bo tak czy inaczej szkoda faceta i jego śmierć była dla mnie szokiem, nie znaczy to, że muszę go wielbić bezgranicznie, w związku z jego śmiercią w ramach przypomnienia cały miesiąc słuchałam jego muzyki i po tym czasie miałam dość i więcej nie dam rady słuchać bo nie kręci mnie taka muzyka, to była powtórka po latach, kiedyś był moim idolem, krótko to trwało, bo znudziła mnie ta muzyka i przestałam go słuchać, po latach stwierdziłam to samo i co w tym dziwnego i zabawnego.Nikt ci nie każe czytać opisów na gg :razz: .

Odpowiedz
#6
Twe wypowiedzi czyta się jak strumień świadomości :D To zabawne, najpierw mówisz, że nie trawisz popu i nie znosisz tej stylistyki, a potem, że kiedyś Jackson był Twoim idolem. Nie kręci Cię ta muzyka a słuchałaś jej przez cały miesiąc po jego śmierci, hm :D To brzmi prawie tak jakbyś sama siebie próbowała przekonać, że nie lubisz Jacksona i jego utworów :P

A film obejrzę w czwartek i wtedy się wypowiem :)

Odpowiedz
#7
http://film.interia.pl/wiadomosci/film/news/this-is-it-w-kinach-do-grudnia,1391485

No to tyle jeśli chodzi o magiczne 2 tygodnie :)
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.

Odpowiedz
#8
Rodia napisał(a):Twe wypowiedzi czyta się jak strumień świadomości :D To zabawne, najpierw mówisz, że nie trawisz popu i nie znosisz tej stylistyki, a potem, że kiedyś Jackson był Twoim idolem. Nie kręci Cię ta muzyka a słuchałaś jej przez cały miesiąc po jego śmierci, hm :D To brzmi prawie tak jakbyś sama siebie próbowała przekonać, że nie lubisz Jacksona i jego utworów :P
To zabawne, że niektórzy na tym forum nie umieją czytać ze zrozumieniem, może czas wrócić do szkoły albo jakiś kurs czytania by się przydał :roll: .Jackson był moim idolem gdy miałam jakieś 13 lat, to było w latach 1992/93, wtedy różnych rzeczy się słuchało, niektóre się szybko nudziły, inne fascynacje zostały do dziś.Muzyka Jacksona gdzieś po roku mi się znudziła i potem już do niej nie wracałam.Po śmierci chyba zrozumiałe jest, że dla przypomnienia sobie jego twórczości po tylu latach słuchałam przez miesiąc więcej nawet niż wtedy bo teraz mamy takie cudo jak internet i szerszy dostęp do dyskografii różnych artystów :razz: Jeszcze czegoś nie rozumiesz? :evil: Zresztą po co ja się tłumaczę, wszyscy wtedy ulegli chwili i zablokowali internet nawet szukając czego się da o Jacksonie, nie tylko fani.

Odpowiedz
#9
Cytat:wszyscy wtedy ulegli chwili i zablokowali internet nawet szukając czego się da o Jacksonie, nie tylko fani.

Nie wszyscy ;)
www.filmweb.pl/user/Azgaroth_2

Odpowiedz
#10
Azgaroth napisał(a):
Cytat:wszyscy wtedy ulegli chwili i zablokowali internet nawet szukając czego się da o Jacksonie, nie tylko fani.

Nie wszyscy ;)
No dobrze, spora większość :razz: .

Odpowiedz
#11
Spirit napisał(a):Zresztą po co ja się tłumaczę, wszyscy wtedy ulegli chwili i zablokowali internet nawet szukając czego się da o Jacksonie, nie tylko fani.

Dobrze, nie zsikaj się :P Nie oskarżam Cię o nic ani nie krytykuję, to po prostu było spostrzeżenie, nie napinaj tak hormonów bo to niezdrowe ;)

[ Dodano: Pią Lis 06, 2009 00:27 ]
No dobra, obejrzałem dzisiaj.

Mam problem. Film podobał mi się średnio. Faktycznie jako dokument praktycznie się nie sprawdza - nie otrzymujemy pełnego spojrzenia na całą paletę koncertów jakie miały się złożyć na ostatni występ Michaela, a jedynie cząstkowy. Nie ma pokazanych burz mózgów, rodzących się idei, przygotowań, finansowania, zbierania personelu i sprzętu itd. Ale co najważniejsze - nie ma tu pokazanego samego portretu Michaela Człowieka, w ciągu całego obrazu brak tu jakiegokolwiek wywiadu z nim, spojrzeń za kulisy czy poza scenę. Jedyne co otrzymujemy to jego próby, improwizacje i przygotowania na samej scenie. Owszem, od czasu do czasu zamieni kilka słów z reżyserem czy tancerzami, czasem zobaczymy jak uzgadnia z nimi kilka słów dotyczących ustawień kamer czy wejścia poszczególnych piosenek, ale to wszystko. Cały film sprawia nieco wrażenie grochu z kapustą, nie ma tu żadnego porządku. Ot, zbiór śpiewanych piosenek, tańczących tancerzy przeplatany gdzieniegdzie zakulisowanymi materiałami z planu czy wypowiedzią gadającej głowy. Właściwie nie wiadomo nawet czy sceny są pokazywane w kolejności chronologicznej, nie ma żadnych dat, przypisów czy jakichkolwiek dodatkowych informacji poza podpisami wypowiadających się akurat osób...
Ale pomimo tych wad, w filmie znalazło się miejsce dla tylu rzeczy, że dla fanów Jacksona seans będzie prawdziwą ucztą. Paradoksalnie, zalety przebijają się między palcami nieudanych koncepcji i wypływają na powierzchnię w najmniej oczekiwanych momentach. Przede wszystkim jest tu muzyka Króla Popu - i jest tu jej tyle, że żaden jego fan nie będzie narzekać. Są pokazane wspaniałe wykonania zarówno wokalno-taneczne jak i efekciarsko-pirotechniczne (i jeszcze inne...). Jest pokazana osobowość sceniczna Jacksona; nie dowiadujemy się o nim nic więcej, ale widzimy jaki jest na scenie. Nie będę się tu rozpisywał nad jego kondycją wokalną, taneczną, fizyczną w ogóle czy jakąkolwiek inną bo i się na tym nie znam i to nie miejsce na to. Ale faktem jest, że w oderwaniu od reszty, te fragmenty wypadają niesamowicie.
Dlaczego mam problem? Dlatego, że nie znoszę tej muzyki. I dlatego, mimo, że doceniałem realizatorski kunszt wykonania tych piosenek, siedzenie na tym filmie było dla mnie prawdziwą katorgą. Bo mnie to po prostu nie kręci. W filmie jest kilka niesamowitych scen; gdy Jackson rozmawia ze swoimi towarzyszami pracy lub gdy jest granych kilka piosenek. Highlightem filmu było dla mnie wykonanie piosenki Earth Song (jedynej, która mi się z tego zestawienia naprawdę spodobała).
A jaki jest portret tego "scenicznego" Michaela Jacksona? Jest to człowiek przepełniony miłością do całego otaczającego go świata, czy to świata ludzi, zwierząt czy też natury. Miłością naiwną i dziecięcą, ale przy tym tak szczerą i ujmującą, że nie sposób jest go nie lubić. Kilka dialogów z tancerzami i technikami obnaża jego prawdziwą naturę i są to jedne z najlepszych momentów filmu. Ciche, ale bardzo potężne.
Stąd też mój problem, bo dla ludzi nie trawiących muzyki Króla Popu, film do siebie nie przekona. To laurka złożona poległemu bohaterowi, testament jego scenicznych zdolności, ale zrobiony niemrawo, chaotycznie, bez polotu i - szczerze mówiąc - wyraźnie pod publikę. Jego jedyne mocne sceny nie są zasługą reżysera, ale samego Jacksona, który swoją artystyczną wrażliwością chciał uczynić londyńskie koncerty najlepszymi na świecie. Cała reszta niech zostanie milczeniem.
Długo się zastanawiałem nad oceną i ostatecznie dam 6.5/10. Za hermetyczność, bo poza fanami Króla niewielu znajdzie tu coś dla siebie. Nie ma tu ani muzyki, która mogłaby przypaść im do gustu ani portretu nieludzko wręcz utalentowanego człowieka u zmierzchu swej kariery, a w szczycie artystycznej formy ani też dokumentalnego zacięcia, które mogłoby zafascynować kinomanów.

Odpowiedz
#12
Mierzwiak napisał(a):Wreszcie jest sam Jackson. Wielokrotnie powtarza że oszczędza gardło, ale nie raz daje czadu. Był w rewelacyjnej formie
Mickey napisał(a):No właśnie...MJ był dla mnie największym zaskoczeniem w tym filmie. Nie spodziewałem się że on ma tyle energii...
....i to do tego stopnia, że na początku myślałem, że najpierw dali jakieś materiały sprzed kilku(nastu) lat! Tym bardziej film nabiera szerszego wymiaru, zwłaszcza w kontekście "This Is Not It". Sądząc po tym filmie nie chce mi się wierzyć, że na scenie był w świetnej formie, a poza nią musiano go karmić.
Sam film, jako dokument, w mojej opinii, nie przedstawia zbyt wielkiej wartości i pod tym względem zgadzam się z Mierzwiakiem. Chociaż przygotowania do Smooth Criminal i Thrillera bardzo miło się oglądało.
Jeśli Jackson nie był dla kogoś tylko zwykłym piosenkarzem, to na pewno warto się przejść na to do kina. W innym przypadku raczej żałowałbym straconego czasu i pieniędzy.
22.04.2011

Odpowiedz
#13
Właściwie to czemu nie przerobić TEGO tematu na ogólny o Jacksonie, w tym o najnowszym filmie?

Na zachętę, mało znany kawałek. NIESŁUSZNIE bo jest zajebisty.

welcome to prime time bitch!

Kenner, just in case we get killed, I wanted to tell you, you have the biggest dick I've ever seen on a man.

Odpowiedz
#14
O, nawet nie wiedziałem (albo nie pamiętałem), że temat dostał This Is It. Nie oglądałem, bo uważałem, że to żerowanie na trupie, zwłaszcza że jeszcze dochodziły informacje o jakichś krzywych akcjach.

Swoją drogą same kulisy były dobrym materiałem na film fabularny. Oczywiście wiem, że nie byłoby to możliwe, bo wszystko byłoby ugrzecznione i z czarno-białym podziałem, jeszcze sugerując że AEG albo Sony chciało zabić Michaela. I pominęliby jeszcze wpierdalanie się między wódkę a zakąskę tych zjebów z Jacksons 5, którzy pośrednio przyczynili się do tego, że Conrad Murray został zatrudniony jako lekarz Michaela (znów polecę Nie(do)tykalnego Randalla Sullivana, bo szerzej jest tam opisane).

Odpowiedz
#15
Tylko po co nam takie tematy i biopici, jak mamy to:
Don't play with fire, play with Mefisto...
http://www.imdb.com/user/ur10533416/ratings

Odpowiedz
#16
Tylko po co nam takie tematy i biopici, jak mamy to:

Odpowiedz
#17
Nie no, taki Biopic to ja rozumiem!!!

Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#18
No to jest scena w scenę "Michael", tam tylko dodali do tego długie fragmenty odtworzonych koncertów :)
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz
#19
Ale Dżoł też tak pasem tam napierdala?! Bo jak tak to musze to w takim razie zobaczyc!
Holiness is in right action, and courage on behalf of those who cannot defend themselves.

Odpowiedz
#20
Napierdala, wszystko co jest w tym zwiastunie to jest parodia tego co było w filmie.
The height and weight of the victim can only be estimated from the partial remains. The torso has been severed in mid-thorax; there are no major organs remaining. Right arm has been severed above the elbow with massive tissue loss in the upper musculature... partially denuded bone remaining...

Odpowiedz

Digg   Delicious   Reddit   Facebook   Twitter   StumbleUpon  






Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Coma (1978) reż. Michael Crichton Scheckley 6 1,124 24-01-2026, 13:56
Ostatni post: shamar
  Funny Games [reż. Michael Haneke] Hannibal 103 24,922 29-10-2025, 00:15
Ostatni post: Paszczak
  Ambulance (2022) reż. Michael Bay Snappik 54 10,119 03-02-2024, 14:39
Ostatni post: Spawne
  Percy Jackson i Bogowie Olimpijscy: Złodziej Pioruna (2010) hanc 25 6,654 17-11-2023, 13:48
Ostatni post: yacajackowski
  13 Hours: The Secret Soldiers of Benghazi (Michael Bay) vast 39 13,632 25-05-2022, 18:06
Ostatni post: Gieferg
  Pain & Gain [reż. Michael Bay] Mental 439 100,670 28-01-2022, 08:34
Ostatni post: Gieferg
  6 Underground (2019) reż. Michael Bay Trailery Srailery 15 6,200 15-09-2020, 10:00
Ostatni post: simek
  Force of Nature (reż. Michael Polish) Mental 21 8,284 22-06-2020, 13:39
Ostatni post: Mental
  American Assassin (2017) reż. Michael Cuesta Mierzwiak 9 5,007 08-01-2018, 22:28
Ostatni post: Azgaroth
  Solomon Kane (2009) reż. Michael J. Bassett Mental 36 16,448 29-01-2017, 16:09
Ostatni post: Dr Strangelove



Użytkownicy przeglądający ten wątek:
1 gości